Przejdź do treści

TOP 10. Najpiękniejsze plaże Wietnamu – od Zatoki Ha Long po wyspy Con Dao

Wietnamczycy od dawna opisują swój kraj jako bambusowy kij z miseczką ryżu na każdym końcu. Miseczki to żyzne delty Rzeki Czerwonej na północy i Mekongu na południu, a kij to wąski, górzysty pas lądu, który je łączy. Sam kij mierzy około 1650 kilometrów, natomiast brzeg wzdłuż niego liczy aż 3260 kilometrów, bo wije się przez kolejne zatoki, półwyspy i ujścia rzek. Wybrzeże jest tu zatem dwa razy dłuższe niż sam kraj.

Rozciąga się przy tym od podzwrotnikowej północy, gdzie zdarza się prawdziwa zima, po tropikalne południe, w którym pory roku sprowadzają się do suchej i deszczowej. Sezon plażowy obejmuje za każdym razem inny odcinek wybrzeża i płynnie przesuwa się po nim w ciągu całego roku.

Pytanie o najpiękniejsze plaże Wietnamu jest więc zawsze pytaniem o dwie rzeczy naraz – o miejsce i o miesiąc. Gdzie warto rozłożyć ręcznik i kiedy poszczególne brzegi pokazują się z najlepszej strony? Zejdźmy razem na piasek, po kolei, od granicy z Chinami po wyspy najdalej wysunięte na południe. Znajdziecie tu i te najsłynniejsze z wietnamskich plaż, i takie, o których w przewodnikach jest jedno zdanie. Najpiękniejsze plaże w Wietnamie leżą bowiem na całej długości tego brzegu.

Wietnam – plaże. Jakie są?

Plaże w Wietnamie są w większości piaszczyste. Na północy, wokół Zatoki Ha Long, brzeg dzieli się na niewielkie zatoczki wciśnięte między wapienne ostańce, czyli te same skalne wieże, które widać na zdjęciach z tutejszych rejsów. Najlepsze plaże środka kraju to długie, proste plaże miejskie. Stamtąd też pochodzi większość zdjęć z wietnamskich plaż, ciągnących się kilometrami wzdłuż Da Nang i Nha Trang. Południe Wietnamu to wyspy, wokół których można spotkać najcieplejszą wodę, bo w Zatoce Tajlandzkiej temperatura rzadko spada poniżej 26°C.

O barwie i przejrzystości wody na wietnamskim wybrzeżu decydują rzeki, których delty niosą do morza drobiny mułu. Przy stałym lądzie woda przybiera przez to ciepły, zielonkawy odcień, a jej przejrzystość rośnie wraz z odległością od ujść. Najczystsza woda, rajskie plaże z miękkim, białym piaskiem oraz najlepsze warunki do snorkelingu czekają na wyspach – takich jak Cham, An Thoi przy Phu Quoc czy Con Dao. Rzeki wpływają jednak nie tylko na przejrzystość morza, ale i na obecność samych plaż, o czym najlepiej świadczy historia Cua Dai koło Hoi An.

Obecność trzech stref klimatycznych przekłada się w Wietnamie na trzy zupełnie różne kalendarze pogodowe. Na północy najprzyjemniejsze warunki panują od marca do maja oraz od października do listopada, ponieważ zimą temperatura spada tam nawet do 10°C. Środek kraju cieszy się najlepszą pogodą od lutego do sierpnia, za to jesienią pojawiają się tam obfite opady i ryzyko tajfunów. Południe reprezentuje klimat tropikalny z porą suchą od listopada do kwietnia (25-35°C) oraz porą deszczową charakteryzującą się krótkimi ulewami, po których szybko wraca słońce. W efekcie w tym samym tygodniu jeden koniec kraju może cieszyć się idealnym słońcem, a drugi zmagać się z monsunem. Najlepszym kompromisem na objazd całego Wietnamu są marzec i kwiecień oraz październik i listopad, gdy żaden z trzech regionów nie znajduje się w szczycie pory deszczowej.

