Przejdź do treści

Dominikana – atrakcje. Co warto zobaczyć w kraju rumu, cygar i tańca?

Gdy w grudniu 1492 roku Kolumb w oddali ujrzał wyrastające z lazurowej wody góry, nowy ląd nazwał La Isla Española. Masywne drewniane okręty powoli podpływały coraz bliżej. Wyspa pokryta była gęstym tropikalnym lasem, nad którym górowały wysokie szczyty. Żyzne łąki sąsiadowały z szerokimi plażami o białym piasku i przejrzystej wodzie. W raporcie dla pary królewskiej Kolumb napisał o niej krótko – że to istny cud, gdzie wszystko jest wspaniałe, łańcuchy górskie, szczyty i doliny.

Dziś wyspa nosi nazwę Hispaniola, choć w polskiej tradycji funkcjonuje też jako Haiti. Jej wschodnią część zajmuje Dominikana, czyli Republika Dominikańska. To kraj białym piaskiem i rumem płynący, z wysokimi palmami i turkusową wodą przy długim brzegu. To również miejsce z pokaźnym bagażem kolonialnym, po którym zostały najstarsze miasta w całym Nowym Świecie.

Jeśli planujecie egzotyczną podróż w kierunku Karaibów, zajrzyjcie do mojego tekstu i poznajcie różne twarze Dominikany – tę od strony plażowych wakacji, tę od strony trekkingu w tropikalnej dżungli i tę od strony historii hiszpańskich konkwistadorów.

W tym artykule przeczytasz o:

Z czego słynie Dominikana?

Dominikana zapisała się na kartach historii jako miejsce powstania pierwszych europejskich instytucji na Nowym Świecie – to tutaj powstała pierwsza osada La Navidad, a kilka lat później Santo Domingo, najstarsze nieprzerwanie zamieszkane miasto obu Ameryk. Jako pierwsza hiszpańska kolonia wyspa była również najważniejszą bazą wypadową do podboju obu kontynentów.

Sama historia osadnictwa sięga dużo wcześniej. Trudno stwierdzić, kiedy na Hispanioli pojawili się pierwsi ludzie, jednak najlepiej znamy historię cywilizacji Taíno, która przybyła na te ziemie około 600 roku naszej ery. Wyspa została podzielona na pięć mniejszych wodzostw, a mieszkańcy zajmowali się głównie uprawą kukurydzy, bawełny i tytoniu oraz rybołówstwem i myślistwem. To właśnie lud Taíno powitał w 1492 roku ekspedycję z Krzysztofem Kolumbem na czele.

Od hiszpańskiej kolonii, przez rządy francuskie i wojnę z Haiti, po dyktaturę Trujillo – niepodległość ogłoszono w 1844 roku, ale na stabilną demokrację kraj czekał do lat 70. XX wieku. Reformy tamtego okresu oznaczały między innymi otwarcie granic dla turystów.

Dziś Dominikana to jeden z głównych kierunków turystycznych na Karaibach. Wysokiej jakości kurorty All Inclusive rozsiane są wzdłuż niemal 1200-kilometrowego wybrzeża, a tutejsze plaże regularnie trafiają do światowych rankingów.

Z czego słynie? Przede wszystkim z przyrodniczych kontrastów – od najwyższego szczytu Karaibów Pico Duarte aż po najniżej położony punkt regionu, jezioro Enriquillo. Od półpustyni, przez lasy tropikalne, po jedne z najpiękniejszych plaż na świecie. Po drugie, historyczne pierwszeństwo – Santo Domingo ma najwięcej tytułów „naj” z całych Karaibów. Najstarszy kościół, najstarsza twierdza, najstarsza ulica i wiele innych. Po trzecie, dwa wybrzeża i dwa różne klimaty. Południowy wschód z Punta Cana to typowy region z pocztówek, po karaibskie plaże jedzie się właśnie tutaj. Północ z Puerto Plata to z kolei mocniejsze fale, aktywny wypoczynek i zieleń schodząca wprost do oceanu.

To wreszcie kraj nieposkromionej energii – karaibskich tańców merengue i bachaty, gorącej muzyki i najwyższej jakości światowego rumu. Nie wspominając nawet o tropikalnej pogodzie, która na wybrzeżu rzadko schodzi poniżej 25°C.

Miasta i miasteczka Dominikany – od stolicy do turystycznych kurortów

Podróż po Dominikanie zaczynamy w cieniu wysokich wieżowców. Choć na pierwszy rzut oka kraj kojarzy się z palmami i długimi aż po horyzont białymi plażami, jest też sprawnie działającym państwem. Największa gospodarka Karaibów, z wielkimi uniwersytetami i hubem logistycznym łączącym region z USA. Od cenionych na całym świecie cygar i rumu, po światowej klasy sprzęt medyczny.

Ruszamy z Santo Domingo, czyli głównej atrakcji turystycznej kraju, leżącej na południowym wybrzeżu. Dla turystów to najczęstszy pierwszy przystanek na wyspie. Dalej będą światowej klasy kurorty, małe zabytkowe miasteczka i wioski ukryte w wysokich górach.

Santo Domingo – stolica Dominikany i pierwsze miasto Nowego Świata

W czasach, gdy Hiszpania niepodzielnie rządziła Nowym Światem, a piraci walczyli na morzach o kolonialne bogactwa, Santo Domingo było pierwszym, a zarazem najważniejszym miastem hiszpańskiego imperium. Przez dłuższy czas to właśnie tu zapadały najważniejsze decyzje dotyczące obu Ameryk. Dziś jest zarazem najstarszym miastem obu Ameryk i największym miastem Karaibów.

