Opinie o Koniec świata początek wszystkiego
Zweryfikowane treści - Opinie pochodzą od Klientów, którzy odwiedzili dany hotel lub uczestniczyli w wycieczce objazdowej.
Dowiedz się, co sądzą inni
Nowość AIZastanawiasz się, czy ta wycieczka to dobry wybór? Wpisz pytanie, a dostaniesz podsumowanie wszystkich opinii naszych gości.
6.0/6
Czy ta opinia była pomocna?
Podróż to Pilot - Sztuka Nawigowania Marzeniami Ludzi ...
MisiaSygitowicz 23.03.2024 | Tagi: 56-65 lat, ze znajomymiArgentyna i Chile ... Stepy Patagonii i Krainy Lodowców... Wiatr i Bryza ... Woda miękka jak puch ... Język Tanga i Relaxu ... Pilot Łukasz Przewodnik Przyjaciel ... Młody Człowiek Urzeka zaangażowaniem, czyniąc ze swojej pracy wakacyjną przygodę Innym ... Edukuje ... Sugeruje ... Zachęca ... Doradza ... Pasjonat podróży, piękna przyrody ... Świetnie komunikuje i prowadzi Drogą ... Troskliwy i Zapobiegliwy ... Uczestnik czuje komfort, bezpieczeństwo, zadbanie .... a przede wszystkim Odkrywa Kolejne Cele Podróży ... Podziękowania dla Kierowców Oso Peloso i Pablo oraz Przewodnika Miguela, który odkrył najpiękniejszą Księgarnię Świata ... w Buenos Aires Rainbow ma moje Uznanie ... i Podziękowanie Maria Sygitowicz
6.0/6
Czy ta opinia była pomocna?
Koniec świata... i nie tylko
JAROSLAW, GDYNIA 14.03.2025 | Termin pobytu: luty 2025 | Tagi: 56-65 lat, w parzeWycieczka dedykowana osobom lubiących dziką przyrodę dla których długie przejazdy i monotonne widoki nie stanowią przeszkody. Bezkres pampy i przepiękne widoki w miejscach atrakcyjnych. Jeśli do tego dodać wspaniałą grupę to daje to pewność, że wycieczka będzie udana. Poza tym trafialiśmy na okienka pogodowe w Argentynie i chmury lub deszcz po stronie chilijskiej. Polecamy fantastyczne fotki w T-shirtach na tle lodowców (inspiracja pilotki) Ta wycieczka pozostawia wrażenie na długie miesiące. Należy wykorzystywać każdą wolną chwilę do samodzielnego zwiedzania, Szczególnie w BA, które nigdy nie zasypia a pokazy tanga są dosłownie na każdym kroku. Tak na marginesie dla nas była to nowość jazda autokarem 300-350 km bez trafiania na żadne miasteczka. Tylko żółta trawa i guanako, nandu i chodzące steki.....
5.5/6
Czy ta opinia była pomocna?
Drugi koniec świata w Amerykach
JAN, Leszno 02.12.2024 | Termin pobytu: październik 2024 | Tagi: powyżej 65 lat, samemuPierwszy był na Alasce. Ale do rzeczy. Dużo jeżdżę. Dzielę wycieczki na te pozwalające obejrzeć świat i te pozwalające poznać kulturę zwiedzanego kraju (regionu). Ta to głownie jednak z kategorii tej pierwszej choć pilot w czasie wielogodzinnych jazd autobusem umiejętnie przybliżał też historię i kulturę regionów, które oglądaliśmy. Wycieczka wymagająca od zwiedzających trochę wysiłku. Wielogodzinna nieraz jazda, wstawanie wcześnie rano, trekkingi. Jednak warto w niej wziąć udział. Widoki piękne a i satysfakcja dużą. Ogromna w tym zasługa pilota, świetnego i kompetentnego organizatora, dobrego "wykładowcy" a przede wszystkim osoby dbającego o uczestników m.in rezerwującego posiłki, pomagającego wybrać regionalne potrawy a nawet pomagającego naprawić okulary:). Opisywałem bardzo krytycznie pilotkę z Chorwacji więc tym bardziej muszę stwierdzić, że Łukasz był jednym z najlepszych pilotów z którymi miałem przyjemność podróżować.