Bai Chay – największa plaża Zatoki Ha Long

Nasza plażowa trasa zaczyna się na północy, w mieście Ha Long, u progu zatoki z listy UNESCO – i na jednej z niewielu plaż w Wietnamie, która powstała w wyniku decyzji człowieka, a nie pracy fal. Brzegi zatoki tworzą bowiem skały i wapienne ściany schodzące pionowo do wody, więc w najsłynniejszym akwenie Wietnamu przez lata brakowało miejsca do kąpieli. Miasto postanowiło zrobić je sobie samo, usypując brzeg jasnym piaskiem sprowadzonym z wysp pobliskiego archipelagu Vân Đồn. Bai Chay jest dziś największą plażą w całej Zatoce Ha Long – mierzy ponad kilometr długości i około stu metrów szerokości, a wzdłuż piasku ciągnie się nadmorska promenada, sosny oraz kazuaryny o gałązkach przypominających sosnowe igły.

Sama nazwa znaczy tyle, co Spalona Plaża, i to od niej zaczyna się najlepsza tutejsza opowieść. Miejscowe podanie głosi, że w 1288 roku, podczas trzeciej mongolskiej wyprawy na Wietnam, oddziały pod wodzą Trần Khánh Dư podpaliły w tych wodach flotę zaopatrzeniową najeźdźców, dowodzoną przez Trương Văn Hổ. Konwój stanął w ogniu, wojsko na lądzie zostało bez żywności, a brzeg zyskał od tego pożaru nazwę, którą nosi do dziś.

Dno schodzi tu łagodnie, miękki piasek sypie się drobno, a kąpieliska w sezonie pilnują ratownicy. Do centrum miasta jest stąd zaledwie kilka minut spacerem, więc brzeg pełni funkcję miejskiego kąpieliska – przez co Bai Chay wypada znacznie spokojniej, niż sugeruje jej wojenna nazwa. Woda robi się przyjemnie ciepła od maja do września, natomiast zimą północ Wietnamu bywa chłodna, dlatego tutejszy sezon kąpielowy jest najkrótszy w całym kraju. Na horyzoncie stoją zaś te same spektakularne, wapienne ostańce, dla których ludzie przyjeżdżają w te strony.

Plaże Cat Ba – trzy zatoczki i najrzadsza małpa świata

Godzinę drogi morzem na południe leży Cat Ba, największa z wysp archipelagu liczącego ich ponad trzysta sześćdziesiąt. Plaże Cat Ba to trzy kameralne zatoczki, oznaczone po prostu numerami, czyli Cat Co 1, 2 i 3, wciśnięte w wapienne klify porośnięte bujną roślinnością i połączone nadmorską ścieżką wykutą w skale.

Cat Ba ma jednak więcej do pokazania niż same plaże, bo wyspa jest znacznie starsza od turystyki, która na nią przypłynęła. Park narodowy założono tu w 1986 roku, w 2004 roku wyspa weszła do sieci rezerwatów biosfery UNESCO, a w 2023 roku cały archipelag dołączył do Zatoki Ha Long na liście światowego dziedzictwa. Powód tych wyróżnień mieszka w lasach nad plażami – i nie ma go nikt inny na świecie. Langur złotogłowy występuje wyłącznie na Cat Ba i pozostało go od sześćdziesięciu do siedemdziesięciu osobników, co czyni z niego jedną z najrzadszych małp świata. Nie zobaczycie go w żadnym ogrodzie zoologicznym, więc miejscowi przewodnicy mówią o nim tak, jak o kimś ze swojej rodziny.

Zatoczki Cat Co są kameralne i osłonięte skałami – wysypano je jasnym piaskiem, a dno opada powoli. Sezon pokrywa się tu z całą północą kraju i trwa od maja do września. Poza kąpielą wyspa daje wspinaczkę na wapiennych ścianach, kajaki po Zatoce Lan Ha i szlaki przez las pierwotny, czyli kilka dni na świeżym powietrzu bez wychodzenia z wyspy. Miłośnicy przyrody przyjeżdżają tu przede wszystkim dla lasu.

Plaża My Khe – dziesięć kilometrów piasku w Da Nang

Kilkaset kilometrów niżej wybrzeże wypłaszcza się i zamienia w jeden długi pas piasku. Plaża My Khe pod Da Nang ciągnie się przez około dziesięć kilometrów i jest zarazem jedną z najdłuższych plaż w Wietnamie oraz jedną z najlepiej rozpoznawalnych w środkowej części kraju.

O jej sławie zdecydowały wojna i telewizja. W marcu 1965 roku właśnie na tym brzegu wylądowały pierwsze amerykańskie oddziały lądowe wojny wietnamskiej. W Da Nang stanęła jedna z największych amerykańskich baz w kraju i plażę zamieniono w ośrodek wypoczynkowy dla żołnierzy zjeżdżających tu z całego frontu. To oni nazwali ją China Beach i pod tą właśnie nazwą trafiła później do amerykańskiego serialu telewizyjnego, który emitowano w latach 1988-1991.