W Europie widok średniowiecznych starówek w cieniu wysokich wieżowców to niemal codzienność. W Santo Domingo do tego zestawu dochodzi jeszcze karaibska przyroda. W granicach jednej aglomeracji zobaczymy więc wieżowce, kolonialną starówkę oraz park narodowy niecałe 20 minut od centrum. Wszystko to spina gęsta sieć komunikacji miejskiej, na czele z dwiema liniami metra.

Spacer po stolicy zaczynamy od Zona Colonial, czyli najstarszej kolonialnej starówki w obu Amerykach. To właśnie tutaj wymyślono, jak ma wyglądać miasto kolonialne – układ szachownicy wdrażany był potem w kolejnych hiszpańskich ośrodkach Nowego Świata.

4 sierpnia 1496 roku brat Krzysztofa Kolumba, Bartolomeo, zakłada miasto na rozkaz hiszpańskich monarchów. Kilka lat później gubernator Nicolás de Ovando przenosi je na zachodni brzeg rzeki Ozama – wtedy zaczyna się budowa dzisiejszej Zona Colonial. Miasto powstaje z ciętego kamienia, z szerokimi ulicami w układzie siatki. Dziś na terenie ścisłego centrum możemy podziwiać około 300 zabytków wpisanych na listę światowego dziedzictwa UNESCO.

Pierwszy przystanek to Catedral Primada de América, czyli katedra Santa María de la Encarnación – pierwsza katolicka katedra Ameryki. Budowa ciągnęła się dekadami, bo murarze i architekci uciekali na kontynent, w stronę złota Azteków i Inków. Dlatego w jednym budynku możemy podziwiać gotyckie sklepienia, romańskie łuki i barokowe zdobienia.

Idąc dalej, dojdziemy na Plac Hiszpański, przy którym mieści się Alcázar de Colón – pałac syna Kolumba. W całości zbudowany jest z bloków wapienia koralowego, który skrywa w sobie fragmenty morskich stworzeń. Kompleks liczył pierwotnie 55 pomieszczeń, z których do dziś zachowały się 22, oraz ogrody połączone z dziedzińcami.

Plac Hiszpański łączy się z Calle las Damas – długą, brukowaną ulicą, którą niegdyś spacerowały damy dworu gubernatora. Ponownie mówimy tu o miejscu z kategorii „naj”, bo to najstarsza ulica brukowana w obu Amerykach. Mniej więcej w połowie drogi rozpościera się Fortaleza Ozama i znów – najstarsza warownia w obu Amerykach. Jej centralna część, wieża hołdu, wznosi się na wysokość niemal 19 metrów. Twierdza służyła Hiszpanom, później Anglikom i Francuzom, a do 1965 roku działała jako więzienie. Co ciekawe, Santa Bárbara, czyli zamkowa prochownia, została zbudowana tak, by imitowała kościół. Miało to odstraszyć piratów od jej splądrowania.

Zanim opuścimy Santo Domingo, pora odwiedzić dwa miejsca poza starówką. Pierwsze z nich to Faro a Colón – latarnia morska, w której spoczywają szczątki przypisywane Krzysztofowi Kolumbowi. Otwarto ją w 1992 roku, na 500-lecie wyprawy podróżnika. To ogromny budynek o długości około 200 metrów, a reflektory na dachu rzucają w niebo świetlny krzyż widoczny z dużej odległości. Wewnątrz znajduje się mauzoleum ze szczątkami przeniesionymi z katedry. Tuż obok leżą jeziorka Los Tres Ojos. W zapadliskach krasowych mieszczą się trzy jaskiniowe jeziorka o intensywnym szmaragdowym kolorze, a do czwartego, odkrytego, płynie się niewielkim promem. Kręcono tu między innymi aktorskie filmy o Tarzanie oraz „Park Jurajski III”.

To jednak dopiero wycinek tego, co czeka na Was w Santo Domingo. Po więcej inspiracji zajrzyjcie do naszego tekstu poświęconego najstarszemu miastu na Karaibach.

Puerto Plata – stolica Bursztynowego Wybrzeża w wiktoriańskich barwach

Puerto Plata to pierwszy ośrodek turystyczny w kraju. Sama nazwa sięga pierwszej ekspedycji, gdy Kolumb po ujrzeniu zatoki ze srebrnymi chmurami nad górskimi szczytami nazwał ją właśnie Puerto Plata – Srebrny Port.

Cofnijmy się do 1502 roku, do założenia pierwszej osady. Kluczowa dla Hiszpanów była zatoka, która z jednej strony osłaniała ląd od sztormów, z drugiej zaś miała głębszą wodę niż rejon Santo Domingo. Najwyższy rozkwit miasteczko przeżyło jednak dopiero w XIX wieku, w czasach tytoniowej gorączki.

Co warto zobaczyć w mieście? Przede wszystkim główny plac z katedrą San Felipe Apóstol, otoczony drewnianymi domami w stylu wiktoriańskim, w pastelowych kolorach. To symbol miasta i pamiątka po XIX-wiecznym okresie świetności.

W jednej z wiktoriańskich willi swoje miejsce zajmuje Muzeum Bursztynu. Puerto Plata leży na Bursztynowym Wybrzeżu, które zawdzięcza swoją nazwę bogatym złożom skamieniałej żywicy. W muzeum znajduje się okazała kolekcja wyrobów z bursztynu, a najsłynniejszym eksponatem jest bryła z zatopioną jaszczurką. To zresztą kolejny filmowy trop – w tych wnętrzach kręcono scenę z komarem w bursztynie, od której zaczyna się „Park Jurajski”.

