Przejdź do treści

Mongolia – atrakcje. Co warto zobaczyć w krainie Czyngis-chana?

Mongolia leży w głębi Azji, zamknięta między Rosją a Chinami, bez dostępu do morza. To jeden z najsłabiej zaludnionych krajów świata i wciąż jeden z najmniej oczywistych kierunków podróży.

To kraina rozległych stepów, pustynnych równin i ośnieżonych gór, gdzie znaczna część mieszkańców wciąż prowadzi nomadyczny styl życia, niemal niezmieniony od stuleci. Mieszkają w tradycyjnych jurtach, hodują konie, kozy i wielbłądy.

Te koczownicze plemiona zjednoczyły się niegdyś pod wodzą Czyngis-chana i stworzyły największe lądowe imperium w dziejach ludzkości. Historia mongolskich podbojów fascynuje do dziś, zwłaszcza że badania genetyczne z 2003 roku wykazały, że co dwusetny mężczyzna na świecie nosi ten sam zapis w chromosomie Y, którego początków genetycy szukają właśnie u Czyngis-chana.

Dziedzictwo tego narodu najlepiej zobaczyć na własne oczy – przespać noc w tradycyjnej mongolskiej jurcie, usłyszeć wpisany na Listę niematerialnego dziedzictwa UNESCO śpiew gardłowy khoomei i przejechać stepem, na którym po horyzont nie ma ani jednego płotu.

Z czego słynie Mongolia?

Surowe warunki towarzyszą mieszkańcom Mongolii od zawsze. Na południu kraju rozciąga się pustynia Gobi – jedna z największych zimnych pustyń świata. Z Gobi wyraźnie kontrastuje północ Mongolii. Dzikie i niemal bezludne góry Sajany porośnięte są gęstymi lasami tajgi, przemierzanymi przez stada reniferów. Centralną część Mongolii zajmują zaś bezkresne stepy.

Olbrzymią, bo zajmującą aż 1,56 mln km², Mongolię zamieszkuje zaledwie około 3,5 mln osób. Na kilometr kwadratowy przypadają tu niespełna dwie osoby.

Niemal połowa mieszkańców kraju mieszka w stolicy Mongolii – Ułan Bator – co sprawia, że w godzinach szczytu miasto jest potężnie zakorkowane, podczas gdy ogromne połacie stepowych prowincji poza stolicą pozostają niemal bezludne. Z rzadka jedynie są one usiane jurtami, nazywanymi w Mongolii ger.

W nomadycznym stylu życia pomagają koczownikom niewielkie, ale wyjątkowo silne i odporne na warunki klimatyczne mongolskie konie. Jest ich w Mongolii więcej niż ludzi – ponad cztery miliony. Na stepie rzuca się to w oczy szybciej niż jakakolwiek statystyka. To właśnie między innymi dzięki tym zwierzętom armia Czyngis-chana mogła prowadzić tak udane kampanie wojenne.

Kiedy w 1206 roku Temudżyn ogłoszony został Czyngis-chanem i zjednoczył rozproszone plemiona mongolskie, nikt bowiem jeszcze nie przewidział, że w ciągu zaledwie kilkudziesięciu lat Mongołowie stworzą potężne imperium, rozciągające się od Oceanu Spokojnego aż po Europę Środkową i od Syberii po Zatokę Perską. W okresie największego rozkwitu obejmowało ono około 24 milionów km², a w jego granicach żyło ponad 100 milionów ludzi – blisko jedna czwarta ówczesnej ludności świata. Jeden z wnuków władcy, Kubilaj-chan, podbił Chiny i przeniósł stolicę na południe, do dzisiejszego Pekinu, gdzie zapoczątkował dynastię Yuan. Wojska podległe innemu wnukowi, Batu-chanowi, dotarły zaś do Polski i rozbiły polskie rycerstwo w bitwie pod Legnicą.

Rozpad imperium, rozwój buddyzmu oraz tragiczne lata komunizmu odcisnęły swoje piętno na dziejach Mongolii i na długo przyćmiły dawną potęgę tego państwa. Dziś jednak Mongolia znów święci triumfy – z każdym rokiem przyciąga coraz więcej turystów.

Zwiedzanie Mongolii. Najważniejsze miasta i zabytki

Choć dziś Mongolia kojarzy się przede wszystkim z dziewiczą przyrodą i bezkresnymi stepami, to nieliczne, rozsiane po kraju miasta i zabytki przypominają o czasach potęgi imperium oraz rozwoju buddyzmu tybetańskiego. Najwięcej z nich znajduje się w samym Ułan Bator oraz w okolicach dawnej stolicy imperium, odległego Karakorum. Podróż między tymi miejscowościami uatrakcyjniają ukryte pośród stepów i gór klasztory.

Ułan Bator – stolica Mongolii

Położone w północnej części Mongolii, na wysokości około 1300 m n.p.m. Ułan Bator należy do najchłodniejszych stolic świata. Zimą temperatury często spadają poniżej -30°C.

