Opinie o Polinezja Atlantyku
Oceny szczegółowe
Zweryfikowane treści - Opinie pochodzą od Klientów, którzy odwiedzili dany hotel lub uczestniczyli w wycieczce objazdowej.
Dowiedz się, co sądzą inni
Nowość AIZastanawiasz się, czy ta wycieczka to dobry wybór? Wpisz pytanie, a dostaniesz podsumowanie wszystkich opinii naszych gości.
5.5/6
Czy ta opinia była pomocna?
to byly piekne wakacje....
Zbyszek...Warszawa 21.01.2017 | Termin pobytu: styczeń 2017 | Tagi: powyżej 65 lat, w parzekto lubi podrozowac,poznawac swiat,ciekawy jest nowych miejsc...goraco polecam ta trase
5.5/6
Czy ta opinia była pomocna?
AFRYKAŃSKA POLINEZJA
Andrzej, Weglowice 12.12.2022 | Termin pobytu: listopad 2022 | Tagi: 56-65 lat, w parzeNo i wylądowaliśmy, po locie super liniami ENTER, lotnisko w Banjul, totalny młyn -przyleciały wszak nowe bankomaty i zaczyna sie typowe skubanie , opłata za "ochronę" lotniska 25 dolców lub tyleż samo euro,,, można też w dalasi jak ktoś posiada 1000...jeszcze tylko kontrole, bo każdy w mundurku musi mieć Twój paszport w łapkach, teraz poszukiwanie właściwego pojazdu, sprytne ominięcie wyciągnietych rączek afrykańskich bębniarzy zagłuszających jakąkolwiek komunikację -nawet własnych myśli ,jeszcze mała awanturka z bagażowymi żądającymi horrendalnych sum za zapakowanie bagaży na dach busika i jesteśmy w środku. Mamy to,! nasza grupa , podobnych pasjonatów , teraz do hotelu, niech się zdziwi każdy kto myśli ze przejazd 20 km zajmie chwilkę . Droga podobna do poligonowych rubieży , z lejami jak po pociskach, że przez chwilę sądzisz że musiała tu być jakaś totalna awanturka...Dojechaliśmy do hotelu na jedną noc , po piętnastu godzinach od momentu opuszczenia domostwa i totalnym utłuczeniu własnego siedzenia jest Ci wszystko jedno jak i gdzie śpisz, robaczki? ani te latające ani biegające nie są w stanie przeszkadzać. Ranek rekompensuje wszystkie niedogodności dnia poprzedniego, a my poznajemy GRUPĘ, i naszego guru KAMILA - bo jednego naszego towarzysza podróży zapoznaliśmy na Okęciu , gdzie chciał mnie wkręcić w śpiew pieśni patriotycznych ,jak że był to 11 listopada-WUJCIO bo o nim mowa okazał się człowiekiem duszą miłośnikiem podróży, znawcą browarnictwa i co sie póżniej okazało koneserem lokalnego baru na pobycie zwanym SZYJNIĄ. Ruszamy po wspomnianych kurzących, dziurawych autostradach w stronę Senegalu . Przejścia graniczne i typowe przeglądanie paszportów, dookoła afrykańskie krajobrazy , dzieciaki, kobiety sprzedające owoce i bądź co bądź, krowy luźno biegające , inny świat, Cap Skirring , hotel wydawało by się super klimatyczny, ale to Afryka nie dajcie się zwieść pozorom, po wymianie czterech pokoi -no różne mankamenty -a to zalana łazienka, a to szafa w pozycji wieży Eiffla,, a w ostatnim leżący telewizor , który prawdopodobnie został zrzucony przez nerwowego lokatora, Pani recepcjonistka ok godzinny 24 poszła sobie, bo skończyła pracę i zostawiła nas bez pokoju,,, no cóż to Afryka , Polak potrafi. Znalezienie wolnego pokoju z kluczem w drzwiach okazało się banalnie proste - niestety bez wody i prądu, ale główka pracuje! Po znalezieniu tablicy rozdzielczej pozbawiłem kilku lokatorów prądu , ale po co im w nocy prąd? Za to my z koleżanką małżonką mogliśmy znależć w bagażach potrzebne akcesoria senne .Doświadczenia z zakresu elektryczności przydały się w póżniejszym okresie pobytu w hotelu Rano śniadanko ,grupa wiedziona wcześniejszymi doświadczeniami