Kilkukilometrowa promenada Malecón to turystyczne centrum Puerto Plata. Ciąg lokalnych restauracji i barów tuż nad brzegiem zatoki to obowiązkowy punkt na wieczorny spacer z widokiem na zachodzące słońce.

Na cyplu wysuniętym w zatokę stoi Fort San Felipe – XVI-wieczna forteca, która chroniła miasto przed najazdami piratów, a w czasach dyktatury Trujillo była więzieniem. Obok góruje latarnia morska i współczesny amfiteatr, w którym co roku odbywa się festiwal merengue. Podczas dominikańskiego święta tańca spotykają się największe gwiazdy karaibskiej muzyki. To doskonała okazja, by spróbować tradycyjnej dominikańskiej kuchni prosto z ulicznych straganów i poczuć karaibski folklor podczas parad tancerzy.

Brzmi dobrze? Zajrzyjcie do oferty wakacji All Inclusive w Puerto Plata i zacznijcie swoją dominikańską przygodę od najsłynniejszego kurortu na północy kraju.

Santiago de los Caballeros – drugie pod względem wielkości miasto kraju i serce doliny tytoniu

Czas zajrzeć w głąb Dominikany, do drugiego pod względem wielkości miasta w kraju – Santiago de los Caballeros. Od kolonialnych początków było przemysłowym zapleczem kraju, z dostępem do bogatych złóż złota i żyznych ziem doliny Cibao. Obok kruszca Santiago to dominikańska stolica tytoniu – tutaj powstają najwyższej jakości karaibskie cygara.

Główną atrakcją w mieście jest Monumento a los Héroes de la Restauración, czyli marmurowa wieża na wzgórzu, z tarasem widokowym na miasto i okoliczne góry. Dziś możemy na to patrzeć z perspektywy megalomanii dyktatora – był to pomnik ufundowany przez Rafaela Trujillo ku jego własnej czci. Po śmierci dyktatora i obaleniu reżimu przejął imię bohaterów walki o niepodległość.

Przez cały luty w mieście trwa karnawał del Cibao, ze szczytem 27 lutego, w Dzień Niepodległości Dominikany. Głównym wydarzeniem jest parada Lechones, w której ludzie w maskach diabłów przechodzą przez samo centrum. W tym czasie słychać tu tradycyjne merengue i bachatę. To jeden z najbardziej dzikich karnawałów na Karaibach, nawiązujący wprost do historii wyspy – od korzeni Taíno po walkę o niepodległość.

La Romana – miasto, które wyrosło na trzcinie cukrowej

La Romana to miasto portowe na wschodnim wybrzeżu Dominikany. Choć osada w tym miejscu istniała już w czasach kolonialnych, samo miasto założono dopiero w 1897 roku. Wzrost nastąpił w XX wieku, gdy powstała w regionie jedna z największych cukrowni na świecie – dzisiejsza Central Romana Corporation. Amerykańscy inwestorzy rozbudowali okolicę, powstał port, linie kolejowe oraz osiedla dla pracowników. Dziś firma dalej działa i produkuje przede wszystkim cukier i rum.

Altos de Chavón – wykuta w koralowcu wioska artystów

Przechodzimy do miejsca, moim zdaniem, najciekawszego. W końcu rzadko kiedy trafiają się milionerzy na tyle szaleni, aby przenieść wioskę znad Morza Śródziemnego wprost na Karaiby... no może nie w sensie dosłownym.

Historia projektu zaczyna się w latach 70. XX wieku, gdy amerykański przemysłowiec Charles Bluhdorn, właściciel koncernu Gulf+Western, do którego należała wytwórnia Paramount Pictures, kupuje niemal 7 tysięcy akrów ziemi w La Romana. W regionie buduje luksusowy resort Casa de Campo – wedle planów miał być to najbardziej ekskluzywny hotel na świecie.

Resort to było jednak za mało. Bluhdorn zatrudnił włoskiego architekta i scenografa filmowego Roberto Copę, który nadzorował budowę całej włoskiej wioski – i stąd dziś jej wygląd przypomina plan zdjęciowy. Lokalni kamieniarze ręcznie rzeźbili kamienie z rzeki Chavón, z których powstały brukowane uliczki, kamienice i kościoły. Tak właśnie od podstaw zbudowano wioskę Altos de Chavón.

Najważniejszą budowlą kompleksu jest amfiteatr, który może pomieścić nawet 5000 osób. Otwarto go 20 sierpnia 1982 roku koncertem „Concert for the Americas”, gdzie wystąpili Frank Sinatra, Buddy Rich i grupa Heart. Później na scenie pojawili się między innymi Sting czy Elton John.

W wiosce pojawia się również polski akcent. Kościół na terenie kompleksu nosi imię św. Stanisława, a ręcznie rzeźbioną figurę patrona wraz z relikwiami przysłał z Krakowa Jan Paweł II z okazji otwarcia świątyni.

Półwysep Samana – dzika strona wyspy

Wybieramy się na północny wschód, w najbardziej dziki i zielony region Dominikany. To stąd pochodzi większość zdjęć, które w jednym kadrze łączą piaszczyste plaże, dzikie lasy i humbaki wyskakujące z wody – okazja dla miłośników przyrody. Mowa oczywiście o regionie półwyspu Samana, który do lat 70. XX wieku był odizolowany od reszty kraju.

To właśnie ta izolacja pomogła zachować zarówno kulturową odmienność, jak i pierwotną przyrodę w niemal nienaruszonym stanie. Tutaj ludzie wciąż mówią kreolską odmianą języka angielskiego, a w przeciwieństwie do katolickiej większości są protestantami. To wszystko za sprawą fali afroamerykańskich imigrantów z USA, którzy uciekali ze swojego kraju przed dyskryminacją.