Historia Ułan Bator nie jest długa, bo rozpoczęła się w 1639 roku, kiedy powstał ruchomy klasztor buddyjski Örgöö. Zgodnie z koczowniczą tradycją przez ponad 100 lat jego siedzibę wielokrotnie przenoszono. Dopiero w 1778 roku klasztor na stałe ulokował się w obecnym miejscu. Nazwę Ułan Bator, oznaczającą „Czerwonego Bohatera”, nadali miastu komuniści w 1924 roku.

Współcześnie nowoczesne biurowce, siedziby firm i banków sąsiadują tu z rozlokowanymi na przedmieściach dzielnicami jurt. Gery są często rozstawiane na podwórkach, tuż obok zwykłych domów, a zdarza się nawet, że i… na tarasach.

Widok na Ułan Bator wraz z jego rozległymi przedmieściami najlepiej podziwiać ze Wzgórza Zaisan. Choć prowadzi na nie ponad 300 schodów, to warto się tam wdrapać. Z platformy widokowej przy pomniku upamiętniającym radzieckich żołnierzy rozciągają się najlepsze widoki na miasto.

Centralnym punktem Ułan Bator jest plac Suche Batora, który przez kilka lat nosił oficjalnie imię Czyngis-chana – dawną nazwę przywrócono w 2016 roku, choć w mieście usłyszysz obie. Od północy zamyka go monumentalny gmach Pałacu Rządowego. To jedno z najczęściej fotografowanych miejsc w Ułan Bator, a to za sprawą ogromnego, znajdującego się przy wejściu, pomnika Czyngis-chana siedzącego na tronie. Po jego prawej i lewej stronie górują z kolei posągi jego syna Ögedeja oraz wnuka Kubilaj-chana.

Podobna, ogromna rzeźba założyciela imperium znajduje się także w pobliskim Muzeum Czyngis-chana. Otwarte w 2022 roku, niemal od razu stało się obowiązkowym punktem zwiedzania. Muzeum mieści ponad 10 tysięcy eksponatów prezentujących historię Mongolii – od czasów najstarszych kultur stepowych aż po współczesność, a ponad 85 procent z nich to oryginały. Można tam zobaczyć uzbrojenie mongolskich wojowników, elementy końskich uprzęży czy mapy przedstawiające podboje.

Wyjątkowym zabytkiem jest również Pałac Bogd-chana, czyli zimowa rezydencja ostatniego chana, a zarazem religijnego władcy Mongolii. Kompleks pochodzi z przełomu XIX i XX wieku i można tam zobaczyć ceremonialne stroje oraz meble. Ozdobą kolekcji jest ceremonialna jurta wyłożona skórami 150 lampartów śnieżnych, którą chan dostał w prezencie na 25. urodziny, a obok niej szuba z osiemdziesięciu lisich futer i nakrycia głowy żony chana. Takie stroje mongolskich arystokratek posłużyły twórcom kostiumów „Gwiezdnych wojen” za wzór dla królowej Amidali.

Z buddyjskim dziedzictwem Mongolii najlepiej zapoznać się w klasztorze Gandantegczynlen, nazywanym klasztorem Gandan. To najważniejszy klasztor buddyjski w Ułan Bator, a jego nazwa oznacza „Wielkie Miejsce Pełnej Radości”. Otwarty w 1809 roku, szybko stał się jednym z największych ośrodków buddyzmu tybetańskiego w całej Azji. Co ciekawe, w czasie stalinowskich represji był jednym z nielicznych mongolskich klasztorów, które ocalały. Najbardziej charakterystycznym budynkiem klasztoru Gandan jest świątynia Migjid Dżanrajsig. To w niej znajduje się imponujący, liczący 26 m, posąg bodhisattwy Awalokiteśwary.

Pomnik Czyngis-chana – największy konny posąg na świecie

Zaledwie godzinę drogi od Ułan Bator znajduje się jedna z największych atrakcji Mongolii – monumentalny pomnik Czyngis-chana. Otwarty w 2008 roku posąg uznawany jest za największy konny pomnik świata – mierzy 40 metrów i pokryto go 250 tonami stali nierdzewnej.

Stoi dokładnie tam, gdzie według legendy Czyngis-chan znalazł złoty bicz, symbol przyszłej władzy nad stepami. Sam władca spogląda na wschód, w stronę rodzinnych gór Chentej. Na znajdujący się na grzywie i głowie konia taras widokowy można się dostać schodami lub windą. Wewnątrz pomnika umieszczono ciekawe muzeum, kawiarnię oraz liczne sklepiki z pamiątkami, a 36 kolumn cokołu odpowiada 36 chanom – od Czyngisa do Ligdena.

Z nadzieją na dalszy napływ turystów kompleks stale się rozbudowuje. W okolicy powstaje rozległy park historyczny z rekonstrukcjami obozów wojskowych oraz ekspozycjami poświęconymi życiu koczowników.

