Arabscy żeglarze nazywali tę wyspę Serendib i pod tą nazwą trafiła ona do perskiej baśni o trzech książętach, którzy w drodze potykali się o same szczęśliwe przypadki. Baśń przeczytał angielski pisarz Horace Walpole i w 1754 roku ulepił z niej słowo „serendipity”, czyli właśnie szczęśliwy przypadek.
Z sezonem plażowym przypadek, szczęśliwy czy nie, nie ma jednak nic wspólnego. Wyspą rządzą dwa monsuny, które uderzają w przeciwne brzegi w przeciwnych porach roku. Nazywa się je tu yala i maha. Południowo-zachodni yala zasypuje deszczem zachód i południe od maja do września, a północno-wschodni maha przychodzi nad wschód i północ od października do stycznia. Plaże na Sri Lance mają więc sezon przez cały rok, tylko za każdym razem po innej stronie wyspy.
Wraz z monsunami wędrują po wyspie fale dla surferów, a za nimi sezon na wieloryby. Na której plaży rozłożyć ręcznik i w którym miesiącu warto wybrać który brzeg? Objedźmy wyspę po kolei, od Bentoty na zachodzie aż po Nilaveli na dalekim północnym wschodzie.
W tym artykule przeczytasz o:
- Sri Lanka – plaże. Jakie są plaże na Sri Lance?
- Najpiękniejsze plaże Sri Lanki – TOP 10
- Bentota (zachodnie wybrzeże) – kurortowa klasyka i raj sportów wodnych
- Hikkaduwa (południowo-zachodnie wybrzeże) – rafa koralowa i podwodny świat
- Unawatuna (południe Sri Lanki) – łagodna zatoka i smak świeżych owoców morza
- Weligama (południowe wybrzeże) – najlepsze miejsce do nauki surfingu
- Mirissa (południowe wybrzeże) – płetwale błękitne i słynne Coconut Tree Hill
- Tangalle (południowe wybrzeże) – dzika strona wyspy i rajska Goyambokka
- Arugam Bay (wschodnie wybrzeże) – mekka surferów i Park Narodowy Kumana
- Passikudah (wschodnie wybrzeże) – płytka laguna w sam raz dla rodzin
- Uppuveli (północno-wschodnie wybrzeże) – spokojna plaża u bram Trincomalee
- Nilaveli (północno-wschodnie wybrzeże) – biały piasek i rezerwat Pigeon Island
- Na najpiękniejszych plażach Sri Lanki odpoczniecie podczas wakacji z Rainbow!
Sri Lanka – plaże. Jakie są plaże na Sri Lance?
Plaże na Sri Lance są piaszczyste, a różnią się przede wszystkim tym, co leży tuż za linią fal. Tam, gdzie zatokę zamyka rafa, woda jest płytka i spokojna jak w basenie, a turkusowe wody Unawatuny i Passikudah są tego najlepszym przykładem. Tam, gdzie plaża wychodzi wprost na otwarty ocean, występują fale, na których miłośnicy surfingu z połowy świata zaczynają swoją przygodę z deską. Woda ma 27-29°C przez cały rok, więc o temperaturze morza nie trzeba tu myśleć w ogóle.
Zachodnie wybrzeże wraz z południowym to strona kurortowa, z bardzo rozwiniętym zapleczem hotelowym od Negombo przez Kalutarę i Bentotę aż po Tangalle. Wschód przez dekady był dla podróżnych zamknięty z powodu konfliktu wewnętrznego, więc plaże na Sri Lance po tej stronie są spokojniejsze i mniej zabudowane, a zamykają je rafy oraz długie odcinki jasnego piasku. Najpiękniejsze plaże Sri Lanki leżą zatem po obu stronach wyspy – tylko każda ma swoje miesiące.
Sri Lanka mieści na 65 tysiącach kilometrów kwadratowych czternaście parków narodowych, a żółwie morskie składają jaja na obu jej brzegach – i na południu Sri Lanki, i na wschodzie.
Najpiękniejsze plaże Sri Lanki – TOP 10
Trasa, którą Wam proponuję, obiega wyspę przeciwnie do ruchu wskazówek zegara, od zachodu Sri Lanki, przez południe, po wschód i północny wschód. Taki porządek ma praktyczny sens, bo pokrywa się z kalendarzem monsunów – pierwszych sześć plaż wypada najlepiej między listopadem a kwietniem, a cztery ostatnie od maja do września.