Zatoka Samana – humbaki przypływające tu na gody od stycznia do marca

Kawa na balkonie i wieloryb w polu widzenia – nad zatoką Samana to całkiem realny scenariusz. Wystarczy odrobina szczęścia i właściwy miesiąc.

Humbaki północnoatlantyckie przypływają z zimnych wód oceanu do ciepłej zatoki od stycznia do marca. To tutaj wieloryby odbywają gody, a samice rodzą młode i regenerują siły przed letnią wędrówką.

Rejsy wypływają z portu w Santa Bárbara de Samaná, głównego ośrodka obserwacji wielorybów na wyspie. Podczas nich można spotkać humbaki skaczące nad wodą oraz wydające długie, powtarzalne sekwencje dźwięków, potocznie nazywane ich pieśnią. Choć mamy do czynienia z dzikimi zwierzętami, w sezonie szansa na spotkanie jest bardzo wysoka.

Park Narodowy Los Haitises – wapienne mogoty, mangrowce i jaskinie Taínów

Park Narodowy Los Haitises jest wyjątkowy pod dwoma względami – przyrodniczym i historycznym. To jedno z miejsc o najwyższej bioróżnorodności na Karaibach, z ponad 700 gatunkami roślin tropikalnych, a zarazem przestrzeń kluczowa dla historii ludu Taínów.

Część lądowa parku zajmuje obszar aż 600 km². Najbardziej charakterystycznym widokiem są wapienne mogoty – skały porośnięte roślinnością, wystające z morskiej wody. Z kolei w plątaninie lasów namorzynowych, które tworzą w parku naturalne kanały, gniazdują setki gatunków ptaków.

Historia Taínów zapisana jest (dosłownie) w jaskiniach Cueva de la Línea i Cueva de la Arena. Przed kolonizacją europejską służyły najprawdopodobniej za miejsce schronienia i przestrzeń rytualną. W czasach panowania Hiszpanów popadły w zapomnienie, a jako kryjówki wykorzystywali je karaibscy piraci.

Ściany jaskiń zdobią piktogramy i petroglify ludu Taíno – najstarsze świadectwa obecności człowieka na wyspie sprzed przybycia Kolumba. Przedstawiają ludzkie twarze, postacie, zwierzęta, duchy oraz znaki geometryczne. Najprawdopodobniej były związane z religią, pamięcią o przodkach i rytuałami, lecz ich pełne znaczenie po dziś dzień pozostaje dla naukowców zagadką.

Cayo Levantado – wysepka znana z reklamy rumu

W przerwie od zwiedzania, gdy przychodzi ochota na odpoczynek na piasku, warto skierować swoją uwagę ku wyspie Cayo Levantado, znanej szerzej jako „wyspa Bacardi”. Przydomek wziął się z reklamy znanego rumu, którą tu nakręcono, i to on sprawił, że wysepka stała się popularna.

Choć jest niewielka, mieści dwie rajskie plaże – Playa Norte, długą, o jasnym piasku i z turystyczną infrastrukturą, oraz Playa Sur, dzikszą, ze spektakularnym widokiem na zatokę i park narodowy Los Haitises.

Wodospad El Limón i Las Terrenas – dżungla i francuskie kawiarnie

Po włoskiej wiosce pora na akcent francuski. Las Terrenas to niewielka miejscowość na wybrzeżu, w której od lat 70. XX wieku osiedlają się głównie Francuzi i Szwajcarzy. W okolicy znajdziemy ponad 50 restauracji specjalizujących się w śródziemnomorskiej kuchni.

Stąd blisko już w otchłań dżungli. Do pokonania mamy 2 kilometry przez gęsty las deszczowy oraz przeprawę przez rzekę, co zajmuje około 35 minut marszu. Na końcu czeka wodospad El Limón, jedna z wizytówek półwyspu Samana. Woda spada z wysokości około 40 metrów, a u podnóża znajduje się naturalny basen, idealny, by schłodzić się po wędrówce.

Montaña Redonda – Góra Czarownic z huśtawkami nad Zatoką Samana

Nim pożegnamy się z regionem Samana, pora na kilka pamiątkowych fotografii. Właśnie na tę okazję powstała Montaña Redonda – Góra Czarownic. Mowa o wzgórzu o wysokości około 300 metrów, z którego rozciąga się rozległa panorama na okoliczne góry, laguny i zatokę.

Na szczycie przygotowano plener fotograficzny – zawieszone nad przepaścią huśtawki, hamaki oraz rekwizyty, w tym słynne miotły. W połączeniu z panoramą takie zdjęcie to niezwykła pamiątka z Dominikany.

Wnętrze wyspy – góry i wodospady Kordyliery Środkowej

Droga pnie się w górę, a klimat coraz bardziej przypomina wiosnę. Pora na wizytę we wnętrzu Dominikany.

Środkowa część kraju to miejsce zdominowane przez wysokie góry, potoki i wodospady oraz zielone wzgórza gęsto pokryte kawą. Wybrzeże wybieramy na plażowy relaks, wnętrze Dominikany na trekking, rafting po górskich rzekach i autentyczną karaibską kulturę.

Pico Duarte – najwyższy szczyt Karaibów

W kilku słowach – Pico Duarte to po prostu najwyższy szczyt całych Karaibów, 3098 metrów n.p.m. Ze szczytu widać obie strony wyspy naraz, a przy dobrej pogodzie zasięg wzroku sięga kilkudziesięciu kilometrów.

