Opinie o Argentyńskie tango i samba Rio de Janeiro
Zweryfikowane treści - Opinie pochodzą od Klientów, którzy odwiedzili dany hotel lub uczestniczyli w wycieczce objazdowej.
Dowiedz się, co sądzą inni
Nowość AIZastanawiasz się, czy ta wycieczka to dobry wybór? Wpisz pytanie, a dostaniesz podsumowanie wszystkich opinii naszych gości.
4.0/6
Czy ta opinia była pomocna?
Moje uwagi do ogólnej oceny.
Jerzy Częstochowa 28.03.2014 | Tagi: 56-65 lat, w parzeWycieczka fakultatywna do Urugwaju zbyt droga w stosunku do "zysków turystycznych", nie powinna być reklamowana w tytule imprezy. Brak "samby" w Rio - do przedyskutowania celowości reklamowania w programie imprezy.
4.0/6
Czy ta opinia była pomocna?
pozytywnie
Joanna Małgorzata, Rokitnica 28.03.2026 | Termin pobytu: styczeń 2026 | Tagi: 56-65 lat, w parzebardzo fajna wycieczka , pilot ok , program bardzo urozmaicony , urzekły nas wodospady Iglazu no i spacerek po favelach . Spełnione marzenie tz. drinki na plaży Copacabana . byliśmy w styczniu więc było ciepło lecz nie za gorąco - w Polsce było -24 stopnie. Polecam wycieczkę przed karnawałem w Rio bo można bez tłumów zobaczyć atmosferę tej imprezy , coś niesamowitego jaka energia bije z tych ludzi co uczestniczą w karnawale . byliśmy na próbie na ulicach Rio i byliśmy pod wrażeniem.
4.0/6
Czy ta opinia była pomocna?
Niesamowita Ameryka Poludniowa
Dorota 22.02.2026 | Tagi: 46-55 lat, z rodzinąTo moja kolejna wycieczka do Ameryki Południowej i 6 z firmą Rainbow. Zawsze polecam firmę ze względu na super program i rewelacyjnych przewodników. Jednak tym razem coś zawiodło. Wiem że w opisie wycieczki były propozycje wycieczek fakultatywnych z dodatkowymi opłatami ale gdybym z nich nie skorzystała praktycznie zostawiona byłabym sama sobie - zaliczyłam wszystko co wyniosło mnie 1500 dolarów dodatkowo. Największe jednak niezadowolenie to przewodniczka Pani Monika która tylko jednego dnia coś nam opowiedziała tzn podpowiadała na nasze pytania. Każdy zakątek który odwiedziłam wart jest ceny.
4.0/6
Czy ta opinia była pomocna?
A mogło być tak pięknie
Andrzej Sowa 22.01.2018 | Tagi: 46-55 lat, w parzePiękne kraje, miasta, miejsca. Ciekawy program ale relizowany w taki sposób, żeby klient jak najmniej zobaczył. Pierwszego dnia po w przypadku niektórych uczestników 24 godzinnej podróży (sam przelot z Warszawy do Rio de Janeiro trwał około 13 godzin) i zakwaterowaniu w hotelu około 2.00 w nocy zaplanowano wyjazd do Angra dos Reis na 7.00. Autokar spóźnił się ponad godzinę, a my czekaliśmy na ulicy nie mogąc uzyskać od pilota informacji, co się dzieje? Po dotarciu do Angry wsiedlismy na łajbę. Wątpliwą przyjemnością było płynięcie ponad półtorej godziny śmierdzącym spalinami szkunerem na wyspę Ilha Grande. W drodze powrotnej z wyspy nie było gdzie sie schować przed ulewnym deszczem. Wielkie było nasze zdziwienie, gdy następnego dnia wyjazd do Parat zaplanowany został na 10.30. Dlaczego tak późno? Jeszcze mniej zrozumiały był harmonogram kolejnego dnia. Pilot zorganizował go w taki sposób, zeby wypełnić nam dzień przejazdem 250 kilometrów z Parat do Rio. Wyjazd z Parat o 10.00??, przyjazd do Rio o 15.00. Następnie pokazanie restauracji, w której możemy zjeść obiadokolacje i to wszystko. Może to ja za dużo oczekiwałem od największego polskiego BP i pilota, mieszkańca Rio de Janeiro. Cudowne miasto potraktowane zostało po macoszemu. Sambodrom został nam pokazany przez szybę autokaru, ponieważ jak stwierdził pilot nie można było się nigdzie zatrzymać. A żeby zobaczyć Lapę i Santa Teresę należało wykupić wycieczkę fakultatywną. Jeszcze bardziej pobieżnie potraktowane zostało Buenos Aires, w którym żeby dostać się z autokaru do hotelu Rochester musieliśmy z bagażami pokonać jakieś 500 metrów. Po trzech dniach powtórzylismy spacer farmera w drugą stronę z hotelu do autokaru. W BA pokazano nam La Bocę, Recoletę, katedrę, plac majowy. Pozostałe ciekawe rzeczy oglądaliśmy z autokaru. Szkoda, że następnego dnia nie zaproponowano niczego ludziom, którzy nie wykupili wycieczki fakultatywnej do Sacramento w Urugwaju.