Bentota (zachodnie wybrzeże) – kurortowa klasyka i raj sportów wodnych
Bentota leży jakieś sześćdziesiąt kilometrów od Kolombo, a wysoką pozycję w rankingu lankijskich plaż zawdzięcza rzece. Bentota Ganga dobija do wybrzeża, skręca i płynie jeszcze kilka kilometrów równolegle do oceanu, oddzielona od niego wąskim pasem piasku. Po jednej stronie tej mierzei znajduje się otwarty ocean z falami, a po drugiej woda rzeki – i to jej okolica zawdzięcza swoją sławę.
Sporty wodne uprawia się tu bowiem na tej rzecznej lagunie za mierzeją, a nie na oceanie, i już to samo odróżnia Bentotę od reszty wybrzeża. Skutery, narty wodne i banany pływają po wodzie bez fali, wypożyczalni sprzętu jest tu kilkanaście, a do uprawiania sportów wodnych trudno o lepszy adres na całej Sri Lance. Sama plaża zaczyna się kilkaset metrów dalej, po drugiej stronie mierzei.
Kilka kilometrów na północ, w Kosgodzie, działa jedna z najbardziej znanych wylęgarni żółwi na Sri Lance, gdzie jaja z gniazd zagrożonych przez przypływ i drapieżniki przenosi się do wybiegu, a wyklute młode trafiają do oceanu. W okolicy znajduje się również Lunuganga, wiejska posiadłość Geoffreya Bawy, architekta, który nauczył modernizm otwierać domy na tropikalny klimat, zamiast go od niego odgradzać, a własny ogród przebudowywał od 1948 roku aż do śmierci w 2003 roku. Dom i ogród są dziś otwarte dla odwiedzających.
Plaża jest szeroka, piasek złocisty, dno opada powoli, a zaplecze hotelowe jest największe w kraju. Sezon trwa tu od listopada do kwietnia, czyli dokładnie wtedy, gdy w Polsce jest najzimniej.
Hikkaduwa (południowo-zachodnie wybrzeże) – rafa koralowa i podwodny świat
Czterdzieści kilometrów dalej na południe leży miejscowość, od której zaczęła się cała turystyka plażowa na Sri Lance. Hikkaduwa uchodzi za pierwszy kurort wyspy, bo już w latach sześćdziesiątych docierali tu hipisi lądowym szlakiem z Europy do Indii.
Ściągnęła ich tu rafa koralowa, która zaczyna się już kilkadziesiąt metrów od brzegu, więc dopływa się do niej wpław. Cały ten odcinek wybrzeża objęto ochroną jako morski park narodowy. Podwodny świat ogląda się tu z maską i rurką, bez schodzenia głębiej niż na kilka metrów, albo z pokładu łodzi ze szklanym dnem. Zielone żółwie podpływają do samej plaży, bo żywią się rosnącymi tu wodorostami.
Hikkaduwa ma jeszcze drugie oblicze. Między listopadem a kwietniem przychodzą tu fale i pracują szkoły surfingu, a wieczorami wzdłuż głównej drogi otwierają się lokalne bary i restauracje. To najbardziej rozrywkowy odcinek południowo-zachodniego brzegu.
Unawatuna (południe Sri Lanki) – łagodna zatoka i smak świeżych owoców morza
Sześć kilometrów za Galle, którego holenderski fort z listy UNESCO zaczęli stawiać Portugalczycy w 1588 roku, otwiera się półkolista zatoka zamknięta rafą. Rafa daje Unawatunie łagodne zejście i spokojną wodę nawet wtedy, gdy na sąsiednich plażach podnoszą się fale. Rodziny z małymi dziećmi wybierają na południu Sri Lanki przede wszystkim tę zatokę.
Nad zatoką wznosi się wzgórze Rumassala, a według Ramajany, wielkiego indyjskiego eposu, jest to fragment Himalajów, który upuścił tu małpi bóg Hanuman. Niósł na Sri Lankę całą górę leczniczych ziół dla Lakszmany, brata Ramy, ciężko ranionego w walce z Rawaną, demonicznym królem tej wyspy. Lankijski historyk i lekarz C. G. Uragoda wywodził od tej opowieści samą nazwę miejscowości, bo sinhalskie „onna wetuna” znaczy tyle, co „o, tam spadło”. Na wzgórzu udokumentowano około 150 gatunków roślin leczniczych! W innych częściach wyspy prawie ich nie ma. Ciekawe, prawda?
