Opinie o Wielka, meksykańska wyprawa

5.3/6
(665 opinii)
Intensywność programu
5.2
Pilot
5.6
Program wycieczki
5.5
Transport
5.3
Wyżywienie
4.2
Zakwaterowanie
4.8
Zweryfikowane treści - Opinie pochodzą od Klientów, którzy odwiedzili dany hotel lub uczestniczyli w wycieczce objazdowej.
pani z lornetka
Dowiedz się, co sądzą inni
Nowość AI

Zastanawiasz się, czy ta wycieczka to dobry wybór? Wpisz pytanie, a dostaniesz podsumowanie wszystkich opinii naszych gości.

    3.0/6

    Czy ta opinia była pomocna?

    33

    Piękny Meksyk, kiepska organizacja

    Arletta 26.12.2022 | Termin pobytu: listopad 2022 | Tagi: do 25 lat, w parze

    W dużym skrócie - kraj piękny, ciekawy, warty zobaczenia. Dużo różnorodnych miejsc, to nie podlega wątpliwości, ale...nie z Rainbow. Organizacja tej wycieczki mimo wielu lat prowadzenia takich wypraw - na bardzo słabym poziomie. Dużo stresu, nerwów i rozczarowania. To może wymienię... 1. Zbiórka w Warszawie na lotnisku kilka h przd wylotem przy stanowisku Rainbow. Wszyscy przychodzą, myślą, że poznają przewodnika, jakieś ogólne informacje co i jak.. no niestety, zastaje nas pracowniczka mówiąca, że NO CO...PROSZE ISC DO KOLEJKI NADAĆ BAGAŻ. Więc tak naprawdę już dawno mogliśmy stać w kolejce, bo nic się nie dowiedzieliśmy. Po lotnisku każdy jakoś sobie da rade dotrzeć do samolotu, problemy zaczynają się w trakcie...musimy wypełnić karty dot. tego gdzie będziemy przebywać. Jako osoby uczestniczące w objazdówce, nie znające ani jednego hotelu, jadąc praktycznie bez żadnej wiedzy - nie wiemy jak uzupełnić kilka pól. Ludzie sami między sobą próbują ustalić wspólną wersję. Ostatecznie po wylądowaniu, prawie nikt tych kart nie sprawdza. Na lotnisku także nie wiadomo gdzie iść, wiele różnych grup, niektórzy objazdówka X, inni Y, inni wypoczynek w hotelu Z, inni w hotelu U itd. Zamieszanie, byle jakoś dojść po bagaże. Odbiór bagazy i co dalej? Nie wiedząc nadal będąc już w Cancun jak nazywa się przewodnik, jak wygląda i co robić idziemy za tłumem, wychodzimy z lotniska i trafiamy na krzyczących Meksykanów proponujących taxi. Nigdzie nie widać znaku Rainbow. NIGDZIE. Idziemy trochę głębiej szukając gdzie iść, na ślepo i nic. Bez internetu, języka hiszpańskiego (angielski na nic się tam zdaje, ale po to skorzystaliśmy z usług biura podróży, by mieć wsparcie przewodnika, ale cóż) jakoś udaje nam się otrzymać gest ręką od lokalnej policjantki kierujący w strone naszej wycieczki. Za kilkoma bardzo nieintuicyjnymi zakrętami, wśród tłumów krzyczących Meksykanów, znajdujemy napisy Rainbow. Kilka autokarów, sporo ludzi, chaos. Udaje nam się wsiąść do autokaru (prawidłowego) i tu kolejna część zabawy. Kierowca autokaru i różni przewodnicy kilka razy liczyli osoby w autokarze, żeby sprawdzić czy wszyscy są i każdemu wychodziło za mało lub za dużo osób. Mimo próśb ludzi, którzy mówili, że przecież organizatorzy mają listę uczestników i mogliby po prostu sprawnie sprawdzić czy wszyscy są- Ci dalej liczyli ręcznie. Okazało się, że osoby z innej wycieczki znalazły się w autokarze, musiały wysiadac, a 2 osoby, za którymi czekaliśmy już były w hotelu, bo dojechały tam na własna rękę. C H A O S. 2. Pierwszego dnia Pani przewodnik Anita pięknymi słowami zapewniła nas, że w razie czegokolwiek możemy liczyć na jej pomoc. Niestety, podczas gdy wiele osób się rozchorowało (mocne klimatyzacje przy upale i inne) i potrzebowało pomocy w aptece z dogadaniem się (95% wycieczki nie znało języka hiszpańskiego, więc ciężko wytłumaczyć w aptece co dolega), nie mogło liczyć na tłumaczenie od Pani przewodnik, która stała kilka metrów dalej i patrzyła na zmagania chorych osób. 3. Jedzenie... Wykupiona przez Rainbow wersja zawiodła wszystkich. Meksykanie męczyli się próbując zrobić nam prawie codziennie a la schabowego, a my męczyliśmy się chcąc zjeść co lokalnego, a nie podeszwę na talerzu... niektórzy przestali przychodzić na kolację, bo lepiej było ten czas przeznaczyć na kupienie czegoś lokalnego na własną rękę.. 4. W niektórych miejscach bardzo brakowało czasu wolnego, najczęściej w tych ciekawych. W tych mniej - bywało go aż za dużo. Np. Taxco, przepiękne miasteczko, niestety bardzo mało zwiedzania. Czas wolny 1h, ale będąc bardzo głodnym musieliśmy przeznaczyć go na jedzenie (a Meksykanie maja wlasne poczucie czasu, wiec przy powolnej obsludze nawet 1h to jedzenie na szybko byle guacamole i tacosow, naprawde ;) ), zabrakło już czasu na zobaczenie najbardziej charakterystycznych części miasteczka, czego bardzo zaluje... Jadąc na tą wycieczkę miałam mieszane oczekiwania. Z jednej strony liczyłam na to, że mam do czynienia z profesjonalnym biurem podróży, a z drugiej nie było dla mnie problemem np nocowanie w gorszych hotelach, cieszyłam się z możliwości bycia w Meksyku, więc naprawdę czuję, że byłam osoba najmniej narzekająca. Pomysł na objazdowke? Super! Tyle miejsc zwiedzonych, tyle doświadczeń. Nie da się ukryć. Jednakże należy być gotowym na liczenie na siebie w ciężkich sytuacjach, Większy budżet na wydatki na meksykańskie prawdziwe jedzenie, bo w cenie się go nie otrzyma i... świadomość, że podróżowanie z biurem podróży Rainbow może nie być takie bezproblemowe i wygodne jak mogłoby się wydawać. Nie żałuję, że zwiedziłam Meksyk, ale wiem, że to była moja pierwsza i ostatnia podróż z tym biurem :) iii po wielu rozmowach z współtworzyszami podróży, wiem, że ich również, niestety:(

