Opinie o Koniec świata początek wszystkiego
Zweryfikowane treści - Opinie pochodzą od Klientów, którzy odwiedzili dany hotel lub uczestniczyli w wycieczce objazdowej.
Dowiedz się, co sądzą inni
Nowość AIZastanawiasz się, czy ta wycieczka to dobry wybór? Wpisz pytanie, a dostaniesz podsumowanie wszystkich opinii naszych gości.
5.5/6
Czy ta opinia była pomocna?
Bardzo udane wakacje
Szejk, Warszawa 12.03.2018 | Termin pobytu: marzec 2018 | Tagi: 26-35 lat, samemuZdecydowanie warto jechać. :)
5.5/6
Czy ta opinia była pomocna?
Patagonia - wyjazd pełen wrażeń
Paweł 15.02.2026 | Termin pobytu: styczeń 2026 | Tagi: 46-55 lat, samemuWycieczka godna polecenia każdemu kto lubi kontakt z dziką przyrodą . Największe wrażenie zrobiła na mnie wycieczka/rejs między lodowcami. Warto tu również wspomnieć o wyjątkowej lokalnej przewodniczce Pani Hani (polka mieszkająca EL Calafate).
5.5/6
Czy ta opinia była pomocna?
Koniec świata początek wszystkiego 06-21.01.2026
Robert, Łódź 03.02.2026 | Tagi: 56-65 lat, samemuPo zmianach spowodowanych paraliżem lotniska w Amsterdamie polecieliśmy najpierw LOT-em do Rzymu, a stamtąd ITA Airways do Buenos Aires. Po porannym przylocie podjechaliśmy najpierw do hotelu. Ja oddzieliłem się od grupy i zwiedzałem Buenos Aires indywidualnie wg własnego planu, gdyż byłem już w tym mieście w 2015 roku. Zrealizowałem m.in. swoje marzenie o zwiedzeniu przepięknych wnętrz Teatro Colon. Pozwiedzałem też Muzeum Sztuk Pięknych. Następnego dnia bardzo wcześnie rano pojechaliśmy na lotnisko. Stamtąd polecieliśmy do Comodoro Rivadavia. Tam czekał już na nas bus z dwoma sympatycznymi młodymi kierowcami. Po przylocie czekał nas długi przejazd przez bezkresne patagońskie stepy. Widoki czasem urozmaicały gwanako i strusie. Nocowaliśmy w małej miejscowości Perito Moreno. Następnego dnia pojechaliśmy (tylko z bagażem podręcznym) do Chile. Dzień wcześniej wypełnialiśmy elektroniczne formularze wjazdowe do tego kraju. Jechaliśmy m.in. słynną drogą Carretera Austral (w większości szutrową), oferującą piękne widoki. Zatrzymywaliśmy się przy punktach widokowych m.in. przy pięknej Laguna Verde i nad jeziorem General Carrera. Na koniec dojechaliśmy do miejscowości Puerto Rio Tranquilo, gdzie mieliśmy kolejny nocleg. Kolejnego dnia wypłynęliśmy łodzią w rejs po jeziorze General Carrera, by dotrzeć pięknych do marmurowych skał zatopionych w turkusowej wodzie. Po rejsie ruszyliśmy w drogę powrotną do Perito Moreno. Po drodze zatrzymywaliśmy się w kolejnych punktach widokowych chłonąc piękne widoki. Ponownie przekroczyliśmy granicę chilijsko-argentyńską i dojechaliśmy do znanego nam już hotelu w Perito Moreno. Kolejnego dnia pojechaliśmy do Cueva de las Manos nazywanej Jaskinią Rąk i położoną w malowniczym kanionie. Na ścianie kanionu znajdują się tam malowidła ludzkich dłoni, zwierząt takich jak guanako i strusi nandu oraz sceny polowań. Powstały one prawdopodobnie ok. 1000 - 9000 lat temu. Przed zwiedzaniem tego miejsca z miejscową przewodniczką wybraliśmy się jeszcze na trekking wąwozem rzeki Pinturas. Potem pojechaliśmy już do Gobernador Gregores, gdzie spędziliśmy noc. Następnego dnia ruszyliśmy w drogę do El Chalten. Po drodze podziwialiśmy kolejne piękne widoki m.in. na jezioro Cardiel i najbardziej znaną górę w Patagonii – Cerro Fitz Roy. Po zakwaterowaniu w El Chalten wyruszyliśmy na ok. 3-godzinny trekking do Parku Narodowego Los Glaciares. Dał on nam możliwość podziwiania pięknych widoków gór (m.in. Cerro Fitz Roy), rzeki (Rio de las Vueltas) i laguny Capri. Kolejnego dnia najpierw ponownie zawitaliśmy do Parku Narodowego Los Glaciares, gdzie po krótkim trekkingu dotarliśmy wodospadu