< WSTECZ
R.pl > Blog > Inne > Pocztówka z Krety - wspólna akcja z Fundacją Happy Kids dla Mam

Pocztówka z Krety - wspólna akcja z Fundacją Happy Kids dla Mam

Skrócony opis

Cała grupa podzielona była na mniejsze grupki, a cel był jeden – Lotnisko Chopina godzina 4.30. W strugach deszczu i podmuchach wiatru zewsząd, Polska żegnała nas temperaturą +4C. Chwilę zgrozy przeżyliśmy na lotnisku, gdy kolejne loty do Chanii pojawiały się ze statusem – ODWOŁANY. Jednak po sprawnej odprawie, o 6.50 byliśmy już w drodze na pokład samolotu. Lot był ‘lekko’ opóźniony, ale nikt nie spodziewał się takiego obrotu spraw. Start przeciągnął się… a pilot uspokajał nas kojącymi komunikatami z głośnika.

Sekcja 1

Gdy wreszcie wzbiliśmy się w błękitną otchłań, po dwóch godzinach znów zatrzeszczały głośniki i padło magiczne zdanie: „Drodzy Państwo pogoda nad Chanią nie pozwala nam wylądować, jako Wasz pilot postaram się jednak WBIĆ między chmury, ale nic nie obiecuję.” Większość grupy leciała po raz pierwszy, informacja o wbijaniu się między chmury nie napawała optymizmem. Jednak zdanie jednej z uczestniczek jak mantra wciąż dudniło mi w głowie „Nic nie zepsuje mi tego wyjazdu”.




Chwila prawdy nadeszła szybko, wylądowaliśmy w Atenach… postój trwał ponad dwie godziny. Pilot nie pozostawił nas bez wspierających I opisujących dobitnie sytuację dziejącą się wokół samolotu…”Czekamy na komunikat, że możemy ruszać dalej”…”Na lotnisku w Atenach właśnie zaczęła się walka o paliwo”…”Już jesteśmy zatankowani, zaraz pan z wózeczkiem wypchnie nas na pas, a pan w seledynowej kamizelce pokaże gdzie mamy lecieć”.




Nie wierzyłam, że to się dzieje, a jednak. Po 3 godzinach postoju i kilku godzinach w samolocie, efekt był taki, że po 18.00 byliśmy w hotelu. Na lotnisku z miłym uśmiechem przywitała nas pani rezydent Rainbow Tour i wskazała autobus nr 6. Ten oto autobus zawiózł nas pod same drzwi hotelu w Kavros. Temperatura +19C szybko wykasowała przykre wspomnienia z podróży, a ciepła kolacja dodała sił i energii. Pokoje na piętrze zwidokiem na plażę i patio hotelu z basenem obudziło w nas pragnienie spędzenia tak całego życia. Przed nami był jednak tylko tydzień, trzeba było więc go efektywnie wykorzystać.

DZIEŃ PO DNIU, czyli „Róbta co chceta”

Dzień pierwszy był dobrym momentem na rozpakowanie się, poznanie okolicy i polegał na tym, że każdy robi co sobie chce z kim chce i jak chce. Część ekipy poszła więc SPAĆ, część spacerowała po okolicy, oglądając tutejsze stragany i małe sklepiki. Supermarket INKA okazał się nieocenionym w zakupie towarów różnych w cenach przystępnych na każdą kieszeń. Obsługa hotelu przemykała się z uśmiechem, dopilnowując, żeby każdy posiłek był na czas i żeby wina nie zabrakło w magicznych maszynach, w których po naciśnięciu czarnego guzika spływał płyn, kojący jak źródlana woda. Tego dobra nie zabrakło nam do samego końca wyjazdu. „Gdy nie ma dzieci w domu to jesteśmy niegrzeczni”, ale wycieczka reprezentacji Fundacji Happy Kids była NAJGRZECZNIEJSZĄ z całego hotelu. Wyjazd obfitował w kąpiele słoneczne, morskie i basenowe. Nawet Nasz Drogi Pan Prezes nie omieszkał skorzystać z dóbr błogiego NICNIEROBIENIA i zażył kąpieli basenowej…w koszuli.