    3.0/6

    Czy ta opinia była pomocna?

    7

    Jedzenie do poprawy

    Patryk 17.03.2025 | Termin pobytu: styczeń 2025 | Tagi: 26-35 lat, w parze

    Z pozytywów wypełniono wszystkie punkty programu, czuliśmy, że jest wystarczająco czasu wolnego na wszystkie atrakcje (czasem chciałoby się więcej ale trzeba dostosować się do grupy). Przewodniczka Paula miała bardzo dużą wiedzę, ciekawie się jej słuchało i dbała o grupę. Autokar klimatyzowany, z toaletą, komfortowy. Kierowca Jorge bardzo dobry. Pokoje czyste, raczej po remoncie. Lot wygodny. Na minus jedzenie często brak napojów do kolacji, nawet szklanki wody (wiem, że to jedna z opcji którą oferują hotele, ale rainbow nie powinien się na to zgadzać. Ciekawe czy gdyby była opcja noclegu bez łóżek, to rainbow byłby wniebowzięty, mogąc zaoferować niższą cenę?). Tym bardziej że na każdym noclegu dostaliśmy przynajmniej butelkę wody. Śniadania serwowane to jajecznica (podłej jakości) , czasem z owocami. Wyżywienie all inclusive w acapulco - dużo do wyboru, trochę lokalnej kuchni, było ok. Wyżywienie all inclusive w cancun - w pierwszy dzień pojawiliśmy się na kolacji godzinę przed jej końcem. Do wyboru został tylko ryż i resztka makaronu i jeden rodzaj mięsa.W kolejne dni jedzenie było bardzo tłuste. Dokładane były tylko hamburgery i hotdogi. Były wydawane posiłki typu świeżo robiona pizza (którą kucharz spalił), tylko przed około godzinę, potem już ich nie wydawano. Kelnerzy podchodzili do stolika brali do brudnej ręki talerz i dopiero po tym momencie pytali, czy można to zabrać. Teraz to już można. Plus za darmowy barek, minus za paskudne, rozcieńczone napoje gazowane w drinkach. Zakwaterowanie w hotelu - w trzech hotelach pod rząd brak cieplej wody. Po zgłoszeniu i czekaniu około 30 minut woda się pojawiła. Chodzi o ciepłą wode, nie gorąca. W pokojach często problemy z wifi. W hotelu w oaxaca były jaszczurki, przewodniczka nas o tym ostrzegała ale nie spodziewaliśmy się takiej liczby, nad wejściem do naszego pokoju czekały cztery jaszczurki. Przed wyjazdem dwa razy zmieniała się kwota którą trzeba zapłacić na miejscu, brak rozliczenia tej opłaty. Opłata klimatyczna w cancun spokojnie powinna się zmieścić w cenie 440 dolarow które płacimy na miejscu. W pokoju w hotelu w mexico city zostawiliśmy wywieszoną informację nie sprzątać . Mimo tego pokojówka posprzątała nam pokój, a co gorsze grzebała w walizce która została w pokoju. W pozostałych hotelach respektowano plakietki nie sprzątać