Niewielu wie, że już w 1967 roku powstał tu również klub surfingowy, założony przez żołnierzy sprowadzających deski ze Stanów, i że zapisało się do niego blisko sto osiemdziesiąt osób! To właśnie tamte deski dały początek dzisiejszemu surfingowi w Da Nang. Wietnamska nazwa wróciła po wojnie do powszechnego użycia i dziś plaża My Khe figuruje pod tym szyldem także w anglojęzycznych przewodnikach, jako My Khe Beach.

Pas piasku jest tu szeroki, a kąpieliska pilnowane przez ratowników, bo tutejsze prądy bywają zdradliwe. Latem morze przy plaży My Khe potrafi być spokojne, natomiast zimą, gdy nad środkowym Wietnamem wieje monsun północno-wschodni, fale wzmagają się i wtedy właśnie zjeżdżają tu surferzy.

Plaża An Bang – ta, którą Hoi An dostało od morza

Trzydzieści kilometrów dalej leży Hoi An, miasto lampionów z listy UNESCO. Plaża An Bang czeka kilka kilometrów od jego starówki, za polami ryżowymi.

Tutejsza historia jest opowieścią o rzece – i o tym, co się dzieje, gdy przestaje ona pracować. Każda piaszczysta plaża żyje z bilansu, w którym rzeki znoszą do morza piasek, a fale zabierają go z brzegu. Dopóki obie strony się równoważą, plaża istnieje. Główną plażą Hoi An była przez lata Cua Dai, chwalona w rankingach najpiękniejszych plaż Azji, ale od 2014 roku morze zaczęło ją zabierać, po kilkaset metrów w kolejnych sezonach. Przyczynę znaleziono w górze rzeki Thu Bon – zapory i wydobycie piasku odcięły brzeg od materiału, z którego się odbudowywał.

Przyjezdni przenieśli się wtedy na plażę An Bang i to ona przejęła rolę głównej plaży Hoi An. A jednak Cua Dai wraca. Prowincja Quang Nam ułożyła pod wodą falochrony i nawiozła piasek, dzięki czemu na ukończonym, ponaddwukilometrowym odcinku erozja niemal ustała.

Piasek na plaży An Bang jest jasny i sypki, a leżaki stoją przed barami i restauracjami. Wejście do wody wypada tu łagodniej niż na plażach miejskich, sezon trwa od lutego aż po sierpień, a wieczorami brzeg przejmują sami mieszkańcy Hoi An.

Wyspy Cham – rafa pod ochroną i zakaz plastikowych torebek

Dwadzieścia kilometrów od Hoi An, już na otwartym morzu, leży osiem granitowych wysp. Wyspy Cham są rezerwatem biosfery UNESCO od 2009 roku, a mieszka na nich, na jednej jedynej Hon Lao, około trzech tysięcy osób.

Rejs z przystani przy Cua Dai zajmuje kwadrans i pokazuje w skrócie całą specyfikę tego wybrzeża – zielonkawa woda przy ujściu rzeki ustępuje wodzie, w której widać dno. Na rafach koralowych wokół wysp Cham żyje 135 gatunków koralowców i 200 gatunków ryb! Wprowadzono tu zatem zasady surowsze niż gdziekolwiek indziej na tym wybrzeżu. Plastikowych torebek nie wolno przywozić na wyspy od 2009 roku, a plastikowe rurki dołączyły do zakazu w 2018 roku. Reszta Wietnamu i większość Europy wprowadzały podobne ograniczenia dobrą dekadę później.

Koralowców nie wolno tu dotykać, odłamywać ani zabierać na pamiątkę, a snorkeling odbywa się wyłącznie w wyznaczonych miejscach nad rafą. Morze bywa spokojne między marcem a sierpniem i wtedy właśnie wypływają łodzie, natomiast w porze monsunu przeprawa bywa wstrzymywana. Do snorkelingu najlepiej nadaje się okolica wysepki Hon Dai, gdzie czysta woda pozwala policzyć kamienie na dnie.

Tran Phu – miejska plaża Nha Trang

Pięćset kilometrów niżej klimat robi się w pełni tropikalny. Tran Phu jest główną plażą Nha Trang i ciągnie się wzdłuż nadmorskiej ulicy, od której wzięła nazwę, przez półkolistą zatokę długą około sześciu kilometrów.

