Przejdź do treści

TOP 8. Najpiękniejsze plaże Kefalonii – od Myrtos po czerwony piasek Xi

Kefalonia jest największą z Wysp Jońskich, a jej brzeg ciągnie się przez ponad 250 km. O wyglądzie tutejszych plaż zadecydowała jedna jedyna rzecz – wapień. I choć wapień kojarzy się raczej ze szkolną tablicą niż z wakacjami, to właśnie z niego bierze się wszystko, co przyjezdni fotografują tu najchętniej – olśniewająco białe kamyki, woda w błękicie trudnym do uwierzenia i klify spadające pionowo do morza. Wapień ma bowiem tę właściwość, że rozpuszcza się w wodzie, a wyspa jest od środka podziurawiona niczym gąbka. Na które z kefalońskich plaż warto poświęcić osobny dzień, komu która przypadnie do gustu i co ukształtowało ten brzeg? Zapraszam na wędrówkę wzdłuż wyspy.

Jakie są plaże na Kefalonii?

Plaże Kefalonii są w większości kamieniste, usypane z jasnych, obtoczonych przez fale okruchów wapienia, a piaszczystych szukać trzeba na południu i na półwyspie Paliki. Wyspa ma ponad czterdzieści plaż, a kilkanaście z nich jest certyfikowana przez Błękitną Flagę. Zachodni brzeg należy do klifów i wielkich zatok, wschodni bywa łagodniejszy i osłonięty od wiatru, południe kryje długie, piaszczyste odcinki dla rodzin. Jasne kamyki mają przy tym dwie konsekwencje – odbijają słońce tak mocno, że parasol staje się tu ważniejszy niż na złotym piasku, a dno opada zwykle szybko, więc głębina zaczyna się kilka kroków od brzegu.

Zanim jednak ruszymy na piach, jedna dygresja, bez której trudno zrozumieć tę wyspę. Nieopodal Argostoli, w miejscu zwanym Katavothres, morska woda wpływa w skalne szczeliny i… po prostu znika pod ziemią. Zjawisko opisał już w 1835 roku Anglik nazwiskiem Stevens, który zbudował nad nim młyn wodny, a przez kolejne stulecie badacze głowili się, gdzie ta woda się podziewa; teorię stawiał tu w 1868 roku nawet Heinrich Schliemann, odkrywca Troi. Rozstrzygnięcie przyszło w 1963 roku, gdy austriaccy geolodzy wlali do szczelin 160 kg barwnika. Po dwóch tygodniach wypłynął on około 15 km dalej, na przeciwnym końcu wyspy, w jaskiniowym jeziorze Melissani! Wapienne trzewia Kefalonii przepuszczają zatem morze na wylot, a przy okazji zasilają podwodne źródła słodkiej wody. Nie bez powodu wyspa razem z Itaką tworzy geopark, wpisany w 2022 roku do Światowej Sieci Geoparków UNESCO.

Myrtos – najsłynniejsza plaża Kefalonii

Zaczynamy od tej, która trafiła na okładki przewodników i do rankingów najpiękniejszych plaż świata. Myrtos to szeroki łuk olśniewająco białych kamyków u stóp dwóch gór, z klifami spadającymi wprost do wody. Za ten intensywny kolor morza odpowiada tu samo dno, bo jasny wapień odbija światło i nadaje wodzie odcienie od turkusu po granat, tym mocniejsze, im większa fala. 

Na plażę zjeżdża się dwukilometrową serpentyną od wioski Divarata. Leżaki i parasole są tu do wynajęcia, lecz zaplecze kończy się na jednym barze, zatem wodę i przekąski dobrze zabrać ze sobą. Dno opada gwałtownie, a przy wietrze potrafi się tu podnieść porządna fala, więc Myrtos służy raczej pewnym pływakom niż maluchom brodzącym w wodzie.

Antisamos – filmowa zatoka pod zielonymi wzgórzami

Przenosimy się na wschodni brzeg, pod miasteczko Sami. Nad kamienistym półksiężycem Antisamos wznoszą się wzgórza porośnięte sosną, a woda mieni się szmaragdem. Ów niecodzienny odcień to znów robota wapienia – na dnie zatoki biją podwodne źródła słodkiej wody, która mieszając się z morską, załamuje światło i pogłębia zieleń.

