Przejdź do treści

Puerto Plata – atrakcje. Co warto zobaczyć na Bursztynowym Wybrzeżu Dominikany?

Za wysokimi górami, gęstymi lasami i niemal nieskończonym oceanem kryje się miejsce z karaibskiej baśni. Zamiast łusek smoka zobaczymy tu błyszczące w słońcu bursztyny. Miejsce królewskich zamków zajmują wiktoriańskie kamieniczki, a za karocę już wkrótce (ponownie) posłuży pierwsza kolejka linowa na Karaibach. Obraz ten domyka plaża – z białym piaskiem, głęboko błękitnymi wodami oceanu i z zielonymi zboczami gór w tle.

Brzmi to jak bajka? A może jak sen, który przychodzi, gdy coraz bardziej potrzebujesz błogiego wypoczynku. To jednak najprawdziwsza prawda – wystarczy 12-godzinny lot na Karaiby, by stanąć w miejscu, które Krzysztof Kolumb nazwał Srebrnym Portem – szerzej znanym jako Puerto Plata.

W tym artykule przyjrzymy się północnemu wybrzeżu Dominikany. Puerto Plata łączy uroki nadmorskiej miejscowości z bujną przyrodą i historią, sięgającą czasów pierwszych odkrywców Nowego Świata. Przede wszystkim jednak uchodzi za kolebkę dominikańskiej turystyki – to tutaj w latach 70. XX wieku powstał pierwszy zorganizowany kurort i do dziś przylatujemy tu w poszukiwaniu beztroskiego odpoczynku.

W tym artykule przeczytasz o:

Z czego słynie Puerto Plata?

12 stycznia 1493 roku. Do wybrzeży wyspy Haiti docierają hiszpańskie statki pod wodzą Krzysztofa Kolumba. Już z daleka rysują się surowe linie nowego lądu – wysokie szczyty górskie, spowite gęstymi chmurami, schodzą wprost do morza, do malowniczej zatoki. W tym całym podróżniczym szaleństwie odkrywca nie był zbyt twórczy – górę na horyzoncie nazwał Monte de Plata (Srebrna Góra), a zatokę – Puerto Plata (Srebrny Port).

Skąd to srebro? Wbrew pozorom wcale nie od nieskończonych bogactw. Od majestatycznych chmur, które akurat towarzyszyły wyspie podczas wyprawy – wedle zapisów Kolumba lśniły jak czyste srebro – a przynajmniej taką interpretację przyjmujemy do dziś.

Miasto założono w 1502 roku, by po ponad stu latach je porzucić. Powód? Piraci – w 1605 roku król Filip III nakazał wysiedlić mieszkańców i zniszczyć osadę. Dopiero ponad sto lat później pojawiają się osadnicy z Wysp Kanaryjskich, którzy zaczynają uprawiać prawdziwe karaibskie złoto – kawę, tytoń i trzcinę cukrową.

Można powiedzieć, że właśnie tymi surowcami Nowy Świat stał. Boom tytoniowy sprawił, że miasto odbudowano w stylu wiktoriańskim, który do dziś jest jego znakiem rozpoznawczym. Kolejna rewolucja przyszła w latach 70. XX wieku. Gdy Dominikana szukała nowych źródeł dochodu, jedną z kluczowych gałęzi gospodarki miała być turystyka, a za jej serce wybrano właśnie Puerto Platę. Pierwsze hotele zaczęły powstawać wokół Playa Do0rada i do dziś rozwijają infrastrukturę Bursztynowego Wybrzeża na najwyższym światowym poziomie.

Skoro mowa już o Costa Ámbar, to skąd ten przydomek? Naturalnie – od bursztynu. W okolicznych górach Cordillera Septentrional znaleziono bogate złoża skamieniałej żywicy z drzewa Hymenaea protera. Bursztyn jest rzeczywiście wszechobecny, a najpiękniejsze okazy można zobaczyć w miejskim muzeum.

Na koniec pozostał ostatni przydomek – La Novia del Atlántico, czyli Narzeczona Atlantyku. Ten z kolei miasto zawdzięcza Atlantykowi, który obmywa północne brzegi Dominikany. To właśnie ocean sprawia, że północne wybrzeże znacząco różni się od południowego. Plaże są bardziej zróżnicowane, a wody bardziej wzburzone. Tuż za linią brzegową wznoszą się wysokie góry, które płynnie schodzą aż do wody.

Warto również podkreślić kosmopolityzm miasta. Oprócz Hiszpanów znaczący wpływ na architekturę mieli także kupcy – niemieccy, angielscy, włoscy i francuscy. To oni przywieźli na wyspę styl wiktoriański, który najmocniej charakteryzuje obecny wygląd miasta.

Dziś Puerto Plata to prężnie działający kurort. Wybierają go przede wszystkim osoby łączące wypoczynek na plaży z aktywnym spędzaniem czasu – od trekkingu w stronę wodospadów po surfing i kitesurfing w dzikich wodach oceanu. Rodziny znajdą w regionie wiele dużych resortów z całodziennymi animacjami i basenami, a poszukiwacze autentyczności będą mogli poczuć klimat prawdziwego dominikańskiego miasta, z lokalnymi targami, restauracjami i gorącymi tańcami wprost na ulicach.