Niewielu wie, że przy tej właśnie ulicy pracował jeden z najbardziej lubianych obcokrajowców w historii Wietnamu. Szwajcarsko-francuski lekarz Alexandre Yersin, ten sam, który w 1894 roku odkrył bakterię dżumy, przypłynął do Nha Trang już w 1891 roku i został tu do śmierci w 1943 roku. W 1895 roku założył przy brzegu laboratorium, z którego wyrósł tutejszy Instytut Pasteura, i wyprodukował w nim pierwszą surowicę przeciw dżumie.

Mieszkańcy zwracali się do niego Ông Năm, poufale, jak do kogoś ze swojej rodziny. Jeździł na rowerze do rybaków i leczył ich bezpłatnie, sprowadził do miasteczka pierwszy projektor filmowy dla dzieci, a majątek zapisał miejscowym. Po odzyskaniu niepodległości z wietnamskich map znikały francuskie nazwy, a ulice imienia Yersina zostały. Jego dom nad plantacją w Suối Dầu przebudowano na pagodę i zdjęcie lekarza stanęło w niej obok ołtarza Buddy. Mieszkańcy okolicy do dziś odprawiają za niego giỗ, czyli ceremonię w rocznicę śmierci, jaką Wietnamczycy urządzają własnym przodkom.

Infrastruktura turystyczna należy tu do najlepiej rozwiniętych na całym wybrzeżu. Plaża zaczyna się w zasadzie w centrum miasta, a nadmorski park z promenadą, leżakami i licznymi kawiarniami towarzyszy jej na całej długości. Warunki do uprawiania sportów wodnych są jednymi z najlepszych w kraju, od kajaków po parasailing. Piasek jest złocisty, a woda przy brzegu spokojna, bo zatokę osłaniają wyspy. Kąpać się można tu od stycznia do sierpnia – opady przychodzą dopiero jesienią.

Mui Ne – piętnaście kilometrów wiatru

Jeszcze dwieście pięćdziesiąt kilometrów w stronę Sajgonu i brzeg zmienia charakter. Plaża Mui Ne rozciąga się na około piętnaście kilometrów, a za nią, zamiast tropikalnej zieleni, zaczynają się wydmy.

Wszystko tłumaczy tu jeden czynnik – wiatr. Od listopada do kwietnia, w porze monsunu północno-wschodniego, wieje nad tym brzegiem stale i mocno, dzięki czemu Mui Ne daje doskonałe warunki do uprawiania sportów wodnych i uchodzi za stolicę kitesurfingu oraz windsurfingu w Wietnamie. Mui Ne leży przy tym w cieniu opadowym górskich wyżyn, które przechwytują deszcz, więc opadów jest tu mniej niż na wietnamskich wyspach.

Ten sam wiatr zniósł w głąb lądu piasek, z którego powstały Białe i Czerwone Wydmy, przez co okolica przypomina bardziej Saharę niż Azję Południowo-Wschodnią. Na wydmy jeździ się przede wszystkim na wschód i zachód słońca, gdy piasek zmienia barwę i staje się naprawdę wdzięcznym widokiem do fotografowania. Wioska rybacka obok kurortu pozostała wioską rybacką, a na wodzie kołyszą się setki okrągłych łodzi z plecionego bambusa. Więcej o okolicy piszemy w tekście o atrakcjach Mui Ne.

Woda ma tu 27-30°C i najcieplejsza bywa latem, gdy monsun się odwraca, wiatr słabnie, a plaża wraca w tryb idealnej do leżakowania. Zaplecze tworzą hotele wzdłuż jednej drogi, szkoły kitesurfingu oraz restauracje rybne. Sezon kąpielowy wypada tu więc latem, a aktywny wypoczynek na wodzie w porze suchej.

Ho Coc – plaża weekendowa pod Ho Chi Minh

Sto dwadzieścia pięć kilometrów na południowy wschód od Ho Chi Minh, za miastem Vung Tau, leży brzeg, na który mieszkańcy Sajgonu udają się, gdy chcą zobaczyć morze. W niewielkiej odległości od kilkumilionowej metropolii czeka spokojne otoczenie i ta atmosfera, którą w południowym Wietnamie spotyka się dopiero dalej od miast. Plaża Ho Coc daje kilka kilometrów jasnego piasku z wielkimi głazami rozsypanymi wprost na brzegu, co odróżnia ją od równych, wygładzonych plaż kurortowych.