Sławę światową zawdzięcza plaża kinu. Latem 2000 roku nakręcono tu „Kapitana Corellego”, ekranizację powieści Louisa de Bernièresa o Kefalonii pod włoską i niemiecką okupacją, i od tej pory Antisamos figuruje w każdym planie zwiedzania. Bohaterem powieści jest oficer stacjonującej tu dywizji Acqui, a historia owej dywizji zakończyła się tragicznie – po kapitulacji Włoch we wrześniu 1943 roku Niemcy wymordowali na wyspie około pięciu tysięcy jej żołnierzy. Ekipa zdjęciowa przemeblowała zresztą pół okolicy. Miasteczko Sami przebudowano tak, by wyglądało jak przed trzęsieniem ziemi z 1953 roku, a na żwirze Antisamos stanął cały wojenny obóz z namiotami i sprzętem.

Zatoka jest osłonięta od wiatru, więc woda bywa spokojna nawet wtedy, gdy resztę wyspy smaga fala, a zaplecze należy do najlepszych w okolicy – leżaki, bary, tawerny i sporty wodne.

Petani – biały żwir na półwyspie, który mógł być Itaką

Petani leży na półwyspie Paliki, po zachodniej stronie, i wygląda niczym młodsza siostra Myrtos – ten sam biały żwir, ta sama pionowa skała, ta sama woda w niebywałym błękicie, tylko wszystko po prostu mniejsze. Dno opada tu równie szybko, a barwy morza urozmaicają strumienie słodkiej wody sączące się ze zbocza.

Z miejscem tym wiąże się naprawdę ciekawa historia. Naprzeciw Kefalonii leży niewielka Itaka, którą od stuleci wskazuje się jako królestwo Odyseusza. Kłopot w tym, że opis z „Odysei” do niej nie pasuje. Homer umieszcza Itakę dalej w morzu i opisuje ją jako raczej płaską, a dzisiejsza Itaka jest górzysta i leży w środku archipelagu, nie na jego skraju.

Brytyjski przedsiębiorca Robert Bittlestone wskazał więc w książce „Odysseus Unbound” inne miejsce jako Itakę – właśnie Paliki. Aby jego teza się broniła, półwysep musiałby być w czasach Odyseusza osobną wyspą, odciętą od Kefalonii kanałem, który później zasypały trzęsienia ziemi. Geolodzy sprawdzali to dwadzieścia lat i w 2026 roku ogłosili wynik. Cieśniny w epoce brązu nie było.

Zamiast pogrzebać teorię, ów wynik ją uratował. Filolog z Cambridge James Diggle zauważył bowiem, iż Homer ani razu nie nazywa Itaki wyspą, choć greckiego słowa oznaczającego wyspę używa w „Odysei” wielokrotnie. Ojczyzna Odyseusza nie musiała zatem być wyspą – wystarczyło, że była nisko położonym, zwróconym na zachód skrawkiem Kefalonii. Jeśli Diggle i Underhill mają rację, po tym właśnie skrawku stąpacie, wchodząc na żwir Petani 

A stąpać warto niezależnie od wyników powyższej opowieści. Z Petani bowiem patrzy się bezpośrednio na zachód. Słońce zachodzi tu więc w morze, dzięki czemu cała zatoka zabarwia się czerwienią i złotem. Wieczór należy tu do najpiękniejszych na wyspie.

Xi – czerwony piasek i naturalne błoto

Skąd na wapiennej wyspie wziął się piasek w kolorze cegły? Odpowiedź kryje się w klifie za plażą. Xi leży na południowym brzegu Paliki, pod glinianymi urwiskami bogatymi w związki żelaza, które utleniając się przez tysiąclecia, przybrały rdzawą barwę i sypią się wprost na brzeg. Efektem jest pomarańczowo-czerwony piasek, jakim w Grecji może się pochwalić zaledwie kilka plaż. Ów czerwony pas ciągnie się przez ponad trzy kilometry i należy do chronionych stanowisk kefalońskiego geoparku, a sama nazwa bierze się od kształtu zatoki, przypominającego grecką literę ξ.

Xi ma jeszcze dwie zalety. Woda długo pozostaje tu płytka i ciepła, co czyni tę plażę wygodną przy dzieciach – rzadkość na wyspie, gdzie głębina zwykle zaczyna się od razu. Do tego biała glina z klifów bywa używana jak kosmetyk; miejscowa tradycja każe rozsmarować ją na skórze, poczekać, aż wyschnie na słońcu, i spłukać w morzu.