Centrum Puerto Plata – zabytki wokół Parque Central

Podróż po Puerto Plata zaczynamy od samego serca – Parque Central i okolicznego historycznego centrum. To właśnie tutaj znajduje się większość miejskich zabytków i charakterystyczna wiktoriańska zabudowa.

Nie jest to jednak miejsce wyłącznie dla turystów. To żywe centrum społeczności, które szczególnie w weekendy gości całe rodziny wspólnie spędzające czas. To punkt startowy wszelkich spacerów po mieście.

Parque Central – wiktoriańska altana w sercu miasta

Gdyby stworzyć listę miejsc całkowicie wyjętych z innej epoki, to z pewnością znalazłby się na niej Parque Central. Już pierwszy krok przenosi nas w czasy, gdy damy nosiły szerokie spódnice, a dżentelmeni wysokie cylindry.

Park powstał w 1872 roku jako dar generała Luperóna – jednego z bohaterów walki o dominikańską niepodległość – dla miasta, które pełniło funkcję tymczasowej stolicy.

Sam środek zajmuje ośmioboczna wiktoriańska altana z mauretańskimi łukami – to symbol całego miasta i jeden z najczęściej fotografowanych obiektów. Główny plac otaczają wysokie palmy i pastelowe kamienice. Znajduje się tu również ratusz i katedra.

W czasach największego rozkwitu na terenie starego miasta było ponad 370 wiktoriańskich domów. Do dziś przetrwała mniej niż połowa.

Katedra św. Filipa Apostoła – biała świątynia w stylu art déco

Katedra św. Filipa Apostoła wpisuje się w historię miasta od samych jego początków – choć obecny budynek jest znacznie młodszy.

Pierwsza murowana świątynia powstała w 1512 roku, lecz na skutek dekretu króla Hiszpanii, o którym pisałem wyżej, budynek zniszczono, a na jego miejscu ponad półtora wieku później wybudowano drewnianą świątynię. W czasie wojny restauracyjnej budynek doszczętnie spłonął. Prace nad obecną budowlą zaczęto w latach 30. XX wieku.

Świątynia ostatecznie powstała z żelbetu, inspirowana stylem art déco. Fasada jest pomalowana na biało, a charakterystyczne dwie wieże górują nad okolicą.

Paseo de Doña Blanca – różowy zaułek na cześć założycielki pierwszego hotelu w mieście

Paseo de Doña Blanca to kolejny przykład kosmopolitycznej duszy miasta, choć, aby ją zrozumieć, trzeba poznać wyjątkową historię tego miejsca.

Lecz zacznijmy od początku – Paseo de Doña Blanca to wąska uliczka w całości pomalowana na różowo. Naprawdę w całości – od różowej kostki brukowej po fasady budynków. Jedyny kontrast stanowią zielone rośliny i błękitne niebo.

Kolor upamiętnia Blancę Franceschini. Wraz ze swoim mężem, Isidorem Rainierim, przybyła na wyspę z Włoch. W 1898 roku założyli w mieście pierwszy hotel – Hospedaje del Comercio, później przemianowany na Hotel Europa.

Wiktoriański budynek mieścił najbardziej luksusowy hotel na północy wyspy i to właśnie on był prekursorem turystyki w tej części kraju.

Calle de las Sombrillas – ulica pod dachem z kolorowych parasolek

Parasolki to, wbrew pozorom, dość częsty motyw. Kolorowe instalacje zobaczymy w Cartagenie de Indias w Kolumbii (więcej przeczytacie w naszym tekście o Cartagenie), w Stambule, Paryżu czy też Tel Awiwie. Nie inaczej jest w Puerto Placie, a dokładnie na Calle de las Sombrillas.

Wzdłuż deptaku zawieszono setki kolorowych parasolek, które wspólnie tworzą prawdziwy tęczowy dach. Mieszczą się tu sklepiki, kawiarnie, a nawet manufaktura czekolady, której zawdzięczamy unoszący się wokół aromat kakao.

Muzeum Bursztynu – owady zatopione w żywicy sprzed milionów lat

Niedaleko ulicy z parasolkami w wiktoriańskiej willi mieści się Muzeum Bursztynu, które pokazuje, dlaczego region nazywamy Costa Ámbar.

Muzeum działa od 1982 roku. Willę kupiła włoska rodzina kolekcjonerów bursztynu, która chciała otworzyć w tym miejscu sklep. Kolekcja okazała się jednak zbyt cenna, więc powstało muzeum.

Najcenniejszym eksponatem jest jaszczurka zatopiona w bursztynie. Liczy blisko 50 milionów lat i pochodzi z okolicznej kopalni.

Dominikański bursztyn występuje w odcieniach miodowych, czerwonych, zielonych, a nawet niebieskich – te wpadające w błękit są wyjątkowo rzadkie, co czyni je szczególnie cennymi.

Zaułek z muralami – street art z kolorowymi budkami z przekąskami

Powszechna rada podróżników brzmi: unikaj podejrzanych zaułków. Na szczęście w Puerto Plata zaułki nie budzą podejrzeń, bo są częścią akcji Muralizando RD.

