Opinie o Kenia i Tanzania

5.2/6
(106 opinii)
Intensywność programu
5.0
Pilot
5.4
Program wycieczki
5.5
Transport
4.6
Wyżywienie
5.1
Zakwaterowanie
5.1
Zweryfikowane treści - Opinie pochodzą od Klientów, którzy odwiedzili dany hotel lub uczestniczyli w wycieczce objazdowej.
pani z lornetka
Dowiedz się, co sądzą inni
Nowość AI

Zastanawiasz się, czy ta wycieczka to dobry wybór? Wpisz pytanie, a dostaniesz podsumowanie wszystkich opinii naszych gości.

    2.5/6

    Czy ta opinia była pomocna?

    26

    Safari super - ale niekoniecznie z Rainbow

    Patrycja, Warszawa 19.07.2024 | Termin pobytu: czerwiec 2024 | Tagi: 36-45 lat, w parze

    Daję 2,5 gwiazdki zamiast 1 tylko przez wzgląd na przewodniczkę Panią Małgosię, która swoją charyzmą, uśmiechem, miłym i otwartym podejściem do nas oraz ogromną wiedzą na temat Afryki naprawdę zrobiła nam ten wyjazd udanym. Generalnie bardzo polecam zobaczyć wszystkie te piękne miejsca – mnie osobiście najbardziej się podobało Serengeti i Ngorongoro, natomiast raczej sugerowałabym skorzystanie z oferty innego biura. Gdyby Pani Małgosia zmieniła pracę, to w ogóle radziłabym omijać Rainbow szerokim łukiem. Cena jest bardzo wysoka i nie pokrywa za dużo, gdyż i tak na miejscu trzeba dać na dzień dobry dodatkowo 840 USD za kierowców i wjazdy do parków, gdzie były noclegi. Wiedzieliśmy o tym, przełknęliśmy to, bo bardzo nam zależało. Nie spodziewaliśmy się jednak, że biuro będzie robiło przy tym takie trudności, o czym poniżej. Najpierw zmieniono nam lotnisko, z którego był wylot – miało być Okęcie, a były Pyrzowice (generalnie loty z innych lotnisk jak Pyrzowice to fikcja, przynajmniej w 2024 roku). Następnie zmieniono daty i w ogóle wycieczkę – miało być safari i potem tydzień na Zanzibarze, a było safari i potem wypoczynek w Kenii w późniejszym terminie niż chcieliśmy – a to jednak duża różnica. Nie mieliśmy żadnej możliwości zweryfikowania cen jakie były wcześniej oraz okazało się, że liczba uczestników wyprawy jest tajna – czyli odwołano nam wyjazd, bo nie było dostatecznej liczby uczestników, ale nikt nie chciał nam udzielić informacji jaka jest ta liczba. Również gdy już było jasne, że impreza safari z wypoczynkiem w Kenii się odbędzie, to wciąż nie podano nam liczby osób biorącej w niej udział, więc w sumie nie wiedzieliśmy na co się decydujemy. Do tego postawa biura w stylu „nie mam pana płaszcza i co mi pan zrobi”, co w mojej ocenie jest niedopuszczalne w przypadku jednego z najdroższych wyjazdów w ofercie Rainbow – tak jak by im w ogóle nie zależało na utrzymaniu klientów, a raczej chcieliby się ich pozbyć. Poziom arogancji jednej z Pań był tak duży, że musieliśmy zmienić opiekuna, bo inaczej po prostu zrezygnowalibyśmy z wyprawy, na której bardzo nam zależało. Przy zmianie miejsca wylotu obiecano nam tylko parking na lotnisku za 0zł (gdzie pierwsza „opiekunka” z Rainbow później uporczywie dorzucała nam jakieś drobne płatności za to i trzeba było ponownie korygować umowę). Biuro miało gdzieś, że wylot był o 4:00 rano i powrót o 1:00 w nocy – tylko parking, żadnej usługi hotelowej byśmy mogli bezpiecznie dojechać i wrócić. Potem okazało się, że to nie jest NA lotnisku, a jakieś 2km od lotniska… Do tego tuż przed wyjazdem zmieniono nam parking na inny, do którego nie dało się ani wjechać używając kodów, ani wyjechać – trzeba było czekać, aż przyjedzie ktoś z obsługi, jakby nie było dość, że zostawia się samochód na 2 tygodnie w szczerym polu bez żadnej ochrony. Ponadto oczywiście oczekiwanie na dojazd do lotniska i przejazd później z lotniska na parking, co przy powrocie zajęło od momentu lądowania, do wyjazdu z parkingu w sumie ok. 2 godziny… jakby człowiek nie miał dość po 10h lotu i lądowaniu o 1:00 w nocy… tak