Opinie o Kachetia - kraina wina

5.1/6 (54 opinie)

5.1/6
54 opinie
Intensywność programu
4.5
Pilot
5.7
Program wycieczki
5.1
Transport
5.2
Wyżywienie
4.6
Zakwaterowanie
4.8
Opinie pochodzą od naszych Klientów, którzy odwiedzili dany hotel lub uczestniczyli w wycieczce objazdowej.

Osoba dodająca opinię musi podać dane osobowe, takie jak imię i nazwisko oraz dane dotyczące wyjazdu, czyli datę i kierunek wyjazdu lub numer rezerwacji. Dzięki tym informacjom sprawdzamy, czy autor opinii faktycznie podróżował z nami. Jeżeli dane się nie zgadzają, wówczas nie publikujemy opinii.
Sortuj: Najlepiej oceniane
Typ turysty: Wybierz
  • 4.0/6

    Objazd 12=19.09.2023 Kachetia, kraina wina

    Piękny kraj, wart odwiedzenia. Szczególnie zachwycające Kaukaz i Tbilisi. Korzystałam wielokrotnie z wycieczek z Rainbow ale ta była chyba najmniej przemyślana organizacyjnie. Wylot mieliśmy z Kutaisi, więc można było tak ułożyć program, by ostatnią noc spędzić w tym mieście, a nie jechać najpierw z Kutaisi do Batumi a w dniu wylotu znowu z Batumi do Kutaisi. Ponad 2 godziny spędziliśmy w korku w Tbilisi- można byłoby tak dostosować organizację, by nie wjeżdżać do miasta w godzinach szczytu komunikacyjnego. Mieliśmy problem z klimatyzacją w autokarze- kierowca musiał 'sterować' nią ręcznie na hasło "proszę włączyć/proszę wyłączyć". Klima była nieszczelna, nie można było ustawić stałej temperatury, a kilka szyb w oknach autokaru było permanentnie zaparowanych. Hotel w Telawi bardzo słaby. Kilkakrotnie zamieszanie w trakcie posiłków- niektórym osobom zabrakło miejsc przy stole. Muzeum Stalina w Gori można byłby sobie darować. Kraj zachwyca ale w organizacji imprezy można byłoby wprowadzić pewne zmiany- j.w.