Około 60 młodych artystów namalowało 35 murali przedstawiających historię, ważne postacie i symbole Puerto Plata. Murale można oglądać przy Long Beach, wzdłuż bulwaru Malecón i w dzielnicach Santa Rosa oraz Sánchez. Od niedawna murale zdobią również Kite Street – nowy deptak w historycznym centrum miasta, gdzie można spróbować lokalnych specjałów w formie street foodu czy też zaopatrzyć się w rękodzieło.

El Malecón – nadmorski bulwar, na którym wieczorem spotyka się całe miasto

Gdy wychodzimy z wąskich uliczek, coraz mocniej czuć zapach unoszącej się w powietrzu soli. Cienia powoli ubywa, a w jego miejsce pojawiają się gorące promienie słońca. Wreszcie naszym oczom ukazuje się woda – hipnotyzujący ruch fal, błękit oceanu, a przy sprzyjających warunkach humbaki, majestatycznie wyskakujące ponad powierzchnię.

Od fortu San Felipe do Long Beach – na niemal 3 kilometrach ciągnie się nadmorski bulwar El Malecón, biegnący wzdłuż zatoki Puerto Plata.

Pomysł narodził się już w 1917 roku. Ówczesny działacz miejski Ricardo „Don Bubul” Limardo marzył, by Puerto Plata, tak jak inne ośrodki nadmorskie, miało reprezentatywny bulwar – miejsce, gdzie całe rodziny mogłyby się spotykać, wspólnie spacerując, jedząc w okolicznych tawernach i podziwiając zachody słońca. Realizacja zajęła ponad pół wieku.

Dziś to miejsce nierozerwalnie związane z miastem. W ciągu dnia to przestrzeń dla biegaczy, spacerowiczów i codziennego życia okolicznych mieszkańców, natomiast wieczorami rozbrzmiewa tu gorąca karaibska muzyka, całe rodziny spędzają tu wspólnie wieczory, a dookoła czuć zapach świeżo grillowanego street foodu.

Poniżej zebrałem najważniejsze miejsca, które czekają na Was podczas spaceru na promenadzie, choć nie ukrywajmy – atrakcją samą w sobie jest już przechadzka tą żywą arterią miasta, szczególnie wieczorami.

Fortaleza San Felipe – XVI-wieczna twierdza, w której więziono Juana Pabla Duartego

Fortaleza San Felipe to jedyna zachowana budowla kolonialna, a jednocześnie jeden z najstarszych fortów w obu Amerykach. Budowę zlecił sam król Hiszpanii Carlos I w 1541 roku.

Zadanie twierdzy było proste – chronić wejście do zatoki przed piratami i korsarzami. W praktyce nigdy nie musiała odpierać ataku, a przez większość czasu służyła za więzienie. W 1844 roku w twierdzy został uwięziony Juan Pablo Duarte, jeden z ojców założycieli Dominikany. Jego celę można oglądać w środku fortu.

Mury mają grubość niemal 2,5 metra, a cały fort otacza fosa. Dziś działa tu muzeum – oprócz wyżej wspomnianej celi, można zobaczyć wystawę z kulami armatnimi, kajdanami i bagnetami, w dużej mierze odkopanymi na terenie obiektu. To również miejsce, z którego rozpościera się malowniczy widok na zatokę. Szczególnie pięknie wygląda on pod wieczór, gdy z murów oglądamy zachodzące nad wodą słońce.

Latarnia morska w Puerto Plata – żeliwny strażnik portu z XIX wieku

Każdy port musi mieć latarnię morską – nie inaczej jest z Puerto Plata, gdzie bezpieczeństwa na wodzie strzeże żeliwna wieża z XIX wieku. To najstarsza wciąż stojąca latarnia w Dominikanie.

Ma około 24 metry wysokości, a jej światło znajduje się powyżej 42 metrów nad poziomem morza. Zdobią ją klasyczne kolumny ze żłobieniami w stylu dorycko-rzymskim. Stoi tuż przy forcie, więc trudno ją przegapić.

Po raz pierwszy światło na jej szczycie pojawiło się 9 września 1879 roku, a inicjatorem budowy był generał Luperón.

Anfiteatro La Puntilla – scena na 4000 widzów z Atlantykiem w tle

To nie koniec inspiracji antycznymi cywilizacjami. Wszak w kraju o tak bogatej kulturze tanecznej musiała powstać scena zdolna pomieścić tysiące widzów. W Puerto Plata inżynierowie podeszli do wyzwania dość... widowiskowo.

Anfiteatro La Puntilla otwarto w kwietniu 2017 roku. Ma powierzchnię blisko 1880 m². Zbudowano go na wzór greckiego teatru, z malowniczym widokiem na ocean. Od samego początku amfiteatr gości największe gwiazdy muzyki merengue, bachaty i salsy, a od 2018 jest domem dla Dominikańskiego Festiwalu Rumu, a także wielu innych cyklicznych wydarzeń.

