Opinie o Dzikie i Zmysłowe

5.1/6
(132 opinie)
Intensywność programu
5.1
Pilot
4.9
Program wycieczki
5.3
Transport
4.9
Wyżywienie
4.4
Zakwaterowanie
4.2
Zweryfikowane treści - Opinie pochodzą od Klientów, którzy odwiedzili dany hotel lub uczestniczyli w wycieczce objazdowej.
pani z lornetka
Dowiedz się, co sądzą inni
Nowość AI

Zastanawiasz się, czy ta wycieczka to dobry wybór? Wpisz pytanie, a dostaniesz podsumowanie wszystkich opinii naszych gości.

    2.0/6

    Czy ta opinia była pomocna?

    6

    Indie w styczniu

    W. 24.01.2026 | Termin pobytu: styczeń 2026 | Tagi: 36-45 lat, w parze

    Wycieczka odbyła się początkiem stycznia, w okresie gdy w Indiach jest sucho ale zimno. Temperatury rankiem 5/6 stopni powyżej zera, między godz. 13.00 a 16.00 osiągały maksymalny poziom 18/19 stopni (i to nie wszędzie). Wczesnym rankiem straszne mgły, co podobno jest normalne w styczniu. Planując wycieczkę w styczniu należy zabrać dużo ciepłym rzeczy, również do spania czy jazdy autobusem. Program wycieczki jest rozciągnięty w czasie, niepotrzebnie. Zdarzały się dni gdy od godz. 14.00 mieliśmy wolne bądź cały dzień np. Khajuraho. Może przy innej destynacji byłoby to dobre rozwiązanie, ale nie w małych indyjskich miasteczkach, gdzie nie ma co robić… Czas wycieczki można skrócić do 9 intensywnych dni. Program wycieczki realizowany przez pilota bezmyślnie, na odhaczenie, bez dostosowania do panujących warunków atmosferycznych np. śniadanie o 5.30 rano, wyjazd o 6.30, zwiedzanie zaczynamy od 8.00 w pełnej mgle, nic nie widać, jest zimno i biało. O 12.00 gdy niebo staje się błękitne i zaczyna świecić słonce pilot zawozi Nas do wytwórni materiałów gdzie spędzamy 2 godziny bo pilot zamawia sobie spodnie do uszycia. Albo w przedostatnim dniu w New Delhi zaczynamy zwiedzać o 8.00 gdy nic nie widać, kończymy o 12.00 i ogłoszony jest czas wolny 2 godziny. Zbiórka o godz. 14.00, powrót do hotelu na godz. 15.00, kolacja dopiero o godz. 18.30. Można było zacząć wszystko później, wyspać się i zobaczyć zabytki w słońcu. Program zrobiony tylko by go odhaczyć. Na stronie Rainbow jest podana oficjalna 1 wycieczka fakultatywna tj. teatr w Agrze (teatr jest naprzeciw hotelu). Byliśmy, podobało Nam się przedstawienie. W trakcie wycieczki pilot podaje jeszcze kilka innych wycieczek fakultatywnych, które są zapychaczami czasu. Zdarza się bowiem, jeśli ktoś nie skorzysta z fakultetu, że od godz. 15.00 siedzi w hotelu. Wycieczki te nie są atrakcyjne np. przejazd odkrytymi jeepami po New Delhi podczas którego spożywa się alkohol. Rainbow serio? Zapychaczami czasu, kosztem czasu poświęconego na zwiedzanie były przeróżne manufaktury kamienia, chust, materiałów itp. Spędzaliśmy tam nawet 2 h. Pilot nie mówił ile czasu będziemy w tych miejscach, po którymś razie sami dyscyplinowaliśmy pilota, że chcemy jechać. Z Rainbow nigdy do tej pory nie zdarzało Nam się coś takiego. Jesteśmy bardzo rozczarowani… Tylko 2 razy trafiliśmy na supermarket, gdzie zrobiliśmy zapasy suchego prowiantu na przekąski. Kupcie w Polsce jakieś ciastka, batoniki itp. W Indiach będą prawie wyłącznie chipsy do kupienia. Zabytki w Indiach zachwycają, ale nie jest to kraj nastawiony na turystykę. Nas najbardziej zachwyciło Varanasi, które jest akurat w programie jedynie tej wycieczki. Najgorszy punkt programu to Park Ranthanbore. O świcie wywieźli Nas do parku (w odkrytych samochodach, przy 2 stopniach powyżej zera) by przez 2 h wozić Nas po parku, gdzie pokazali Nam jelenia i 2 ptaki. Droga przez park prowadziła wzdłuż normalnej drogi. Z przeczytanych na stronie Parku opinii wynika, że Park jest podzielony na strefy, w niektórych strefach można zobaczyć tygrysy w innych nie, najlepiej pojechać popołudniu. My dzień wcześniej o 15.00 już byliśmy w hotelu, a można było zrealizować wyjazd do Parku. Grupa wymogła na pilocie by w dniu zwiedzania Taj Mahal odwrócić program, dzięki czemu zobaczyliśmy go w pełnym słońcu (atmosfera była już nerwowa), a nie w mgle. Nie zobaczyliśmy jednego fortu z zewnątrz bo mgła była tak gęsta. Nocny pociąg to osobny temat.. jeśli ktoś kiedyś jechał nocnym pociągiem