    3.0/6

    Czy ta opinia była pomocna?

    55

    Wielka, meksykańska wyprawa autokarowa ;)

    KAMIL, Warszawa 25.05.2022 | Tagi: 36-45 lat, w parze

    Była to nasza pierwsza zorganizowana wycieczka objazdowa, więc jechaliśmy bez żadnych uprzedzeń, ani specjalnych oczekiwań. Program wycieczki był bardzo interesujący. Zwiedzane są najpopularniejsze miejsca turystyczne z których większość naprawdę warto zobaczyć! Niezapomniane widoki, piękne zdjęcia, rewelacyjne pogoda. Wycieczka godna polecenia szczególnie dla osób które nie chcą się o nic martwić, ani organizować! Trzeba tylko pamiętać, że jedzie się dużą grupą ludzi i wszystkie atrakcje są ustawiane pod statystyczną większość - czyli raczej spokojne spacery i dużo postojów na zakup pamiątek :)

    3.0/6

    Czy ta opinia była pomocna?

    18

    Świetna muzyka i jedzenie czyli coś czego nie było.

    Mariusz, Toruń 03.04.2014 | Tagi: 46-55 lat, w parze

    "Słyszałem że jedziesz do Meksyku"- tuż przed wyjazdem zapytał mnie kolega z pracy. "Zazdroszczę ci, świetna muzyka i jedzenie, na pewno wrócisz zadowolony". Otóż nie, nie było ani jednego ani drugiego. Ale po kolei: Na pewno deprymujący jest fakt,że w tą samą trasą wyrusza prawie 5 pełnych autokarów Rainbow (będę używał tego skrótu). Co prawda po kilku dniach 2 z nich odłączają się (trasa Belize i Gwatemala), ale jest to kłopotliwe podczas meldunków hotelowych (kolejki)- zwłaszcza w Cancun. Piloci co prawda wyznaczają czas wyjazdu poszczególnych grup co 1/2 godziny, ale nie zawsze teoria pokrywa się z rzeczywistością. Program wycieczki atrakcyjny, być może aż za bardzo. Naprawdę całe dnie w autobusie -oczywiście z przerwami, z których najbardziej denerwujące są tzw. lunchowe. Któregoś dnia godzinna przerwa wypadła na stacji benzynowej, w "środku niczego", a całej grupy jadło tylko dwoje turystów, pilotka i kierowca. Rozumiem że biuro powinno takie przerwy zapewnić i tak zawsze jest, ale akurat w przypadku tej wycieczki kompletnie się nie sprawdziło. Po całym dniu jazdy przybywaliśmy do zwiedzanych miejsc- pereł tuż przed zmrokiem. Dosłownie 30 minut biegiem za pilotką i już było ciemno. I potem kolejne 30 minut wolnego czasu i do hotelu, zazwyczaj gdzieś na peryferiach. Dotyczy to zwłaszcza przepięknych miast Oaxaca i Puebla (obydwa na liście UNESCO). Podobnie było w San Cristobal, ale tam na szczęście hotel był w Centrum miasta. Naprawdę szkoda, jeszcze raz napiszę że te miejsca są przepiękne, a praktycznie nie było czasu zachłysnąć się ich kolonialnym klimatem. Najlepiej pod tym względem było na początku wycieczki, na Jukatanie, kiedy przejazdy są stosunkowo krótkie, ale np. Meridę zwiedzaliśmy też po zmroku. Nie mieliśmy też szczęścia do pogody. Było po prostu zimno, zwłaszcza w Mexico City. Wiem, wiem, biuro ostrzega o chłodzie. Ale my trafiliśmy na wyjątkowy. Meksykanie chodzili w grubych kurtkach, czapkach i rękawiczkach, sami zresztą mówili, że są to najzimniejsze dni w roku- jakiś zimny front ze Stanów. Ale to oczywiście kwestia pecha. Hotele jak to na tego typu wycieczkach- poprawne. Poza jednym wyjątkiem- skandaliczny wręcz hotel w Mexico City. Pokoje brudne, pościel nie zmieniona po poprzednich użytkownikach, na ciemnych korytarzach koczujące całe rodziny Indian (uchodźcy z Gwatemali?), koszmarne jedzenie. Jedyny plus to położenie w centrum miasta. No to jedzenie. Niestety złe albo bardzo złe (rzeczony hotel w Meksyku). Miałem kontakt z kuchnią meksykańską- swego czasu mieszkał u nas przez pół roku Meksykanin- i trochę nam z tej wspaniałej kuchni pokazał przyrządzając pyszne dania. Natomiast na wycieczce jedzenie było bardzo monotonne, praktycznie zawsze tortilla z wysuszonym kurczakiem. Absolutnie każdy z uczestników wycieczki był zawiedziony tym, co nam serwowano (oczywiście były ze 2 chlubne wyjątki- np. hotel w Cancun)). A jak naprawdę może smakować kuchnia meksykańska przekonaliśmy się podczas kolacji w knajpce, do której zaprosił nas wspomniany wyżej Meksykanin. Niebo w gębie. Niestety widzieliśmy się tylko 1 wieczór w Mexico City. A muzyka- jej po prostu nie ma w przestrzeni publicznej. Nie to co na Kubie (również objazd z Rainbow- gorąco polecam)- tam grają wszędzie. Tu muzykantów widzieliśmy raz- zziębniętych Mariachi na łódkach w Xochimilco. Grali w rękawiczkach i zimowych czapkach, chyba wiedząc że w takim zimnie ta muzyka nie brzmi najlepiej. A "największego targu kwiatowego" też nie było. I to tyle. Głównie gorzko. Były też oczywiście wspaniałe widoki, cudowna przyroda, ciepełko i turkusowe oceany na plażach w Cancun i Acapulco.