Karakorum – dawna stolica imperium mongolskiego

Leżące w środkowej części Mongolii Karakorum to dziś niewielka, otoczona turystycznymi obozami jurt miejscowość, licząca zaledwie kilka tysięcy mieszkańców. Przed ośmioma wiekami było centrum największego imperium świata – to stąd potomkowie Czyngis-chana zarządzali państwem sięgającym od Pacyfiku po Europę Środkową.

Na stolicę tak potężnego państwa miejsce to nie zostało wybrane przypadkowo – pobliska dolina Orchonu od wieków była kolebką środkowoazjatyckich państw i przebiegały tędy szlaki handlowe.

Prawdziwy rozkwit miasta nastąpił za panowania syna Czyngis-chana, Ögedeja-chana. W 1235 roku, rok po rozbiciu chińskiego państwa Jin, zdecydował on o budowie stałej stolicy imperium. Zbudowano pałace, świątynie oraz dzielnice zamieszkiwane przez kupców i rzemieślników z różnych zakątków Eurazji. Mieszkali tu Mongołowie, Chińczycy, Persowie, Arabowie, Tybetańczycy, Ormianie i Rusini. Obok siebie funkcjonowały świątynie buddyjskie, meczety oraz kościoły nestoriańskie. Miasto zostało też otoczone wysokimi murami.

Karakorum widział na własne oczy… polski podróżnik. Na długo przed wyprawą Marco Polo – a właściwie jeszcze przed jego narodzinami – z poselstwem do mongolskiego chana wyruszyła wystosowana przez papieża Innocentego IV misja franciszkanina Jana di Piano Carpiniego. Ważną funkcję tłumacza spełniał w niej pochodzący najprawdopodobniej z Wrocławia Benedykt Polak. W lipcu 1246 roku obaj dotarli do Syra Ordy pod Karakorum, a miesiąc później byli świadkami intronizacji chana Gujuka. Ufundowana przez polską ambasadę tablica, upamiętniająca tę podróż, znajduje się przed wejściem do muzeum w Karakorum. Relacja z tej podróży, spisana przez Benedykta, uchodzi dziś wśród historyków za rzetelniejszą niż „Opisanie świata” Marco Polo.

Osiem lat później do Karakorum trafił flamandzki zakonnik Wilhelm z Rubruk, wysłannik Ludwika IX, i opisał to, co w pałacu wielkiego chana Möngkego zrobiło na nim największe wrażenie. Było to wielkie srebrne drzewo, z którego rur w kształcie lwich paszcz i wężowych głów wypływały wino, kumys, miód pitny i piwo ryżowe. Fontannę zaprojektował paryski złotnik, sprowadzony do Karakorum jako łup wojenny. Nic więc dziwnego, że miasto, mimo że kompletnie zrujnowane, zostało wpisane na Listę światowego dziedzictwa UNESCO.

Po 1260 roku Kubilaj-chan przeniósł centrum zarządzania do Chanbałyku, czyli dzisiejszego Pekinu, i znaczenie Karakorum zaczęło słabnąć. Kiedy w XIV wieku miasto zostało niemal całkowicie zniszczone przez wojska chińskiej dynastii Ming, kamienie z ruin wykorzystano do budowy pobliskiego klasztoru Erdene Zuu.

Erdene Zuu – najstarszy klasztor kraju przy ruinach Karakorum

Tuż obok ruin dawnego Karakorum znajduje się Erdene Zuu – najstarszy zachowany klasztor buddyjski w Mongolii i jeden z najcenniejszych zabytków kraju.

Pochodzi z 1586 roku, a najbardziej charakterystycznym elementem kompleksu jest otaczający go monumentalny mur. Według pierwotnego projektu miał zostać ozdobiony 108 stupami. Liczba ta ma szczególne znaczenie w buddyzmie i symbolizuje 108 ludzkich namiętności, które należy pokonać na drodze do oświecenia. Choć plan ostatecznie się nie powiódł, to wysokie mury sprawiają wrażenie prawdziwej twierdzy wiary.

W okresie swojego największego rozkwitu Erdene Zuu obejmował ponad 60 świątyń i mieszkało w nim około tysiąca mnichów. Podobnie jak większość mongolskich klasztorów, również i Erdene Zuu ucierpiał podczas komunistycznych prześladowań religijnych w latach 30. XX wieku – zburzono wtedy niemal wszystkie świątynie, a wielu mnichów straciło życie. Ocalały trzy niewielkie budynki i mur ze stupami. W 2004 roku klasztor wraz z krajobrazem doliny Orchonu został wpisany na Listę światowego dziedzictwa UNESCO i dziś przyciąga zarówno pielgrzymów, jak i turystów.

Dolina Orchonu – stepowy krajobraz z listy UNESCO

Wpisany na listę UNESCO krajobraz kulturowy doliny Orchonu obejmuje blisko 122 tysiące hektarów i ciągnie się wzdłuż najdłuższej rzeki Mongolii.

