Przejdź do treści

TOP 8. Najpiękniejsze plaże Penang – od hipisowskiej Batu Ferringhi po dzikie zatoki parku narodowego

Cała historia Penangu zaczyna się, jak głosi legenda, od jednego wystrzału z armaty. Gdy kapitan Francis Light objął tę wyspę w posiadanie 11 sierpnia 1786 roku, miał nabić działo srebrnymi monetami i wypalić w gęstwinę, aby zachęcić swoich ludzi do wyrębu bagiennego lasu. Z tego wyrębu wyrosło George Town, jeden z największych i najbogatszych portów handlowych ówczesnej Azji Południowo-Wschodniej, a z czasem także cały pas hoteli na północnym wybrzeżu. Niewielu dziś pamięta, że sam Light zmarł na tej wyspie już w 1794 roku, a jego syn William wytyczył później Adelaide. Wystarczy jednak przejść raptem kilka kilometrów na zachód, aby trafić do miejsc, które wyglądają dokładnie tak, jak zastał je kapitan. Dokąd zatem warto wybrać się nad wodę i ile trzeba nadłożyć drogi? Przejdźmy tym brzegiem od hoteli ku dżungli.

Jakie są plaże na Penangu?

Plaże na Penangu są piaszczyste i skupione na północnym wybrzeżu wyspy, gdzie ciągną się przez jakieś 8 km, od Tanjung Bungah aż po rybacką wioskę Teluk Bahang. Tam też skupiają się liczne hotele, czyli praktycznie cała baza noclegowa na wyspie. Po wschodniej stronie wyspy leżą George Town oraz mosty na kontynent, a na południu wyspy ciągną się wioski rybackie. Wybrzeże wychodzi na Cieśninę Malakka w miejscu, w którym otwiera się ona na Morze Andamańskie, a ponieważ cieśnina należy do najruchliwszych szlaków morskich globu i znosi ze sobą osady z wielkich rzek, woda ma tu ciepły, zielonkawy odcień. Miłośników plaż interesuje przede wszystkim przejrzystość wody, a ta rośnie z każdym kilometrem na zachód, aż do krystalicznie czystej wody w zatokach parku narodowego. Najlepsze plaże wyspy dzielą się więc na dwie rodziny – hotelowe wzdłuż Batu Ferringhi oraz parkowe za bramą w Teluk Bahang.

Wyspa leży u zachodnich wybrzeży Malezji, na północ od Kuala Lumpur i u samego wejścia do Cieśniny Malakka. Sławę Penang zbudował jednak na czymś zupełnie innym niż piasek. Wpisane na listę UNESCO George Town leży pół godziny drogi od strefy hotelowej, a dalej czekają Kek Lok Si, jeden z największych kompleksów buddyjskich Azji Południowo-Wschodniej, kolejka na Penang Hill oraz jedzenie uliczne w halach zwanych „hawker centres”. To właśnie dzięki nim wyspa uchodzi za kulinarną stolicę Malezji. Najlepsze plaże wyspy są tu zatem bazą wypadową do atrakcji rozsianych po całym Penangu, a same wakacje dzieją się znacznie szerzej. Kto szuka wyłącznie brzegu, ten porównanie z sąsiadką znajdzie w naszym tekście Penang czy Langkawi.

Temperatura oscyluje tu w granicach 30-33°C, a woda ma 27-30°C przez cały rok, przy czym najprzyjemniej bywa od grudnia do marca, gdy opadów jest najmniej, co na zachodnim wybrzeżu Malezji oznacza szczyt pory suchej. Szczegóły znajdziecie na stronie o pogodzie w Malezji.

Batu Ferringhi – od hipisowskiej plaży do pięciu gwiazdek

Batu Ferringhi dla większości gości jest po prostu plażą hotelową, choć w ciągu stu lat przeszła metamorfozę zaiste niesamowitą. To najdłuższy i najbardziej zagospodarowany czterokilometrowy odcinek brzegu wyspy. Sama nazwa mówi o historii więcej niż niejeden przewodnik, „Ferringhi” było bowiem w klasycznym malajskim określeniem Portugalczyka, a szerzej przybysza z Zachodu, wywodzonym prawdopodobnie z arabskiego. Batu Ferringhi znaczy więc mniej więcej „skały, na których stanęli cudzoziemcy”.