Na szczycie wzgórza stoi biała Pagoda Pokoju, jedna z kilkudziesięciu, jakie japoński zakon buddyjski stawia od czasów Hiroszimy na całym świecie jako pomniki pokoju, a u podnóża leży ukryta Jungle Beach.
Wzdłuż zatoki ciągną się liczne restauracje, w których miłośnicy owoców morza dostają świeży połów kilka godzin po wyjściu łodzi. Na talerzach lądują tu przede wszystkim krewetki, kalmary i tuńczyk. Sezon trwa od listopada do kwietnia.
Weligama (południowe wybrzeże) – najlepsze miejsce do nauki surfingu
Dwadzieścia kilometrów dalej na wschód brzeg wygina się w szeroką, płaską zatokę. Weligama jest najlepszym miejscem do nauki surfingu na Sri Lance, a decyduje o tym ukształtowanie dna.
Zatoka ma bowiem dno piaszczyste, bez rafy i bez kamieni, a fale rozsypują się na niej powoli, daleko od piasku. Upadek z deski kończy się tu w piasku, nie na koralowcu. Szkoły surfingu i wypożyczalnie desek stoją jedna obok drugiej wzdłuż całej plaży, a doświadczonych surferów zabiera się stąd na sąsiednią Midigamę, gdzie fale są już poważniejsze.
Dwieście metrów od brzegu sterczy z wody skała, na którą przy niskiej wodzie przechodzi się z plaży w bród. Zwożono tam kiedyś w workach kobry wyłapane w okolicy, bo buddyzm zabrania zabijania zwierząt i węże wywozi się, zamiast je tępić. W 1925 roku skałę kupił za 250 rupii Francuz Maurice Talvande, który podawał się za hrabiego de Mauny, kazał usunąć węże i postawił na niej ośmioboczny dom z ogrodem. Wysepce nadał nazwę Taprobane, bo tak starożytni Grecy nazywali cały Cejlon.
W 1952 roku Taprobane kupił amerykański pisarz Paul Bowles. Dokończył tam „Dom pająka” i wpisał willę do powieści jako jedno z miejsc akcji. Dziś można to miejsce wynająć.
Mirissa (południowe wybrzeże) – płetwale błękitne i słynne Coconut Tree Hill
Kolejne dziesięć kilometrów i docieramy do najsłynniejszego na Sri Lance miejsca na spotkanie z wielorybami. Z Mirissy wypływa się po płetwale błękitne, największe zwierzęta w dziejach naszej planety.
Pod przylądkiem Dondra szelf jest najwęższy na całej wyspie i kilka kilometrów od plaży ocean ma już około kilometra głębokości. Płetwale trzymają się takiej głębiny, bo tam mają pokarm, więc ich szlak biegnie tuż przy brzegu. Wypłynięcie do nich zajmuje trzy albo cztery godziny zamiast całego dnia. Sezon na wieloryby trwa tu od listopada po kwiecień, ze szczytem między grudniem a marcem. Od maja obserwacje przenoszą się na przeciwną stronę wyspy, pod Trincomalee.
Sama plaża dzieli się na dwie zatoczki oddzielone skalnym cyplem, a nad każdą z nich stoi własny punkt widokowy. Na wschodnim krańcu jest to Parrot Rock, na który wchodzi się po schodach wykutych w skale. Nad zachodnim wznosi się porośnięte palmami wzgórze Coconut Tree Hill. Coconut Tree Hill jest dziś najczęściej fotografowanym punktem widokowym południowego wybrzeża, a wychodzi wprost na zachodni horyzont, więc po zachód słońca przychodzi się właśnie tutaj. Woda w zatoce jest spokojna, a fale łagodne na tyle, że i w Mirissie uczy się surfować.
Tangalle (południowe wybrzeże) – dzika strona wyspy i rajska Goyambokka
Kolejne czterdzieści kilometrów na wschód i zabudowa się przerzedza, a brzeg zaczyna kluczyć między skałami. Pod Tangalle leżą najbardziej kameralne zatoczki południowego wybrzeża, z Goyambokką i Silent Beach na czele, wciśnięte między granitowe głazy i palmy.