Makris Gialos – złoty piasek pod Argostoli

Kolejny przystanek wypada tuż przy stolicy wyspy, w dzielnicy Lassi. Makris Gialos oraz sąsiedni Platis Gialos to dwie zatoczki z prawdziwym złocistym piaskiem, uporządkowane, zadbane i nagradzane Błękitną Flagą. Wejście do wody jest łagodne, a zaplecze rozbudowane – leżaki, prysznice, bary i sporty wodne, dzięki czemu obie plaże uchodzą za jedne z najbardziej rodzinnych w okolicy Argostoli.

Mają jednak jeszcze inny atut. Zatoka Argostoli służy żółwiom morskim jako całoroczne żerowisko, a widuje się je przede wszystkim przy nabrzeżu portu i w lagunie Koutavos. Układ tarczek na głowie żółwia jest niepowtarzalny niczym odcisk palca, więc badacze rozpoznają tu konkretne osobniki – w ten sposób udokumentowano w zatoce ponad 600 sztuk!

Emblisi – kamienista zatoczka pod Fiskardo

Ruszamy na sam północny koniec wyspy, gdzie leży Fiskardo – jedyna miejscowość, która przetrwała katastrofalne trzęsienie ziemi z 1953 roku, bo epicentrum leżało niemal pięćdziesiąt kilometrów dalej. Zachowała dzięki temu weneckie kamienice, gdy resztę Kefalonii odbudowywano od zera. Kilka minut od portu czeka Emblisi, niewielka zatoczka z jasnymi kamykami i wodą tak przejrzystą, że widać przez nią każdy kamień leżący na dnie.

To adres dla miłośników snorkelingu, bo skalne dno kryje bogate życie. Zaplecze jest tu skromne, cień daje głównie roślinność na skraju plaży, a spokój wynagradza brak wygód. 

W okolicy warto zajrzeć jeszcze do zatoki Fokí, której nazwa pochodzi wprost od greckiego słowa oznaczającego fokę, bo w jaskiniach nieopodal z rzadka pokazują się foki mniszki, oraz na dziką Dafnoudi, ukrytą za ścieżką w gaju cyprysowym.

Skala – długa plaża, którą dzielimy z żółwiami

Na południowo-wschodnim krańcu Kefalonii rozciąga się Skala, jedna z najdłuższych plaż wyspy – kilometry piasku i drobnego żwiru, ratownicy w sezonie, tawerny przy brzegu i łagodne wejście do wody. Ta plaża sprawdza się przy dzieciach i przy dłuższym leżakowaniu, bo miejsca starcza dla wszystkich nawet w szczycie lata.

Rzecz w tym, że brzeg ten należy również do kogoś innego. Na Skali oraz na sąsiedniej Kaminii gniazdują morskie żółwie z gatunku Caretta caretta, a gniazda liczy się tu od lat 80. XX wieku, co nakłada na odwiedzających kilka prostych zobowiązań – oznaczone gniazda obchodzimy z daleka, po zmroku gasimy latarki, a leżaki zabieramy na noc. Świeżo wyklute żółwiki kierują się bowiem do wody za najjaśniejszym punktem na horyzoncie, a sztuczne światło potrafi wyprowadzić je w przeciwną stronę. Ponieważ mierzą niespełna pięć centymetrów, każdy leżak zostawiony na noc jest dla nich murem.

Assos – zatoczka przy weneckiej twierdzy

Na koniec zostawiłem plażę, którą wybiera się przede wszystkim dla widoku. Assos to malutka, kamienista zatoczka wciśnięta w port wioski o tej samej nazwie, na wąskim paśmie łączącym wyspę z półwyspem, na którym stoi rozległa wenecka twierdza z 1593 roku, jedna z największych w Grecji. Kolorowe domy schodzą tu ze wzgórza do wody, cyprysy pilnują zbocza, a łódki kołyszą się przy pomoście. Słowem – widoki jak z pocztówki.