5.5/6
Czy ta opinia była pomocna?
Cudowny koniec świata
Barbara, Rybnik 26.12.2024 | Termin pobytu: listopad 2024 | Tagi: powyżej 65 lat, w parzeGorąco polecam. Cudowne krajobrazy. Super program. A do tego piękna pogoda. Wydaje się że to był sen
5.5/6
Czy ta opinia była pomocna?
Ciekawy program, pozwajający na zweyfikowanie swojego wyobrażenia tego regionu
Irena 28.01.2024 | Termin pobytu: styczeń 2024 | Tagi: powyżej 65 lat, samemuWycieczka intensywna, setki kilometrów przejechanych drogą szutrową może wydawać się nużące, ale działa uspokajająco i oglądanie bezgranicznych ogromnych przestrzeni daje pełny obraz patagońskich krajobrazów. Wycieczka na lodowce wspaniała, również Fitz Roy w pięknej pogodzie w całej krasie. Ushuaia w śniegu, w środku lata, też zaskakująca w swojej odrębności.
5.5/6
Czy ta opinia była pomocna?
Magiczna Patagonia
Elżbieta i Ania Katowice 19.03.2025 | Termin pobytu: styczeń 2025 | Tagi: 56-65 lat, z rodzinąPatagonia to jedno z najpiękniejszych miejsc na świecie i ten objazd to udowadnia. Polecam wszystkim , którzy chcą zwolnić i zanurzyć się w piękno i majestat natury. Logistycznie i organizacyjnie wszystko bardzo dobrze zorganizowane. Hotele ok, jedzenie pyszne ( kraby królewskie i oczywiście steki poza konkurencją), transport super, pilot pewnie z dużą wiedzą na temat regionu ale nie zawsze chciał się nią dzielić 😬. Pogoda zróżnicowana z dużą ilością silnego wiatru trzeba się na to przygotować. Ogólnie bardzo polecam👍🏻 Jedyny minus to ceny , głównie w Argentynie.
5.5/6
Czy ta opinia była pomocna?
Bardzo udane wakacje
Szejk, Warszawa 12.03.2018 | Termin pobytu: marzec 2018 | Tagi: 26-35 lat, samemuZdecydowanie warto jechać. :)
5.5/6
Czy ta opinia była pomocna?
Patagonia - wyjazd pełen wrażeń
Paweł 15.02.2026 | Termin pobytu: styczeń 2026 | Tagi: 46-55 lat, samemuWycieczka godna polecenia każdemu kto lubi kontakt z dziką przyrodą . Największe wrażenie zrobiła na mnie wycieczka/rejs między lodowcami. Warto tu również wspomnieć o wyjątkowej lokalnej przewodniczce Pani Hani (polka mieszkająca EL Calafate).
5.5/6
Czy ta opinia była pomocna?
Koniec świata początek wszystkiego 06-21.01.2026
Robert, Łódź 03.02.2026 | Tagi: 56-65 lat, samemuPo zmianach spowodowanych paraliżem lotniska w Amsterdamie polecieliśmy najpierw LOT-em do Rzymu, a stamtąd ITA Airways do Buenos Aires. Po porannym przylocie podjechaliśmy najpierw do hotelu. Ja oddzieliłem się od grupy i zwiedzałem Buenos Aires indywidualnie wg własnego planu, gdyż byłem już w tym mieście w 2015 roku. Zrealizowałem m.in. swoje marzenie o zwiedzeniu przepięknych wnętrz Teatro Colon. Pozwiedzałem też Muzeum Sztuk Pięknych. Następnego dnia bardzo wcześnie rano pojechaliśmy na lotnisko. Stamtąd polecieliśmy do Comodoro Rivadavia. Tam czekał już na nas bus z dwoma sympatycznymi młodymi kierowcami. Po przylocie czekał nas długi przejazd przez bezkresne patagońskie stepy. Widoki czasem urozmaicały gwanako i strusie. Nocowaliśmy w małej miejscowości Perito Moreno. Następnego dnia pojechaliśmy (tylko z bagażem podręcznym) do Chile. Dzień wcześniej wypełnialiśmy elektroniczne formularze wjazdowe do tego kraju. Jechaliśmy m.in. słynną drogą Carretera Austral (w większości szutrową), oferującą piękne widoki. Zatrzymywaliśmy się przy punktach widokowych