    3.0/6

    Czy ta opinia była pomocna?

    4

    Intensywny program i świetny, merytoryczny przewodnik – niestety przyćmione przez cwaniactwo Rainbow: do dwuosobowego pokoju wciśnięto trzecią osobę, bez zapewnienia należnego serwisu.

    Mariola 07.01.2026 | Termin pobytu: grudzień 2025 | Tagi: 56-65 lat, z rodziną

    Zapłacono za trzy dorosłe osoby, a w hotelach wciskano nas we troje do pokoi dwuosobowych, bez ręczników, pościeli, kosmetyków i serwisu all inclusive dla trzeciej osoby. Hotele informowały, że Rainbow opłaca tylko pokoje 2‑osobowe. To przyćmiło całą wyprawę. Meksyk jest piękny, ale wycieczka bardzo wymagająca fizycznie, z długimi przejazdami, słabym wyżywieniem i wieloma fakultetami o niskiej jakości. Brak oferty świątecznej i sylwestrowej, a część atrakcji okazała się rozczarowaniem (cenota, mariachi). Największy plus to lot balonem — profesjonalny i wart ceny. Program bogaty, ale tylko dla dwóch osób w pokoju; trzecia osoba płaci pełną stawkę bez zapewnienia podstawowego standardu. Przewodnik Mikołaj H. — bardzo dobry, profesjonalny ale i profesjonalnie i asertywny. Nie dopłaci do pokoju trzyosobowego, tak jak jemu nikt nie płaci za nadgodziny spędzane na walce o ręczniki i wodę w recepcjach czy organizowanie grupy na wypady w tłum sylwestrowy. Uwaga dla przyszłych uczestników: wycieczka jest bardzo wymagająca fizycznie. Większość czasu spędza się w autokarze, a wyżywienie jest słabe. Z serwisów all inclusive często nie mogliśmy skorzystać z powodu późnych przyjazdów lub programu dodatkowego. Duża część wycieczek fakultatywnych okazała się naciąganiem — drogo, mało treści, a czas organizowany chaotycznie i w konflikcie z programem podstawowym. Największy hit to lot balonem — profesjonalnie, bezpiecznie, z dobrym wyżywieniem. Przyjemna była też wycieczka na Wyspę Kobiet, choć zdecydowanie za droga. Nikt nie uprzedził, że w tym czasie tracimy dostęp do plaży i serwisu all inclusive, a prom jest tuż obok hotelu, więc można by to zrobić samodzielnie, taniej i szybciej. Największe rozczarowania: – wycieczka do cenoty — brud, smród, brak prądu i wody, tłumy ludzi w małym oczku wodnym. Pół dnia i sporo pieniędzy stracone. – występ mariachi — poniżej średniej; lepsze można zobaczyć w restauracjach i na placach. – okres Bożego Narodzenia i Nowego Roku — zero oferty świątecznej. Wigilijna kolacja w kiepskim hotelu, z głodowymi porcjami. Prewodnik ratował atmosferę fundując piniatę. Sylwester na własny koszt i ryzyko - w nienależącym do bezpiecznych Mexico City — zimno (8*C) i bez dostępu do posiłków poza słabą kolacją. Największy problem organizacyjny: mimo opłacenia udziału trzech dorosłych osób, w hotelach wciskano nas we troje (dorosłych) do dwóch łóżek 120–140 cm, pod jednym prześcieradłem, bez ręcznika, pościeli, kosmetyków czy wyposażenia minibarów lub butelki wody dla trzeciej osoby. Obsługa hoteli była wyraźnie poirytowana prośbami o podstawowe rzeczy. W kilku miejscach dostawki uratowały nas przed całkowitym wyczerpaniem, ale generalnie czuliśmy się jak grupa gorszej kategorii. Gdy kończyliśmy posiłki, dopiero wtedy wnoszono normalne jedzenie dla pozostałych gości — dla nas o świcie jajecznica i czasem chleb. W praktyce trzeba było dokupować jedzenie w trasie, a przystanki były głównie na stacjach benzynowych, gdzie dostępne są tylko chipsy i słodycze. Podsumowanie: program jest wartościowy i obejmuje najważniejsze miejsca w Meksyku, ale wyłącznie dla dwóch osób w pokoju. Opłata za trzecią osobę jest pobierana jak za pełnoprawnego uczestnika, natomiast Rainbow nie zapewnia jej absolutnie żadnego minimalnego standardu serwisu.”

    3.0/6

    Czy ta opinia była pomocna?

    20

    :(

    Tomo 09.01.2017 | Termin pobytu: wrzesień 2017 | Tagi: 36-45 lat, w parze

    Byłem zobaczyłem, lecz nie pozostanie miło w pamięci. Zdecydowanie polecam Azję

    3.0/6

    Czy ta opinia była pomocna?

    35

    Wycieczka ciekawa niestety cierpi z powodu skąpstwa Rainbow na każdym kroku

    A.G. 10.01.2016 | Tagi: 36-45 lat, w parze

    Wycieczka ogólnie, mimo wpadek biura Rainbow, udana. Jukatan super pożniej zbyt wiele kościołow co sprawia wrazenie monotonności.

    3.0/6

    Czy ta opinia była pomocna?