Najpiękniejsze plaże Bursztynowego Wybrzeża

Dominikana i plaże to duet niemal oczywisty. Wiele elementów wyjazdu może ulec zmianie, ale plaże to coś pewnego. Czego możemy się spodziewać? Białego piasku, turkusowej wody i zielonych palm – klasycznych pocztówkowych Karaibów.

Czym wyróżnia się Puerto Plata? W największym skrócie: różnorodnością – zamiast jednej wizji białego piasku, mamy urozmaicone wybrzeże oceanu. Od łagodnych plaż hotelowych po takie, które słyną z windsurfingu; od złocistego piasku po gęstą zieleń i wysokie góry; od leniwego odpoczynku po aktywną zabawę w wodzie.

Przed Wami mój zestaw najciekawszych plaż w regionie Puerto Plata. Jeśli szukacie szerszej perspektywy, to zajrzyjcie do tekstu poświęconego najpiękniejszym plażom całej Dominikany.

Cayo Arena – piaszczysta wysepka pośrodku rafy koralowej

Pierwsza propozycja znajduje się dokładnie na środku rafy koralowej. Po podróży katamaranem, pokonując fale, docieramy na miejsce – wokół błękitna woda, korale i zaledwie skrawek złotego piasku. Nie ma tu beach barów, nie ma tu hoteli, nie ma tu głośnych atrakcji – tylko człowiek i natura. Miejsce to Cayo Arena lub też Isla Paraíso – mała wysepka u północno-zachodniego wybrzeża kraju.

Wycieczka na wyspę to wyprawa całodniowa, zwykle połączona ze zwiedzaniem okolicznych lasów namorzynowych i snorkelingiem przy otaczającej wysepkę rafie. Pod wodą rozciąga się morski ogród z kolorowymi rybami i formacjami koralowymi układającymi się w różne kształty. Jeśli chcecie odwiedzić Cayo Arenę i inne wysepki, zajrzyjcie do oferty wycieczek fakultatywnych po Dominikanie.

Playa Dorada – złoty piasek w sercu hotelowej dzielnicy

Playa Dorada to klejnot w złotej koronie Puerto Plata – i to złoty już z samej nazwy, bo dorada po hiszpańsku znaczy „złocista”.

Plaża znajduje się w centrum hotelowej dzielnicy Puerto Plata – to właśnie w tym miejscu powstał pierwszy kompleks turystyczny w Dominikanie. Złocisty piasek rozciąga się na około 2 kilometry. Plaży towarzyszą hotele, restauracje, a nawet pole golfowe. Łagodne zejście do wody to duża zaleta dla rodzin z dziećmi.

Playa Caletón – zatoczka stworzona do snorkelingu

Pora uciec od zgiełku miasta w bardziej kameralne miejsca. W Río San Juan, na wschód od Puerto Plata, leży Playa Caletón – mała, osłonięta palmami kokosowymi zatoczka. Charakteryzuje się płytką, intensywnie turkusową wodą, choć wyraźnie mniej słoną niż inne – w okolicy wpadają strumienie z laguny Gri Gri, co znacznie zmniejsza zasolenie.

Zatoka otoczona jest gęstymi namorzynami oraz surowymi skałami. W bezpośrednim sąsiedztwie nie ma wielkich hoteli ani nawet turystycznych ośrodków. To plaża na uboczu, idealna na całodniowy relaks z dala od cywilizacji – tylko Ty i gorące Karaiby.

Playa Grande – klify i szeroki piasek

Długa na ponad kilometr, usypana w kształcie półksiężyca, u stóp wysokich klifów. Oto Playa Grande, jedna z najpiękniejszych plaż północnej Dominikany.

Na samej plaży dominuje złoty piasek, a cień zapewniają palmy kokosowe. W bliskiej okolicy znajdują się restauracje serwujące świeże owoce morza, a nawet pole golfowe, z dołkami niemal dotykającymi Atlantyku. Jeśli chodzi warunki w wodzie, miejsce to jest polecane surferom, szczególnie tym marzącym o wyższych falach.

Inne plaże warte uwagi – Sosúa, Cabarete i okolice

Wcześniej przedstawiłem Wam cztery najpiękniejsze plaże regionu. Teraz pora na te, które nie zmieściły się w zestawieniu, lecz zasługują na uwagę. Każda z nich wyróżnia się czymś innym – jedna unikatową historią, inne warunkami do uprawiania sportów wodnych, a jeszcze inne walorami estetycznymi.

Zacznijmy jednak od historii. Na tapetę bierzemy plażę Sosúa – leży w zatoce o kształcie półksiężyca, osłonięta przez formacje koralowe. Uchodzi za jedno z najlepszych miejsc do nurkowania przy samym brzegu – wokół przepływają żółwie morskie i płaszczki. Wątek historyczny cofa nas do 1938 roku, czyli do Europy na skraju wojny światowej. Na konferencji w Evian, zwołanej przez prezydenta USA Franklina Delano Roosevelta, debatowano o kryzysie uchodźczym w Europie, wywołanym przez masowe prześladowania Żydów na terenie nazistowskich Niemiec. Niemal wszystkie kraje odmówiły pomocy, z wyjątkiem Dominikany – w styczniu 1940 roku podpisano porozumienie z reżimem Trujillo i w okolicy Sosúa osiedliło się około 600 Żydów uciekających z Europy. Do dziś działa w regionie mleczarnia Productos Sosúa założona przez europejskich imigrantów.