4.0/6
Czy ta opinia była pomocna?
Wycieczka bez fajerwerków.
Janusz, Szczecin 03.01.2024 | Termin pobytu: listopad 2023 | Tagi: 56-65 lat, w parzePo wielu wcześniejszych wyjazdach z Rainbow miałem chyba zbyt wysokie oczekiwania co do kolejnej wycieczki. Niestety to już kolejna taka wpadka Rainbow w ostatnim czasie, w znacznym stopniu będąca wynikiem słabego skonstruowania programu zwiedzania oraz niskiego zaangażowania pilota. Gdybyśmy nie skorzystali w wycieczek fakultatywnych, to wycieczka sprowadziłaby się głównie do zapewnienia nam transportu oraz noclegów w poszczególnych punktach podróży. Główny nacisk położony jest na zwiedzanie Brazylii, a zupełnie po macoszemu potraktowana została Argentyna. Z trzech dni spędzonych w Buenos Aires jeden poświęcony jest na wyjazd na argentyńskie ranczo, co jest po prostu nieporozumieniem, gdyż jest to wizyta w gospodarstwie agroturystycznym, dla mało wymagających turystów. Kolejny dzień to wycieczka do Urugwaju - miasteczka Colonia del Sacramento, które ma wprawdzie dużo uroku, ale na zwiedzanie go wystarcza godzina, natomiast konieczność przepłynięcia promem powoduje, że wycieczka trwa niemal cały dzień. Na zwiedzanie Buenos Aires zostaje więc jedynie ostatni dzień, a w zasadzie jedynie pół dnia, gdyż po południu następuje wylot do Iquazu. Widok wodospadów Iquazu robi rzeczywiście wrażenie i jednyny niedosyt spowodowany jest faktem, iż nie można dłużej napawać się widokiem imponujących wodospadów. Pobyt w Rio de Janeiro to niezapomniane przeżycie. Polecam skorzystanie z wszystkich wycieczek fakultatywnych, a zwłaszcza ze zwiedzania faweli oraz przelotu helikopterem nad Rio. Przy pięknej pogodzie widoki są po prostu niesamowite i miasto zasługuje na miano jednego z najpiękniejszych na świecie. Warto także skorzystać z możliwości zobaczenia próby samby, gdyż jest to namiastka karnawału i trudno zrozumieć fascynację brazylijczyków tym tańcem, jeżeli nie zobaczy się ich zaangażowania w uczestnictwie w pokazie samby. Pobyt w Rio należy wykorzystać co do minuty i nie tracić czasu na przebywanie w hotelu. Pomimo ciągłych ostrzeżeń o czyhających na turystów niebezpieczeństwach, wystarczy zachować podstawowe warunki ostrożności, aby nie odczuwać zagrożenia (przede wszystkim nie należy przesadzać z caipirinhą, do picia której zachęcają na każdym kroku, ale wieczorna degustacja w którymś z lokali na Copacabanie to niezapomniane przeżycie). Ostatnim punktem programu jest zwiedzanie miasteczka Paraty. Byłem dość sceptycznie nastawiony do tej części programu, ale miasto okazało się wyjątkowym przykładem doskonale zachowanej architektury kolonialnej i rzeczywiście warte jest zwiedzenia. Reasumując, wycieczka może okazać się ciekawym doświadczeniem, zwłaszcza dla osób, które po raz pierwszy odwiedzają Amerykę Południową. Aby jednak w pełni docenić jej walory należy skorzystać z większości imprez fakultatywnych, co wiąże się ze sporym wydatkiem (dla 2 osób jest to kwota ok. 2.500 - 3.000 USD).
4.0/6
Czy ta opinia była pomocna?