Chorrillo del Salto. Po nacieszeniu się widokami ruszyliśmy w dalszą trasę. Jechaliśmy m.in. wzdłuż malowniczych brzegów jeziora Viedma. Zatrzymaliśmy się też na postój w Parador La Leona. Jest to miejsce, w którym ponoć mieli się zatrzymać słynni przestępcy Butch Cassidy i Sundance Kid. W tamtejszej restauracji jest mała ekspozycja im poświęcona. W dalszej drodze mieliśmy min. krótki postój w punkcie widokowym na jezioro Argentino. W końcu dojechaliśmy do hotelu w El Calafate, w którym mieliśmy spędzić dwie kolejne noce. Tego dnia wybrałem się jeszcze indywidualnie na spacer po mieście i okolicy. Dotarłem m.in. do urokliwego rezerwatu przyrody Laguna Nimez. Można tam było podziwiać widoki na lagunę, roślinność i ptactwo wodne. Kolejnego dnia busem dojechaliśmy do przystani w Puerto Bandera, skąd wyruszyliśmy katamaranem w kilkugodzinny rejs po jeziorze Argentino. W pierwszej części rejsu dopłynęliśmy m.in. do wodospadu, przy którym zobaczyliśmy też samotnego kondora. W dalszej części rejsu napotykaliśmy na jeziorze liczne błękitne góry lodowe odłamane z lodowca Uppsala. Potem dopłynęliśmy do lodowca Spegazzini. Następnie dopłynęliśmy do półwyspu Avellaneda, a tam wysiedliśmy w dawnej osadzie Puesto las Vacas. Na miejscu zrobiliśmy krótki trekking. Po powrocie na katamaran kontynuowaliśmy rejs, aż dopłynęliśmy w końcu do głównej atrakcji czyli majestatycznego lodowca Perito Moreno. Ma on długość 30 km, a jego czoło jest szerokie na 5 km. Ściany lodu w zależności od miejsca i pory roku osiągają wysokość od 30 do 60 m. Po obejrzeniu lodowca od strony wody wysiedliśmy na przystani znajdującej się w jego pobliżu i potem podziwialiśmy ten cud natury z platform widokowych na lądzie. Widoki zapierały dech w piersiach. Następnego dnia ponownie pojechaliśmy do Chile. Na terenie Chile tego dnia zwiedzaliśmy przepiękny Park Narodowy Torres del Paine. Jest to bez wątpienia jedna z największych atrakcji Chile i jeden z najpiękniejszych górskich parków na świecie. Widzieliśmy tam wiele pięknych jezior (m.in. Sarmiento, Amarga, Nordenskjöld, Pehoe) mieniących się różnymi odcieniami błękitu i turkusu. Zobaczyliśmy też imponujący wodospad Salto Grande. Były też bujne lasy i wspaniałe góry. Podziwialiśmy to wszystko z punktów widokowych i z okien busa podczas przejazdu. Była to wspaniała uczta dla oczu. Potem pojechaliśmy już do Puerto Natales, gdzie mieliśmy kolejny nocleg. Kolejnego dnia mieliśmy wczesną pobudkę i zamiast śniadania lunch box-y na drogę. Dojechaliśmy do portu w Punta Arenas, położonego nad Cieśniną Magellana. Stamtąd statkiem wypłynęliśmy (było to w ramach wycieczki fakultatywnej) wypłynęliśmy w rejs po Cieśninie Magellana. Najpierw płynęliśmy po wodach pacyficznych, potem minęliśmy połączenie wód pacyficznych i atlantyckich, a potem po wodach atlantyckich. W końcu dotarliśmy do wyspy Magdalena, gdzie mieliśmy okazję do bliskich spotkań z pingwinami. Wyspa gości drugą co do wielkości kolonię pingwinów magellańskich na kontynencie i mogliśmy podziwiać z bliska te nieloty w ich naturalnym środowisku. Widzieliśmy też wiele młodych osobników pokrytych jeszcze puchem. Było tam też mnóstwo innego ptactwa: mewy, kormorany i rybitwy. Wśród nich też nie brakowało uroczych puchowych maluchów. Odbyliśmy spacer wytyczoną ścieżką w kierunku dawnej latarni morskiej. We wnętrzu latarni można było obejrzeć niewielką ekspozycję poświęconą m.in. miejscowej faunie. Spod latarni morskiej, rozciąga się spektakularny widok na Cieśninę Magellana. Potem dopłynęliśmy z powrotem do Punta Arenas, gdzie najpierw udaliśmy się do prywatnego muzeum morskiego (położonego bezpośrednio nad Cieśniną