Kolejna plaża to prawdziwy dar oceanu. Mowa o Playa Alicia, która powstała niedawno – zaczęła się tworzyć około 2003 roku. Jeszcze w latach 70. woda przy wysokim klifie miała ponad 5 metrów głębokości, jednak prądy morskie stopniowo przynosiły piasek, formując przyszłą plażę. Dziś w tym miejscu możemy podziwiać szeroką łachę złotego piasku położoną między wysokimi skałami.

Wątek plaż zamykam trzema wyjątkowymi miejscami dla fanów sportów wodnych. Pierwsze z nich to słynna plaża Cabarete – dominikańska stolica windsurfingu. Za doskonałe warunki odpowiadają w dużej mierze passaty, które wieją na północy Dominikany przez większą część roku. Szeroka, piaszczysta plaża z rafą koralową przy brzegu jest idealna zarówno dla zaawansowanych windsurferów, jak i początkujących – rafy koralowe działają niczym boje i dzielą wybrzeże na strefy dla osób o różnym poziomie umiejętności.

Kolejna plaża należy do kitesurferów – Kite Beach przyciąga miłośników pływania z latawcem z całego świata. Wieje tu w zasadzie cały rok. Najbardziej stabilny wiatr jest latem, między czerwcem a sierpniem, zwykle po południu. Na mapie kitesurfingowych spotów to jeden z najbardziej znanych na świecie – odbywały się tu zarówno mistrzostwa świata, jak i lokalne dominikańskie festiwale.

Stawkę zamyka Playa Encuentro – pora na surfing z naciskiem na początkujących. To jeden z najlepszych regularnych spotów – fale pojawiają się przez cały rok, a piaszczyste dno i rafy koralowe sprawiają, że to dobre miejsce do nauki.


Pico Isabel de Torres i okolice – co zobaczyć blisko Puerto Plata?

Po dniu spędzonym na gorącej plaży, po długich spacerach wśród wiktoriańskich kamieniczek przychodzi pora na odkrywanie miejsc mniej oczywistych. Z dala od głównego traktu, w otoczeniu dzikiej przyrody i małych wiosek. Czas poznać okolice Puerto Plata.

Pico Isabel de Torres – ciężarówką przez wioski na 800-metrowy szczyt

Choć nad całą Dominikaną góruje najwyższy szczyt Karaibów Pico Duarte, to nad Puerto Plata wznosi się Pico Isabel de Torres – szczyt o wysokości niemal 800 metrów n.p.m. Kolumb, gdy zobaczył górę, nazwał ją, na wskroś oryginalnie, Monte de Plata. Obecną nazwą mieszkańcy posługują się od XVIII wieku, a została nadana na cześć królowej Izabeli.

Szczyt jest chronionym rezerwatem przyrody. Porasta go gęsty las tropikalny, a wśród drzew występuje aż 30 różnych gatunków ptaków – w tym 5 endemitów! Na szczyt prowadzi droga, którą można pokonać w otwartych ciężarówkach. Trasa wiedzie przez małe wioski i tropikalne lasy – z pełnym okazałości widokiem na roztaczający się horyzont.

Do niedawna na szczyt kursowała kolejka linowa – pierwsza na Karaibach. Z kabiny można było podziwiać całe miasto, zatokę oraz zielone zbocza góry. Od 2024 roku jest jednak zamknięta, a obecnie trwa jej gruntowna modernizacja – nowy system ma ruszyć w ciągu najbliższych lat.

Chrystus Odkupiciel – 16-metrowy brat figury z Rio de Janeiro

Chrystus Odkupiciel to 16-metrowa figura stojąca na szczycie Isabel de Torres w okolicy Puerto Plata. Umieszczono ją na kopule dawnego fortu zbudowanego za rządów dyktatora Rafaela Trujillo. Miał tu stanąć sprzęt przeciwlotniczy do obrony przed obcą inwazją – z tego powodu figura bywa nazywana Cristo de la Libertad, co ma nawiązywać do wolności od totalitaryzmu.

Figura jest formalnie bratem Chrystusa z Corcovado w Rio de Janeiro – to kopia oryginału, choć niemal dwukrotnie mniejsza. Ze szczytu roztacza się zachwycająca panorama okolicy – miasto Puerto Plata i błękitne wody Atlantyku.

Ogród botaniczny na Isabel de Torres – tropikalny spacer, gdzie jest o kilka stopni chłodniej niż na plaży

Gdy u stóp góry temperatura sięga 25°C, na szczycie drastycznie spada do 17°C. Nic dziwnego, że na szczycie Isabel de Torres oprócz figury Jezusa znajduje się również ogród botaniczny – idealne miejsce na ucieczkę przed karaibskimi upałami.

Ogród założono w 1973 roku. Poświęcony jest tropikalnej przyrodzie – zobaczymy tu okazy flory lasów deszczowych oraz gatunki endemiczne, charakterystyczne dla Hispanioli.