Ci cudzoziemcy wracali tu zresztą wielokrotnie. Po założeniu kolonii postawiono na tym brzegu kilka bungalowów, drogę doprowadzono dopiero w latach 20. XX wieku, a w 1948 roku australijski właściciel przerobił jeden z bungalowów na hotel, który do dziś działa pod nazwą Lone Pine. Prawdziwym krokiem milowym okazały się jednak lata 70. Batu Ferringhi trafiło wtedy na hipisowski szlak przez Azję, obok Goa i Katmandu. Dalej było już z górki. W ślad za plecakami poszły pierwsze duże hotele oraz luksusowe resorty, a w 2009 roku otwarto tu pierwszy w całej Malezji Hard Rock Hotel.

Codzienność wygląda tu dziś zgoła inaczej. Piasek jest szeroki i miękki, a zejście do wody łagodne. Leżaki i parasole czekają na miejscu, podobnie jak skutery, parasailing oraz wypożyczalnie sprzętu do sportów wodnych, choć część gości i tak wybiera odpoczynek w cieniu palm. Wzdłuż głównej drogi ciągną się restauracje, a po zmroku rusza szalenie popularny bazar nocny. Sam brzeg wychodzi dokładnie na zachód, dzięki czemu światło nabiera tu ciepłej, różowawej barwy.

Teluk Bahang – gdzie kończy się hotelowy pas

Kolejny przystanek leży o jedną zatokę dalej na zachód, dokładnie tam, gdzie kończy się kurortowa zabudowa. Teluk Bahang pozostała rybacką wioską z przystanią i łodziami na piachu, a sama plaża jest cicha, z kilkoma prostymi restauracjami rybnymi tuż przy wodzie.

Największą zaletą tego miejsca jest jednak sąsiedztwo. Przy samej wiosce stoi brama Parku Narodowego Penang, skąd wychodzą szlaki do najbardziej dziewiczych plaż wyspy. Stąd również odbijają łodzie rybaków, którymi dopływa się do zatok niedostępnych od strony lądu, a wśród atrakcji w pobliżu znajduje się Tropical Spice Garden z ponad 500 gatunkami roślin tropikalnych oraz park przygodowy Escape.

Utworzony w 2003 roku park bywa nazywany najmniejszym parkiem narodowym świata i z pewnością jest najmniejszym w Malezji. Odnotowano tu 417 gatunków roślin oraz 243 gatunki zwierząt. Kto planuje więcej dżungli niż leżakowania, ten wybierze przede wszystkim ten koniec wybrzeża.

Tanjung Bungah – „Przylądek Kwiatów” najbliżej miasta

Po drugiej stronie strefy hotelowej, w stronę George Town, leży Tanjung Bungah, czyli „Przylądek Kwiatów”, choć dziś rosną tu przede wszystkim apartamentowce. To najbardziej miejski odcinek plaży na całej wyspie.

Do George Town jedzie się stąd raptem kwadrans, dlatego Tanjung Bungah wybierają ci, dla których plaża jest dodatkiem do miasta. Stąd najkrócej na Armenian Street ze street artem, który zrobił z George Town jedno z najczęściej fotografowanych miast Malezji, do wiosek klanowych na palach oraz na Ulicę Harmonii, gdzie meczet, świątynia hinduistyczna i kościół stoją dosłownie obok siebie. Warto też przejść się nadmorską promenadą, przy której stoją restauracje z widokiem na cieśninę, a przy okazji zajrzeć do naszego przewodnika po atrakcjach George Town.

Moonlight Bay – zatoczka pod zachód słońca

Między Tanjung Bungah a Batu Ferringhi ukryła się Moonlight Bay, niewielka zatoczka leżąca niemal dokładnie naprzeciw Tropical Spice Garden. To jeden z najlepszych punktów na zachód słońca na całej wyspie.

Zatoczka jest kameralna i osłonięta skalnymi występami, a wieczorami niebo schodzi tu w głębokie purpury, przez co morze oraz brzeg wyglądają okazale. Zaplecze tworzy kilka lokali nad samym morzem, ze stolikami w cieniu palm, dlatego przyjeżdża się tutaj raczej na godzinę z aparatem niż na całodzienne leżakowanie.