To tutaj kolejne ludy stepów zakładały swoje ośrodki władzy. Znajdowała się tu zarówno stolica kaganatów tureckich, jak i państwa Ujgurów, i właśnie stąd ludy turkijskie wywędrowały, by rozproszyć się od Azji Mniejszej, przez Kaukaz, aż po Syberię.

Przyciągnęła je tu obfitość wody, dobre pastwiska, strategiczne położenie, a być może także i krajobrazy. Rozległe stepy poprzecinane są meandrującymi rzekami, a w tle rysują się wysokie, ośnieżone górskie pasma.

Jedną z największych atrakcji doliny jest bez wątpienia wodospad Orchonu. Powstał w wyniku aktywności wulkanicznej i trzęsień ziemi sprzed około 20 tysięcy lat, a najlepiej widoczny jest po obfitych deszczach, kiedy woda spada z wysokości około 20 metrów do położonego w dole bazaltowego kanionu. Przy niskich stanach wody można zejść do wnętrza wąwozu, ale dla bezpieczeństwa wodospad i okoliczne widoki lepiej podziwiać ze ścieżki nad jego brzegiem.

Klasztor Ongi – odbudowywany po zniszczeniach z 1937 roku

Położony nad rzeką Ongi, na skraju pustyni Gobi, klasztor Ongi był niegdyś jednym z największych ośrodków buddyzmu w całej południowej Mongolii. Powstał w XVII wieku i z biegiem lat rozrósł się do dwóch dużych kompleksów świątynnych, położonych po przeciwnych stronach rzeki. Starszy z nich, na południowym brzegu, sięga 1660 roku. W okresie największego rozkwitu działało tu ponad 30 świątyń i cztery buddyjskie uczelnie, a mieszkało ponad tysiąc mnichów. Klasztor leżał na szlakach prowadzących przez pustynię, więc zatrzymywali się w nim pielgrzymi i kupcy zmierzający do Tybetu oraz Chin.

W 1937 roku klasztor zniszczono niemal całkowicie, a ponad 200 mnichów zginęło. Przez dziesięciolecia ruiny pozostawały opuszczone i stopniowo niszczały. Dopiero po upadku komunizmu rozpoczęto odbudowę – w 1990 roku wrócili tu pierwsi trzej mnisi, a pierwszą odbudowaną świątynię poświęcono w 2004 roku.

Obecnie, wśród rozległych ruin dawnych budowli, można tu zobaczyć odrestaurowaną świątynię, niewielkie muzeum w jurcie oraz stupę z tablicą, na której wypisano nazwiska zabitych mnichów.

Klasztor Amarbayasgalant – architektura chińsko-mandżurska

Amarbayasgalant, którego nazwa oznacza „Klasztor Spokojnego Szczęścia”, uznawany jest z kolei za jeden z najpiękniejszych i przy tym najlepiej zachowanych klasztorów w Mongolii.

Leży w dolinie u podnóża góry Buren Khan, a wzniesiono go w latach 1727-1736 z rozkazu mandżurskiego cesarza Yongzhena, by upamiętnić Dzanabadzara, pierwszego zwierzchnika mongolskiego buddyzmu. Dzanabadzar był wybitnym duchownym, ale także rzeźbiarzem, malarzem, architektem oraz twórcą pisma sojombo, którego symbol do dziś znajduje się w godle państwowym Mongolii. Jego szczątki przeniesiono do klasztoru w 1779 roku.

Budowa trwała blisko dziesięć lat, a przy wznoszeniu kompleksu pracowali najlepsi rzemieślnicy chińscy, mandżurscy i mongolscy – to dlatego Amarbayasgalant wyróżnia się unikalnym połączeniem stylów.

Z ponad 40 świątyń przetrwało do dziś 28 – klasztor był jednym z niewielu, które w 1937 roku zniszczono tylko częściowo. Nadal mieszkają tu także mnisi, dlatego też przy odrobinie szczęścia w czasie zwiedzania klasztoru można wysłuchać recytacji sutr.

Naturalne atrakcje Mongolii – od Gobi po Chubsuguł

Wspaniała historia Mongolii nie przyćmiewa jednak skarbów jej przyrody. Od rozległych stepów, przez ośnieżone góry Ałtaj i tajgę na północy, po pustynne równiny Gobi i czyste górskie jeziora – można tu znaleźć niemal wszystko. Krajobraz zmienia się tu co kilkaset kilometrów. Żyją tu także rzadkie gatunki zwierząt, jak chociażby lampart śnieżny, koń Przewalskiego czy niedźwiedź gobijski, uznawany za jednego z najrzadszych niedźwiedzi na świecie.

Pustynia Gobi – jedna z największych zimnych pustyń świata

Zajmująca powierzchnię około 1,3 mln km² pustynia Gobi rozciąga się na południu Mongolii oraz północy Chin. To największa pustynia Azji Wschodniej i jedna z największych na świecie. Gobi nie jest jednak morzem piasku – wydmy zajmują zaledwie niewielką część jej powierzchni, a dominującym krajobrazem są kamieniste równiny oraz żwirowe pustkowia. Zimą temperatury mogą tu spadać nawet poniżej -30°C, latem natomiast przekraczają 40°C. Mimo tych niegościnnych warunków pustynia jest pełna życia. Występują tu gazele, lisy, wilki, dzikie osły oraz dwugarbne wielbłądy, baktriany.