Wejście trwa zwykle 3 dni. Punkt startowy to najczęściej wioska La Ciénaga (1200 m n.p.m.), a na szlak wyruszamy z przewodnikiem i mułami, które niosą cały sprzęt. Po drodze mijamy gęste lasy sosnowe i wysokogórskie sawanny. Nocą na szczycie temperatura potrafi spaść poniżej zera, a na niższych partiach termometry regularnie wskazują 15°C w ciągu dnia.

Pierwszego udokumentowanego wejścia dokonał brytyjski badacz i geograf Sir Robert Hermann Schomburgk w 1851 roku. Co ciekawe, od najwyższego punktu wyspy do najniższego – jeziora Enriquillo na wysokości 46 metrów p.p.m. – dzieli jedynie 85 kilometrów w linii prostej.

Wodospady Damajagua – 27 kaskad, którymi zjeżdża się prosto do lagun

Czasem przyroda tworzy skały wyrastające z dna morza, a czasem wodę o właściwościach leczniczych. W okolicach Puerto Plata stworzyła coś w rodzaju naturalnego aquaparku.

Mowa o wodospadach Damajagua, kompleksie 27 naturalnych kaskad wyżłobionych w wapieniu. W praktyce wizyta wygląda następująco – trekking w górę zajmuje do 90 minut. Po drodze czekają gęste tropikalne lasy, kamieniste ścieżki, drabinki i mosty. Przewodnik prowadzi wzdłuż szlaku i asekuruje w miejscach wymagających większej uwagi. Na końcu zaczyna się zabawa – na naturalnych wapiennych zjeżdżalniach zjeżdża się w dół i skacze do turkusowych basenów.

Standardowa wycieczka obejmuje 7 kaskad na rzece Damajagua, a bardziej zaawansowani mogą wybrać pełną opcję ze wszystkimi 27. To jedna z najbardziej ekscytujących atrakcji w lasach Dominikany.

Jarabacoa – górskie miasteczko o przydomku „miasta wiecznej wiosny”

Zejdźmy nieco niżej. Na wysokości około 500 metrów n.p.m., w Kordylierze Środkowej, znajduje się niewielkie miasteczko Jarabacoa. Nazwa pochodzi z języka Taíno i oznacza „miejsce, gdzie rodzi się woda”.

Jarabacoa to cel jednodniowych wycieczek w poszukiwaniu ochłody od karaibskiego słońca, a także baza dla trekkingu i raftingu. Stąd ruszają wędrówki w kierunku Salto de Jimenoa, wodospadu z wiszącym mostem, oraz Pico Duarte. W samym mieście warto wybrać się do Salto de Baiguate, wodospadu położonego zaledwie pięć kilometrów od centrum.

Region wokół miasta słynie przede wszystkim z plantacji kawy i kakao. Dzięki położeniu w górskiej dolinie Kordyliery Środkowej klimat jest tu wyjątkowo stabilny i łagodny przez cały rok. Stąd przydomek „miasta wiecznej wiosny”.

Wizytę we wnętrzu Dominikany kończymy w Constanzie. Znów wracamy do kategorii „naj” – mówiliśmy już o najstarszych miejscach, o najwyższych szczytach, a nawet o najniższym punkcie. Teraz pora na najzimniejsze miasteczko w całych Karaibach, zimą temperatura potrafi tu nocą spaść poniżej zera. Jest to również najwyżej położona miejscowość w kraju.

Południowy zachód Dominikany – najmniej oblegane atrakcje na wyspie

Schodzimy z wyżyn i kierujemy się znów na wybrzeże, tym razem w region południowo-zachodni. Zamiast gęstej zabudowy zobaczymy tu półpustynne krajobrazy, słone jeziora, widoki na lazurowe laguny i niemal bezludne plaże.

Region nadal jest dziki, a transport utrudniony – część zboczy pokrywa gęsty las górski, a niziny sucha, kolczasta roślinność. Trzy główne prowincje to Barahona, Independencia i Pedernales, a przyrodniczym centrum jest kompleks Jaragua–Bahoruco–Enriquillo, należący do światowej sieci rezerwatów biosfery UNESCO. Sam Park Narodowy Jaragua jest przy tym największym obszarem chronionym na Karaibach.

Jezioro Enriquillo i Isla Cabritos – krokodyle i legwany w najniższej depresji Karaibów

Jezioro Enriquillo już przewijało się w moim tekście, więc nie będzie to żadna tajemnica, że to najniżej położony punkt całych Karaibów, w zależności od poziomu wody od około 30 do 46 metrów p.p.m. Do tego dochodzi drugi tytuł – to również największe jezioro na Karaibach.

Woda w jeziorze jest słona, przez lata bardziej niż w Morzu Karaibskim. Dawniej jezioro było fragmentem morskiej cieśniny, którą ruchy tektoniczne odcięły od oceanu przez miliony lat.

Poziom wody waha się dość drastycznie. W ostatnich latach wody przybywa, w efekcie jezioro zalewa okoliczne drogi i lasy. Wybierając się na rejs, możemy więc oglądać cmentarzysko drzew – martwe palmy i drzewa owocowe wystające ze słonej wody.

Wokół jeziora dominuje sucha roślinność, kaktusy i kolczaste trawy. Na plażach można zauważyć flamingi oraz krokodyle amerykańskie, dla których jest to największa dzika ostoja w kraju.

Na samym środku jeziora znajduje się wyspa Isla Cabritos. To dom dla legwanów nosorożcowego i Ricorda. Ten drugi to gatunek endemiczny, występujący wyłącznie na Hispanioli.

Oba miejsca, wyspa i jezioro, wyglądają zupełnie inaczej niż reszta kraju. Bliżej im do Arizony niż do Karaibów z pocztówek.