    56

    Poniżej oczekiwań

    Jerzy Włodzimierz, Gdańsk 12.01.2022 | Tagi: powyżej 65 lat, samemu

    Dzień 1 Praktycznie bez historii i znaczenia. Wylot z Katowic. Lot i posiłki ok. Minusem jest bardzo wczesna godzina odlotu, przez co na lotnisku trzeba być o 4:30. W Cancun hotel tymczasowy, w środku miasta, niedobry, jedzenie też nie. Dzień 2 Wczesna pobudka, o 5:30. Kiepskie śniadanie, najgorsze z całego pobytu, przydział miejsc i o 7:00 odjazd. Przejazd do Chitzen-Itza trwał 2 godziny (plus zmiana czasu o godzinę do tyłu), zwiedzanie z przewodnikiem godzinę, a potem czas wolny, albo kąpiel w cenocie w Ik-kil. Komercja i wszechobecni sprzedawcy, ale mało nachalni. O 16:00 w Meridzie, bardzo krótkie zwiedzanie głównego placu Zokalo i katedry, trochę wolnego czasu. W hotelu ze zmrokiem, o 18:00. Wieczorem poszedłem jeszcze na dwie godziny do miasta na samotny spacer. Zwiedzanie 5:30 h, przejazdy 5:30 h. Dzień 3. O 4 rano pobudka urządzona przez własnych towarzyszy wycieczki, interweniowała obsługa hotelu, przykre. Hotel i jedzenie bardzo dobre, obsługa na poziomie. Krótki przejazd do Celestun, a tam dobrze zorganizowany rejs szybką łódką po lagunie. Mnóstwo ptaków i lasy mągrowca, imponujące. Potem miasteczko Celestun, restauracja z dostępem do plaży, dobry wybór miejscowych specjałów. Dwugodzinny przejazd do Uxmal, super miejsce, za krótkie zwiedzanie, 1:20 h z wejściem i toaletą, mnóstwo miejscowych sprzedawców, którzy z jednej strony tworzą barwny koloryt, ale z drugiej nieraz trochę utrudniają. Po 18 w Campeche, dobry hotel i jedzenie, wieczorny pokaz fontann nad brzegiem Mexican Bay. O dwie godziny przedłużylem pobyt w mieście i nad morzem. Bardzo miłe i zabytkowe miejsce. Duże wrażenie robi ogromny antypiracki fort, oczywiście zamknięty w nocy. Ludzie bardzo mili i przyjaźni, mimo późnej pory wpuścili mnie do Pałacu Gubernatora i innych budynków rządowych. Zwiedzanie 6:00 h, przejazdy 5:20 h. Dzień 4 Pobudka o 5:50, odjazd o 7. Długa jazda do Paleque. Po drodze kilka przerw, a to toaleta, a to kontrola graniczna między stanami, a to czekanie na pozwolenie na wjazd. W miejscu archeologicznym Paleque o 14:15. Zwiedzanie pyramid i zabytków trwało 1:15 h. Znów dużo sprzedawców, o dziwo, turyści sporo kupują. Wcześnie w hotelu, miałem nieco czasu na samotny spacer, ale miasto nie jest ciekawe. Hotel i jedzonko bardzo ok, margherita też. Zwiedzanie 1:15 h, przejazdy 7:30 h. Dzień 5 Pobudka o 6:15, po śniadaniu długi przejazd do Agua Azul Waterfalls. Piękne miejsce, bardzo skomercjalizowane, mają też bursztyn (ambar). Jazda przez góry i poprzeczne karby drogowe, bardzo wolna i uciążliwa. Bywa, nie tylko tego dnia, że autobus bardzo długo jedzie serpentynami z prędkością 15 km/h za wyładowaną ciężarówką. Z korkami i toaletami na 17:15 dojeżdżamy do San Cristobal de las Casas, ciekawego, małego miasteczka kolonialno-indiańskiego. Dobry hotel w centrum, dobry obiad. Wieczorem sam zwiedzam miasto, bardzo ładne pohiszpańskie pałacyki i kościoły, niektóre otwarte, również uniwersytet i centrum kultury, gdzie udaje się wejść. Ciekawostka: większość dnia jedziemy z policyjną obstawą, na