Wenecjanie mieli wobec tego miejsca plany ambitne do przesady. Zamierzali przenieść w mury mieszkańców okolicznych wiosek i zbudować miasto-fortecę, do której nie wejdzie ani Turek, ani pirat. Dwa kilometry murów na wzgórzu wysokim na 170 m budowano z tą właśnie myślą, a plan położyło to samo wapienne wzgórze, na którym forteca stoi. Źródeł słodkiej wody próżno tam szukać – wapień przepuszcza deszcz w głąb, zamiast oddawać go w źródłach, a warownia bez własnej wody nie wytrzyma oblężenia ani jednego lata. Mieszkańcy policzyli to sobie szybciej niż wenecka administracja i odmówili przeprowadzki, a ostatnie rodziny wyniosły się z murów dopiero w 1963 roku.

Kąpiel jest tu spokojna, a plaża kameralna. Do twierdzy prowadzi ścieżka w górę, warta wysiłku choćby dla panoramy zatoki. Kto zaś jest w drodze na Myrtos, ten ma Assos praktycznie po sąsiedzku, bo obie leżą na tym samym odcinku północno-zachodniego wybrzeża.

Plaże Kefalonii w praktyce

Kilka rzeczy warto wiedzieć, zanim spakujecie ręcznik. Buty do wody są tu koniecznością, której sens widać pierwszego dnia, bo większość plaż jest kamienista, a jasne kamyki potrafią być ostre i śliskie. Parasol albo dobry kapelusz to też must have, gdyż biały żwir odbija słońce ze zdwojoną siłą. Na zachodnim brzegu głębina zaczyna się kilka kroków od piasku, więc rodzinom z małymi dziećmi lepiej służą Xi, Skala oraz zatoczki pod Argostoli.

Plaże zorganizowane i te zostawione samym sobie wymagają zupełnie innego przygotowania. Na Makris Gialos wystarczy ręcznik, bo resztę znajdziecie na miejscu. Na Emblisi, Dafnoudi czy Petani zabiera się natomiast wodę, prowiant oraz parasol. Sezon trwa długo, od późnej wiosny po wrzesień, a wapienne dno rozjaśnia wodę niezależnie od miesiąca.

Wakacje na Kefalonii – zaplanujcie swój joński tydzień

Osiem plaż, osiem różnych pomysłów na dzień nad wodą – a wciąż zostają jaskinie Melissani i Drogarati, góra Ainos ze swoimi jodłami, winnice szczepu Robola i weneckie zakątki Fiskardo. Kefalonia potrafi zająć znacznie więcej czasu, niż zakłada większość planów, i właśnie dlatego wraca się tu po latach.

Kiedy zapragniecie sprawdzić ten wapienny błękit na własne oczy, Rainbow proponuje wyspę jako przystanek wycieczek objazdowych po Kefalonii, które łączą ją z Zakynthos, Lefkadą i Itaką. Zajrzyjcie do wycieczek objazdowych po Grecji, gdy Wasz apetyt sięga dalej niż jedna wyspa.

Życzę Wam zatem gładkiego morza, jasnych kamyków pod stopami i takiego widoku z serpentyny nad Myrtos, który zostanie z Wami przynajmniej do następnego lata. Dobrych podróży, drodzy Czytelnicy!

Data Publikacji: 06.08.2026
autor artykulu zdjecie

Artykuł autorstwa: Piotr Wilk

Absolwent turystyki i rekreacji, od lat związany z branżą turystyczną, gdzie przeszedł wiele szczebli kariery – od planowania wycieczek po stronie produktowej, poprzez content i social media, do zarządzania sprzedażą internetową w jednym z największych biur podróży w Polsce. Pasjonat nowych technologii, który skutecznie łączy tradycyjny świat turystyki z nowoczesnymi rozwiązaniami cyfrowymi. Wielbiciel sportów wszelakich. Zimą najchętniej spędza czas na stokach narciarskich, gdzie łączy zamiłowanie do gór z aktywnym wypoczynkiem. Nie odmawia jednak beztroskiego relaksu na hotelowym leżaku, kiedy przytrafia się taka okazja.