Magellana. Mogliśmy tam zobaczyć m.in. rekonstrukcję statku Magellana „Victoria” w skali 1:1 i statku “Beagle”, na którym podróżował Karol Darwin. Potem pojechaliśmy na punkt widokowy Cerro de la Cruz, z którego mogliśmy podziwiać widoki na miasto Punta Arenas i Cieśninę Magellana. Potem pieszo zeszliśmy z punktu widokowego do centrum miasta. Doszliśmy m.in. do głównego placu, przy którym zobaczyliśmy miejscową katedrę i budynek władz miasta, a także ładny Palacio Sara Braun. W centrum placu obejrzeliśmy pomnik Magellana. Dalej pojechaliśmy już do hotelu, w którym mieliśmy kolejny nocleg. Następnego dnia znowu zamiast śniadania dostaliśmy lunch box-y na drogę. Tego dnia mieliśmy najdłuższy przejazd (ponad 600 km). Dojechaliśmy najpierw do przeprawy promowej w Punta Delgada. Promem przeprawiliśmy się na drugą stronę Cieśniny Magellana. Dalej dojechaliśmy do punktu granicznego w San Sebastian, gdzie po załatwieniu formalności opuściliśmy Chile i ponownie wjechaliśmy do Argentyny. Podczas postoju w Rio Grande obejrzeliśmy grupę pomników poświęconych poległym w wojnie o Malwiny (Falklandy). W dalszej drodze zatrzymaliśmy się jeszcze w punkcie widokowym, z którego mogliśmy podziwiać widok na jezioro Escondido. W końcu dotarliśmy do Ushuaia i zakwaterowaliśmy się w hotelu, w którym mieliśmy spędzić dwie kolejne noce. Kolejnego dnia najpierw mieliśmy kilka godzin czasu wolnego w Ushuaia, a następnie pojechaliśmy do Parku Narodowego Ziemi Ognistej (,,parku końca świata”). Dojechaliśmy do stacji kolejowej Fin del Mundo (Koniec Świata). Tam wsiedliśmy do słynnego Tren del Fin del Mundo (Pociąg Końca Świata), który pierwotnie służył do transportu więźniów. Do 1947 przestępcy, mordercy, zamachowcy trafiali na zesłanie na tę niegościnną, surową wyspę. Po drodze mieliśmy jeden postój na stacji „La Macarena”. Wysiedliśmy wtedy z pociągu by po krótkim spacerze dotrzeć do kaskad wodospadu „La Macarena”. Potem dojechaniu pociągiem do stacji końcowej pojechaliśmy busem na dalsze zwiedzanie Parku Narodowego Ziemi Ognistej. Pierwszy postój mieliśmy przy zatoce Lapataia, gdzie chodząc po drewnianych platformach mogliśmy podziwiać ładne widoki. Drugi postój mieliśmy nad brzegiem jeziora Roca. Stamtąd ruszyliśmy pieszo na krótki spacer wzdłuż brzegów jeziora Roca i rzeki Lapataia. Następnie busem dotarliśmy jeszcze do zatoki Ensenada Zaratiegui, gdzie mogliśmy jeszcze podziwiać kolejne widoki w Parku Narodowym Ziemi Ognistej. Potem wróciliśmy już do Ushuaia. Następnego dnia rano pojechaliśmy busem. Tam zaokrętowaliśmy się na katamaranie, którym wypłynęliśmy w rejs po wodach Kanału Beagle. W trakcie rejsu dobiliśmy do brzegu jednej z wysp na Kanale. Tam wyszliśmy na krótki spacer do punktu widokowego z napisem „Ushuaia” i widokami na upstrzony wysepkami Kanał Beagle i szczyty Andów w tle. Po powrocie na statek płynęliśmy dalej i dopłynęliśmy m.in. do Wyspy Ptaków, zamieszkanej m.in. przez kormorany, albatrosy, dzikie kaczki, mewy itp. Oglądaliśmy ją tylko z pokładu statku, podobnie jak niewielką skalistą wysepkę z latarnią morską Les Eclaireurs i kolonią lwów morskich. Potem popłynęliśmy z powrotem do Ushuaia, gdzie znowu mieliśmy kilka godzin czasu wolnego. Potem wróciliśmy do hotelu, zabraliśmy bagaże i pojechaliśmy na lotnisko. Nasz lot zaplanowano na 20:15. Przed północą wylądowaliśmy na lotnisku w Buenos Aires i dalej pojechaliśmy się zakwaterować do znanego nam już hotelu w Buenos Aires. Kolejnego dnia mieliśmy czas wolny do czasu przejazdu na lotnisko. Wylot mieliśmy zaplanowany na 16:25. Tym razem już bez żadnych komplikacji polecieliśmy liniami KLM najpierw do Amsterdamu, a stamtąd do Warszawy.