wszelki wypadek. Zwiedzanie 3 h, przejazdy 7:10 h. Dzień 6 Odjazd o 8:00, po dobrym śniadaniu. Następne, bliskie miasteczko to San Juan Chamula, indiańskie miejsce, własny rząd i obyczaje, interesujące, co kto lubi. Po krótkiej jeździe docieramy na miejsce spływu w wąwozie El Sumidero. Spływ trwa jakąś godzinę, ale organizacyjnie wraz z podwójnymi toaletami całość zajęła ok. trzech. Dalszy długi przejazd, z postojami i serpentynami bierze 5:25 h. Hotel w Tehuantepec za miastem, bez możliwości choćby krótkiego zwiedzenia, ale bardzo dobry, jedzenie też. Zwiedzanie 4:40 h, przejazdy 7:05 h. Dzień 7 Pobudka 4:45, lunchbox i odjazd o 6:00. Do Mitli, kolejnego bardzo ładnego miejsca archeologicznego, docieramy po pięciu godzinach wliczając w to opryskiwanie autobusu na granicy miasta. Strefa jest nieduża, ale bardzo ciekawa, warta tej długiej jazdy. Zwiedzamy ok. 1 h. Zaraz potem obiad w mieście i wizyta w fabryce i rozlewni mezcalu, miejscowego napitku wysokoprocentowego. Dłuższa degustacja wielu produktów. Jeszcze za pięknego i jasnego dnia docieramy do Oaxaca (czt. Łahaka). Prawie godzinę trwa zakwaterowanie, więc potem mamy niewiele czasu na zwiedzanie bardzo ładnego i zabytkowego miasta. Powtarza się rytuał z obiadem o 18:30 i samotnym wieczornym spacerem. Zwiedzanie 5 h, przejazdy 6:15 h. Dzień 8 Dobry hotel i śniadanie. Wyjazd i oczekawanie na pozwolenie na wjazd do pobliskiego Monte Alban (nie pozwalają nawet na spacer na górę). Miejsce piękne, rewelacyjne, ale całe zwiedzanie z czasem wolnym włącznie to 1.5 h. Potem przejazd na północ, z jednym zatrzymaniem, i już po 5:30 h jesteśmy w Puebla. Znów najpierw hotel, potem trudności ze sprzętem i dzięki temu mamy całą godzinkę na wieczorną przechadzkę po dużym, ślicznym i bardzo zabytkowym mieście (można w nim spokojnie spędzić dwa dni bez chwili nudy). Po obiedzie znalazłem jeszcze 2 h na samotne zwiedzanie, cudności tam są. Zwiedzanie 2:50 h, przejazdy 7:20 h. Dzień 9 Rano przed śniadaniem zdołałem wykrzesać pół godzinki na dwa kościoły niedaleko naszego hotelu. Hotel i śniadanie bardzo dobre. Krótka jazda do Choluli, niewielkiego miasta z wieloma świetnymi zabytkami, w tym świątynią katolicką zbudowaną jak powszechnie praktykowano na szczycie ogromnej piramidy, również świetny punkt widokowy na miasto i wulkany. I znów jazda, tym razem na południe, do długo wyczekiwanego i wymarzonego (ale dlaczego?) Acapulco. W tym nowym mieście niewiele jest atrakcji, a pewnie największą jest rejs po zatoce. Załoga zwleka pół godziny z odpłynięciem, więc znika najlepszy czas na zdjęcia. Ale sam rejs świetny, do tego all inclusive, co wszyscy wzięli bardzo grzecznie. Hotel na samej plaży, znakomity, widok na morze, wszystko ok. Zwiedzanie 4:30 h, przejazdy 7:50 h. Dzień 10 Cały dzień w Acapulco, do tego all-inclusive. Co kto lubi, myślę, że znakomita większość wycieczkowiczów była bardzo zadowolona. Osobiście zaliczyłem dwie krótkie kąpiele, mocne przyboje, nawet dobrzy pływacy powinni uważać, i dwa długie spacery. Całość bez zarzutu. Dzień 11 Lekko spóźniony odjazd o 8:25. Długi przejazd z dwoma toaletami po drodze do Taxco. Spacer, krótkie