Na otwartych plażach pod Tangalle biją wysokie fale i ciągną prądy, więc do kąpieli schodzi się w chronione zatoczki. Każda ma po kilkadziesiąt metrów piasku i osłonę ze skał z trzech stron, a w środku sezonu leży na niej kilkanaście ręczników.
Dziesięć kilometrów na wschód leży Rekawa. Na tę plażę przychodzi składać jaja pięć z siedmiu gatunków żółwi morskich świata, a Sri Lanka ma tylko dwa takie miejsca. Nocne wyjścia prowadzą wolontariusze projektu ochronnego, bez latarek i bez lamp błyskowych. Najlepiej trafić na pełnię między styczniem a kwietniem, bo samice wychodzą na piasek za światłem księżyca.
Kilkanaście kilometrów dalej bije Hummanaya, jedyny komin morski na Sri Lance. To szczelina w skale, przez którą fala wystrzeliwuje wodę na ponad 20 metrów w górę!
Arugam Bay (wschodnie wybrzeże) – mekka surferów i Park Narodowy Kumana
Tu Sri Lanka przechodzi na drugą stronę kalendarza. Arugam Bay jest mekką surferów na Sri Lance, a jej sezon otwiera dokładnie ten monsun, który zamyka plaże południa. Kiedy yala przychodzi w maju nad Mirissę i Unawatunę, nad wschodnim brzegiem stoi suche niebo, a od południowego wschodu przychodzą równe, długie fale.
Praworęczna fala z Main Point, czyli taka, na której jedzie się w prawo, należy do najbardziej znanych w Azji, a największą siłę ma od lipca do października. Początkujący jeżdżą kilka kilometrów dalej, na Baby Point i Whiskey Point, a cała miejscowość Arugam Bay mieści się przy jednej drodze z knajpkami i wypożyczalniami desek.
Trzydzieści kilometrów na południe leży Park Narodowy Kumana z rozległą laguną w mangrowcach, utworzony w 1970 roku i uznawany za jedno z najważniejszych lęgowisk ptaków wodnych w Azji Południowej. Miłośnicy przyrody trafiają tu również na słonie, bo Kumana graniczy z Yalą, najsłynniejszym parkiem narodowym wyspy, który nosi tę samą nazwę co monsun z południowego zachodu.
Passikudah (wschodnie wybrzeże) – płytka laguna w sam raz dla rodzin
Sto pięćdziesiąt kilometrów na północ zatokę zamyka od strony oceanu rafa, która łamie fale, zanim dojdą do brzegu. W Passikudah wchodzi się dzięki temu w morze i idzie kilkaset metrów, a woda wciąż sięga do pasa.
Efektem jest naturalny basen o długości kilku kilometrów, z turkusowymi wodami i piaszczystym dnem bez jednego kamienia.
Podróżni wrócili na wschodnie wybrzeże dopiero po 2009 roku, kiedy skończył się trwający dekady konflikt wewnętrzny, i dlatego hotele w Passikudah należą do najnowszych na wyspie. Stoją wzdłuż jednej, kilkukilometrowej plaży. Sezon wypada tu między majem a wrześniem, dokładnie odwrotnie niż na zachodzie i południu Sri Lanki. Kilka kilometrów dalej leży sąsiednia Kalkudah, dłuższa i jeszcze spokojniejsza.
Uppuveli (północno-wschodnie wybrzeże) – spokojna plaża u bram Trincomalee
Sto kilometrów wzdłuż wschodniego wybrzeża na północ i wjeżdżamy do miasta, o które przez trzysta lat biły się aż cztery europejskie potęgi. Trincomalee ma jedną z najgłębszych naturalnych przystani świata – i właśnie dlatego przechodziło kolejno w ręce Portugalczyków, Holendrów, Francuzów i Brytyjczyków, a sam fort zmieniał właściciela siedem razy. Uppuveli leży sześć kilometrów od centrum miasta.
W samym mieście warto wejść do Fortu Frederick, po którym chodzą wolno żyjące jelenie, i dalej na skałę Swami Rock ze świątynią Koneswaram, jednym z najważniejszych sanktuariów Sziwy w tej części Azji. Klif spada tam pionowo do morza na kilkadziesiąt metrów.