śniadaniowymi , karnie stawiła się skoro świt ,.... niestety wygląd śniadanka odbiegał od typowych śniadań kontynentalnych wszystkim, w ostatnim dniu były bułki i.. limonki. Ciekawy zestaw śniadaniowy aczkolwiek trudny do przełknięcia, ale to Afryka , humory dopisują grupa jak Rodzina zintegrowana , radosna i zadowolona . trzydniowy pobyt na Cap Skirring to ciekawe doświadczenia, lokalna społeczność , wspaniałe plaże przejechane autami terenowymi , las kapokowy.... słowem WARTO , Później Gwinea Bissau droga jak droga nic nowego wręcz rzecz można typówka .. dziury kurz , i policja która pobiera opłaty za ... utrzymanie dróg , płyniemy na Wyspy Bijagos , półtoragodzinny rejs do cudownego spokojnego miejsca , i GRUPA jak Rodzina pobyt BAJKA swietna atmosfera mniamciuśne posiłki serwowane przez parę francuskich właścicieli hotelu, pływanie w spokojnej zatoce, wyprawa na ryby z poznanym Tomaszem-pozdrawiamy serdecznie , szkoda było wracać ... później powrót szalony i szybki bo granica Senegalu czynna do 19! i można spać , bo policja zamyka granice i też idzie spać , ale wszystko się udało, zapominamy o niedogodnościach bo z takimi sie liczyliśmy ale ta GRUPA tak cudowna jak cały pobyt w trzech afrykańskich krajach, pozdrawiamy serdecznie , dziekujemy wszystkim w szczególności Kamilowi ,WUJCIOWI , Doris , Andżeli , Tomaszowi , Jadzi , Asi i pozostałym naszym poznanym przyjaciołom, polecamy taką ekipę i piękną wyprawę
5.5/6
Czy ta opinia była pomocna?
Raj
Elżbieta 22.01.2018 | Termin pobytu: marzec 2018 | Tagi: 46-55 lat, ze znajomymiRaj w Afryce
5.5/6
Czy ta opinia była pomocna?
Afryka nie taka dzika
I. 02.04.2024 | Tagi: 36-45 lat, samemuPolinezja Atlantyku to jedna z bardziej udanych wycieczek objazdowych z Rainbow. Dobry balans pomiędzy zwiedzaniem a odpoczynkiem. Świetna opieka pilotki Maji oraz lokalnego przewodnika Kemo. Fajne hotele, dobre jedzenie, piękna pogoda. Dobra okazja żeby odwiedzić nieco mniej znane zakątki. Do stolicy Gambii przylecieliśmy wieczorem. W hotelu Sand Beach czekała na nas skromna kolacja. Sam hotel jak najbardziej w porządku, a jak na standardy afrykańskie to wręcz pozytywne zaskoczenie, zwłaszcza że Rainbow lubi na objazdówkach oszczędzać na pierwszym hotelu, gdy ludzie są wymęczeni podróżą i jest im wszystko jedno - a tutaj fajny, czysty i klimatyzowany hotel tuż przy plaży. W Banjul nie zobaczyliśmy wiele, główny przystanek to Łuk 22 (punkt widokowy) i znajdujące się tam muzeum. Następnie zakupy na lokalnym targu i przejazd w kierunku Senegalu. W Senegalu stacjonowaliśmy w przepięknym hotelu w Cap Skirring. Do plaży trzeba było się przespacerować około 10 minut (dość nieoczywistym skrótem przez ruiny opuszczonego hotelu). Szeroka piaszczysta plaża z barami i restauracyjkami, wieczorami zwykle można było tam spotkać bębniarzy grających i tańczących przed zachodem słońca. Ciekawostką są krowy odoczywające nad brzegiem morza; jest też sporo psów. Zgodnie z planem odbył się rejs pirogą, mieliśmy okazję spróbować wina pamowego (pachnie jak kiszona kapusta, smakuje też "ciekawie"), a nawet spróbować wspiąć się na palmę. Zobaczyliśmy lokalną szkołę, kaplicę katolicką i świątynię animistyczną. No i oczywiście lokalną przyrodę. Co do wycieczek fakultatywnych, to na wędkowanie nie było u nas chętnych, a wycieczka quadami się odbyła (mimo problemów technicznych z samochodami, wszyscy wrócili zadowoleni). Za to wszyscy pojechaliśmy razem dwoma