Jedną z największych atrakcji pustyni Gobi są tzw. śpiewające wydmy Khongoryn Els. Ich nazwa wynika z faktu, że gdy miliony drobnych ziarnek piasku osuwają się po stromych zboczach wydm, wydają one charakterystyczny niski dźwięk, przypominający delikatny śpiew. Wydmy leżą w granicach Parku Narodowego Gobi Gurwansajchan, największego parku narodowego Mongolii.

Równie tajemniczą częścią Gobi jest Tsagaan Suvarga, czyli „Biała Stupa”. Dochodzące do 60 metrów wysokości klify i wysokie wapienne ściany stworzyła sama natura, a przypominają ruiny starożytnego miasta lub monumentalne świątynie – widoki sprawiają niesamowite wrażenie zwłaszcza o zachodzie słońca. To dawne dno morza, a kolejne warstwy skał odpowiadają kolejnym epokom.

Dużym zaskoczeniem dla odwiedzających Gobi turystów jest Yolyn Am, czyli Dolina Sępów – wąwóz we wschodniej części pasma Gurwan Sajchan. Nazwa pochodzi od orłosępa brodatego, nazywanego po mongolsku yol. Wąski wąwóz otaczają niemal pionowe, sięgające miejscami ponad 200 metrów wysokości, ściany skalne. Co ciekawe, wąwóz jest tak głęboki, że jeszcze do niedawna nawet latem utrzymywały się tam grube pokłady lodu. Na skutek zmian klimatycznych pola lodowe znacznie się jednak zmniejszyły, wciąż jednak panuje tam chłodny mikroklimat.

Dla całego świata naukowego niezwykle ważnym miejscem jest Bayanzag, czyli nasycone nadającym im barwę związkami żelaza Płonące Klify. To właśnie tutaj, w 1923 roku, ekspedycja Amerykańskiego Muzeum Historii Naturalnej pod kierunkiem Roya Chapmana Andrewsa odkryła pierwsze na świecie skamieniałe jaja dinozaurów. Odkrycie to kompletnie zmieniło poglądy na temat rozmnażania tych prehistorycznych gadów. Ta sama ekspedycja odnalazła w Bayanzagu szczątki welociraptora, a w innych częściach Gobi natrafiono później na tarbozaura, jednego z największych drapieżnych dinozaurów Azji.

Park Narodowy Gorkhi-Terelj – granitowe formacje i Skała Żółwia

Około 60 kilometrów od Ułan Bator, już w górach Chentej, znajduje się Park Narodowy Gorkhi-Terelj – jeden z najczęściej odwiedzanych parków narodowych Mongolii. Zielone doliny, granitowe masywy, lasy modrzewiowe i rozległe górskie łąki pełne są turystycznych obozów jurt. Można tu wybrać się na trekking, przejażdżkę konną, ale także i na spływ pontonem po rzece Tuul. Kilkadziesiąt kilometrów w głąb parku ukryte jest polodowcowe jezioro Khagiin Khar.

Najbardziej znaną atrakcją parku jest przypominająca ogromnego, siedzącego na stepie gada Skała Żółwia. Jej wizerunek to częsty motyw na promujących kraj przewodnikach i widokówkach przedstawiających mongolskie krajobrazy.

Kilka kilometrów dalej, wciąż w granicach parku, znajduje się z kolei niewielka, ale urokliwa świątynia Aryabal. Zbudowana jest na stromym zboczu góry i prowadzi do niej ozdobiona kamiennymi tablicami z buddyjskimi mantrami ścieżka. Samą świątynię wzniesiono w kształcie głowy słonia, a prowadzące do niej 108 stopni ma przypominać jego trąbę. Widok z góry pozostawia niezapomniane wrażenie.

Park Narodowy Khustai – ostatnie dzikie konie Przewalskiego

Park Narodowy Khustai leży około 100 kilometrów na zachód od Ułan Bator i jest miejscem wyjątkowym na mapie świata, bo to właśnie tutaj udało się przywrócić naturze konie Przewalskiego, nazywane przez Mongołów takhi.

Skórę i czaszkę nieznanego wcześniej konia dostał w 1879 roku od miejscowych myśliwych rosyjski podróżnik Nikołaj Przewalski. Dwa lata później gatunek opisał naukowo Iwan Poliakow i nazwał go na cześć odkrywcy. Przez dziesięciolecia takhi uchodziły za jedyne konie, których człowiek nigdy nie udomowił – badania genetyczne z 2018 roku tę pewność podważyły, a spór wśród naukowców trwa do dziś.