Luty-marzec2026
Ewa MARIA, Warszawa 10.03.2026 | Termin pobytu: luty 2026 | Tagi: 56-65 lat, w parzeTo była bardzo dziwna wycieczka. Gdybysmy nie wykupili dodatkowych wycieczek to bysmy spedzali czas w hotelu. Pierwszy raz spotkalam sie z tak dużą iloscią fakultetów. Pilotka robiła minimum. Na miejscu dowiedzielismy sie ze limit 15 kg na loty wewnetrzne nas nie obowiązuje. W zadnym hotelu nie było czajnikow, pokoje byly małe
4.0/6
Czy ta opinia była pomocna?
Niezapomniana wycieczka
Małgorzata, Tarnów 18.03.2022 | Tagi: 56-65 lat, w parzeDobrze zorganizowana wycieczka, ciekawe miejsca które są warte odwiedzenia. Super pilotka Kasia Laszczak. Oddana swojej pracy, bardzo miła, super organizatorka. Do końca zaangażowana, odprawiła każdego na lotnisku w podróż powrotną do domu. Każdemu polecam tą wycieczkę i takiego pilota przez duże "P"
4.0/6
Czy ta opinia była pomocna?
Ze sporą dozą niedosytu
AiK 03.03.2015 | Tagi: 56-65 lat, w parzePrzelot „tam” Air France ok., choć w Warszawie już na starcie było niebezpieczne dla połączenia spóźnienie. Na pokładzie posiłki smaczne, obfite, mogłyby być wzorem dla LOT-u. Potem długa droga do Parat (250 km), zupełnie niepotrzebna, bo ani krajobrazy po drodze nie zachwyciły, ani samo miasteczko (w czasie godzinnej, razem z pilotem, przechadzki po mieście). Tego dnia straconego na Paraty zabraknie później w Rio. Zwiedzanie Rio zbyt pobieżne, w niepotrzebnym pośpiechu. Wieczorem na samodzielne spacery można wychodzić sporo ryzykując, jest naprawdę niebezpiecznie. Może nie dla życia i zdrowia, ale z pewnością dla portfeli, doświadczyliśmy tego. Miasto piękne, szkoda, że taki krótki pobyt. Udało nam się zobaczyć Maracanę i posiedzieć chwilę na stadionie, szkoda, że pilot nie dał się namówić, aby choć wysiąść przy sambodromie. Copacabana rozczarowuje, po zmierzchu wstęp raczej wzbroniony, w dzień ogromne fale, prawie nikt się nie kąpie. Przy węższej, ale spokojniejszej Ipanemie odnaleźliśmy miejsce do kąpieli oraz pomnik Piłsudskiego wystawiony przez Polonię! Jedzenie bardzo obfite, ale wołowina przygotowana na „szpadach” zbyt twarda. Jej konsumpcja pozwala docenić zalety wieprzowiny. Napoje do kolacji drogie. Jest okazja skosztować sushi przygotowane przez miejscowych Japończyków – wyborne. Pyszne śniadania z wielkim wyborem soków – warto spróbować wszystkich, choć niektóre zaskakują smakiem. Dziwna jak na tak cywilizowane kraje sprawa wymiany walut i w Brazylii, i w Argentynie. Pod stołem, na zapleczu, potajemnie w hotelu, albo na ulicy u cinkciarza. Od razu trzeba wymienić wystarczającą liczbę gotówki, bo później może być z tym kłopot. W Brazylii w „monopolowych” zaskakująca tania cachaca. 39-procentowy napój w ilości 1 litra w Paraty kosztował ok. 7 PLN (w Rio tylko trochę drożej)! W sumie jednak w sklepach drożej niż w Polsce. Pomarańcze tylko zielone, niedobre, papaja i mango tak samo trącą terpentyną jak jedzone w Europie, w warzywniakach wybór ograniczony. W sumie wielkie owocowe rozczarowanie. Przelot do wodospadów z przygodami, opóźnienie samolotu spowodowało konieczność nowej kombinacji z przesiadkami, do hotelu w Iguacu dotarliśmy po północy (czekali z kolacją!) Linie Azul zafundowały nam kilkugodzinny pobyt w luksusowym hotelu, pyszny obiad, ale i sporo nerwów. W tej sytuacji nie sprawdził się nasz pilot, do tej pory spisujący się bez zarzutu. Przez wiele godzin nie mieliśmy z nim kontaktu (podzielono grupę na dwie części, każda leciała osobno), nie interesował się grupą lecącą samodzielnie i już do końca ta atmosfera zawodu z jego strony pozostała, choć jego wiedzy i chęci jej przekazania