Laguna Oviedo – flamingi w Parku Narodowym Jaragua i kąpiel w leczniczej glince

Dalej na południe leży kolejne jezioro, tym razem przybrzeżne. Mowa o lagunie Oviedo, czyli miejscu, którym rządzą flamingi.

Woda jest silnie zasolona i dość płytka, a jej poziom zmienia się w zależności od sezonu, ilości opadów i parowania. Na jeziorze występuje wiele małych wysepek, a wokół możemy podziwiać lasy namorzynowe i suchy, półpustynny krajobraz.

Oprócz największego skupiska flamingów karmazynowych w rejonie można spotkać dwa fascynujące ssaki – solenodona hispaniolskiego, jednego z nielicznych jadowitych ssaków, i hutię, średniej wielkości gryzonia.

Na samym wybrzeżu występują błota bogate w drobne cząsteczki minerałów. To efekt połączenia płytkiej, słonej wody z wapiennymi osadami i silnym parowaniem. Glince przypisuje się działanie wygładzające i oczyszczające skórę, choć jej lecznicze właściwości nie zostały formalnie potwierdzone – traktujmy ją więc raczej jako kosmetyczną ciekawostkę.

Via Panorámica i wydmy Baní – trasa widokowa wzdłuż karaibskiego wybrzeża

Podróż po południowym zachodzie Dominikany kończymy wycieczką wzdłuż wybrzeża. Via Panorámica prowadzi między morzem a stokami Sierra de Bahoruco i uchodzi za jedną z najpiękniejszych dróg na wyspie.

Po drodze mijamy Playa Los Patos, czyli miejsce, przy którym do morza wpada jedna z najkrótszych rzek świata. Okoliczne wzgórza porastają rozległe plantacje kawy. Droga przecina klify, prowadzi z jednej strony w kierunku granicy z Haiti, a z drugiej – Barahony.

Wracając na wschód, za Barahoną, w kierunku Santo Domingo, dotrzemy do Baní – 15-kilometrowego pasa wydm, największego systemu wydmowego na Karaibach. Piasek pochodzi z osadów rzecznych, które uformował wiatr. Wydmy opadają wprost do morza, a w tle wznoszą się wysokie góry.


Piękne plaże Dominikany – od Punta Cana po rajskie wyspy

Chcąc opisać piękno dominikańskich plaż, stanąłem przed wyzwaniem, które od początku było skazane na niepowodzenie. W naszym języku po prostu brakuje przymiotników, które wyraziłyby to piękno. Nie bez powodu na hasło „plaże nad Morzem Karaibskim” od razu pojawia się konkretny obraz – biały piasek, soczyście zielone palmy, turkusowa woda, a często również rafa koralowa tuż przy brzegu. To wręcz oczywiste.

Punta Cana to najdalej wysunięty na wschód przylądek Dominikany i największy kurort w kraju, z około 50 kilometrami plaż. Playa Bávaro to najpopularniejsza z nich i klasyczna karaibska pocztówka, Playa Blanca – spokojniejsza i bardziej elegancka, a Macao Beach ściąga surferów mocniejszą falą. Temperatura wody dochodzi tu do 25°C, a wieczorami działa Coco Bongo, najgłośniejszy klub na wybrzeżu.

Z Punta Cana i La Romana wypływają rejsy na dwie wyspy, bez których żadna lista dominikańskich atrakcji nie jest kompletna. Wyspa Saona ma powierzchnię 110 km² i leży w Parku Narodowym Cotubanamá – jest na niej jedna jedyna wioska, Mano Juan, a dopłynąć da się wyłącznie łodzią lub katamaranem. To właśnie tutaj znajdziemy najczęściej fotografowane białe plaże i turkusową wodę w kraju. Wyspa Catalina jest mniejsza i słynie przede wszystkim z rafy koralowej, przez co ściąga nurków i miłośników snorkelingu.

Na zupełnie drugim krańcu kraju, przy granicy z Haiti, leży Bahía de las Águilas – ponad 8 kilometrów dziewiczej plaży bez żadnej zabudowy. Za jedną z najpiękniejszych plaż Dominikany uchodzi też Playa Rincón na półwyspie Samana, otoczona zielonymi wzgórzami.

To i tak dopiero początek listy, bo mówimy o niemal 1200-kilometrowym wybrzeżu. Po pełny przegląd znanych plaż zajrzyjcie do naszego tekstu poświęconego właśnie dominikańskim plażom.

W kontekście wyboru podejdę bardziej pragmatycznie. Najprościej dobrać wybrzeże pod konkretne oczekiwania. Wschód zapewnia wygodę i spokojniejsze kąpieliska, północ warunki do sportów wodnych, ale również ciszę w osłoniętych zatokach, Samana kilometry dzikich piaszczystych plaż, a południowy zachód izolację i surowe krajobrazy.

Co warto zrobić w Dominikanie? Atrakcje, smaki i lokalne zwyczaje

Zbliżamy się do końca, więc pora poznać Dominikanę wszystkimi zmysłami. Żeby to zrobić, trzeba wyjść poza utarte szlaki i zajrzeć do miejsc na wskroś lokalnych – od destylarni dominikańskiego rumu, przez stragany ze świeżymi owocami i lokalnym rzemiosłem, aż na główną ulicę, gdzie karaibskie rytmy przenikają się, tworząc plenerowy koncert.

W dużym skrócie – Dominikanę trzeba po prostu poczuć. Dlatego spójrzcie na liczne atrakcje, które czekają na Was na dawnej Hispanioli.