m.in. przy pięknej Laguna Verde i nad jeziorem General Carrera. Na koniec dojechaliśmy do miejscowości Puerto Rio Tranquilo, gdzie mieliśmy kolejny nocleg. Kolejnego dnia wypłynęliśmy łodzią w rejs po jeziorze General Carrera, by dotrzeć pięknych do marmurowych skał zatopionych w turkusowej wodzie. Po rejsie ruszyliśmy w drogę powrotną do Perito Moreno. Po drodze zatrzymywaliśmy się w kolejnych punktach widokowych chłonąc piękne widoki. Ponownie przekroczyliśmy granicę chilijsko-argentyńską i dojechaliśmy do znanego nam już hotelu w Perito Moreno. Kolejnego dnia pojechaliśmy do Cueva de las Manos nazywanej Jaskinią Rąk i położoną w malowniczym kanionie. Na ścianie kanionu znajdują się tam malowidła ludzkich dłoni, zwierząt takich jak guanako i strusi nandu oraz sceny polowań. Powstały one prawdopodobnie ok. 1000 - 9000 lat temu. Przed zwiedzaniem tego miejsca z miejscową przewodniczką wybraliśmy się jeszcze na trekking wąwozem rzeki Pinturas. Potem pojechaliśmy już do Gobernador Gregores, gdzie spędziliśmy noc. Następnego dnia ruszyliśmy w drogę do El Chalten. Po drodze podziwialiśmy kolejne piękne widoki m.in. na jezioro Cardiel i najbardziej znaną górę w Patagonii – Cerro Fitz Roy. Po zakwaterowaniu w El Chalten wyruszyliśmy na ok. 3-godzinny trekking do Parku Narodowego Los Glaciares. Dał on nam możliwość podziwiania pięknych widoków gór (m.in. Cerro Fitz Roy), rzeki (Rio de las Vueltas) i laguny Capri. Kolejnego dnia najpierw ponownie zawitaliśmy do Parku Narodowego Los Glaciares, gdzie po krótkim trekkingu dotarliśmy wodospadu Chorrillo del Salto. Po nacieszeniu się widokami ruszyliśmy w dalszą trasę. Jechaliśmy m.in. wzdłuż malowniczych brzegów jeziora Viedma. Zatrzymaliśmy się też na postój w Parador La Leona. Jest to miejsce, w którym ponoć mieli się zatrzymać słynni przestępcy Butch Cassidy i Sundance Kid. W tamtejszej restauracji jest mała ekspozycja im poświęcona. W dalszej drodze mieliśmy min. krótki postój w punkcie widokowym na jezioro Argentino. W końcu dojechaliśmy do hotelu w El Calafate, w którym mieliśmy spędzić dwie kolejne noce. Tego dnia wybrałem się jeszcze indywidualnie na spacer po mieście i okolicy. Dotarłem m.in. do urokliwego rezerwatu przyrody Laguna Nimez. Można tam było podziwiać widoki na lagunę, roślinność i ptactwo wodne. Kolejnego dnia busem dojechaliśmy do przystani w Puerto Bandera, skąd wyruszyliśmy katamaranem w kilkugodzinny rejs po jeziorze Argentino. W pierwszej części rejsu dopłynęliśmy m.in. do wodospadu, przy którym zobaczyliśmy też samotnego kondora. W dalszej części rejsu napotykaliśmy na jeziorze liczne błękitne góry lodowe odłamane z lodowca Uppsala. Potem dopłynęliśmy do lodowca Spegazzini. Następnie dopłynęliśmy do półwyspu Avellaneda, a tam wysiedliśmy w dawnej osadzie Puesto las Vacas. Na miejscu zrobiliśmy krótki trekking. Po powrocie na katamaran kontynuowaliśmy rejs, aż dopłynęliśmy w końcu do głównej atrakcji czyli majestatycznego lodowca Perito Moreno. Ma on długość 30 km, a jego czoło jest szerokie na 5 km. Ściany lodu w zależności od miejsca i pory roku osiągają wysokość od 30 do 60 m. Po obejrzeniu lodowca od strony wody wysiedliśmy na przystani znajdującej się w jego pobliżu i potem podziwialiśmy ten cud natury z platform widokowych na lądzie. Widoki