Monkey Beach – makaki, które wiedzą, co jest w plecaku

Za bramą w Teluk Bahang zaczyna się już park narodowy. Po niespełna półgodzinnym marszu mija się Teluk Aling z drewnianą przystanią oraz stacją badań morskich, a stamtąd jeszcze kilkadziesiąt minut wzdłuż brzegu do jednej z najbardziej znanych plaż wyspy. Monkey Beach, czyli Teluk Duyung, nazwę zawdzięcza makakom krabożernym, które mieszkają w okolicznym lesie i dawno nauczyły się kojarzyć ludzi z jedzeniem. Otwarty prowiant lepiej więc zostawić w plecaku.

Sama plaża wynagradza tę drogę z nawiązką. Piasek jest tu jasny i czysty, a woda przejrzysta aż po dno, bo ruch łodzi motorowych zostaje już za plecami. Działa kilka prostych budek z napojami, wypożyczalnia sprzętu do sportów wodnych, jak również łodzie na wynajem. Dopłynąć można w kwadrans od przystani albo dojść pieszo, na co trzeba doliczyć dobre półtorej godziny. Najrozsądniej wypada więc łódź w jedną stronę, a szlak w drugą.

Pasir Panjang i Muka Head – latarnia, która świeci od 1883 roku

Pół godziny marszu za Monkey Beach kończy się już wyspa. Na skalistym cyplu Muka Head stoi latarnia morska z 1883 roku, wzniesiona przez Brytyjczyków 227 metrów nad poziomem morza i czynna do dziś. Podejście jest strome, jednakże panorama okolicznych wysepek wynagradza każdą kroplę potu.

U podnóża cypla czekają natomiast ukryte zatoczki, wśród nich Pasir Panjang. To najbardziej odludny odcinek północnego brzegu wyspy. Cały park nosi zresztą przydomek „Zatoki Rozżarzonego Bursztynu” właśnie od barwy, jaką przybiera tutejsze morze przy zachodzie słońca.

Wzdłuż brzegu widuje się tu niekiedy delfiny, między innymi rzadkie delfiny irawadzkie. Kąpiel wypada zwykle w zupełnej samotności, z widokiem na kolejne cyple znikające w morskiej mgiełce.

Pantai Kerachut – żółwie i jezioro wbrew wszelkiej logice

Oto arcydzieło całej tej ósemki i plaża, dla której naprawdę warto nadłożyć drogi. Pantai Kerachut, znana również jako Turtle Beach, leży po zachodniej stronie cypla, a nazwę tłumaczy się jako Żółwiową Plażę. Białego piasku pilnuje wylęgarnia żółwi uruchomiona w 1995 roku, którą prowadzą wspólnie służby rybackie oraz leśne. Żółwie zielone składają jaja od kwietnia do sierpnia, żółwie oliwkowe zaś od września do lutego, co pozwala spotkać żółwie morskie niemal przez cały rok. Plaże parku należą do ważnych miejsc lęgowych żółwi na zachodnim wybrzeżu Malezji.

Prawdziwy biały kruk leży jednak kilka kroków od piasku, za wiszącym mostem. Owo niepozorne jeziorko jest zbiornikiem meromiktycznym, czyli takim, w którym warstwa słodkiej wody spoczywa na warstwie morskiej i obie ani myślą się mieszać. Odpowiada za to różnica gęstości oraz temperatury, a jest to jedyne potwierdzone jezioro tego typu na całym Półwyspie Malajskim. Zjawisko bywa sezonowe, więc lustro wody pojawia się tu i znika wraz z porami roku.

Szlakiem z bramy parku idzie się około półtorej godziny, a łodzią z Teluk Bahang dopływa w niespełna 20 minut. Zaplecze jest tu skromne. Woda przy brzegu pozostaje płytka, spokojna i krystalicznie czysta, a plaża zwrócona jest na zachód, przez co słońce zapada wprost w morze. Warto wreszcie pamiętać, iż nocne wejścia w rejon gniazd wymagają zgody strażników.

Teluk Kampi – najdłuższa plaża parku i zupełna cisza

Teluk Kampi jest plażą dla tych, którzy naprawdę chcą zostać sami. To najdłuższy odcinek piasku w całym parku, położony na południe od Pantai Kerachut, a szlak liczy stąd około 6 km w jedną stronę.