Ho Coc leży z dala od drogi krajowej i nie prowadzi tędy żaden ruch przelotowy. Kilka kilometrów w głąb lądu, w rezerwacie przyrody Binh Chau i Phuoc Buu, bije ponad siedemdziesiąt gorących źródeł o temperaturze od 37 do 82°C. W najgorętszych oczkach wody miejscowi zanurzają jajka w koszyczkach i wyciągają je ugotowane. Warto odwiedzić je z ręcznikiem i strojem kąpielowym, bo w chłodniejszych sadzawkach wolno się zanurzyć.

Fala jest tu łagodna, a piasek sypki. Zaplecze pozostaje skromne – kilka ośrodków i restauracje rybne nad samą wodą. Sezon pokrywa się z porą suchą południa i wypada od grudnia do marca. Dwa kilometry w jedną stronę wzdłuż brzegu leży plaża Ho Tram, więc jeden przystanek daje w praktyce dwie plaże do wyboru.

Plaża Sao i plaża Khem – biały piasek na Phu Quoc, największej wyspie Wietnamu

Ostatnie dwa przystanki leżą już na wyspach, a pierwszy z nich w Zatoce Tajlandzkiej, po przeciwnej stronie kraju. Phu Quoc jest największą wyspą Wietnamu, mierzy 574 km², ma dziewięćdziesiąt dziewięć wzgórz, a dwie najsłynniejsze plaże Phu Quoc leżą na jej wschodnim brzegu.

Plaża Sao, znana za granicą jako Sao Beach, zajmuje około dwóch kilometrów drobnego, niemal białego piasku, a sąsiednia plaża Khem, czyli Khem Beach, zakręca w kształt półksiężyca. Obie plaże Phu Quoc leżą w spokojnych wodach osłoniętej strony wyspy, gdzie fala rzadko przekracza wysokość kostek, i obie mają ten sam miękki piasek, sypki oraz niemal biały. Woda sięga tu daleko od brzegu, więc Sao Beach wraca w zestawieniach najpiękniejszych plaż Azji Południowo-Wschodniej. Khem przez lata pozostawała terenem wojskowym i otwarto ją dla odwiedzających dopiero po 2009 roku, dzięki czemu dotrwała w stanie, którego próżno szukać na równie dostępnych brzegach.

Wyspa ma przy tym dwa brzegi i każdy z nich sprawdza się w innych miesiącach. Od listopada po kwiecień najlepiej wypada brzeg zachodni z Long Beach – morze jest spokojne, a przy zachodzie słońca widać jak schodzi ono wprost do wody. Od maja do października, kiedy nad wyspą wieje monsun południowo-zachodni, spokojniejsze i przejrzystsze wody zostają po stronie wschodniej, przy plażach Sao i Khem, które osłania od wiatru masyw wyspy.

Woda przy brzegu długo sięga tu tylko do kolan, co ma znaczenie przy małych dzieciach, a miękki piasek skrzypi pod stopami. Wyprawy na snorkeling prowadzą z Phu Quoc na południe, na rafy koralowe archipelagu An Thoi, gdzie podwodny świat należy do najbogatszych w kraju. Nad tymi samymi wysepkami przejeżdża najdłuższa trójkablowa kolejka linowa świata, mierząca prawie 7,9 kilometra, ale o niej i o pozostałych atrakcjach wyspy przeczytacie w tekście o zwiedzaniu Phu Quoc.

Con Dao – szesnaście wysp i najważniejsze lęgowisko żółwi

Ostatni przystanek leży najdalej od lądu i najdłużej był dla postronnych zamknięty. Con Dao to szesnaście wysp na otwartym morzu, jakieś dwieście kilometrów od Ho Chi Minh. Zamieszkana jest tylko Con Son, a większość powierzchni archipelagu zajmuje park narodowy, czyli około sześciu tysięcy hektarów lasu i czternastu tysięcy hektarów morza.

Historia tego miejsca jest trudna – i właśnie ona ocaliła tutejszą przyrodę. Od lat sześćdziesiątych XIX wieku Francuzi mieli na Con Son więzienie dla przeciwników politycznych. Wyspy pozostały więzieniem przez ponad sto lat, przez wojnę wietnamską włącznie. Na cmentarzu Hang Duong leży blisko dwa tysiące więźniów, a zachowane bloki odwiedza się dziś jak miejsce pamięci. Skoro jednak przez całe stulecie nie wolno tu było niczego budować ani łowić na własną rękę, rafy koralowe i dziewicze plaże przetrwały nietknięte.