nie można wiele zarzucić. Wodospady przepiękne, po drodze widać małpy, tukany, papugi. Pełno koati wyjadających ze śmietników, ale nie są agresywne, jeśli się im schodzi z drogi. Warto zwiedzić nowo urządzony park ptaków przy wodospadach. Buenos Aires rozczarowujące. Śmieci na ulicach, zdechłe szczury. Miasto w sumie nudne, niewiele zobaczyliśmy podczas dnia przeznaczonego na zwiedzanie. La Boca aż kipi kiczowatością pod turystów. Szkoda aż całego dnia na estancji, można byłoby tam pojechać po południu, a pierwszą połowę dnia wykorzystać na zwiedzanie. Jedzenie gorsze niż w Brazylii, do kolacji potrafiono podać herbatę z hibiskusa zamiast czarnej (nie sposób znaleźć normalnej herbaty w sklepach) za 5 dolarów! Hotel blisko centrum, ale taki sobie, w ciasnej uliczce. Sklepów sporo, ale właściwie to tylko sieciówki Carrefour albo Farmacity. Na Avenida Florida sklepy oferują skórzane wyroby przyciągające wzrok. Torby, torebki, pasy, portfele, buty itd. piękne i niedrogie. Warto na nie zostawić zapas gotówki. W drodze powrotnej trochę horroru. Samolot do Paryża miał się najpierw spóźnić, potem w ogóle nie wystartować, przez co mieliśmy być podzieleni na grupki z perspektywą dolotu do Europy z opóźnieniem dnia, a nawet dwóch. Na szczęście boeing odleciał 2 h po czasie. Bardzo przyjemna grupa, niewielka, 21-osobowa, świetne towarzystwo. Niestety, tradycyjnie u Rainbow widać ograniczenie atrakcyjności programu, aby sprzedać bardzo drogie w nieuzasadniony zupełnie sposób fakultety. Niektórych ujętych w programie w ogóle pilot nie proponował (Itaipu, rejs po Tigre), doszły za to inne, których nie wymieniono nigdy w kraju. W sumie – mogło być lepiej, ale wycieczkę można ocenić na cztery za to, co można na niej zobaczyć.
4.0/6
Czy ta opinia była pomocna?
Warto raz w życiu tam się znaleźć...
Anna 18.03.2023 | Termin pobytu: luty 2023 | Tagi: 46-55 lat, w parze13. dni, 7 startów i lądowań samolotów, wiele godzin w autobusach i busach, prom, metro, 4 hotele. Hotel w Buenos Aires i bungalow w Paraty całkiem przyjemne, śniadania i kawa ok. Hotel w Sao Paulo też w porządku. Ale Royality Hotel w Rio de Janeiro to miejsce, które urąga wszelkim standardom czystości, smaku i szacunku do klienta! BRUDNA pościel, zeszmacone, BRUDNE ręczniki, grzyb, smród..., BRUDNE naczynia i sala śniadaniowa. Ale są dwa plusy: ci, którzy wszczęli awanturę, dostali po dwóch dniach NOWĄ pościel... No i położenie hotelu jest bardzo dobre: kilka minut od słynnego wybrzeża, Copacabany i Ipanemy. Wyżywienie w porządku. Bez ograniczeń, duża różnorodność: i standardu i wyboru dań - w zależności od miejsca. Na pewno nikt nie był głodny, a wręcz nie dawał rady spróbować wszystkiego:) Ta wycieczka jest kompilacją przyrody, zabytków i kultury trzech krajów. Wodospady to istny cud natury i jeśli kochacie przyrodę, to będziecie w wielkim zachwycie. To trzeba zobaczyć. I las deszczowy, ptaki, zwierzęta. Dziwi mnie dołączanie do objazdu Sao Paulo. Względem tego, co można tam zobaczyć to strata dnia i kilku godzin na przejazd. Największym plusem organizacyjnym jest osoba pilota, p. Przemysława. Nie mogliśmy trafić lepiej! Pogodna osobowość, wysoka kultura osobista, doświadczenie, wiedza (mission impossible: zadać Panu Przemkowi pytanie, na które nie będzie znał odpowiedzi:)) Wspaniały, uśmiechnięty człowiek! Dziękujemy!
4.0/6
Czy ta opinia była pomocna?
Niezapomniane miejsca.
Iwona 10.03.2026 | Termin pobytu: luty 2026 | Tagi: 46-55 lat, z rodzinąWyjazd był bardzo ciekawy. Pogoda dopisała. Argentyna połączona wraz z Brazylia na prawdę bardzo dobry pomysł. Wodospady Iquazu coś pięknego.