Roczna suma opadów na szczycie sięga 1800 mm, co w połączeniu z niższą temperaturą sprawia, że na górze często pada, a jednocześnie tworzą się zalegające chmury. Najprawdopodobniej właśnie taki widok ujrzał Krzysztof Kolumb, gdy płynął w okolicy po raz pierwszy.

Wodospady Damajagua – 27 kaskad do skakania i zjeżdżania

Wodospady Damajagua to prawdziwy aquapark przygotowany przez matkę naturę. Przez około 6 kilometrów wodne kaskady i naturalne baseny ciągną się wapiennym kanionem rzeki Damajagua. Trasa na kaskady wiedzie przez gęsty las tropikalny, a na końcu czeka wodne szaleństwo – skoki do chłodnej wody i ślizganie się po wapieniu, wygładzonym przez nurt.

Kaskady na rzece Damajagua opisuję szerzej w tekście o najważniejszych atrakcjach całej Dominikany. Jeśli chcecie wyjść poza okolice Puerto Plata, zajrzyjcie tam tuż po skończeniu lektury.

Laguna Gri Gri – rejs kanałem wśród namorzyn

Pora na atrakcje z kategorii tych łagodniejszych. Łódź płynie spokojnie przez wąskie kanały, wokół rosną gęste namorzyny, a nad głowami przelatują ptaki – smukłe czaple, które wyglądają szczególnie widowiskowo na tle zachodzącego słońca. Finał następuje, gdy łódź dopływa do oceanu.

To właśnie opis rejsu po lagunie Gri Gri w rybackim miasteczku Río San Juan. Sama laguna to jedno z najlepszych miejsc w kraju do oglądania ptaków w ich naturalnym środowisku. Miasteczko, z kolorowymi fasadami domów, uznawane jest za jedno z najweselszych na całym wybrzeżu.

Laguna Dudu – turkusowa cenota wśród stalaktytów

Podczas gdy laguna Gri Gri to miejsce pełne spokoju i melancholii, laguna Dudu jest jej całkowitym przeciwieństwem – skoki do wody, tyrolka nad zapadliskiem i snorkeling w krystalicznie czystej toni to wizytówka tego miejsca.

Zacznijmy jednak od początku. Laguna Dudu to krasowe zapadlisko, które powstało po zawaleniu się jaskini. Wypełniła je woda o intensywnym turkusowym kolorze, tworząc cenotę. Główną lagunę z mniejszą łączą podwodne tunele. Najważniejszą atrakcją jest tyrolka, która prowadzi nad całą cenotą, a przejazd kończy się skokiem do wody.

Smaki i doświadczenia Puerto Plata

Co widzisz? Złote plaże i turkusową wodę, wiktoriańską architekturę i wysokie góry schowane za chmurami. Co słyszysz? Szumiący wiatr od strony oceanu, żywiołowe merengue i bachatę, gwar portu. Co czujesz? Słońce ogrzewające Twoje ciało, słony morski powiew i ostry zapach rumu i cygar. Puerto Plata oddziałuje na wszystkie zmysły. Pora więc odkryć to, co poczujesz tylko tutaj. Od destylarni rumu po obiad z widokiem na klify.

Przed Wami atrakcje, które przeżyjecie wyłącznie w Puerto Plata.

Macorix House of Rum – degustacja rumu w wytwórni w Puerto Plata

Jeśli już próbować prawdziwego rumu, to tylko u źródła. Warto zwiedzić wytwórnię Macorix House of Rum – miejsce, gdzie od ponad 100 lat powstaje złoty karaibski trunek.

Macorix to marka założona w 1899 r. przez rodzinę Carrión z San Pedro de Macorís. Po 110 latach weszła w skład grupy Vinícola del Norte z Puerto Plata, łącząc dwa historyczne ośrodki rumowe kraju. Zwiedzający poznają od kuchni, jak powstaje rum – od fermentacji, przez destylację i leżakowanie w dębowych beczkach, aż po degustacje różnych gatunków rumu.

Dlaczego rum jest tak ważny? Głównie dlatego, że Puerto Plata to jedna ze stolic dominikańskiego gorzelnictwa. Brugal, najpopularniejszy rum Dominikany, który odpowiada za około 80% krajowego rynku, założył w 1888 roku Andrés Brugal Montaner – Katalończyk z Sitges. Nauczył się robić rum na Kubie, a następnie osiadł w Puerto Plata, gdzie otworzył własny zakład. Do dziś w Puerto Plata działa wytwórnia Brugala, który wraz z Barceló i Bermúdezem tworzy „trzy B” dominikańskiego rumu.

Warsztat larimaru – biżuteria z kamienia, który występuje tylko w Dominikanie

Gdy szukamy rzeczy na wskroś dominikańskich, uwagę przykuwa larimar. To rzadka niebieska odmiana minerału pektolitu. Na świecie występuje tylko w jednym miejscu – w kopalni Los Chupaderos w górach Bahoruco, w prowincji Barahona na południowym zachodzie kraju.