autami terenowymi na wycieczkę po okolicy i w kierunku wioski rybackiej (bardzo wiało, ale widoki piękne). W Gwinei Bissau odczuwalna temperatura była znacząco wyższa niż wcześniej. Podróż nieco długa i męcząca, zwłaszcza że zarówno autokar jak i łódź miała lekkie problemy techniczne, ale w hotelu na wyspie Rubane szybko się zregenerowaliśmy. Ośrodek prowadzony jest przez małżeństwo Francuzów i co tu dużo mówić, utrzymany jest na europejskim poziomie. Tuż obok hotelu (bungalowy) jest mała kameralna plaża (prywatna) z darmowymi leżakami i sprzetem sportowym. Hotel proponuje również wycieczkę pieszą po wyspie (w cenie) oraz występ muzyczny lokalnej grupy (2500 franków za osobę). A z Rainbow byliśmy na dwóch sąsiednich wyspach: w lokalnej wiosce na wyspie Roxa oraz w miasteczku na wyspie Bubaque. Mnie bardziej podobała się ta pierwsza. Na obu jednak trzeba liczyć się z towarzystwem grupki dzieci, które choć przesłodkie i ciekawskie to (zwłaszcza na Bubaque) często oczekują od nas jakiś drobnym prezentów... Niestety nie odbył się lot awionetką nad archipelagiem, na który bardzo liczyliśmy. Droga powrotna do Banjul dość długa i męcząca (wyruszaliśmy o 7 rano, na lotnisku byliśmy koło 19). Niestety wbrew obietnicom nie było hotelu z opcją prysznica przed wylotem, więc musiała wystarczyć toaleta lotniskowa żeby się odświeżyć przed lotem i przebrać. W Gambii obowiązuje dalasi, a w Senegalu i Gwinei Bissau franki zachodnioafrykańskie. Nie ma problemu z wymianą, a kurs jest stały. Lunch to wydatek około 9-10 tysięcy franków, a butelkę wody można kupić za 500-1000, piwo 1500-2000 a drinki 3-4 tysiące. Większość z nas wymieniała około 100 euro na franki i to spokojnie wystarczało na cały pobyt na jakieś drobne wydatki. Trzeba jednak pamiętać, że na lotnisku w Banjul obowiązuje opłata lotniskowa zarówno przy przylocie jak i wylocie (20 euro lub 1000 dalasi) i tu bardziej opłaca się płacić w dalasi. O płatnościach kartą można zapomnieć, a płacenie na miejscu dolarami czy euro też nie jest popularne, jedynie przy jakiś większych zakupach np. za jakąś rzeźbę itp. Jeśli chodzi o jedzenie, to jest to raj dla wielbicieli ryb i owoców morza. Wegetarianie mają "pod górkę", bo hotele nie bardzo mają pomysły na alternatywne dania i raz można dostać coś pysznego, a raz suchy makaron i tyle. Jednak na pewno głodnym się nie chodzi. Śniadania zwykle identyczne codziennie, za to kolacje dość obfite. A dodatkowo płatne lunche to zawsze przystawka, danie główne i deser. Na wycieczce byliśmy pod koniec marca, a więc pod koniec pory suchej. Komarów było niewiele. Nie mieliśmy problemów z insektami ani innych poważniejszych problemów zdrowotnych. Kilka osób miało lekkie problemy żołądkowe (tylko jedna nieco poważniejsze), ale to sprawa indywidualna i może trafić się wszędzie. Jeśli chodzi o pamiątki, jakie można przywieźć, to oprócz magnesów można zaopatrzyć się w sukienki czy pareo oraz przeróże wyroby z drewna. Na granicy między Senegalem a Gambią można za 400 franków kupić buteleczkę słynnego napoju alkoholowego o nazwie Babok lub równie mocny drink na jego bazie za 500 franków. Mimo, że kraje te słyną z produkcji orzeszków nerkowca, to są one tam droższe niż w Polsce. Polecam! :-)
5.5/6
Czy ta opinia była pomocna?
super
Jacek 26.03.2019 | Tagi: 46-55 lat, w parzebardzo dobre jak na warunki afrykańskie hotele na trasie, możliwość wypoczynku i relaksu
5.5/6
Czy ta opinia była pomocna?