zapierały dech w piersiach. Następnego dnia ponownie pojechaliśmy do Chile. Na terenie Chile tego dnia zwiedzaliśmy przepiękny Park Narodowy Torres del Paine. Jest to bez wątpienia jedna z największych atrakcji Chile i jeden z najpiękniejszych górskich parków na świecie. Widzieliśmy tam wiele pięknych jezior (m.in. Sarmiento, Amarga, Nordenskjöld, Pehoe) mieniących się różnymi odcieniami błękitu i turkusu. Zobaczyliśmy też imponujący wodospad Salto Grande. Były też bujne lasy i wspaniałe góry. Podziwialiśmy to wszystko z punktów widokowych i z okien busa podczas przejazdu. Była to wspaniała uczta dla oczu. Potem pojechaliśmy już do Puerto Natales, gdzie mieliśmy kolejny nocleg. Kolejnego dnia mieliśmy wczesną pobudkę i zamiast śniadania lunch box-y na drogę. Dojechaliśmy do portu w Punta Arenas, położonego nad Cieśniną Magellana. Stamtąd statkiem wypłynęliśmy (było to w ramach wycieczki fakultatywnej) wypłynęliśmy w rejs po Cieśninie Magellana. Najpierw płynęliśmy po wodach pacyficznych, potem minęliśmy połączenie wód pacyficznych i atlantyckich, a potem po wodach atlantyckich. W końcu dotarliśmy do wyspy Magdalena, gdzie mieliśmy okazję do bliskich spotkań z pingwinami. Wyspa gości drugą co do wielkości kolonię pingwinów magellańskich na kontynencie i mogliśmy podziwiać z bliska te nieloty w ich naturalnym środowisku. Widzieliśmy też wiele młodych osobników pokrytych jeszcze puchem. Było tam też mnóstwo innego ptactwa: mewy, kormorany i rybitwy. Wśród nich też nie brakowało uroczych puchowych maluchów. Odbyliśmy spacer wytyczoną ścieżką w kierunku dawnej latarni morskiej. We wnętrzu latarni można było obejrzeć niewielką ekspozycję poświęconą m.in. miejscowej faunie. Spod latarni morskiej, rozciąga się spektakularny widok na Cieśninę Magellana. Potem dopłynęliśmy z powrotem do Punta Arenas, gdzie najpierw udaliśmy się do prywatnego muzeum morskiego (położonego bezpośrednio nad Cieśniną Magellana. Mogliśmy tam zobaczyć m.in. rekonstrukcję statku Magellana „Victoria” w skali 1:1 i statku “Beagle”, na którym podróżował Karol Darwin. Potem pojechaliśmy na punkt widokowy Cerro de la Cruz, z którego mogliśmy podziwiać widoki na miasto Punta Arenas i Cieśninę Magellana. Potem pieszo zeszliśmy z punktu widokowego do centrum miasta. Doszliśmy m.in. do głównego placu, przy którym zobaczyliśmy miejscową katedrę i budynek władz miasta, a także ładny Palacio Sara Braun. W centrum placu obejrzeliśmy pomnik Magellana. Dalej pojechaliśmy już do hotelu, w którym mieliśmy kolejny nocleg. Następnego dnia znowu zamiast śniadania dostaliśmy lunch box-y na drogę. Tego dnia mieliśmy najdłuższy przejazd (ponad 600 km). Dojechaliśmy najpierw do przeprawy promowej w Punta Delgada. Promem przeprawiliśmy się na drugą stronę Cieśniny Magellana. Dalej dojechaliśmy do punktu granicznego w San Sebastian, gdzie po załatwieniu formalności opuściliśmy Chile i ponownie wjechaliśmy do Argentyny. Podczas postoju w Rio Grande obejrzeliśmy grupę pomników poświęconych poległym w wojnie o Malwiny (Falklandy). W dalszej drodze zatrzymaliśmy się jeszcze w punkcie widokowym, z którego mogliśmy podziwiać widok na jezioro Escondido. W końcu dotarliśmy do Ushuaia i zakwaterowaliśmy się w hotelu, w którym mieliśmy spędzić dwie kolejne noce. Kolejnego dnia