5.5/6
Czy ta opinia była pomocna?
Wyjazd dla przedkładających cudną przyrodę nad wypoczynek :-)
ULA, WARSZAWA 15.02.2016 | Termin pobytu: marzec 2016 | Tagi: 36-45 lat, ze znajomymiImpreza super! Przyroda zaskakująca i niezapomniana! Decydując się na ten kierunek należy jednak pamietać, że to wyjazd na kraniec świata, a Argentyna jest 9 razy wieksza od PL. Oznacza to długie przejazdy (busikami, więc niekoniecznie mega wygodnie), dużą zależność od pogody (liczne przejazdy na trasach szutrowych) oraz czasochłonne przeprawy przez granice, czyli łatwo nie jest! Niedogodności te jednak rekompensuje cudna przyroda (dla mnie szczególnie piekny fakultet po lodowcach!), świetni kierowcy lokalni i megakompetentny, pilot (Pan Krzysztof w naszym przypadku, pasjonat Am Południowej). Hotele i hostele czyste, śniadania "lokalne", za to kolacje, chociaż późne, zwykle wyśmienite! Serdecznie polecam, szczególnie tym, którzy zostawili już kawałek siebie w Ameryce Południowej!
5.5/6
Czy ta opinia była pomocna?
Opinia Marty i Andrzeja
Marta, 16.03.2025 | Termin pobytu: luty 2025 | Tagi: 56-65 lat, w parzeWspaniała wycieczka, pełna wrażeń, a nawet nieplanowanych przygód. We wspomnieniach pozostaną słonie morskie, pingwiny, niezliczone stada guanako, kondory, strusie, przestrzenie i wiatry patagońskie oraz ogromne parki narodowe z lodowcami, skałami, rzekami z wodospadami, jeziorami z marmurowymi jaskiniami. Dużo w tym zasługi świetnego pilota Pana Łukasza, który przekazał nam szeroką wiedzę o historii, geografii, przyrodzie, polityce i gospodarce Argentyny i Chile. Ponadto był bardzo dobrym organizatorem i liderem grupy. Jeśli chodzi o organizację wycieczki to ważne dla nas było realizowanie jej od południa, czyli od Ushuaia na północ, dlatego, że dwa dni w tym samym hotelu na początku wycieczki pozwoliło nam zregenerować siły po długiej podróży i zaadoptować się do nowych warunków. Pan Łukasz przypilnował, aby na koniec wycieczki wszyscy uczestnicy mogli odprawić się w ten sposób, aby dostać wybrane przez siebie miejsce w locie powrotnym z Buenos Aires. Niestety w locie do Buenos Aires nie zrobiło tego Rainbow, pomimo zapewnień ze strony pracowników biura, z którymi byłam w kontakcie przed wyjazdem. Na lotnisku okazało się, że wszyscy uczestnicy naszej grupy dostali losowo przydzielone miejsca. Osoby podróżujące razem były oddalone, a ponadto ja z mężem miałam niekomfortowe środkowe miejsca.
5.5/6
Czy ta opinia była pomocna?
Polecam wycieczke
Dawid Krzysztof, Zabrze 01.10.2023 | Tagi: 26-35 lat, w parzePrzepiękna wycieczka. Trochę długie przejazdy i niejednokrotnie po drodze żwirowej. Problemy z toaletami z powodu ich braku na trasie. Oba kraje przecudowne. Pilot Przemek pomocny generalnie Ok.