Con Dao jest dziś najważniejszym lęgowiskiem żółwi morskich w Wietnamie. Na kilku plażach archipelagu setki samic wychodzą na piasek każdego roku, przede wszystkim na wysepce Bay Canh, od kwietnia do października, ze szczytem od czerwca do września. Wracają dokładnie na te plaże, na których same się wylęgły, a w najlepsze noce na Bay Canh wychodzi ich nawet trzydzieści naraz! Po złożeniu jaj strażnicy parku przenoszą je do pilnowanych wylęgarni, żeby nie zabrał ich przypływ ani drapieżniki, a po 45-60 dniach wypuszczają młode do morza. Program działa tu od lat dziewięćdziesiątych i był pierwszym takim w kraju.

Za najpiękniejszą z plaż archipelagu uchodzi Dam Trau, ze złotym piaskiem w zatoczce zamkniętej zalesionymi wzgórzami. Dam Trau leży na zachodnim brzegu Con Son i to jej największa zaleta, bo od listopada do stycznia wieje tu monsun północno-wschodni i podnosi falę na odsłoniętych plażach, a Dam Trau zostaje wtedy w zaciszu. W wodach parku narodowego żyje ponad tysiąc trzysta gatunków morskich, a tutejsze rafy uchodzą za najlepiej zachowane w Wietnamie.

Wakacje w Wietnamie – najlepsze plaże i trzy kalendarze

Lista najlepszych plaż w Wietnamie jest wyjątkowo trudna do ułożenia, bo zmienia się wraz z porą roku. Poza tym to wciąż wybór z 3260 kilometrów brzegu i z kilkudziesięciu opcji. Cóż, najpiękniejszych plaż w Wietnamie starczy na kilka osobnych wakacji. Z pozostałych dalej czekają Lang Co z własną laguną pod Hue, Doc Let na północ od Nha Trang i zatoki wokół Quy Nhon, a bliżej Sajgonu kurortowe Vung Tau oraz Long Hai. W samej Zatoce Ha Long zostają jeszcze Quan Lan i Ti Top.

Wakacje w Wietnamie rzadko jednak zaczynają się i kończą na plaży. Wycieczki objazdowe po Wietnamie prowadzą przez Hanoi, Zatokę Ha Long, Hoi An i Sajgon, a wybrane programy przedłużycie o kilka dni nad morzem, czyli o wakacje w wersji plażowej. Wśród plaż wybór wypada wtedy między dwoma brzegami. Wczasy na Phu Quoc dają tropikalną wyspę, biały piasek i ciepłe morze, a wypoczynek w Mui Ne stawia na wiatr, wydmy i aktywności.

Zajrzyjcie do oferty wakacji w Wietnamie i sprawdźcie sami, który miesiąc (i plaże!) pasują Wam najbardziej. Życzę Wam wiatru dokładnie takiego, jakiego szukacie, wody przejrzystej aż po dno i szczęścia do żółwi. Spokojnych podróży, drodzy Czytelnicy!

Data Publikacji: 13.09.2026
autor artykulu zdjecie

Artykuł autorstwa: Piotr Wilk

Absolwent turystyki i rekreacji, od lat związany z branżą turystyczną, gdzie przeszedł wiele szczebli kariery – od planowania wycieczek po stronie produktowej, poprzez content i social media, do zarządzania sprzedażą internetową w jednym z największych biur podróży w Polsce. Pasjonat nowych technologii, który skutecznie łączy tradycyjny świat turystyki z nowoczesnymi rozwiązaniami cyfrowymi. Wielbiciel sportów wszelakich. Zimą najchętniej spędza czas na stokach narciarskich, gdzie łączy zamiłowanie do gór z aktywnym wypoczynkiem. Nie odmawia jednak beztroskiego relaksu na hotelowym leżaku, kiedy przytrafia się taka okazja.