KIEROWCA BOMBOWCA , czyli jak dotarliśmy na Balos

Postanowiliśmy wypożyczyć dwa auta, żeby w pełnym składzie objechać wspólnie okoliczne atrakcje turystyczne. Dzień pierwszy, rozpoczęty w malowniczym Klasztorze Arkadi, przerwany postojem w malowniczym garncarskim Margarites i jakże miło zakończony wycieczką po ruinach Pałacu Knossos. Droga prosta, asfaltowa bez pęknięć i obsunięć…bułka z masłem. Dzień kolejny nie był już taki sielankowy. Kręte drogi Krety, naruszone przez porę zimową, dały się we znaki. Pierwsza była droga na Elafonisi, gdzie znajduje się plaża z charakterystycznym różowym piaskiem, uważana za jedną z najpiękniejszych plaż Europy. O tej porze jednak było go bardzo mało, ale widok pięknej plaży bronił się sam. Małe wysepki wyrastające z wody, niezliczona ilość małych rybek pływających w wodzie i delikatne słońce pozostawiły piękne wspomnienia.

Ostatnim punktem destynacji tego dnia była plaża Balos (Μπάλος). Jak piszemy w artykule: "....wyjątkowo piękne miejsce to laguna i plaża Balos znajdująca się na niewielkim półwyspie Imeri Gramvoúsa, na zachód od kurortów Chania i Agia Marina. Jest to obszar chroniony, na którym znajdują się naturalne siedliska rzadkich gatunków fauny i flory. Plaża Balos i okalające ją wody laguny są często porównywane do Karaibów, więc jeśli chwilowo nie możesz sobie pozwolić na dalszą podróż, może to być idealne rozwiązanie na najbliższe wakacje w raju..."




Nagle na drogę spadł głaz. Droga się skończyła. Zewsząd na drogę wbiegały stada kóz. Do tej pory na wspomnienie tamtych chwil podnosi mi się ciśnienie krwi, a zawilgotniałe dłonie same ześlizgują z klawiszy komputera. Chwile grozy przeżyła każda z uczestniczek wyprawy. Każdy przeżywał to na swój sposób, przyświecał nam jednak jeden cytat Nory Roberts „...czasami cel podróży nie jest najważniejszy, liczy się sama droga, to czego się na niej dowiadujesz, co robisz.” Droga była cudowna, dużo śmiechu, żartów, śpiewu I łez.
Powyższy opis to tylko kilka migawek z niezliczonej ilości magicznych wspomnień z wyjazdu na Kretę. Dzięki Rainbow, wyjazd okazał się cudowną okazją do odpoczynku osób, które na co dzień pracują z osieroconymi dziećmi. To bardzo ciężka, niewdzięczna i odpowiedzialna praca. Chwili odpoczynku i wytchnienia jest w tej pracy bardzo mało. Dlatego tak ważne są momenty, gdzie Mamy Zastępcze mogą naładować akumulatory, aby dalej nieść pomoc dzieciom.
Wracając do Polski, wszystkie uczestniczki jednogłośnie stwierdziły, że nie mogą doczekać się kolejnych wyjazdów, ale jak mówią Grecy „SIGA,SIGA”- na wszystko przyjdzie pora.

Po całej wyprawie poprosiliśmy nasze Kochane Mamy o kilka słów podsumowujących wyjazd:

Dagmara, Łódź:

Urlop w przepięknych okolicznościach przyrody, hotel pięknie położony, obsługa, która starała się uprzyjemnić nam czas tam spędzany, pyszne jedzenie i doborowe towarzystwo. Było cudnie, wszyscy załapaliśmy greckie siga siga i mnie osobiście pomimo nawału pracy po powrocie cały czas trzyma ten słoneczny i ciepły urlopowy nastrój.

 

Monika, Ozorków:

Wakacje na Krecie w tak doborowym towarzystwie w pięknych okolicznościach przyrody i w przyjaznym naszym umęczonym ciałom klimacie to był najlepszy tydzień odkąd tylko sięgam pamięcią. Poczucie, że nic nie muszę, morze, słońce, pyszne jedzenie i przemiła obsługa hotelu pozwoliły mi na oderwanie się od codzienności i reset. I chociaż nie tylko ja, ale inne mamy również odprawiamy pokutę za tydzień  nieobecności w domu to było warto 😉😎

 

Emilia, Czarnocin:

Urlop na Krecie uważam za bardzo udany. Mnogość atrakcji jakie oferuje wyspa oraz piękno krajobrazu zachęcają do aktywnego wypoczynku. Tydzień to zdecydowanie za mało na zwiedzenie wyspy jednak myślę, że będzie to początek wspaniałej przygody związanej z Kretą i biurem Rainbow, które zapewniło wyśmienite warunki do wypoczynku.

