Opinie o Od Alp do Adriatyku - Comfort
Oceny szczegółowe
Zweryfikowane treści - Opinie pochodzą od Klientów, którzy odwiedzili dany hotel lub uczestniczyli w wycieczce objazdowej.
Dowiedz się, co sądzą inni
Nowość AIZastanawiasz się, czy ta wycieczka to dobry wybór? Wpisz pytanie, a dostaniesz podsumowanie wszystkich opinii naszych gości.
6.0/6
Czy ta opinia była pomocna?
oczarowanie
Agata, Dęblin 12.09.2024 | Termin pobytu: czerwiec 2024 | Tagi: 56-65 lat, ze znajomymiWycieczka godna polecenia. Zanim wybrałam ofertę długo się zastanawiałam i szukałam coś co pogodzi moje zainteresowania. Wszystkie opinie nie były porzereklamowane, doskonały miks, niezapomniane przezycia
6.0/6
Czy ta opinia była pomocna?
Małe jest piekne
Jacek 06.10.2015 | Tagi: 56-65 lat, w parzeMaj. Konsylium rodzinne postanawia: w plebiscycie na wycieczkę 2015 „the winner is…” Od Alp do Adriatyku. Wrzesień. Słowa przekuwamy w czyn i jedziemy. Ponieważ umysł mam ścisły, to po kolei: Dzień pierwszy. Podróż. Wszystko OK. Nocujemy pod Lublaną. Dzień drugi. Klagenfurt w niedzielny poranek cichy i spokojny. Nawet gad na Neuer Platz leje wodę dość leniwie. Wracamy do Słowenii i udajemy się do wąwozu Vintgar. Po prostu piękny, warto wprowadzić go do stałego programu wycieczki, a nie tylko jako zamiennik remontowanej Planicy. Dalej jedziemy do Ribčev Laz, nad Jezioro Bohinjskie. Oglądamy freski, robimy zdjęcia ze Złotorogiem i zdobywcami Triglava, czas na szybką kawkę i wyjeżdżamy na Vogel. Trochę wiało, więc po pół godzinie na górze (z których kilka minut warto poświęcić na jotę, czyli słoweńską odmianę kapuśniaka) meldujemy się w autokarze i do Bledu. Tam, jakby mało tego dnia było wody, płyniemy pletnami na wysepkę. Uroku rejsowi dodał fakt, że jedna z współwycieczowiczek miała duży wodowstręt, pogłębiający się w miarę oddalania się od brzegu, a że reszta, pod pretekstem podnoszenia na duchu, dołowała biedaczynę – echo naszych śmiechów odbijało się od skarpy zamkowej. Ostatni punkt programu to Zamek Bledzki – ładny z zewnątrz, w środku kolekcja raczej uboga. Ale nie narzekamy, dzień na szóstkę. Dzień trzeci. Rano do Škofjej Loki, wody ciąg dalszy, tym razem z nieba. Ale miasteczko ładne, więc mówimy sobie, że nie pada, tylko kropi i odbywamy przepisową rundkę po mieście. Pogoda poprawia się szybko, w Hrastovlju nikt już nie myśli o parasolach, tylko o dance macabre. Za pół godziny Koper, ale nie włoski, tylko słoweński (choć do Włoch rzut beretem). Szkoda, że nie możemy po nim łazić dwa albo trzy dni. Piękny. Piran. Po programie obowiązkowym czas na kąpiel w Adriatyku. Żegnamy się z sympatycznym kelnerem z nadmorskiej knajpki (btw. Laško lepsze od Uniona) i pędzimy na miejsce zbiórki. Po drodze dyskusja. Żonie bardziej podobał się Koper, mi Piran. Ale wiadomo, kto w domu gotuje obiady, więc mi po namyśle też Koper. Ale Piran też. Wieczorny przejazd przez Portorož, kasyna nie na naszą kieszeń, więc nie wysiadamy. Dzień na szóstkę. Dzień czwarty. Poranny spacer po hotelowych terenach, a że hotel w Lipicy, to wypatrujemy koni. Ale ich śniadanko tym razem nie w plenerze. Idziemy więc do stadniny, można nawet było dotknąć co łagodniejsze czworonogi, a na koniec jeden z nich zademonstrował przepisowe piaffe i lewadę. Škocjanske