Zwierzęta te niegdyś żyły swobodnie na rozległych, stepowych obszarach Mongolii i Chin, jednak zmiany klimatu oraz polowania doprowadziły do ich zupełnego wyginięcia na wolności. Ostatnią dziką populację zaobserwowano pod koniec lat 60. XX wieku. Na szczęście część koni trafiła wcześniej do ogrodów zoologicznych w Europie. Dzięki nim udało się rozpocząć program hodowlany, a pierwsze konie Przewalskiego wróciły do Mongolii w 1992 roku. Park Narodowy Khustai stał się głównym miejscem ich reintrodukcji – obecnie żyje tu kilkaset osobników, które rozmnażają się samodzielnie i prowadzą naturalny tryb życia.

Koń Przewalskiego różni się od konia domowego – jest zdecydowanie niższy, ma masywniejszą budowę oraz krótką i stojącą grzywę bez grzywki.

W okolicy spotkać można także jelenie, świstaki, lisy, wilki, orły przednie, ponad 200 gatunków ptaków oraz ogromne stada antylop. Na polowanie z aparatem fotograficznym najlepiej przyjechać tu skoro świt lub tuż przed zmierzchem, kiedy schodzące do wodopojów stada są doskonale widoczne i panuje tu doskonały spokój.

Park Narodowy Khogno Khan i wydma Elsen Tasarkhai – „Mała Gobi”

Ciekawą alternatywą dla leżącej kilkaset kilometrów dalej na południe pustyni Gobi jest Park Narodowy Khogno Khan oraz położona na jego terenie najwyższa wydma Elsen Tasarkhai, często nazywana „Małą Gobi”.

Słynące z pięknych krajobrazów pasmo wydm ma około 80 km długości, a piaszczyste wzgórza wprost sąsiadują z zielonymi stepami i granitowymi górami. Leży dokładnie na trasie z Ułan Bator do Karakorum i pozwala poczuć pustynny klimat.

Największą atrakcją Małej Gobi są przejażdżki na wielbłądach dwugarbnych, czyli baktrianach. W przeciwieństwie do swoich jednogarbnych kuzynów mają gęste futro, chroniące i przed zimnem, i przed upałem. Są także niższe i bardziej krępe.

Jezioro Chubsuguł – mongolska Błękitna Perła

Leżące na północy kraju jezioro Chubsuguł jest uznawane za jedno z najpiękniejszych miejsc w całej Mongolii. Jezioro określa się mianem „mongolskiej Błękitnej Perły”, a także „młodszego brata Bajkału” – oba jeziora należą do tego samego systemu ryftowego, a Chubsuguł powstało około 2 milionów lat temu.

Jezioro ma 136 kilometrów długości i miejscami osiąga głębokość 262 metrów. Zawiera około 70% wszystkich zasobów słodkiej wody całego kraju. Woda w jeziorze jest tak czysta, że w wielu miejscach można dostrzec dno nawet na kilkunastometrowej głębokości. Zimą powierzchnia jeziora zamarza, a po grubej warstwie lodu można jeździć samochodami terenowymi.

W tajdze na północ i zachód od jeziora żyją Caatanowie, znani z hodowli reniferów. Wykorzystują je jako środek transportu oraz źródło mleka i mięsa.

Podróż nad jezioro Chubsuguł zajmuje trochę czasu – leży ono daleko od miast, przy samej granicy z Rosją, a wjazd na część okolicznych terenów wymaga zezwoleń i obecności przewodnika.


Czego spróbować w Mongolii?

Mongolia to kraj, w którym dawne tradycje nie wyginęły. Nocleg w jurcie, przejażdżka na baktrianie czy degustacja kumysu – to, co dla Europejczyków jest egzotyczne, dla mieszkańców Mongolii wciąż jest częścią codziennego życia.

Festiwal Naadam – zapasy, łucznictwo i wyścigi konne

Bez wątpienia najważniejszym świętem narodowym Mongolii jest barwny, coroczny Festiwal Naadam. Organizowany jest w Ułan Bator w połowie lipca, a jego historia sięga czasów imperium, kiedy zawody sportowe służyły szkoleniu wojowników.

Dziś Naadam koncentruje się wokół trzech dyscyplin nazywanych „trzema męskimi sportami”, czyli zapasów, łucznictwa i wyścigów konnych.

Mongolskie zapasy różnią się od stylów znanych w Europie – zwycięża zawodnik, który zmusi przeciwnika do dotknięcia ziemi jakąkolwiek częścią ciała, poza stopami i dłońmi. Tradycyjny, złożony z odsłaniającej klatkę piersiową kurtki, strój ma przypominać legendę o przebranej za mężczyznę kobiecie, która przed wiekami wygrała zawody. Od tamtej pory kurtki projektuje się tak, aby nie było wątpliwości co do płci zawodników.

Wśród wymienionych sportów największe emocje budzą jednak wyścigi konne. Najważniejszą rolę odgrywa tu wytrzymałość konia, a nie umiejętności jeźdźca – dystanse dochodzą do blisko 30 kilometrów, a konie dosiadają dzieci – na Naadamie w wieku od 8 do 12 lat. Jazdy konnej uczy się w Mongolii od najmłodszych lat.