Fabryka rumu Brugal i Dolina Cibao – ręcznie zwijane cygara

Plaża, lokalna tawerna, karaibska muzyka w tle i drewniane łodzie w porcie. Czego brakuje w tym stereotypowym obrazku? Dwóch karaibskich symboli – rumu i cygara. Odwiedźmy miejsca, w których powstają.

Zacznijmy od rumu, tutaj adres jest prosty. Brugal & Co. to rodzinna destylarnia działająca nieprzerwanie od 1888 roku, a główny zakład produkcyjny znajduje się na północy, w Puerto Plata. Zwiedzanie zaczyna się od samych początków, czyli od procesu uzyskiwania melasy z trzciny cukrowej. Dalej idzie destylacja i leżakowanie w beczkach po burbonie, a na koniec degustacja.

Tytoń to całkowicie inna historia. Dominikana jest największym eksporterem cygar premium na świecie. Liście tytoniu pozyskiwane są w Dolinie Cibao, gdzie plantacje ciągną się po horyzont. Wizyta w wytwórni skupia się wokół produkcji – na oczach gości skręcane są świeże cygara, a jedno zajmuje od kilkudziesięciu sekund do nawet kilku minut.

Mamajuana – korzenny trunek na rumie, którego recepturę zostawili Taínowie

Jedna z najbardziej oryginalnych pamiątek z Dominikany to zestaw do tworzenia własnej mamajuany. To korzenny trunek na bazie rumu, który wywodzi się od prekolumbijskich ludów Taíno.

Butelkę wypełnia się korą drzewną, korzeniami i ziołami, a następnie zalewa rumem, czerwonym winem i miodem. Kiedy trunek się skończy, wystarczy przygotować kolejną porcję. Ta sama mieszanka kory może służyć latami, dlatego zestaw startowy sprawdza się jako pamiątka lepiej niż gotowa butelka.

W smaku mamajuana jest słodko-korzenna, z nutą ziół, wanilii i anyżu. Pije się ją w małych kieliszkach, często jako drink powitalny.

Larimar – błękitny kamień wydobywany wyłącznie w Dominikanie

Larimaru nie znaleziono nigdzie poza górami Sierra de Bahoruco koło Barahony, na południowym zachodzie Dominikany. To odmiana pektolitu naturalnie zabarwiona na błękitno, wydobywana wyłącznie w Republice Dominikańskiej.

Barwa waha się od bladego błękitu do niemal morskiego lazuru – im głębszy kolor, tym droższy kamień. Wydobywany jest ręcznie, w wąskich szybach wykutych w górskich zboczach. Prawdziwy larimar można zobaczyć w muzeach w Santo Domingo i Barahonie.

Merengue i bachata – dwa dominikańskie tańce na liście UNESCO

Być w Dominikanie i nie zatańczyć merengue ani bachaty to tak jak odwiedzić Paryż i pominąć wieżę Eiffla. To najsłynniejsze dominikańskie tańce, oba wpisane na listę niematerialnego dziedzictwa UNESCO.

Merengue narodziło się w XIX wieku na dominikańskiej wsi, grane na bębnie tambora, tarce güira i akordeonie. Rytm jest równy i prosty, tańczyć może każdy. Na ulice dominikańskich miast trafiło natomiast dzięki dyktatorowi Trujillo, który użył tańca jako narzędzia kampanii politycznej.

Bachata wywodzi się z połączenia hiszpańskiego bolera z gatunkami afroantylskimi. Teksty poruszają tematykę miłości, tęsknoty i rozstania, a gra się ją na gitarach, bongosach, marakasach i güirze. Przez dekady była pogardzana jako muzyka biedoty, dziś to światowy fenomen taneczny.

Jedno i drugie najlepiej poznać w naturalnym środowisku – na ulicach miast, między kolonialnymi kamieniczkami, gdzie muzyka leci z barów i otwartych okien.

Plantacje kawy i kakao w Kordylierze Środkowej – degustacja prosto z ziarna

Kakao to dar Ameryki Południowej, a kawa przywędrowała tu z Afryki. Czekolada jest dziś składnikiem tak powszechnym, że niemal już niezauważanym, a kawa to codzienny rytuał w większości polskich domów.

Kawa, głównie arabica, rośnie wewnątrz kraju na wysokościach od 600 do 1500 metrów n.p.m. Kakao z kolei rośnie w większości na wilgotnej północy. Dominikana jest jednym z największych producentów kakao, a zarazem największym na świecie eksporterem kakao organicznego.

Zarówno kakao, jak i świeżą kawę warto spróbować podczas wizyty na dominikańskim rancho. Pobyt zaczyna się od rozłupania świeżych owoców – biały, słodko-kwaśny miąższ wokół ziaren zaskakuje każdego, kto zna dobrze smak czekolady. Do owoców podawana jest świeżo parzona kawa.

Dominikana – atrakcje odkryjesz z Rainbow!

Miotła zawieszona nad przepaścią na Montaña Redonda to rekwizyt do zdjęcia, ale w tle rozciąga się zatoka, w której od stycznia do marca wynurzają się humbaki. Dominikana mieści w sobie zbiór wielu różnych światów, które warto poznać bliżej, podróżując na Karaiby. Choć na pierwszy rzut oka myślimy tylko (lub aż!) o jej walorach plażowych, mam nadzieję, że mój tekst przybliżył Wam również inne strony Hispanioli. Pora na Wasz ruch – zajrzyjcie do oferty Rainbow i zarezerwujcie wyjazd w kierunku dalekich Karaibów.