Niebieski kolor larimaru pochodzi od miedzi, która zastępuje wapń w strukturze minerału. Warto odwiedzić lokalne pracownie, które tworzą z tych niezwykłych kamieni ozdobnych biżuterię – to okazja na oryginalną pamiątkę z urlopu.

Obiad z langustami na Playa Grande – owoce morza z widokiem na klify

Skoro już jesteśmy w Dominikanie, to warto wybrać się na wyjątkową kolację. Taką, w której w roli głównej występują owoce morza, a drugoplanowe role grają złoty piasek plaży i błękitny Atlantyk.

Przenosimy się na wspomnianą wcześniej Playę Grande, gdzie w okolicznych restauracjach można spróbować lokalnych darów morza.

Popisowym daniem jest langosta a la plancha – langusta grillowana na rozgrzanej płycie, podawana z czosnkowym masłem, cytryną i odrobiną soli. Mięso jest białe, delikatne i słodkawe. Pancerz odchodzi z łatwością, a sok miesza się z masłem. Jako dodatek serwuje się pieczone banany lub purée z manioku, a całość dopełnia zimne dominikańskie piwo lub klasyczny rum.

Merengue na Malecónie – taniec z listy UNESCO w rytmie Atlantyku

Wieczór na promenadzie Malecón przebiega w rytmie merengue. To niemal codzienny rytuał, który towarzyszy spacerom nad brzegiem Atlantyku.

Merengue to narodowa muzyka i taniec Dominikany. Powstało w połowie XIX wieku na wiejskich terenach regionu Cibao. Łączy wpływy europejskie (akordeon, struktura melodyczna), afrykańskie (tambora, rytmika) i rdzennie karaibskie (güira, wywodząca się od prekolumbijskiego ludu Taíno).

Jak przebiega typowy wieczór? Mieszkańcy zaczynają się pojawiać wraz z zachodem słońca. W powietrzu unosi się zapach smażonych bananów i grillowanego mięsa – przy straganach można kupić lokalny street food jak chociażby chimichurri – dominikańskie burgery.

Z głośników lub z małej sceny przy barze wybucha merengue – szybki rytm, akordeon, tambora i güira. Prowizoryczny parkiet tworzy się samoistnie na chodniku, a chętni gromadzą się, by wspólnie tańczyć. Wokół zbiera się publika, która kibicuje i klaszcze – zabawa trwa do białego rana.

Puerto Plata odkryjesz na wakacjach z Rainbow!

Zatańcz w rytmie merengue. Zrób zdjęcie na tle wiktoriańskich kamieniczek. Spróbuj karaibskiego rumu i odpocznij na złocistej plaży. Puerto Plata przyciąga nas wizją tropikalnych wakacji z kokosem w ręku i turkusem wody w tle. Choć ten obrazek jest dobrze utrwalony w popkulturze, rzeczywiste spotkanie z Karaibami bywa jeszcze lepsze. Przekonaj się o tym na własnej skórze podczas wyjazdu do Puerto Plata z Rainbow.

Północne wybrzeże Dominikany możesz odkryć na dwa sposoby. Po pierwsze – oddaj się beztroskiemu odpoczynkowi podczas wakacji All Inclusive w Puerto Plata. To sposób na całkowite odcięcie się od rzeczywistości – troski zostają w domu, wyżywienie zapewnia Ci hotel, a do Twojej decyzji pozostaje jedynie to, czy pora teraz na basen, ocean, a może spacer po promenadzie Malecón.

Jeśli chcesz poświęcić się w pełni odkrywaniu Dominikany, zajrzyj do oferty wycieczek objazdowych po Puerto Plata. To trasy, które ruszają od północy na południe, ze stolicą Santo Domingo na czele. Warianty łączone zaczynają się od intensywnego zwiedzania, a kończą na błogim relaksie.

Czy po lekturze tekstu czujesz niepohamowaną ochotę wypić szklaneczkę rumu z widokiem na błękitny Atlantyk? Marzysz o tym, by zamienić białą żarówkę w biurowej lampie na karaibskie słońce? Zajrzyj do oferty wyjazdów Last Minute i nie zwlekaj z karaibskim wypoczynkiem!

Data Publikacji: 02.10.2026
autor artykulu zdjecie

Artykuł autorstwa: Mikołaj Chomka

Absolwent dziennikarstwa międzynarodowego na Uniwersytecie Łódzkim. Pasjonat radia i audialnych formatów - amatorsko tworzy reportaże, a zawodowo pisze o kulturze, społeczeństwie i podróżach. Zafascynowany lotnictwem, historią i geografią, nieustannie szuka nowych inspiracji. Marzy o wyprawie kamperem przez obie Ameryki oraz o podróży do tajemniczych krajów arabskich. Najbliżej jego serca leży jednak Europa - szczególnie Wielka Brytania, Niemcy, Austria i region basenu Morza Śródziemnego. W podróżach najbardziej ceni lokalną kuchnię, osobliwą kulturę i unikatową historię. W najbliższym czasie planuje odwiedzić odległą Azję.