 





Dorota, Sokolniki:

Z naszymi opowieściami i podsumowaniem wrażeń po pobycie na Krecie jest wspaniała sprawa. Wystarczy opowiedzieć je znowu i podzielić się wrażeniami, aby były wciąż żywe. W pewien sposób istnieją "poza czasem". A to co od razu przychodzi na myśl to- Zwiedzać z Rainbow piękna sprawa. Przelot, zwiedzanie Krety to pobyt, który w serce zapada. Fantastyczne, niezapomniane chwile. Chciałoby się tam wrócić jeszcze raz.👍👍😍😀

 

 Agnieszka, Sulejów:

Lazurowa woda, piaszczyste plaże, cudne błękitne niebo, pyszne jedzenie, lokalne wina i tradycyjne ouzo, zapierające dech w piersi widoki z jazdy po serpentynach, rejs na Santorini, tętniące życiem miasto Chania, magiczna maleńka wioska Margarita a przede wszystkim  zacne towarzystwo - wszystko to pozostanie dla mnie niezapomnianym wspomnieniem z wyjazdu do Grecji.

 

Katarzyna, Zgierz:

Po emocjonującej podróży z międzylądowaniem w Atenach ze względu na warunki pogodowe szczęśliwie dotarliśmy do Channii na uroczej greckiej wyspie Kreta. Naszym docelowym miejscem pobytu był hotel Kavros Beach. Wszyscy byli dla nas mili i pomocni. Jedzenie spełniło oczekiwania najbardziej wybrednych smakoszy. Nie brakowało nam niczego. Pierwszego dnia poświeciliśmy się relaksowi. Plaża, basen, słońce i leżaki to nasi przyjaciele. Drugiego część grupy postanowiła doświadczyć cudu jakim jest Santorini. Rejs promem dostarczył nam wielu doświadczeń i pokazał jacy jesteśmy bezbronni wobec żywiołu wody. Mimo przeciwności szczęśliwie dotarliśmy na wyspę. Widoki nas zachwyciły. Niebieskie dachy i wszechogarniająca biel. Jak nie pokochać tego miejsca?




Ale czas wrócić na Kretę. A tam obowiązkowo plaża Elafonsini. Lazurowa woda i różowy piasek tworzą obraz niesamowity. A skoro już plaże nie zapomnijmy o Balos. Tu kolejne przygody. Wiatr nam towarzyszył cały pobyt. Spacer do samej plaży wymagający ale wart tego co spotkamy na końcu drogi. Kolejne dwa dni to już spokojniejsze spacery po plaży przy naszym hotelu. Miejscowe jedzenie rozpieszczało nasze kubki smakowe. W ostatni dzień pobytu postanowiliśmy odwiedzić Chanie, która przez niektórych okrzyknięta została najpiękniejszym miastem w Grecji. Warta uwagi jest hala targowa w której kupimy lokalne dobra, piękne nabrzeże i klimatyczne uliczki.

Smutno nam było wracać do rzeczywistości. Dziękujemy za to że mogłyśmy odpocząć, naładować baterie i relaksować się. To dla nas nieocenione dobro.

 

Agnieszka, Wałbrzych:

Chania, Elafonisi, Balos, Margarites to jedne z wielu miejsc, które miałam okazję poznać podczas pobytu na Krecie. Tygodniowe wakacje na tej greckiej wyspie, pozwoliły odpocząć, zebrać siły do dalszej pracy oraz popatrzeć na pewne sprawy z całkiem innej perspektywy. Obsługa hotelu, jego standard, nie pozostawiają wiele do życzenia - obiekt usytuowany jest przy samej plaży, na jego terenie znajdują się piękne ogrody, basen, patio. Z okien pokoju rozciąga się wspaniały widok na góry Lefka Ori i Morze Kreteńskie.

 

Ocena artykułu

Średnia ocena tego artykułu: 4.00/5
Dziękujemy za wystawienie opinii!

Komentarze

Brak komentarzy.

Polecane wycieczki

Zobacz inne wpisy

Sprawdź kierunki powiązane z tym artykułem:

Grecja