jame nie do opisania. Bogata szata naciekowa, przełom Reki, przestrzeń – to trzeba zobaczyć. Nalewka lawendowa też warta swojej ceny. Krótki odpoczynek podczas jazdy do Lublany. Miasto z klimatem, a że przewodniczka znakomita – kolejny raz refleksja – szkoda, że nie możemy spędzić tu więcej czasu. I znów dzień na szóstkę. Dzień piąty. Mamy świadomość, że to, co najlepsze – już było. Jedziemy do Pleterje. Z klasztoru widzimy live tylko kaplicę (resztę na planszy przy wejściu), w przyległym pomieszczeniu film o kartuzach. Degustujemy wina i pleterską hruškę. Szybko do sklepu (polecam wino Kerner) i do Celje. W Starej grofiji zadzieramy głowy, by podziwiać malowidła iluzjonistyczne na suficie. Bez rewelacji, na szczęście ekspozycja muzealna ciekawa, a „Miasto pod miastem”, czyli pozostałości po zabudowaniach z czasów rzymskich warte obejrzenia. Zjadamy jakiegoś burka i jedziemy do Mariboru. Szkoda, że potraktowany trochę po macoszemu (pewnie brakło czasu straconego w Pleterje), bo to najładniejsze miasto dnia. Szybko do hotelu, potem na spływ Drawą, następnie krótkie „pozmroczne” zwiedzanie. Na szczęście wystarczy kondycji, by wieczorem spokojnie pospacerować, a rano poprawić i obejrzeć to, na co wcześniej brakło czasu. I tak płynnie weszliśmy w… Dzień szósty. Po indywidualnym Mariborskim spacerze jedziemy do Ptuja. Najładniejszy zamek wycieczki, w mieście koniecznie poszukajcie Sladkiegio butiku (kremówki rewelka) i – innego, niż pozostałe – kościoła św. Piotra i Pawła. Wyjazd do Grazu, przechadzka z przewodniczką, potem windą na Schlossberg. Czasu wolnego wystarczyło i na spacer, i na apfelstrudel. Po drodze do Wiednia minęła północ i zaczął się… Dzień siódmy. Nocny spacer po centrum Wiednia – dla mnie bez sensu. W zeszłym roku spędziliśmy w stolicy Austrii cztery intensywne dni i nie zdążyliśmy zwiedzić wszystkiego, co zaplanowaliśmy. Godzina nocnego spaceru absolutnie nie daje pojęcia o pięknie jednej ze stolic Europy. A już to, że autokar nie przejechał Ringiem obok parlamentu, ratusza, uniwersytetu i kościoła wotywnego jest niezrozumiałe. I nawet znakomita przewodniczka tego nie uratowała. Podsumowanie. Wycieczka ogólnie bardzo bardzo udana. Ogólna ocena (mimo pewnych możliwości poprawienia programu) – sześć i pół. Te dodatkowe pół przyznaję nie za znakomitą pilotkę (szacun, pani Marto), lecz firmie, za motywowanie do wysiłku intelektualnego i szukania uzasadnienia dla pięciu noclegów w pięciu hotelach. Czy w kraju wielkości przeciętnego polskiego województwa było to konieczne? Czy nie można zaplanować pierwszych dwóch noclegów w okolicach Bledu, a pozostałych gdzieś koło Lublany? Ale i tak „Od Alp do Adriatyku” zostanie na długo w pamięci. I całe szczęście, że okres dyktand mam już za sobą, bo teraz już nie piszę Słowenia, tylko sLOVEnia.
6.0/6
Czy ta opinia była pomocna?
Od Alp do Adriatyku
ARTUR, ------ 26.08.2023 | Termin pobytu: sierpień 2023 | Tagi: 36-45 lat, samemuSuper wycieczka wycieczka biura Rainbow. Super widoki oraz pogoda. Choć można byłoby rozszerzyć program wycieczki o jeszcze jeden dzień . Program wycieczki intensywny choć bardzo ciekawy. Autokar, kierowcy i pilotka Klaudia super, przewodnicy Piotr i Tina super. Polecam wycieczke.
6.0/6
Czy ta opinia była pomocna?