Podobne artykuły

krajobraz kierunku
Park Narodowy Serengeti w Tanzanii – wędrówki milionów zwierząt przez bezkresną sawannę Masajowie mówią o tym miejscu: „siringit”, co po polsku oznacza dosłownie „bezkresne równiny”. I jeśli do tej pory spędzaliśmy urlop raz nad morzem, raz w górach, to Serengeti może zaskoczyć spokojnym krajobrazem. Płaski teren jest jednak największym sprzymierzeńcem turystów. Pozwala bez trudu oglądać jedno z najbardziej spektakularnych widowisk przyrodniczych na świecie, czyli Wielką Migrację. To właśnie tu, na północy Tanzanii, od wieków rozgrywa się wędrówka gigantycznych stad w poszukiwaniu świeżej trawy i wody. Reakcja jest kaskadowa, a człowiek na nią patrzący uświadamia sobie, jak wspaniale natura potrafi się obejść bez jego udziału, bo ekosystem Serengeti działa jak sprawna maszyna. To tu można się zakochać w obserwacji zwierząt. Korzystając z naszych doświadczeń, przygotowaliśmy przewodnik dla podróżników, którzy wybierają się do Tanzanii i chcą wykorzystać ten czas jak najlepiej. Wyjaśnimy, czym jest Serengeti, dla jakich zwierząt jest domem i dlaczego jest niepowtarzalne.
krajobraz kierunku
Podziemna Rzeka w Puerto Princesa – cud natury z listy UNESCO na filipińskim PalawanieNiewielka łódź wpływa wprost z tropikalnej laguny do ciemnego otworu w wapiennej skale. Po chwili znikają odgłosy lasu i szum morza, a światło latarki wydobywa z mroku potężne komory, skalne sklepienia oraz formacje rzeźbione przez wodę od milionów lat. Tak zaczyna się rejs po Podziemnej Rzece w Puerto Princesa – jednej z najbardziej niezwykłych atrakcji Palawanu i całych Filipin. To miejsce fascynuje jeszcze zanim znajdziesz się pod ziemią. Droga do wejścia prowadzi przez krajobraz porośniętych lasem gór, plaż i namorzynów, które tworzą chroniony ekosystem rozciągający się od wnętrza wyspy aż po morze. Sama rzeka ma około 8,2 kilometra długości, przepływa przez rozległy system jaskiń i uchodzi bezpośrednio do Morza Południowochińskiego, przez co jej dolny odcinek podlega działaniu pływów. To osobny i zamknięty miniświat natury, który najlepiej poznasz krok po kroku – od nadmorskiej wioski Sabang aż po ciszę panującą głęboko pod wapiennymi górami.
krajobraz kierunku
Dominikana – atrakcje. Co warto zobaczyć w kraju rumu, cygar i tańca? Gdy w grudniu 1492 roku Kolumb w oddali ujrzał wyrastające z lazurowej wody góry, nowy ląd nazwał La Isla Española. Masywne drewniane okręty powoli podpływały coraz bliżej. Wyspa pokryta była gęstym tropikalnym lasem, nad którym górowały wysokie szczyty. Żyzne łąki sąsiadowały z szerokimi plażami o białym piasku i przejrzystej wodzie. W raporcie dla pary królewskiej Kolumb napisał o niej krótko – że to istny cud, gdzie wszystko jest wspaniałe, łańcuchy górskie, szczyty i doliny. Dziś wyspa nosi nazwę Hispaniola, choć w polskiej tradycji funkcjonuje też jako Haiti. Jej wschodnią część zajmuje Dominikana, czyli Republika Dominikańska. To kraj białym piaskiem i rumem płynący, z wysokimi palmami i turkusową wodą przy długim brzegu. To również miejsce z pokaźnym bagażem kolonialnym, po którym zostały najstarsze miasta w całym Nowym Świecie. Jeśli planujecie egzotyczną podróż w kierunku Karaibów, zajrzyjcie do mojego tekstu i poznajcie różne twarze Dominikany – tę od strony plażowych wakacji, tę od strony trekkingu w tropikalnej dżungli i tę od strony historii hiszpańskich konkwistadorów.
krajobraz kierunku
Lwia Skała na Sri Lance – Sigiriya, twierdza króla KassapyTo jeden z najważniejszych zabytków na Sri Lance. Ogromny ruch turystyczny wokół skały można zrozumieć już wtedy, gdy zobaczy się ją choćby z daleka. Sigiriya wznosi się na około 180 metrów nad okoliczną równiną, a jej szczyt leży 349 metrów nad poziomem morza. Nie bez kozery bywa określana mianem ósmego cudu świata. Przed wiekami pełniła funkcję stolicy, rezydencji i fortecy zarazem. Powstała w V wieku z woli króla, który obawiał się odwetu brata, i do dziś dobrze widać w niej elementy planu starożytnych architektów. Nazwa Lwia Skała pochodzi od rzeźby lwa przy wejściu – ten symbol siły zapowiadał, jakim majątkiem i władzą dysponował monarcha. To jedno z ulubionych miejsc naszych podróżników, dlatego przygotowaliśmy syntetyczny przewodnik po historii i zabytkach Sigiriyi. Poznaj jedną z najsłynniejszych atrakcji Sri Lanki, zanim staniesz u podnóża skały.