zwiedzanie cudownego, srebrnego miasteczka w grupie, a następnie czas wolny z zapłaconym wejściem na wieżę kościoła. W Taxco jest zwiedzania na dwa dni, a przez dwie godziny można co najwyżej polizać cukierek przez szybę. Znów cztery godziny w autobusie w drodze do Mexico City, tam o 19:30. Hotel w centrum, świetny, wszędzie blisko, dobre jedzenie. Po obiedzie wjeżdżam na wieżę Latinoamerica po nocny widok, a następnie przez dwie godziny obiegam ścisłe centrum zaglądając w zakamarki. Zwiedzanie 2:40 h, przejazdy 8:20 h. Dzień 12 Cały dzień w Mexico City i okolicy, a mimo to przejazdy trwały 3:25 h. Zapisałem się na lot balonem nad piramidami, bardzo drogo i bardzo warto, więc nocna pobudka i wyjazd (źle zorganizowany odbiór z hotelu) bez śniadania, potem dość długi przejazd. Dużo papierów i uciążliwości przy rejestracji na lot, kawa i banany. Lot od 7:10, cudowna atrakcja, lepsza od lotu helikopterem, każda możliwość została wykorzystana. W bazie śniadanie, proste, ale treściwe, smaczne. Przy piramidach Teotihuancan spotkaliśmy się z resztą grupy i razem, już na ziemi, zwiedziliśmy cały ogromny kompleks piramid, pałaców i przestrzeni turystycznej. Powrót do miasta i zwiedzanie sanktuarium MB z Guadelupy. Duży zespół obiektów, nawet ciekawy. Przed godziną 16 w centrum miasta, więc było jeszcze trochę czasu na przejście deptakiem Madero do Zokalo z rzutem oka na Pałac Prezydencki i budynki rządowe, zajrzenie do katedry, obejście zamkniętego Museo del Templo Mayor oraz bardzo ciekawego pałacu Casa de los Azulejos. Skończyliśmy w godzinę, więc miałem jeszcze czas na dzienny wjazd na wieżę, a po kolacji następne dwie godziny na jeszcze trochę centrum z licznymi parkami, pałacami i kościołami. Dzień 13 Wczesne śniadanie i pakowanie, bo o 8 odjazd na fakultatywne kanały Xochimilco. Po drodze rzut oka na Azteca Stadium. Pakujemy się do dwóch łódek, pojawia się muzyka i dobry nastrój, choć godzina wczesna. Miło jest bardzo, ale impreza nie jest warta tych pieniędzy z racji obiektywnie małej atrakcyjności. Skrajna komercja, choć sympatyczna. Nawiasem, sieć kanałów jest ogromna, zapewne najciekawsze są te małe i wąskie, na których powiązane w pęczki łodzie się nie mieszczą. Wpadamy jeszcze na ponad 2 h do Muzeum Antropologicznego, bardzo interesującego i ciekawego, dobrze zorganizowanego, które z racji wszechstronności powinno przypaść do gustu każdej osobie. Następnie szybki przejazd na lotnisko, by przelecieć do Cancun, ale miejscowa tania linia Volaris spóźniła się prawie dwie godziny i w rezultacie jedliśmy obiad o 23:15 (obsługa hotelu czekała na nas z posiłkiem!). Zwiedzanie 4:50 h, transport 9:40. Dzień 14 Cały dzień w Cancun. Wszystko ok, miejsce, hotel i jedzenie bardzo dobre, all-inclusive, serwowali nawet niedostępne wcześniej mojito. Osobiście zaliczyłem dwie kąpiele, trochę lenistwa na plaży i długi spacer wzdłuż spokojnego morza. Dzień 15-16 Do południa można było jeszcze skorzystać z uroków ośrodka. Odbyłem długi spacer po plaży odwiedzając hotele poznane podczas poprzednich pobytów. Wyjazd na lotnisko w południe, spóźniony lot po 16. Bez rewelacji, jak to w LOT-ie, spóźniony przylot.