Os Alp po Adriatyk
Grzegorz, 17.08.2023 | Termin pobytu: lipiec 2023 | Tagi: 46-55 lat, ze znajomymiProgram przemyślany i dostosowany tak, żeby zobaczyć cały przekrój Słowenii. Niewielki kraj o ogromnych możliwościach turystycznych. Sporym minusem wycieczki był komfort jazdy. Jak na tak długą podróż autobus ciasny, siedzenia dość blisko siebie. Ludzie wyżsi i z dłuższymi nogami mieli spore problemy. Tym bardziej, że autobus nie był w pełni kompletny. Uważam, że wyjazd z Warszawy o 3 w nocy też jest sporym nieporozumieniem. Tym bardziej, że przed granicą były 2,5 godziny oczekiwania na dojechanie pozostałych autobusów. Duży plus i ogromne podziękowania dla pani pilot Kingi oraz dla przewodnika Piotra
6.0/6
Czy ta opinia była pomocna?
Było super.
Piotr, --- 31.07.2023 | Termin pobytu: lipiec 2023 | Tagi: 46-55 lat, w parzeWrażenia? Program wykożystany maksymalnie (nogi bolały). Wspaniałe widoki. Mnóstwo wrażeń. Szkoda jedynie, że nie było obiadokolacji.
6.0/6
Czy ta opinia była pomocna?
Super wycieczka
Jolanta 13.08.2022 | Tagi: 46-55 lat, w parzeBardzo dobrze ułożony i urozmaicony program - miasta, miasteczka, góry, jeziora, wyspa, morze, jaskinia, wąwóz, winnica, stadnina, skocznia i spływ tratwą. Nie sposób się nudzić. Przepiękne krajobrazy zapierające dech w piersiach.
6.0/6
Czy ta opinia była pomocna?
Słowenia – niewielki kraj, wielkie wrażenia
Malgorzata, Warszawa 19.05.2023 | Termin pobytu: kwiecień 2023 | Tagi: 56-65 lat, samemuSłowenia, malutki kraj, którego powierzchnię można porównać z powierzchnią województwa podlaskiego, jest miejscem niezwykle urozmaiconym i ciekawym. Wielbiciele natury z pewnością docenią panoramę słoweńskich Alp Julijskich, turkusowe jeziora górskie (np. Bohinj I Bled) z malowniczymi wysepkami, przepiękne lasy i błękit Adriatyku, a dodatkowo ogromne jaskinie krasowe, takie jak Jaskinie Szkocjańskie, z ich niezwykłym, najdłuższym w Europie, kanionem podziemnym rzeki i huczącymi wodospadami, oraz wąwóz Vintgar. Ci, których raczej interesuje historia i architektura, Słowenia z pewnością zachwyci nadmorską architekturą Piranu, „arystokratycznym” wyglądem Lubljany, czy średniowiecznym autentycznym urokiem miasta Ptuj lub Škofja Loka. Miłośnicy sportów zimowych z pewnością docenia wizytę na terenie ośrodka skoków narciarskich w Planicy (Planica Nordic Centre) i wjazd kolejką gondolową Vogel z poziomu jeziora Bohinj (569m) do Vogel ski center (1533m). A ci, którzy są zwolennikami hippiki i pięknych koni, z cala pewnością docenia wizytę w Lipicy, która jest kolebką lipicańskiej rasy koni i jedną z najstarszych stadnin na świecie; jej początki sięgają 1580 roku. Tym, którzy interesują się winem z cala pewnością będą smakowały słoweńskie wina, a do tego interesująca wizyta u producentów wina Zlati Gric. Dodatkowo, poza Słowenią jest zwiedzanie austriackiego Gratzu (przepiękne miasto!), oraz bardzo ciekawy nocny objazd Wiednia i spacer po centrum tej uroczej stolicy Austrii. Czyli dla każdego coś ciekawego i miłego! Program wyjazdu jest ułożony w sposób bardzo przemyślany i interesujący. W naszym przypadku nad jego realizacja czuwał wspaniały pilot, Pan Konrad, a robił to w sposób niezwykle profesjonalny, ujmując nas swoja wiedzą i kulturą osobista. Zdecydowanie polecam ten wyjazd, którzy chcą poznać ten niewielki, ale urzekający kawałek Europy.
6.0/6
Czy ta opinia była pomocna?