5.5/6
Czy ta opinia była pomocna?
Koniec świata początek wszystkiego - na odwrót.
Aleksandra 02.05.2018 | Termin pobytu: listopad 2018 | Tagi: 26-35 lat, z rodzinąMożliwe są dwa scenariusze. Pierwszy zakłada budowanie napięcia i zjazd z pólnocy na południe, natomiast w drugim wariancie zaraz po Buenos leci się na Koniec Świata. O kolejności decyduje rotacja turnusów. Ja podróżowałam właśnie w ten drugi sposób i uważam to nawet za lepsze rozwiązanie. Dzięki niemu można zachwycić się Ziemią Ognistą bo jeszcze nie ma zmęczenia, które pojawia się w drugiej części wyjazdu. Wtedy też punkty w programie nie są tak nagromadzone i można bez szkody dla wrażeń spożytkować przejazdy przez Patagonię na odpoczynek. Wycieczka rozpoczyna się od zwiedzania stolicy Argentyny. Jest to ciekawa rozgrzewka, przed wrażeniami, które dopiero nastapią. Hotel w Buenos jest zlokalizowany w centrum miasta, blisko do supermarketów lub na główną handlową ulicę La Florida. W trakcie przejazdu i krótkich spacerów do kluczowych miejsc miasta można nabrać ogólnego poglądu o metropolii . Perełką moim zdaniem jest kolorowa dzielnica La Boca. Ważne, żeby na serio traktować ostrzeżenia pilotów o zwiększonej ostrożności w danych miejscach. Normalnym widokiem na ulicach Buenos są osoby noszące swoje plecaki z przoodu zamiast na plecach. Nie należy też popadać w przesadny strach, ale zalecam być czujnym, żeby nie było później niepotrzebnych kłopotów. Jednocześnie, jest to jedyne takie miejsce na całej wycieczce, później gęstość zaludnienia spada i widzi się głównie owce i guanaco. Po „przystawce” rozpoczyna się prawdziwe zwiedzanie. Jak wspomniałam wcześniej, moja grupa realizowała program od Ziemi Ognistej do Comodoro Rivadavia, zatem po Buenos lecieliśmy od razu do Ushuaii. Ciekawostka. Na lotach wewnetrznych w Argentynie jest mniejszy limit bagazu rejestrowanego (15 kg) ale za to w bagażu podręcznym nie ma porblemu, żeby przewieźć wodę 1,5 l. W moim odczuciu wszystkie punkty na trasie objazdu są godne uwagi, istnieje taka różnorodność, że nie umiałabym wybrać najlepszego. Dzike zwięrzeta (czasami ma się wrażenie, że to safari ;)) , „wszystko” Końca Świata w Ushuaii, lodowce, wyjątkowe parki narodowe, przyroda niespotykana nigdzie indziej, Andy, mityczne szczyty (Fitz Roy, Torres). Większość wrażeń trudnych do opisania. Wiem, że brzmi to jak banał.
5.5/6
Czy ta opinia była pomocna?
Patagonia to jest to
Andy Tychy 26.02.2023 | Termin pobytu: styczeń 2023 | Tagi: powyżej 65 lat, w parzePrzepiękna turystycznie wycieczka potwierdzająca , że Patagonii nie da się opisać - tam trzeba być. Do tego wyjątkowe szczęście fantastyczna pogoda , lazur nieba-tylko ostatni dzień lał, no ale bez przesady. Niestety są też uwagi wynikające z niedopracowania organizacyjnego Rainbow. Buenos Aires przepiękne, a następnego dnia o 4.00 rano wylecieliśmy gdzieś na południe Argentyny aby po pół godzinnym postoju wrócić na północ do Comodore Rivadavia. I tutaj się zaczęło. Podstawiono nam busa kompletnie nie nadającego się do prawie dwutygodniowego zwiedzania. W busie w ogóle nie było instalacji nagłaśniającej stałej tylko jakieś małe radyjko ( zdjęcia przekazałem na adres sekretariatu Rainbow). Prawie 2 godziny jeździliśmy po sklepach aby kupić kolejny mikrofon bo poprzednie nie działały. Równocześnie w busie nie działała klimatyzacja oraz nawiew. Nawiew został naprawiony po ok. 2 dniach, a klimatyzacja po 5 dniach. Cały problem nawiewu polegał na tym , że konstrukcja busa pozwalała na nawiew siedzeń zewnętrznych ( przy