    Alicja, Warszawa - 22.09.2023  | Termin pobytu: wrzesień 2023

    15/17 uznało opinię za pomocną

  • 3.0/6

    Kachetia

    Szanowny przyszły podróżniku! Mocą przyznanych mi prerogatyw jednostronnie zmieniam nazwę wycieczki na „Kachetia – wycieczka niewykorzystanych szans”. Pierwsze refleksja po powrocie z tej wycieczki: dlaczego tak piękny kraj jak Gruzja postanowiono pokazać nam z perspektywy zbyt wielu kościołów, nieciekawych miejscowości, nieracjonalnie długich przebiegów autobusem średniego standardu, hotelów o dość niedookreślonej liczbie gwiazdek ze śniadaniami urągającymi nazwie „szwedzki stół”. A nade wszystko, dlaczego mityczna „kraina wina” okazała się pustynią?! Ale po kolei… Lądowanie w Batumi wg planu, więc bez zastrzeżeń. Transfer do hotelu: sprawny. Widok z hotelowego tarasu na zatokę: niezapomniany. I tu kończą się plusy. Hotel o dość niskim standardzie ze śniadaniem, którego najjaśniejszą częścią były „eksplodowane” parówki. Jeśli oczekiwałeś, drogi pielgrzymie, feerii egzotycznych smaków, przypraw rozsadzających nozdrza, owoców, których soki przemoczą Twoje skarpetki, to srogo się zawiodłeś. A to był tylko to pierwszy cios ponad Twoją gardą. Po śniadaniu szybki rekonesans miasta, które zasługuje na szybki rekonesans. Głęboka komuna zmieszana z tekturowym kapitalizmem podżeranym przez pasące się w centrum krowy. A potem, przejazd przez miejscowości, które zdają się być strefą wciąż trwającej zaciekłej wojny z podstępnym wrogiem porządku i estetyki. Ale nagroda warta jest bólu ocząt – TBILISI!!! Miasto marzenie, Panie Dzieju! Miasto marzenie, na którego zwiedzanie masz, turysto, ochłap kilku godzin. Bo kolejne kościoły, monastyry, czy inne budowle z serii „Widzisz jedną, znasz wszystkie”. I zostawiasz tę gruzińską perłę, by wlec się przez Gori, Kutajsi (przepraszam za wyrażenie) i inne miejscowości niewarte Twojego wysublimowanego poczucia smaku. A hotel w Tbilisi prawie wart był Tbilisi. I nawet spędziłeś w tym hotelu, jako jedynym, dwie noce, ale co z tego, skoro zaciągnięto Cię na „degustację” płynu powstałego w wyniku nieudanej fermentacji owoców winnych. Kwas i głód, to Cię czeka na „degustacji” (urocze kelnerki łaskawie pozwoliły na zabranie resztek arbuza z sąsiedniego stołu, by zagryźć „kwas”). To była jedyna degustacja wina u wytwórcy w trakcie wycieczki nazwanej mianem „Krainy Wina”. I wieczór gruziński, 30 eurasów od człowieka, z tańcami, które zobaczysz, gdy wyciągając szyję staniesz w szranki z żyrafą i z kilkunastu metrów dojrzysz wirującą tancerkę z krążącym wokół niej dżygitem. Potem na pocieszenie didżej zagra evergreeny w stylu „Rasputin” i jakieś „Mamaam” (hm, to chyba ten sam utwór…), a zagra nawet polskie hity, pewnie dla osłodzenia tej beczki dziegciu, potem szybki strzał czaczy i już możesz pisać książki o kulturze Gruzji. Telavi! Znów jaśniejszy punkt (tak mi się wydaje, gdyż pół godziny to trochę za mało na poznanie mieściny). Nieczynny zamek, platan – kolos, muzeum Czekczawadzego czy Czukiwadzego, pierun go wi. A, i to lubię z opisu wycieczki : „Niedawno wzorowo odrestaurowane miasteczko skrywa wiele niespodzianek…”. Przede mną skryło wszystkie. Bardzo jaśniejsza część – wyprawa w Wysoki Kaukaz. Hotel a la schronisko z, zaskoczenie, wcale nie najgorszym jedzeniem. Nawet emocjonująca wyprawa terenową marszrutkę pod kolejny kościół (ich budowanie to chyba pasja Gruzinów) z widokami na majestatyczne góry jak z pocztówek. Słabe serca takiego piękna mogą nie przekazać potomnym… Wspaniałe, nieziemskie wręcz pejzaże, na których kontemplację przeznaczono całe 30 minut, bo trzeba jechać do Gori, by zobaczyć słabe muzeum zbrodniarza milionlecia. I nie ma ciepłego jedzonka w Gori! Bo trzeba lecieć dalej. A więc buła w łapę i dawaj! Paszli! A w Gori widać, że niedawno trwała tu prawdziwa już wojna. Współczuję jego mieszkańcom i wojny i miasta… Potem wspomniane przeze mnie Kutaisi (przepraszam za wyrażenie). Koszmar! Nerwy jak postronki, uszkodzony wzrok, łyk nieodzownej czaczy. To pozwoli przetrwać w tym miejscu. Hotel chiński, malowniczo położony na terenie dawnej fabryki samochodów i traktorów, z mieszaną chińsko – gruzińską obsługą, z pokojami wielkości sal gimnastycznych. Jedzenie do szybkiego zapomnienia. Potem znów tekturowe Batumi… Nocleg w już lepszym hotelu i żegnaj Gruzjo! Zjeździł człowiek tę Gruzję wzdłuż i wszerz, ale czy poznał? Wątpliwe. Jasne, widziały gały co brały. Objazdówka, to objazdówka. Ale czy nie lepiej by było, gdyby zamiast stachanowskich „transferów” (Oj! zapamiętam ja sobie to słówko) tak ułożyć plan, żeby spędzić cały dzień, powtarzam się, we wspaniałym Tbilisi? Żeby choć zrobić parę kroków więcej po górach. No, ludzie no! Zrobię Wam nowy plan wycieczki za 1/100 stawki doradcy Ministerstwa Obrony Narodowej! Jedynym miejscem gdzie wino Kachetii lało się strumieniami, był tył naszego autobusu. Jeden raz, gdy stół uginał się od gruzińskiego jadła, to wieczór, gdy z karty w restauracji zamówiliśmy taką górę jedzenia, że od stołu odturlaliśmy się, płacąc za to jakieś 20 Euro na osobę. A więc niedosyt, niedosyt, niedosyt… Ale, co tam, mimo wszystko, warto było!!!