    3.0/6

    Czy ta opinia była pomocna?

    40

    Meksyk się obronił

    Piotr 14.02.2018 | Termin pobytu: luty 2018 | Tagi: 46-55 lat, w parze

    Objazd 23.01.2018 do 08.02.2018. Program imprezy bardzo dobry, zobaczyliśmy chyba najciekawsze miejsca w Meksyku. Naszym pilotem był Michał facet z gigantyczną wiedzą, może wykładać meksykologię na UJ. W autokarze często się zawieszał i przynudzał ale po za nim bardzo się ożywiał i interesująco oraz ciekawie opowiadał. W trakcie objazdu trafiliśmy do trzech bardzo słabych hoteli wręcz tragicznych za to śniadania były słabe we wszystkich. Wieczorem robiliśmy z żoną zakupy w OXXO dzieki czemu rano wychodziliśmy ze śniadania hotelowego syci. Polecam to rozwiązanie. Na pobycie w Acapulco i Cancum hotele, obsługa oraz wyżywienie bardzo dobre. W tym samym czasie były 3 grupy z Rainbow, które miały zakwaterowanie w innych hotelach zarówno na objeździe jak i na pobycie. Autokar bardzo komfortowy z toaletą i jednym wyjściem. Polecam dodatkowe okrycie do autokaru są miejsca gdzie klima jest bardzo wydajna. Osobiście uważam że wycieczki fakultatywne na objazdach i w TRAKCIE ich TRWANIA to żenada. Wioska indian lub cenoty powinny być w cenie. Polecam wykupić te fakultety bo są inetersujące i musicie je zobaczyć alternatywą jest kilkugodzinna samotnia. Uważam że fakultety są na wczasach a nie na objazdach. Podsumowując, impreza bardzo fajna i ciekawa. Meksyk piękny i interesujący jak i jego mieszkańcy, irytuje jedynie oszczędność organizatora na hotelach i wyżywieniu.

    3.0/6

    Czy ta opinia była pomocna?

    24

    Moje rozczarowania

    Alicja Leokadia, WARSZAWA 25.11.2021 | Tagi: powyżej 65 lat, ze znajomymi

    Mam uwagi do lotu.Lot bardzo długi a nie było ciepłego posiłku.Trudno uznać za cieply posłek jeden zimny naleśnik.W drodze powrotnej uraczono nas obrzydliwymi bułami z wędliną.Buła była taka jak byją moczono w wodzie.Poza tym wykupiłam miejsca w samolocie co się okazało wyrzuceniem pieniędzy .Wybierając miejsca na planie samolotu były one w pierwszym rzędzie a w rzeczywistości okazło się ,że są one w drugim rzędzie.W pierwszym rzędzie siedziały osoby,które miejsc nie wykupowały.