Polinezja Atlantyku
DARIUSZ KRZYSZTOF, Oborniki Wlkp 16.01.2024 | Termin pobytu: grudzień 2023 | Tagi: 36-45 lat, w parzeBardzo dobrze zorganizowana wycieczka. Bardzo dobry rezydent Pani Moniką ,oraz lokalny Seedy. Polecam w 100%
5.5/6
Czy ta opinia była pomocna?
Bo to Afryka...
Maciej 25.03.2019 | Tagi: 36-45 lat, w parzeFajna wycieczka, pozwalająca odciąć się od naszej cywilizacji, szczególnie na Bijagos. Piękne widoki, Atlantyk, wyspy, świeże rybki, nic więcej nie potrzeba, aby się zresetować. Nie narzekać na brak udogodnień typu: fatalne drogi, brak prądu albo internetu. To co zobaczymy, wszystkie te sprawy nam zrekompensuje i każdy powinien wrócić z tej wycieczki bardzo zadowolony. Jeżeli do tego dodamy wesołe towarzystwo całej grupy, to nie trzeba nic więcej, a że grupa była zgrana i rozrywkowa, wszyscy spędziliśmy sympatycznie czas na tej wycieczce.
5.5/6
Czy ta opinia była pomocna?
Nou STRES
Ania 10.12.2017 | Termin pobytu: grudzień 2017 | Tagi: 46-55 lat, ze znajomymi"Nou STRESS" to hasło tej wyprawy przez kompletnie inny świat niż nasz, europejski. Pobyt na wyspie w Bissau CUDNY pod każdym względem - miejsce, ludzie, jedzenie i także pokoje biorąc pod uwagę następne lokum w Senegalu. "Odwrócony" program bardzo korzystny gdy nie zostaje się na pobytówce. Hotel Maya w Cap Skiring Senegal - delikatnie rzecz ujmując mało przyjazny - Pani naburmuszona, podobno brakuje rąk do pracy i trzeba samemu się obsłużyć, ceny w hptelowym barze "jak za zboże", chyba żeby nie korzystać, bez MUGI się nie wybierajcie - bez względnie należy się opryskać po każdym umyciu się szczególnie jak się idzie do łóżka :-( , dla Pań kawałek bułki na śniadanie OK ale Panowie ... troszkę za mało. Basen sprzątany rano w dniu naszego wyjazdu :-( . Masza Pilotka Marta i opiekun Semi - cudowni LUDZIE!!! Jestem bardzo zadowolona :-))) Wyżywienie nawet dla tak nie lubiących ryb jak ja SUPER szczególnie u Sabiny na wyspie i w SENEGALU u "Mamy"!!!!
5.5/6
Czy ta opinia była pomocna?
Bardzo ciekawy i mało poznany region świata.Bardzo mało biur podróży oferuje tam wycieczki objazdowe.Pobyt na archipelagu Bijagos to bajka.
Tadeusz, Warszawa 16.02.2020 | Tagi: powyżej 65 lat, w parzeBardzo ciekawy i mało poznany region świata.Niewiele biur podróży oferuje tam wycieczki objazdowe.Pobyt na archipelagu Bijagos to bajka.
5.5/6
Czy ta opinia była pomocna?
Polinezja
Mariusz, 19.12.2025 | Termin pobytu: listopad 2025 | Tagi: 56-65 lat, samemusuper wyjazd duźo wrażeń naprawde polecam Pilot bardzo dobry program luzacki bez dużych wymagań w Gwineii urocza lodga jedzenie super