Uroczyste otwarcie uświetniają parady oraz występy tancerzy i śpiewaków. W 2010 roku Festiwal Naadam został wpisany na Listę niematerialnego dziedzictwa UNESCO.

Noc w jurcie i życie mongolskich nomadów

Jednym z najciekawszych doświadczeń podczas podróży po Mongolii jest nocleg w tradycyjnej jurcie, nazywanej tutaj ger.

Drewniany szkielet jurty pokrywany jest warstwami filcu, a całość zabezpiecza chroniące przed deszczem i wiatrem płótno. Taka konstrukcja pozwala szybko rozłożyć lub złożyć dom i w razie potrzeby przewieźć go w nowe miejsce, a doświadczeni koczownicy potrafią postawić jurtę w ciągu zaledwie 2 godzin.

Wnętrze jurty ma ściśle określony układ. W centrum znajduje się opalany drewnem piec, który ogrzewa pomieszczenie i oczywiście służy do przygotowywania posiłków. Naprzeciw wejścia znajduje się honorowe miejsce, przeznaczone dla najstarszych członków rodziny lub gości, po prawej stronie miejsce dla kobiet, a po lewej – dla mężczyzn. Zgodnie z miejscowym zwyczajem do jurty wchodzi się prawą nogą, nie należy także nadeptywać na próg.

Będąc w odwiedzinach u lokalnej rodziny, warto także spróbować tradycyjnej kuchni, jak chociażby gotowanych na parze pierożków buuz albo przygotowywanego z kawałków mięsa gotowanych razem z rozgrzanymi kamieniami w szczelnie zamkniętym naczyniu chorchogu. Właściwie żadna wizyta nie obędzie się także bez airagu, czyli sfermentowanego mleka klaczy, oraz herbaty z mlekiem i solą – to symbol mongolskiej gościnności!

Mongolski śpiew gardłowy i tradycyjny występ w Ułan Bator

Z Mongolii nie sposób także wyjechać bez usłyszenia wpisanego na Listę niematerialnego dziedzictwa kulturowego UNESCO mongolskiego śpiewu gardłowego, zwanego khoomei. Ta niezwykła technika wokalna pozwala jednemu wykonawcy wydobywać jednocześnie dźwięk podstawowy oraz wysoki ton, przypominający gwizd lub świst wiatru. Jej twórcy inspirowali się odgłosami otaczającej ich przyrody. Śpiewowi nieodłącznie towarzyszy gra na morin chuur, tradycyjnym dwustrunowym instrumencie zakończonym rzeźbą końskiej głowy – według legendy zaprojektował go pasterz tęskniący za ukochanym koniem.

Najlepszym miejscem, aby usłyszeć khoomei, są organizowane w stolicy Mongolii pokazy. Na wypełnionych po brzegi salach koncertowych regularnie odbywają się występy prezentujące khoomei i tradycyjne tańce.

Przejażdżka na wielbłądach dwugarbnych przez wydmy Gobi

Trudno sobie wyobrazić wizytę w Mongolii bez spróbowania przejażdżki na dwugarbnych wielbłądach. Są doskonałym środkiem transportu na pustyni Gobi i pozwalają podziwiać jej piękno z nietypowej perspektywy.

Gobi nie jest jednak jedynym miejscem, gdzie można je spotkać, bo takie usługi – oczywiście z przewodnikiem – są dostępne niemal w każdym większym obozie nomadów.

Jeszcze popularniejsze są przejażdżki konne, które organizują nawet popularne atrakcje turystyczne, poleca się je jednak tym, którzy czują się pewnie w siodle. Mongolskie konie przez większą część roku żyją niemal dziko i zachowały wiele cech swoich dzikich przodków, więc jazda na nich bywa bardziej wymagająca i mniej przewidywalna niż w europejskich stadninach. Dlatego też do takich wypraw niezbędny jest przewodnik.

Największe atrakcje Mongolii odkryjesz podczas wycieczki z Rainbow!

Herbata z mlekiem i solą stoi w jurcie na piecu przez cały wieczór, a pierwszą czarkę gospodarze podają gościowi. Nikt nie pyta wcześniej, skąd przyjechał i na jak długo. W kraju, w którym najbliżsi sąsiedzi mieszkają kilkanaście kilometrów dalej, drzwi jurty otwiera się przed każdym, kto się przy niej zatrzyma.

Ta gościnność przetrwała dłużej niż imperium. Z Karakorum, do którego ciągnęły poselstwa z całej Eurazji, zostało pole i kamienie wmurowane w mury sąsiedniego Erdene Zuu. Jurty wokół stoją tak samo jak wtedy, gdy w stronę chana jechało tędy poselstwo z listem od papieża, a konie pasą się na tych samych pastwiskach, z których wyruszała armia Czyngis-chana. Najciekawsze zabytki Mongolii są więc nadal w użyciu.