Przed Wami są trzy opcje. Chcecie w pełni oddać się relaksowi, marzy Wam się cień wysokich palm i ciepło tropikalnej wody? W takim razie wybierzcie pobyt All Inclusive w Dominikanie w regionie Punta Cana lub na zielonym półwyspie Samana. Wolicie wycisnąć z wyjazdu najwięcej, jak tylko możecie, odwiedzić każde miejsce z listy i przeżyć przygodę życia – zajrzyjcie do oferty wycieczek objazdowych po Dominikanie. Wariant łączony to złoty środek i wspomniana już trzecia opcja – kilka dni poświęcacie na intensywny objazd, a resztę spędzacie, odpoczywając na łonie natury.

Dominikana oferuje znacznie więcej, niż myślicie. Nie zwlekajcie dłużej i zajrzyjcie do naszej oferty wyjazdów Last Minute – najlepsze terminy znikają pierwsze.

Data Publikacji: 21.09.2026
autor artykulu zdjecie

Artykuł autorstwa: Mikołaj Chomka

Absolwent dziennikarstwa międzynarodowego na Uniwersytecie Łódzkim. Pasjonat radia i audialnych formatów - amatorsko tworzy reportaże, a zawodowo pisze o kulturze, społeczeństwie i podróżach. Zafascynowany lotnictwem, historią i geografią, nieustannie szuka nowych inspiracji. Marzy o wyprawie kamperem przez obie Ameryki oraz o podróży do tajemniczych krajów arabskich. Najbliżej jego serca leży jednak Europa - szczególnie Wielka Brytania, Niemcy, Austria i region basenu Morza Śródziemnego. W podróżach najbardziej ceni lokalną kuchnię, osobliwą kulturę i unikatową historię. W najbliższym czasie planuje odwiedzić odległą Azję.

Zobacz inne o:

Podobne artykuły

krajobraz kierunku
Lwia Skała na Sri Lance – Sigiriya, twierdza króla KassapyTo jeden z najważniejszych zabytków na Sri Lance. Ogromny ruch turystyczny wokół skały można zrozumieć już wtedy, gdy zobaczy się ją choćby z daleka. Sigiriya wznosi się na około 180 metrów nad okoliczną równiną, a jej szczyt leży 349 metrów nad poziomem morza. Nie bez kozery bywa określana mianem ósmego cudu świata. Przed wiekami pełniła funkcję stolicy, rezydencji i fortecy zarazem. Powstała w V wieku z woli króla, który obawiał się odwetu brata, i do dziś dobrze widać w niej elementy planu starożytnych architektów. Nazwa Lwia Skała pochodzi od rzeźby lwa przy wejściu – ten symbol siły zapowiadał, jakim majątkiem i władzą dysponował monarcha. To jedno z ulubionych miejsc naszych podróżników, dlatego przygotowaliśmy syntetyczny przewodnik po historii i zabytkach Sigiriyi. Poznaj jedną z najsłynniejszych atrakcji Sri Lanki, zanim staniesz u podnóża skały.
krajobraz kierunku
Caracas – atrakcje. Co warto zobaczyć w stolicy Wenezueli?Caracas leży w dolinie na wysokości około 900 m n.p.m., wciśniętej między Morze Karaibskie a zielony wał góry El Ávila. To właśnie tej wysokości miasto zawdzięcza wieczną wiosnę i niemal tę samą temperaturę przez cały rok, a górze – widok, w którym jednym spojrzeniem ogarnia się i morze, i las. To tutaj urodził się El Libertador, tutaj naftowe lata XX wieku zostawiły architekturę najwyższej próby, tutaj rozkwitła sztuka kinetyczna, którą Wenezuela dała reszcie świata. Santiago de León de Caracas, bo tak brzmi pełna nazwa, kryje naprawdę wiele historii. Poznajmy je razem.
krajobraz kierunku
Laponia – atrakcje. Co zobaczyć za kołem podbiegunowym?Polarny lis biegnie przez tundrę tak szybko, że spod jego ogona sypią się iskry – wysoko, aż pod niebo. Tak Finowie tłumaczyli sobie zorzę, zanim zabrali się do tego fizycy, i tak nazywają ją do dziś – revontulet, dosłownie „lisie ognie” (przyznaję, że wolę tę wersję od tej z wiatrem słonecznym). Osobną nazwę ma tu również czas bez słońca – kaamos – który w Utsjoki, najdalej na północ wysuniętej gminie Finlandii, trwa blisko dwa miesiące. Laponia to kraina z własnym językiem, kalendarzem i niebem, na którym zorza pojawia się przez około 200 nocy w roku. Poza tym mieszka tu Mikołaj, chociaż to akurat informacja raczej powszechna. Tych mniej oczywistych faktów dowiecie się z poniższego tekstu.
krajobraz kierunku
Wyspa Palawan – atrakcje. Co warto zobaczyć na ostatniej naturalnej granicy Filipin?Rajskie wakacje, kąpiele w ciepłym morzu, spotkanie z tropikalną przyrodą i nurkowanie? Dzisiaj zaprezentuję jedną z najpiękniejszych wysp Filipin. Palawan wraz z otaczającymi go wysepkami tworzy prowincję złożoną z ponad 1700 wysp i wysepek. Sama wyspa mierzy 450 kilometrów i nie da się nią nasycić w jeden weekend. Zachwyci piaszczystymi plażami, przejrzystą wodą, rejsami od wysepki do wysepki, formacjami skalnymi. Przyroda jest tu zniewalająca – gęste lasy deszczowe schodzą wprost do wody, rafy koralowe ciągną się kilometrami, a zieleń rozciąga się od brzegu do brzegu. Przygotowałam krótki przewodnik dla podróżników, którzy szukają nowych kierunków na wakacje w ciepłych krajach.