w Egipcie i chce porównać te dwa doznania, to niech nie próbuje. Pociąg w Egipcie to luksus w porównaniu z tym w Indiach. Miejsca do spania są bardzo wąskie. Część osób z naszej grupy spała w tzw. przedziałach 4 osobowych, przez co mieli choć trochę intymności (oddzielonych kotarką od korytarza). Reszta spała na węższych łóżkach wzdłuż korytarza, mając z jednej strony okno, a z drugiej korytarz oddzielony zasłonką. Nie było gdzie schować plecaków, dokumentów i pieniędzy. Korytarzem chodzą często miejscowi, zdarzało się że zaglądali za kotarki. W pociągu brudno, pościel brudna, po ścianach chodziły robaki. To nie są normalne warunki, nawet jak na Indie. Można wybrać inny pociąg, który jedzie krócej (a nie 11 h!) i ma lepsze warunki. Spanie w syfie i brudzie nie stanowi przygody. Autobus lata świetności miał już za sobą. Najpierw jeździł z Nami kierowca, który był jakiś dziwny (wyglądał na ospałego). Po jego wymianie kierowca i pomocnik super! Autobus nie miał ciepłego nawiewu, rankiem było tam lodowato. Po drodze kupiliśmy ciepłe koce i nimi owijaliśmy się w autobusie. Klimatyzacja w autokarze nie do wyregulowania. Przy jej włączeniu z każdej dziury w autobusie był nawiew zimnego powietrza, nawet z głośników! W tym miejscu chcę jeszcze zwrócić uwagę Rainbow. Dlaczego kierowca i jego pomocnik spali w autobusie, gdzie było tak zimno? Dlaczego nie można im było zapewnić normalnych warunków w hotelu? To jest nieludzkie. Hotele są brudne. Pościel czasami zdarzyła się czysta (mogę policzyć na palcach ręki). Lokalizacja na peryferiach miast, wokół nic nie ma. Zdarzało się, że nie było ciepłej wody albo były braki w prądzie. Internet nie zawsze działał. Najgorszy hotel był w Parku Ranthanbore, nikt się chyba tam nie kąpał. Łazienka wyglądała strasznie. W pokojach zimno, w części hoteli dawali Nam farerki do ogrzania, a i tak spaliśmy w dresach i bluzach. Hotel w Parku jest do zmiany. W okolicy były lepsze hotele bo mijaliśmy je po drodze. Jedzenie. Przez 2 tygodnie jedliśmy wyłącznie indyjskie. Da się przeżyć… Jedyna dobra rada pilota (chyba jedyna praktyczna) to jeść wyłącznie głęboko smażone lub gotowane. Z owoców wyłącznie banana i uważać, żeby po obraniu skórki nie dotknąć środka. Ma się wtedy pewność, że człowiek nie będzie miał problemów żołądkowych. Do tego silne probiotyki. Osoby z wycieczki, które jadły np. pomidory i sałatę, a także piły jogurt kupiony w przydrożnym sklepie miały problemy żołądkowe. Pilot Leszek. Jedyny plus to ogromna wiedza jaką dysponuje o Indiach. Choć mieliśmy wrażenie, że jest ona bardziej akademicka, gdyż człowiek przy zbyt dużej ilości szczegółów, odwołań do książek po prostu się wyłącza. Zresztą to akurat pilotowi nie przeszkadzało, miało się wrażenie że mówi bardziej do siebie niż do uczestników. Brak przekazywania jakichkolwiek informacji praktycznych np. czy jest jakiś sklep obok hotelu, co można obok hotelu zobaczyć. Jak będzie wyglądał plan dnia na następny dzień, jaka pogoda. Na jak długo wychodzimy z autobusu, ile czasu jest na zwiedzanie, a ile na zdjęcia, za ile się spotykamy i gdzie. Wszystkie te informacje wyciągali od pilota uczestnicy wycieczki. Zdarzały się stresujące sytuacje gdy wszyscy weszliśmy do świątyni, część osób weszła po schodach zwiedzić świątynię, a pilot po opowiedzeniu kilku rzeczy, wyszedł ze świątyni. Pod świątynią powiedział, że teraz jest czas wolny i za 2 h w autobusie się spotykamy. Gdy mówiliśmy, że część osób jest na górze w świątyni i nie będzie wiedziała co mają robić, to powiedział, że nikt im nie kazał tam iść… Brak jakiejkolwiek dyscypliny z jego strony… Ogłaszał, że wyjazd jest o 6.00 rano, ale daje 10 minut akademickich. Część osób przychodziła na 6.00, część na 6.10… Pilot o 6.10 zaczynał palić papierosa, przez co wyjazd wydłużał się do 6.30. Czasami między planowanym terminem odjazdu a faktycznym odjazdem mijało 45 minut!!!! Jak tak można? Ogólnie pilot nie utożsamiał się z Rainbow, kilkukrotnie mówił, że dla Was nie pracuje więc to nie jego problem. Często jeździmy z Rainbow, ale do tej pory to była najgorzej zaplanowana wycieczka i najgorszy pilot.