    mieszimo3 - 30.09.2017

    151/173 uznało opinię za pomocną

  • 3.0/6

    Kachetia - Kraina Wina 23.07.-29.07. 2024

    Bardzo „bogaty” Program wycieczki, który był przedstawiony w ofercie, został w dużej mierze spełniony, aczkolwiek biorąc pod uwagę temat przewodni „Kachetia – kraina wina” raczej nie bardzo ponieważ zwiedzania winnic poza jedną z szybką degustacją nie uświadczyliśmy. Była to wycieczka objazdowa więc wiele czasu spędziliśmy w autobusie oglądając Gruzję z okien autokaru wysiadając i zwiedzając głównie kościoły. Niestety w tak ułożonym programie, w krótkim czasie, pomimo świetnego pilota o olbrzymiej wiedzy na temat regionu - pana Łukasza nie udało się poznać krainy winnic. Wielkim rozczarowaniem okazała się organizacja wycieczki ogromna dysproporcja między zakresem usług, a ceną w porównaniu ze standardami wycieczek do innych, wcale nie bogatszych krajów. Hotele zatwierdzone przez biuro Rainbow, nie mieściły się nawet na poziomie 3*** z bardzo ubogo wyposażonymi pokojami oraz często przeciekającymi prysznicami (obsługa twierdziła że możemy to sobie posprzątać jeśli przeszkadza), czy grzybem na suficie w jadalni. Nowy hotel oznaczał hotel jeszcze nie skończony/w budowie. Jedynym wyjątkiem był hotel w górach, choć z podanym do śniadania spleśniałym - zielonym chlebem. Jedzenie w pozostałych hotelach to porażka – nie skosztowaliśmy nigdzie kuchni gruzińskiej, jakieś rozwodnione rosoły, jeden rodzaj sera, przypalone, odgrzewane kotlety mielone, mortadela, jarzyny to pomidor z ogórkiem, a owoce to dwa razy słownie wyliczony na sztuki pokrojony arbuz lub melon, stare ciastka, kawa tylko rozpuszczalna. Taka to Gruzja z jej całym bogactwem darów natury i wszechobecną poza naszymi hotelami pyszną kawą parzoną na różne sposoby! Gdyby nie wizyta w restauracji gruzińskiej w Polsce to nie wiedzielibyśmy jak smakuje tradycyjne chinkali czy soljanka, a to jedne z tańszych potraw. Czy to Gruzini są tak niegościnni i z lekceważeniem podchodzą do swoich gości, że na śniadanie podaje się niezjedzone resztki z poprzedniego wieczoru np. zimny posklejany ryż lub kaszę gryczaną, czy to po prostu Rainbow od wielu lat źle dobiera miejscowych partnerów, co działa na szkodę nie tylko biura organizującego wyjazd ale również bardzo obniża wyobrażenie gości – turystów o Gruzji jako takiej. Nie polecamy tej wycieczki, a przynajmniej nie za te pieniądze, radzimy poznawać ten kraj albo podczas wyjazdu indywidualnego albo po dokładnym przeanalizowaniu oferty i opinii z innego biura. Do dziś też biuro nie rozliczyło się z pobranych w autokarze od każdego uczestnika 165 euro (???) Wiele czytając na temat Gruzji, wycieczka wydawałaby się spełnieniem marzeń o poznaniu kraju może i jeszcze biednego, postkomunistycznego ale z charakterem, o bogatej przyrodzie, dobrej kuchni i ponoć pełnych serdeczności Gruzinów - ale chyba nie z tym biurem …