Europa w miniaturze
Anna, Zabrze 27.08.2023 | Termin pobytu: kwiecień 2022 | Tagi: 26-35 lat, w parzeSłowenia zachwyciła nas po raz kolejny - zachęceni pobieżnym zwiedzaniem Lublany podczas innego objazdu, zdecydowaliśmy się wybrać na wycieczkę dedykowaną Słowenii i był to strzał w dziesiątkę! To wręcz niesamowite, że w tak małym kraju można zakosztować niemalże wszystkich 'smaków' centralnej Europy. Północ do złudzenia przypomina Austrię czy Bawarię, zaś na południu człowiek może poczuć się jak na wybrzeżu Chorwacji (a to zaledwie 2,5h drogi). Wspaniałe jaskinie, jeziora i wąwozy dopełniają tylko kompozycję, a krótkie przejazdy w ogóle nie męczą. Wycieczka fantastycznie zorganizowana - ciekawy, wyczerpujący program pozwalający w pełni zapoznać się z małą, ale jakże ciekawą i urokliwą Słowenią. W ciągu niecałego tygodnia można zwiedzić przepiękne, ciasne miasteczka, zobaczyć wspaniałe cuda przyrody, popłynąć łódką i tratwą i skosztować lokalnego jedzenia. Podczas naszej wyprawy zwiedzaliśmy także Wąwóz Vintgar, który robił naprawdę niesamowite wrażenie (nie ma go w programie, stanowił zamianę do wjazdu kolejką linową do stacji narciarskiej na zboczu góry Vogel, która była nieczynna - dla nas zmiana zdecydowania na plus, wąwóz powinien być obowiązkowy punktem wyjazdu). Na objeździe brakuje jaskini Postojnej (myślę, że to dobrze, ponieważ pojawia się ona często w programach innych wycieczek). Nasz pilot Konrad był naprawdę dobrze zorganizowanym człowiekiem, świetnie panował nad grupą i zawsze wszędzie dojeżdżaliśmy na czas. Ponadto miał dużą wiedzę i w ciekawy sposób, z zaangażowaniem opowiadał nam o Słowenii i słoweńskiej kulturze. Chętnie spotkalibyśmy się znowu z Panem Konradem na kolejnych objazdach. Zakwaterowanie i śniadania w hotelach były bardzo dobre (zwłaszcza jak na 'objazdówkowy standard'). Szczególnie ostatni hotel w Ptuju - można było wygodnie odpocząć i wyspać się przed powrotem do kraju. Brak obiadokolacji okazał się być naprawdę dobrym pomysłem. Ze zjedzeniem czegoś nigdy nie było problemu, codziennie mieliśmy dłuższy czas wolny na obiadokolację, a pilot proponował nam, w których miejscach można dostać coś smacznego. Dzięki temu mogliśmy spróbować lokalnej kuchni i codziennie zjeść to, na co mieliśmy ochotę. Dzięki temu doświadczeniu, od czasu objazdu w Słowenii, jak tylko możemy, decydujemy się na kolacje we własnym zakresie.
5.5/6
Czy ta opinia była pomocna?
Moje spotkanie ze Słowenią
Alicja 16.08.2020 | Tagi: 56-65 lat, z rodzinąNa tej wycieczce znalazłam się przez przypadek.Jednak jestem bardzo zadowolona.Słowenia to mały kraj,ale jest tam wszystko ,czego potrzebuje turysta. Są góry, morze, jeziora, jaskinie. Widoki oszałamiające, zapierające dech w piersiach. Pilot pan Konrad -zawsze uśmiechnięty, spokojny, dysponował bogatym zasobem wiedzy.Hotele przeważnie nowe lub po remoncie. Minusem były trochę słabe śniadania,tylko w ostatnim były warzywa.
5.5/6
Czy ta opinia była pomocna?
Od Alp do Adriatyku - Comfort
Szymon, Wrocław 24.07.2024 | Termin pobytu: lipiec 2024 | Tagi: 36-45 lat, samemuJedna z lepszych wycieczek autokarowych tej firmy. Kantorów w tym państwie jest brak, w większości WC są za free. Ceny są przestępne, najtaniej jest w śieciówkach jeżeli chce ktoś zakupić np. wodę albo cos innego. Niezwykle widoki, kraj gór i morza, mili ludzie. Bardzo jest to przystępna opcja wyjazdu za granicę do tego bardzo była ciekawa oferta (miejsc turystycznych). Temperatura byłą max 31C. Woda nad Adriatykiem jest przejrzysta i cudowna. Polecam nie zapomniane widoki gór, morza zabytków, skoczni narciarskiej. Najlepsza była impreza na tratwie z zakąskami i alkoholem, przyśpiewkami ludowymi. Super była pani dyrektor tej wyprawy. Polecam