Mongolia nie mieści się jednak w jednej podróży. Od Ułan Bator do Karakorum jest kilkaset kilometrów, do wydm Gobi kilkaset kolejnych, a między jednym a drugim punktem na mapie leży step, po którym jedzie się godzinami. Najlepszym pomysłem są więc wycieczki objazdowe po Mongolii z polskim pilotem i miejscowymi kierowcami – łączą w jednym wyjeździe i klasztory środka kraju, i pustynię na południu.

Sprawdź wakacje w Mongolii i wybierz swój termin. O trasę, jurty i pilota, który wie, gdzie zatrzymać się na herbatę, zadbamy już my!

Data Publikacji: 12.08.2026
autor artykulu zdjecie

Artykuł autorstwa: Kasia Przygodzka

Geograf. Pilot wycieczek. Pracowałam na wszystkich kontynentach, od Galapagos przez Etiopię, aż po Nową Zelandię. Najbliższe są mi jednak pustynie Australii i miejskie dżungle Stanów Zjednoczonych. Lubię robić zdjęcia i gotować.

Zobacz inne o:

Podobne artykuły

krajobraz kierunku
Valletta – atrakcje. Co zobaczyć w stolicy Malty?Malta przyciąga podróżników spragnionych słońca i śródziemnomorskiego klimatu. Jej stolica leży niemal w środku Morza Śródziemnego, na wąskim półwyspie otoczonym dwiema imponującymi zatokami – Grand Harbour i Marsamxett Harbour. Już sama lokalizacja miasta sprawia, że można poczuć się tu jak na skrzyżowaniu kultur i morskich szlaków. Valletta jest najmniejszą stolicą Unii Europejskiej i zajmuje zaledwie 0,61 km². Cały ten obszar wypełniają miejsca, które odsłaniają skomplikowaną przeszłość Malty. Skorzystaj z naszego przewodnika, by odwiedzić te najważniejsze!
krajobraz kierunku
Samos – atrakcje. Co zobaczyć na wyspie Pitagorasa?Cieśnina oddzielająca Samos od tureckiego wybrzeża ma w najwęższym miejscu około półtora kilometra. W pogodny dzień z tutejszych plaż widać wyraźnie góry Azji Mniejszej. To sąsiedztwo – porty Azji Mniejszej po jednej stronie, reszta greckiego świata po drugiej – zrobiło z Samos jedną z najzamożniejszych wysp archaicznej Grecji. Herodot doliczył się tutaj trzech spośród największych dzieł greckiego świata i wszystkie trzy przetrwały do dziś. Tunel przebity przez górę z dwóch stron naraz, falochron portu uchodzącego za najstarszy sztuczny port Morza Śródziemnego oraz fundamenty świątyni Hery. Do tego dochodzą góry z wodospadami, wioski winiarzy na kamiennych tarasach i słodki muszkat, który zna cały świat. Grecka wyspa Samos ma czym zająć na wiele dni. Poznajmy ją bliżej wspólnie!
krajobraz kierunku
Wodospady Krka. Zwiedzanie, czas zwiedzania i kąpiel w chorwackim parku narodowymDo wodospadów Krka od strony Lozovaca schodzi się pieszo, ścieżką między dębami – z każdym zakrętem robi się chłodniej i głośniej. Potem zaczynają się drewniane kładki, poprowadzone miejscami tuż nad nurtem. Woda jest tak przejrzysta, że spod desek widać przemykające ryby, a w słońcu nad wodnym pyłem staje tęcza. Tak Park Narodowy Krka w środkowej Dalmacji wita przy Skradinskim Buku, swojej głównej kaskadzie. Ile czasu tu zaplanować, co zobaczysz dalej w górę rzeki i gdzie wolno wejść do wody? Udajmy się razem na próbny spacer po okolicy.
krajobraz kierunku
Izmir – atrakcje. Co zobaczyć w dawnej Smyrnie?Izmir to trzecie co do wielkości miasto w Turcji, położone na wybrzeżu Morza Egejskiego, około 85 km od Çeşme. Jest jednym z najważniejszych ośrodków przemysłowych kraju, a tutejszy port od stuleci należy do najruchliwszych w tej części Morza Śródziemnego. W granicach metropolii mieszka blisko 4,5 miliona osób. Za portowym pejzażem kryje się miasto o bogatej historii. Izmir, dawniej znany jako Smyrna, rozkwitł już za panowania Aleksandra Macedońskiego i przez kolejne stulecia był jednym z najważniejszych ośrodków handlu wschodniego Śródziemnomorza. Ślady każdej z tych epok stoją tu obok siebie, często w odległości kilku przecznic. Zaledwie 80 km od Izmiru leży Efez – jedno z najlepiej zachowanych starożytnych miast w Azji Mniejszej, wpisane na listę światowego dziedzictwa UNESCO. Jeżeli planujesz zwiedzanie Efezu, warto dorzucić do trasy także Izmir.