Zobacz inne o:

Podobne artykuły

krajobraz kierunku
TOP 8. Najpiękniejsze plaże Penang – od hipisowskiej Batu Ferringhi po dzikie zatoki parku narodowegoCała historia Penangu zaczyna się, jak głosi legenda, od jednego wystrzału z armaty. Gdy kapitan Francis Light objął tę wyspę w posiadanie 11 sierpnia 1786 roku, miał nabić działo srebrnymi monetami i wypalić w gęstwinę, aby zachęcić swoich ludzi do wyrębu bagiennego lasu. Z tego wyrębu wyrosło George Town, jeden z największych i najbogatszych portów handlowych ówczesnej Azji Południowo-Wschodniej, a z czasem także cały pas hoteli na północnym wybrzeżu. Niewielu dziś pamięta, że sam Light zmarł na tej wyspie już w 1794 roku, a jego syn William wytyczył później Adelaide. Wystarczy jednak przejść raptem kilka kilometrów na zachód, aby trafić do miejsc, które wyglądają dokładnie tak, jak zastał je kapitan. Dokąd zatem warto wybrać się nad wodę i ile trzeba nadłożyć drogi? Przejdźmy tym brzegiem od hoteli ku dżungli.
krajobraz kierunku
TOP 6. Gorące źródła w Grecji – najlepsze uzdrowiska i źródła termalneGdy podopieczny Ateny, Herakles, stanął przed słynnymi dwunastoma pracami z rozkazu króla Eurysteusza, bogini mądrości poprosiła swojego brata – Hefajstosa, by stworzył lecznicze źródła Edipsos – miejsce, w którym bohater mógłby regenerować się po każdej męczącej misji. Gdy bóg ognia uderzył swoim młotem o suchą ziemię, źródła wytrysnęły z hukiem w górę, a miejsce zyskało miano „Term Heraklesa”.  Ile w tej mitologicznej legendzie prawdy? Trudno powiedzieć. Jedno jest natomiast pewne – w Grecji wody pełne prozdrowotnych właściwości od zarania dziejów służą nie tylko medycynie, ale również higienie i relaksowi. Dziś, na terenie Hellady, oprócz pięknych krajobrazów, rozwijają się liczne ośrodki wodolecznictwa, gdzie możemy skorzystać z darów matki ziemi (lub, mitologicznie patrząc, bogini Gai). Od dzikich basenów termalnych na plażach, po wielkie ośrodki SPA. Jakie właściwości kryje w sobie termalna woda? Gdzie ją znaleźć? Odpowiedzi znajdziecie poniżej. 
krajobraz kierunku
TOP 5. Najlepsze hotele w Turcji – od Alanyi po DidimWilk syty i owca cała? Na wakacjach ta sztuczka niekoniecznie się udaje. Dziecko chce zjeżdżalni, okrzyków radości i rówieśników do zabawy, dorosły chce ciszy i godziny wolnej od decydowania o... w zasadzie czymkolwiek. Hotele, których specyfika pozwala połączyć potrzeby i dzieci, i dorosłych, i grup znajomych, i par, zasługują na osobną listę rankingową. I takiej listy nie da się zatytułować inaczej niż „najlepsze hotele w Turcji”. Przejrzałam kilkadziesiąt tureckich propozycji Rainbow i sprawdzałam w każdej to samo – co konkretnie dostaje tu dziecko, a co dorosły (rozumiany i jako rodzic, i jako para, i jako paczka znajomych). Została piątka, w której wszystkie odpowiedzi wypadły równie dobrze. Łączą je trzy rzeczy. Każdy z tych hoteli ma osobną przestrzeń dla dzieci i osobną dla dorosłych, każdy ma wyżywienie Ultra All Inclusive i każdy dostał wysokie oceny od polskich gości.
krajobraz kierunku
TOP 8. Najpiękniejsze plaże Kefalonii – od Myrtos po czerwony piasek XiKefalonia jest największą z Wysp Jońskich, a jej brzeg ciągnie się przez ponad 250 km. O wyglądzie tutejszych plaż zadecydowała jedna jedyna rzecz – wapień. I choć wapień kojarzy się raczej ze szkolną tablicą niż z wakacjami, to właśnie z niego bierze się wszystko, co przyjezdni fotografują tu najchętniej – olśniewająco białe kamyki, woda w błękicie trudnym do uwierzenia i klify spadające pionowo do morza. Wapień ma bowiem tę właściwość, że rozpuszcza się w wodzie, a wyspa jest od środka podziurawiona niczym gąbka. Na które z kefalońskich plaż warto poświęcić osobny dzień, komu która przypadnie do gustu i co ukształtowało ten brzeg? Zapraszam na wędrówkę wzdłuż wyspy.