Nagrodą jest brzeg dziki w pełnym znaczeniu tego słowa. Nie ma tu żadnych budek ani zaplecza, a jedynym dźwiękiem pozostaje las oraz fala. Żółwie morskie zaglądają i tutaj, a na samej plaży wolno rozbić namiot po uzyskaniu zezwolenia. Wybierając się w tę stronę, trzeba zabrać ze sobą wszystko, bo najbliższy sklep został już przy bramie parku, a na powrót po zmroku najlepiej umówić się z rybakiem i wrócić łodzią.

Plaże Penang w praktyce

Podróż w głąb parku wymaga odrobiny przygotowania. Szlaki prowadzą przez wilgotną dżunglę, więc buty z porządną podeszwą zdają egzamin lepiej niż klapki. Woda oraz nakrycie głowy przydają się nie mniej, a wstęp odbywa się przez bramę w Teluk Bahang, gdzie wpisuje się nazwiska do rejestru.

Makaki traktują plecaki jako element krajobrazu, dlatego jedzenie warto trzymać zamknięte. Kąpiel na otwartych plażach parku odbywa się na własną rękę, bo dyżur ratowników obejmuje plaże hotelowe, a prądy przy cyplach bywają wyczuwalne. Rejs na Monkey Beach oraz wyprawa do wylęgarni żółwi należą do atrakcji, które można dobrać na miejscu wśród wycieczek fakultatywnych po okolicach Penang.

Wszystkie plaże parku należą do terenu chronionego, więc muszle, piasek oraz rozgwiazdy zostają na miejscu. Najlepsze plaże parku leżą przy tym po zachodniej stronie cypla, a więc dalej niż Monkey Beach. Dłuższa podróż prowadzi na południe wyspy, na przykład do rybackiego Gertak Sanggul, gdzie zachody słońca oglądają niemal wyłącznie miejscowi.

Najpiękniejsze plaże Penangu – co wybrać z tej ósemki

Penang najczęściej wchodzi w skład wycieczek objazdowych po Malezji, obok Kuala Lumpur i Singapuru, a w programie mieszczą się wtedy zwykle George Town oraz kolejka na Penang Hill. Wybrzeże z parkiem narodowym bywa w takiej podróży częścią wypoczynkową.

Bywa też odwrotnie. Hotele w formule All Inclusive w Malezji stoją tu głównie przy Batu Ferringhi i Teluk Bahang, czyli dokładnie w dwóch punktach, z których najbliżej i do George Town, i do bramy parku narodowego.

Wszystkie osiem plaż mieści się w zasięgu jednego pobytu, a wakacje na Penangu czekają w ofercie Rainbow, z hotelami przy Batu Ferringhi oraz Teluk Bahang.

Data Publikacji: 17.08.2026
autor artykulu zdjecie

Artykuł autorstwa: Piotr Wilk

Absolwent turystyki i rekreacji, od lat związany z branżą turystyczną, gdzie przeszedł wiele szczebli kariery – od planowania wycieczek po stronie produktowej, poprzez content i social media, do zarządzania sprzedażą internetową w jednym z największych biur podróży w Polsce. Pasjonat nowych technologii, który skutecznie łączy tradycyjny świat turystyki z nowoczesnymi rozwiązaniami cyfrowymi. Wielbiciel sportów wszelakich. Zimą najchętniej spędza czas na stokach narciarskich, gdzie łączy zamiłowanie do gór z aktywnym wypoczynkiem. Nie odmawia jednak beztroskiego relaksu na hotelowym leżaku, kiedy przytrafia się taka okazja.