Sama plaża jest spokojna i mniej zabudowana od tych na południu. Piasek jest tu złocisty, dno opada powoli, a nad brzegiem postawiono kilka hoteli oraz lokalnych restauracji. Rejsy na wieloryby wypływają stąd od maja do października, czyli wtedy, gdy sezon w Mirissie już się zamknął. Widuje się na nich kaszaloty, a przy odrobinie szczęścia również płetwale błękitne. Zachód słońca oglądać trzeba natomiast po przeciwnej stronie wyspy, bo ten brzeg zwrócony jest na wschód.
Nilaveli (północno-wschodnie wybrzeże) – biały piasek i rezerwat Pigeon Island
Jeszcze dziesięć kilometrów na północ i trafiamy na najjaśniejszy piasek całego wybrzeża. Nilaveli to kilkukilometrowa plaża z drobnym, białym piaskiem i bardzo łagodnym wejściem do wody, w dużej części wciąż bez zabudowy.
Główna atrakcja leży jednak kilometr od brzegu. Pigeon Island wzięła nazwę od skalnych gołębi, które gniazdują na niej do dziś. Brytyjczycy, którzy trzymali w Trincomalee jedną ze swoich największych baz morskich, urządzili sobie na wysepce strzelnicę artyleryjską. Ochroną objęto ją w 1963 roku, a w 2003 roku dostała rangę morskiego parku narodowego i dzisiaj obowiązują tu wyznaczone strefy pływania oraz zakaz dotykania koralowców.
Płynie się tam kwadrans łodzią, a snorkeling jest najlepszy na całym wschodnim wybrzeżu. W płytkiej wodzie regularnie widuje się rekiny rafowe czarnopłetwe, płochliwe i niegroźne dla ludzi, dorastające do niespełna dwóch metrów. Nad rafą pływają też żółwie zielone i szylkretowe. Same koralowce odbudowują się po blaknięciu, czyli po utracie barwnych glonów, które wyrzucają z siebie, gdy woda robi się za ciepła. Sezon trwa tu od maja do października.
Polecane wycieczki
Na najpiękniejszych plażach Sri Lanki odpoczniecie podczas wakacji z Rainbow!
Na lankijskim wybrzeżu czeka znacznie więcej plaż niż te wymienione powyżej – Negombo z rybackimi kanałami pod samym lotniskiem, kitesurfingowa Kalpitiya na północnym zachodzie, kameralne Talalla i Hiriketiya na południu oraz plaże tamilskiej Jaffny na dalekiej północy.
Sri Lanka bardzo rzadko bywa jednak wyjazdem wyłącznie plażowym. Wycieczki objazdowe po Sri Lance prowadzą przez Kolombo, Kandy ze Świątynią Zęba Buddy, Sigiriyę, Anuradhapurę i plantacje herbaty, a wybrane programy łączą zwiedzanie z kilkoma dniami nad oceanem. Bazą wypoczynkową jest w nich zwykle zachodnie wybrzeże, więc wakacje All Inclusive na Sri Lance czekają przede wszystkim w Bentocie, Kalutarze i Negombo, a Południowa Sri Lanka dokłada do tego Galle, wieloryby i wylęgarnie żółwi.
Sprawdźcie sami w ofercie wakacji na Sri Lance, który miesiąc pasuje Wam do którego brzegu. Życzę Wam fali dokładnie takiej, jakiej szukacie, wody ciepłej jak w wannie i pełni księżyca nad Rekawą – bo szczęśliwy przypadek szczęśliwym przypadkiem, ale kalendarz sprawdza się lepiej. Pogodnych podróży, drodzy Czytelnicy!

Artykuł autorstwa: Piotr Wilk
Absolwent turystyki i rekreacji, od lat związany z branżą turystyczną, gdzie przeszedł wiele szczebli kariery – od planowania wycieczek po stronie produktowej, poprzez content i social media, do zarządzania sprzedażą internetową w jednym z największych biur podróży w Polsce. Pasjonat nowych technologii, który skutecznie łączy tradycyjny świat turystyki z nowoczesnymi rozwiązaniami cyfrowymi. Wielbiciel sportów wszelakich. Zimą najchętniej spędza czas na stokach narciarskich, gdzie łączy zamiłowanie do gór z aktywnym wypoczynkiem. Nie odmawia jednak beztroskiego relaksu na hotelowym leżaku, kiedy przytrafia się taka okazja.Zobacz inne o:
Podobne artykuły