Zobacz inne o:

Podobne artykuły

krajobraz kierunku
TOP 5. Najlepsze hotele w MeksykuMeksyk to kraj, który u wielu z nas znajduje się na samej górze listy podróżniczych marzeń. Co nas tam przyciąga? Moim zdaniem wszechstronność – tutaj każdy spędzi czas tak, jak lubi. Historycy będą podziwiać dziedzictwo Majów i Azteków, a przyrodnicy wyruszą śladem bogactwa naturalnego – karaibskich plaż, cenot, gęstych dżungli i szczytów gór. Skoro o górach mowa – spacerowicze ruszą w pasmo Sierra Madre, a smakosze w swojej trasie uwzględnią klasyczne tacos na ulicach Cancún, gęste mole w Puebli i świeże ceviche w Puerto Vallarta. Wreszcie plażowicze wykorzystają słoneczny Meksyk na błogi relaks pośród 11 tysięcy kilometrów wybrzeża – od Pacyfiku po Karaiby. W Meksyku nie pytamy, kiedy lecieć – przecież o każdej porze zaplanujemy tu idealny urlop. Nieistotne pozostaje również miejsce – w końcu najlepiej byłoby odwiedzić każdy region. Co więc wymaga największej uwagi? Hotel, czyli logistyczne centrum każdego wyjazdu – jego wybór zaważy na całym urlopie. Możliwości jest sporo – od wielkich resortów nad wodą po wysokie wieżowce w centrum miasta. Aby ułatwić Wam decyzję, przygotowałem listę TOP 5 hoteli w Meksyku – od Pacyfiku po Karaiby.
krajobraz kierunku
TOP 5. Najpiękniejsze plaże Puerto Vallarta – od Plaży Umarłych po Ukrytą PlażęBywają miejsca, którym legendy przylegają do nazw tak mocno, że zrosły się z nimi na zawsze. Puerto Vallarta leży nad zatoką, której samo imię wzięło się z opowieści – Bahía de Banderas, Zatoka Chorągwi. Zapiski mówią, że w 1525 roku dotarła tu hiszpańska wyprawa pod dowództwem Francisca Cortésa de San Buenaventura, krewnego zdobywcy Meksyku, przyciągnięta pogłoskami o górach złota i wojowniczkach władających tymi ziemiami. Na brzegu czekała armia rdzennych mieszkańców z barwnymi chorągwiami z piór – i właśnie od tych chorągwi Hiszpanie nazwali zatokę. Kronikarz Antonio Tello dodał w XVII wieku, że zamiast walki wystarczyło światło, które rozbłysło na sztandarze przybyszów i onieśmieliło wojowników… Ile w tym prawdy, a ile barwnej legendy, spierają się historycy do dziś. Które plaże Puerto Vallarta warto poznać i jakie historie kryją się za ich nazwami? Przeczytajcie.
krajobraz kierunku
TOP 12. Najpiękniejsze plaże Krety – od zatoki Balos po palmy VaiKreta ma ponad tysiąc kilometrów linii brzegowej i cztery zupełnie różne wybrzeża – od plaż, na których kelner przynosi frappe wprost do leżaka, po takie, gdzie jedynym towarzystwem będzie pasterz z kozami. Gdzie szukać najpiękniejszych plaż na Krecie i czym każda z nich zabiega o uznanie podróżnych? Ruszamy w podróż z zachodu na wschód – od słynnych lagun regionu Chanii, przez dzikie południe nad Morzem Libijskim, po egzotyczny wschód. Przeczytajcie, odwiedźcie, a własny ranking najlepszych plaż na Krecie ułożycie już na miejscu.
krajobraz kierunku
TOP 7. Najlepsze kierunki na workation. Połącz pracę z wakacjami!Work-life balance od lat jest jednym z najczęściej powtarzanych haseł współczesnego świata, jednak w praktyce pogodzenie obowiązków zawodowych z potrzebą odpoczynku wcale nie jest łatwe. Kalendarz wypełniony spotkaniami i terminami często nie pozwala, by na dłużej odłożyć na bok laptop i zignorować połączenia od przełożonego. Tymczasem ciekawość świata nie kończy się na 26 dniach urlopu – chce się odkrywać nowe miejsca, poznawać kultury i na chwilę zmieniać perspektywę, nie rezygnując przy tym z zawodowych ambicji. Czy da się połączyć pracę z podróżowaniem tak, by nie trzeba było wybierać między jednym a drugim? Coraz więcej osób udowadnia, że tak. Jeśli chcesz odpisywać na maile, ciesząc się widokiem na turkusową wodę otaczającą greckie wyspy lub w przerwie między projektami przechadzać się wąskimi uliczkami włoskich miast, workation może być idealnym rozwiązaniem dla Ciebie.