    Jo & Ba - 28.08.2024

    8/8 uznało opinię za pomocną

  • 3.0/6

    Gruzja , Gruzja

    Wielkim plusem tej wycieczki był Pan Łukasz– pilot wycieczki dbający o dobrostan każdego uczestniczka. Profesjonalista, wspaniale opowiadający o Gruzji, jej historii i teraźniejszości. Drugim plusem jest sama Gruzja: piękna historia i piękne krajobrazy. Gruzja jest krajem biednym. Przedmieścia miast i prowincja to widoki zaniedbania podobne do Albanii, czy Maroka. Drogi są w gorszym niż opłakanym stanie. Reszta wycieczki to mieszane opinie. Zacznijmy od ceny 4666,65zł x 2 osoby + 165 euro x 2 zapłacone w listopadzie 2023 r, po zniżkach. Wycieczko odbyła się 23 - 30.07.2024r. Oglądając ceny hoteli, w których byliśmy zakwaterowani, benzyny i biletów wstępu cena jest absurdalnie wysoka. Program wycieczki chociaż przewiduje w pierwszym dniu zwiedzanie Gori i przejazd do Tbilisi został scalony z drugim dniem, ponieważ przylot do Kutaisi obu grup z Warszawy i Katowic był bardziej nad ranem niż w nocy. Do pobudki mieliśmy 1,5 godziny snu (w Kutaisi). Skutkowało to przejazdem do stolicy zwiedzaniem Gori i stolicy jednego dnia. Nie było czasu na odwiedzeniem muzeum, czy targu oraz czas na spacer prywatny (jak obiecuje program). Zresztą zmęczenie tego dnia po poprzedniej nocy bez snu było bardzo duże. Jeśli ktoś obiecuje sobie smaczne gruzińskie jedzenie, to na tej wycieczce tego nie zazna. Smaczniejsze i świeższe było to co jedliśmy w przydrożnych straganach, niż to co serowano nam w hotelach. Jedynie w hotelu w Gudauri kolacja i śniadanie było na przyzwoitym poziomie. Standard hoteli *** jest na wycieczkach objazdowych znany, ale to, że w Kutaisi (dwa noclegi) w jadalni na suficie jest wielki wykwit czarnej pleśni nie można usprawiedliwić komentarzem – to jest Gruzja. Hotel w Batumi, to był budynek w trakcie budowy, bardzo brudne windy, szary pył w pomieszczeniu przyszłej recepcji. Do budynku może każdy wejść z ulicy, brak podstawowych zasad bezpieczeństwa. Niestety nam się trafił też widok na śmietnik i teren budowy zakleszczony w studni między budynkami. Reasumując: cieszę się, że zobaczyłam wreszcie Gruzję i na miejscu zrozumiałam, że TU mówią wieki. Tej wycieczki jednak na pewno nie polecam, myślę, że są inne sposoby spotkania się z Gruzją, o których słyszałam. Stosunek jakości do ceny jest bardzo na niekorzyść turysty.

    ed - 31.07.2024

    9/10 uznało opinię za pomocną

telefon

Pobierz aplikację mobilną Rainbow

i ciesz się łatwym dostępem do ofert i rezerwacji wymarzonych wakacji!

pani-z-meteracem