najpierw mieliśmy kilka godzin czasu wolnego w Ushuaia, a następnie pojechaliśmy do Parku Narodowego Ziemi Ognistej (,,parku końca świata”). Dojechaliśmy do stacji kolejowej Fin del Mundo (Koniec Świata). Tam wsiedliśmy do słynnego Tren del Fin del Mundo (Pociąg Końca Świata), który pierwotnie służył do transportu więźniów. Do 1947 przestępcy, mordercy, zamachowcy trafiali na zesłanie na tę niegościnną, surową wyspę. Po drodze mieliśmy jeden postój na stacji „La Macarena”. Wysiedliśmy wtedy z pociągu by po krótkim spacerze dotrzeć do kaskad wodospadu „La Macarena”. Potem dojechaniu pociągiem do stacji końcowej pojechaliśmy busem na dalsze zwiedzanie Parku Narodowego Ziemi Ognistej. Pierwszy postój mieliśmy przy zatoce Lapataia, gdzie chodząc po drewnianych platformach mogliśmy podziwiać ładne widoki. Drugi postój mieliśmy nad brzegiem jeziora Roca. Stamtąd ruszyliśmy pieszo na krótki spacer wzdłuż brzegów jeziora Roca i rzeki Lapataia. Następnie busem dotarliśmy jeszcze do zatoki Ensenada Zaratiegui, gdzie mogliśmy jeszcze podziwiać kolejne widoki w Parku Narodowym Ziemi Ognistej. Potem wróciliśmy już do Ushuaia. Następnego dnia rano pojechaliśmy busem. Tam zaokrętowaliśmy się na katamaranie, którym wypłynęliśmy w rejs po wodach Kanału Beagle. W trakcie rejsu dobiliśmy do brzegu jednej z wysp na Kanale. Tam wyszliśmy na krótki spacer do punktu widokowego z napisem „Ushuaia” i widokami na upstrzony wysepkami Kanał Beagle i szczyty Andów w tle. Po powrocie na statek płynęliśmy dalej i dopłynęliśmy m.in. do Wyspy Ptaków, zamieszkanej m.in. przez kormorany, albatrosy, dzikie kaczki, mewy itp. Oglądaliśmy ją tylko z pokładu statku, podobnie jak niewielką skalistą wysepkę z latarnią morską Les Eclaireurs i kolonią lwów morskich. Potem popłynęliśmy z powrotem do Ushuaia, gdzie znowu mieliśmy kilka godzin czasu wolnego. Potem wróciliśmy do hotelu, zabraliśmy bagaże i pojechaliśmy na lotnisko. Nasz lot zaplanowano na 20:15. Przed północą wylądowaliśmy na lotnisku w Buenos Aires i dalej pojechaliśmy się zakwaterować do znanego nam już hotelu w Buenos Aires. Kolejnego dnia mieliśmy czas wolny do czasu przejazdu na lotnisko. Wylot mieliśmy zaplanowany na 16:25. Tym razem już bez żadnych komplikacji polecieliśmy liniami KLM najpierw do Amsterdamu, a stamtąd do Warszawy.
5.5/6
Czy ta opinia była pomocna?
Wyjazd dla przedkładających cudną przyrodę nad wypoczynek :-)
ULA, WARSZAWA 15.02.2016 | Termin pobytu: marzec 2016 | Tagi: 36-45 lat, ze znajomymiImpreza super! Przyroda zaskakująca i niezapomniana! Decydując się na ten kierunek należy jednak pamietać, że to wyjazd na kraniec świata, a Argentyna jest 9 razy wieksza od PL. Oznacza to długie przejazdy (busikami, więc niekoniecznie mega wygodnie), dużą zależność od pogody (liczne przejazdy na trasach szutrowych) oraz czasochłonne przeprawy przez granice, czyli łatwo nie jest! Niedogodności te jednak rekompensuje cudna przyroda (dla mnie szczególnie piekny fakultet po lodowcach!), świetni kierowcy lokalni i megakompetentny, pilot (Pan Krzysztof w naszym przypadku, pasjonat Am Południowej). Hotele i hostele czyste, śniadania "lokalne", za to kolacje, chociaż późne, zwykle wyśmienite! Serdecznie polecam, szczególnie tym, którzy zostawili już kawałek siebie w Ameryce Południowej!