Podobne artykuły

krajobraz kierunku
TOP 6. Gorące źródła w Grecji – najlepsze uzdrowiska i źródła termalneGdy podopieczny Ateny, Herakles, stanął przed słynnymi dwunastoma pracami z rozkazu króla Eurysteusza, bogini mądrości poprosiła swojego brata – Hefajstosa, by stworzył lecznicze źródła Edipsos – miejsce, w którym bohater mógłby regenerować się po każdej męczącej misji. Gdy bóg ognia uderzył swoim młotem o suchą ziemię, źródła wytrysnęły z hukiem w górę, a miejsce zyskało miano „Term Heraklesa”.  Ile w tej mitologicznej legendzie prawdy? Trudno powiedzieć. Jedno jest natomiast pewne – w Grecji wody pełne prozdrowotnych właściwości od zarania dziejów służą nie tylko medycynie, ale również higienie i relaksowi. Dziś, na terenie Hellady, oprócz pięknych krajobrazów, rozwijają się liczne ośrodki wodolecznictwa, gdzie możemy skorzystać z darów matki ziemi (lub, mitologicznie patrząc, bogini Gai). Od dzikich basenów termalnych na plażach, po wielkie ośrodki SPA. Jakie właściwości kryje w sobie termalna woda? Gdzie ją znaleźć? Odpowiedzi znajdziecie poniżej. 
krajobraz kierunku
TOP 5. Najlepsze hotele w Turcji – od Alanyi po DidimWilk syty i owca cała? Na wakacjach ta sztuczka niekoniecznie się udaje. Dziecko chce zjeżdżalni, okrzyków radości i rówieśników do zabawy, dorosły chce ciszy i godziny wolnej od decydowania o... w zasadzie czymkolwiek. Hotele, których specyfika pozwala połączyć potrzeby i dzieci, i dorosłych, i grup znajomych, i par, zasługują na osobną listę rankingową. I takiej listy nie da się zatytułować inaczej niż „najlepsze hotele w Turcji”. Przejrzałam kilkadziesiąt tureckich propozycji Rainbow i sprawdzałam w każdej to samo – co konkretnie dostaje tu dziecko, a co dorosły (rozumiany i jako rodzic, i jako para, i jako paczka znajomych). Została piątka, w której wszystkie odpowiedzi wypadły równie dobrze. Łączą je trzy rzeczy. Każdy z tych hoteli ma osobną przestrzeń dla dzieci i osobną dla dorosłych, każdy ma wyżywienie Ultra All Inclusive i każdy dostał wysokie oceny od polskich gości.
krajobraz kierunku
TOP 8. Najpiękniejsze plaże Kefalonii – od Myrtos po czerwony piasek XiKefalonia jest największą z Wysp Jońskich, a jej brzeg ciągnie się przez ponad 250 km. O wyglądzie tutejszych plaż zadecydowała jedna jedyna rzecz – wapień. I choć wapień kojarzy się raczej ze szkolną tablicą niż z wakacjami, to właśnie z niego bierze się wszystko, co przyjezdni fotografują tu najchętniej – olśniewająco białe kamyki, woda w błękicie trudnym do uwierzenia i klify spadające pionowo do morza. Wapień ma bowiem tę właściwość, że rozpuszcza się w wodzie, a wyspa jest od środka podziurawiona niczym gąbka. Na które z kefalońskich plaż warto poświęcić osobny dzień, komu która przypadnie do gustu i co ukształtowało ten brzeg? Zapraszam na wędrówkę wzdłuż wyspy.
krajobraz kierunku
TOP 5. Najlepsze hotele w MeksykuMeksyk to kraj, który u wielu z nas znajduje się na samej górze listy podróżniczych marzeń. Co nas tam przyciąga? Moim zdaniem wszechstronność – tutaj każdy spędzi czas tak, jak lubi. Historycy będą podziwiać dziedzictwo Majów i Azteków, a przyrodnicy wyruszą śladem bogactwa naturalnego – karaibskich plaż, cenot, gęstych dżungli i szczytów gór. Skoro o górach mowa – spacerowicze ruszą w pasmo Sierra Madre, a smakosze w swojej trasie uwzględnią klasyczne tacos na ulicach Cancún, gęste mole w Puebli i świeże ceviche w Puerto Vallarta. Wreszcie plażowicze wykorzystają słoneczny Meksyk na błogi relaks pośród 11 tysięcy kilometrów wybrzeża – od Pacyfiku po Karaiby. W Meksyku nie pytamy, kiedy lecieć – przecież o każdej porze zaplanujemy tu idealny urlop. Nieistotne pozostaje również miejsce – w końcu najlepiej byłoby odwiedzić każdy region. Co więc wymaga największej uwagi? Hotel, czyli logistyczne centrum każdego wyjazdu – jego wybór zaważy na całym urlopie. Możliwości jest sporo – od wielkich resortów nad wodą po wysokie wieżowce w centrum miasta. Aby ułatwić Wam decyzję, przygotowałem listę TOP 5 hoteli w Meksyku – od Pacyfiku po Karaiby.