    0.5/6

    Czy ta opinia była pomocna?

    196

    Najgorsza wycieczka w moim życiu

    Bogumiła, WROCŁAW 04.04.2018 | Termin pobytu: październik 2018 | Tagi: 56-65 lat, ze znajomymi

    Do Indii tylko nie z Rainbow! Siedem lat temu byłam w Indiach na podobnej trasie (tzn. z zachodnim Rajastanem zamist Kajuraho i Varanasi) z innym biurem podróży (porównywalnym z Rainbow) i zachowalam wspaniałe wrażenia pod absolutnie każdym względem, lecz tym razem jak najgorsze. Jeśłi ktoś planuje być w Indiach jeden raz lub chce nie narażać się na zachorowanie (a przecież Indie z zasady nie są bezpieczne pod względem zdrowotnym) to niech jedzie z innym biurem. Organizacja tragiczna, hotele na początku i końcu wycieczki położone w slumsach oraz niewyobrażalnie brudne. Standard miał odpowiadać trzem lokalnym gwiazdkom, tymczasem taki nie był za wyjątkiem dwóch hoteli w środkowej części pobytu. Posiłki serwowano najczęściej w brudnych restauracjach hotelowych narażając uczestników wycieczki na choroby. Osobiście ze strachu przed zarażeniem się w większości zatem pościłam (siedem lat temu to się delektowałam jedzeniem a hotele fotografowałam nie dla dokumentowania brudu, lecz z powodu ich atrakcyjnego wyglądu). Posiłki też marne, sprawialy nadto wrażenie odgrzewanych. W trakcie pobytu wysłano mejle do biura z prośbą o interwencję w sprawie braku należytego standardu hoteli. A i tak na koniec pobytu zaoferowano podły hotel - bez okien w pokojach i brudny jak i w pierwszych dniach. Pilotka kompletnie nieprofesjonalna. Widać, że nie miała żadnego szkolenia przygotowującego ją do pelnienia tej roli. W pierwszym autokarze klimatyzacja (nawiew) nieczyszczona, pełna brudu, grzybów, pleśni etc. W rezultacie połowa uczestników zanosiła się kaszlem aż do czasu gdy zmieniono go na inny. Zapowiedziane "emporia" tkanin, kamieni szlachetnych, też nienajlepszego sortu, w zasadzie to nie były emporia, tylko podrzędne sklepy, niektóre wymieniane na Internecie jako niezbyt godne zaufania, co sprawdziłam. Generalnie program wycieczki jeśli chodzi o zwiedzanie obiektów objętych programem był zrealizowany za wyjątkiem fakultatywnej imprezy do parku narodowego Panna. Pilotka zamiast rannej pory (zgodnie z planem imprezy) podała, że możliwe jest zwiedzanie tego parku wyłącznie o godzinie 14. Oczywiście mijalo się to z celem bo o tej porze zwierzęta się chowają. Nie zorganizowano w "emporium" tkanin w Varanasi np. pokazu upinania sari, zakup przypraw w zasadzie był możliwy dopiero na lotnisku. W programie imprezy biuro nie uprzedza, co jest skandalem, że w trakcie nocnego przejazdu pociągiem grupa nie jedzie razem, lecz jest porozrzucana po różnych wagonach (w naszym przypadku w pięciu). Dla kobiet (zwłaszcza podróżujących bez towarzyszącego im mężczyzny) może to stanowić dyskomfort i być źródłem niepokoju i stresu, co zresztą zaistniało, gdy pilotka poinformowała, że miejsca będą nie obok siebie, lecz w różnych wagonach i przedziałach, a nie są to separowane wagony ze względu na płeć, więc jedzie się głównie w męskim towarzystwie tubylców. Rainbow zdaje się jednak nie brać w ogóle pod uwagę różnic kulturowych jeśli chodzi o kwestie traktowania kobiet w Indiach. Nie wiem, czy w skutek demonstrowanego oburzenia, czy też nie, ale zmieniono w ostatniej chwili pociąg na wcześniejszy i w jednym wagonie znalazłyśmy się w dwóch przedziałach obok siebie. W sumie jestem zadowolona, że jakoś przeżyłam tę wycieczkę, do Rainbow jednak zraziłam się kompletnie i nie przewiduję dalszych podróży z tym biurem.