przejściu) natomiast miejsca przy oknach były pozbawione z powodów konstrukcyjnych jakiegokolwiek nawiewu a do południa słońce operowało nisko i temperatura przy oknach była potworna. Po kilku dniach sprowadzono do busa duży głośnik, który trzymał na kolanach pomocnik kierowcy, z tyłu busa. Mam jeszcze taką uwagę dla osób nie wiedzących tego , ze prawie połowa trasy to drogi szutrowe więc przy prędkości ok.40 km/godz wszystko w busie sie trzęsło więc słyszalność głośniczków był zerowa a zatem nie słyszeliśmy co pilotka mówi. Powodowało to głośne uwagi bo pilotka mówiła do siebie (technika) a nikt nic nie słyszał więc konflikty gotowe. I tak się stało - po dwóch dniach pilotka nie wytrzymała nerwowo i zrezygnowała z prowadzenia wycieczki a nie była to absolutnie jej wina. Efekt był taki , że na siłę ściągnięto przewodniczkę z Chile która nie była pilotką - nie powiem o komediach z wysiadaniem jej na granicach z busa bo nie było jej na liście. Według mnie nadzór ze strony Rainbow skupił się na wyrzuceniu pilotki Klaudii a nie poprawy warunków podróżowania uczestników, którzy za wycieczkę zapłacili ponad 20 000 zł od osoby. Jeszcze jedna rada-zabrać ze sobą wędliny ( puszki) gdyż w trakcie długich jazd nie ma możliwości zjedzenia czegokolwiek . Efekt jest taki , że po przyjeździe do hotelu była bieganina po sklepach(jak były) i szykowanie kanapek na dzień następny. Wwożenie wędlin w formie puszek jest dozwolone , gdyż na granicy wpisałem żywność do deklaracji i okazałem celnikowi na co machnął ręką. Generalnie przewodniczka ( pilotka?) Iza z Chile doskonała , bardzo pomocna o niewiarygodnej wiedzy i potrafiła z uśmiechem na ustach rozładować każdy problem.
5.5/6
Czy ta opinia była pomocna?
Przestrzeń i święty spokój.
TOMASZ, BRZOZA 16.12.2019 | Tagi: 36-45 lat, samemuJuż Darwin zastanawiał dlaczego te jałowe pustkowia tak zaprzątają jego myśli, dużo bardziej niż inne cuda które widział. Jak dla mnie właściwej odpowiedzi udzielił niejaki W.H. Hudson, badacz ptaków wędrownych, który stwierdził, że człowiek odnajduje tutaj pierwotny spokój. Naprawdę można go tu odnaleźć. Polecam tę wycieczkę każdemu kto chciałby się zachwycić, nie martwić się czymkolwiek, czy też zapomnieć o bożym świecie. Tutaj jest to właśnie możliwe. I wcale nie chodzi tylko o piękno krajobrazu. Byłem wcześniej na "Szlaku piękna" i widoki podczas tamtej wycieczki wydają się być bardziej spektakularne. Natomiast Patagonia to jakby zupełnie inna kategoria i inne odczucia.
5.5/6
Czy ta opinia była pomocna?
ciekawy koniec świata
Grażyna i Wiesław Tupikowscy 27.11.2024 | Tagi: powyżej 65 lat, w parzeWspaniała wycieczka dobrze zaplanowana, a dzięki rewelacyjnej pilotce Pani Dorocie O. znakomicie zrealizowana. Pani Dorota O. we wszystkich miejscach na trasie znana i witana z wielką sympatią dzięki czemu wszystko było super zorganizowane bez zbędnej zwłoki. Dodatkowy "plus dodatni" to doskonali dwaj kierowcy, dobrze współpracujący z pilotką i dla nas turystów pełni empatii. Bardzo dbali o czystość i wygodę w autobusie. jedyny mankament dla nas to zbyt mało miejsca i wygody w autobusie, co przy wielogodzinnych przejazdach ma znaczenie. Może nieco mniejsza grupa poprawiła by komfort podróży. Przypadkowa grupa osób chętnych do zwiedzenia tego niekonwencjonalnego miejsca świata okazała się niezwykle sympatyczna, zgrana, życzliwa i pomagająca sobie wzajemnie. Argentyna jest bardzo ciekawa przyrodniczo i krajobrazowo, warto było podjąć to wyzwanie. Nie myśleliśmy, że kiedyś będziemy mogli dojechać na koniec świata.