więc parking koło lotniska opuściliśmy dopiero ok. 3:00 przez problemy z dotarciem na niego i później opuszczeniem go. Co do samego lotniska – nie opłaca się brać talonów za 1zł na sklepy na lotnisku, bo można go wykorzystać tylko w określonych sklepach i w Pyrzowicach są one ulokowane przed wejściem do strefy bezcłowej, tym samym nie kupi się np. wody na przelot. To jest akurat ważne, bo w trakcie 10h lotu nie ma żadnego cateringu, jak już to trzeba za wszystko płacić (w tym wodę). Dodam, że samolot jest w ogóle nieprzystosowany do tak długich lotów – to może latać najdalej do Hurghady, bo 4h jeszcze się jakoś zniesie, ale 10h z międzylądowaniem w Hurghadzie to już udręka - ciasno, niewygodnie, okropnie. Załoga miała szczęście, bo się wymieniała w Hurghadzie, natomiast pasażerowie musieli cierpieć. Co do samego safari – super! Widzieliśmy całą wielką piątkę i wiele więcej. Ponadto Pani Małgorzata wszystko super ogarniała, dostosowywała do naszych potrzeb i chętnie dzieliła się wiedzą na temat afrykańskiej przyrody i życia ludzi. Oczywiście jeepy w Tanzanii znacznie wygodniejsze niż busiki w Kenii - ale widać busiki tańsze, a to dla biura najważniejsze. Noclegi w większości super, poza Amboseli – tam była masakra – dziury w drzwiach, biegające robale po pokoju, niezbyt skuteczna moskitiera, bród itd. Itp. Biuro o tym wie i nic z tym nie robi. Kolejny problem z biurem – brak informacji, że w szczególności w Ngorongoro i Serengeti wcale nie jest zbyt ciepło i należy wziąć więcej ciepłych rzeczy. W nocy temperatura spada nawet poniżej 10 stopni, za dnia w najcieplejszym momencie to max. 24-25 stopni i często zimny wiatr. Do tego często brak lub niedostatecznie ciepła woda w lodgach i przeziębienie gotowe – co mnie niestety spotkało już 3 dnia wyprawy i towarzyszyło do końca pobytu w Afryce. Przejazd z safari na wypoczynek w Mombasie szedł gładko do momentu wyjazdu z lotniska, gdzie pojechaliśmy najpierw, gdyż 2 osoby nie zostawały na wypoczynek i wracały do Polski. Okazało się, że również Pani Małgorzata musiała nas opuścić, bo miała już nową grupę do przejęcia. Zostawiono więc nas samych z kierowcami (były 2 busiki – w jednym 7 pasażerów, a w drugim zostało tylko nas 2). Nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby nie fakt, że w Mombasie były wtedy protesty i blokady dróg. Tak więc o ile nowo przybyli turyści dostali eskortę policji, my musieliśmy radzić sobie sami. W pewnym momencie napatoczyliśmy się na blokadę – kierowca dał jakiś pieniądz by nas przepuścili, ale i tak okazało się to nie do końca wystarczające. Młodzi mężczyźni wchodzili do naszego samochodu (na szczęście tylko od strony kierowcy, nie do „naszej strefy”), a potem obwiesili się na samochodzie (3 czy 4 z tyłu, 1 z przodu) i tak przejechaliśmy z nimi kawałek. W drugim busiku nie było miejsca, więc ten został oszczędzony – my nie mieliśmy takiego szczęścia. Po jakimś czasie nam odpuścili i mogliśmy jechać już normalnie dalej. Potem kierowca pomylił drogę – dobrze, że mieliśmy zainstalowane ESIMy w telefonach i mogliśmy to sprawdzić w nawigacji i pokierować kierowcę w odpowiednią stronę. Generalnie przejazd zajął cały dzień, nie było tu przewidzianego żadnego obiadu, więc chociaż tyle, że na lotnisku dostaliśmy od ludzi z Rainbow (którzy tam zostali) wodę i jakieś babeczki, to przy tym ogromnym zmęczeniu przynajmniej nie byliśmy jakoś mega głodni. Konkludując – safari w Tanzanii i Kenii super, ale niekoniecznie z biurem Rainbow.

    2.0/6

    Czy ta opinia była pomocna?

    17

    Kenia i Tanzania 2014

    ANDRZEJ, KRAKOW 28.03.2014 | Tagi: 46-55 lat, ze znajomymi

    Pobyt w Tanzanii rewelacja , przyroda zadziwia. Pilotka o wielkiej wiedzy organizator grupy tragiczny. program ciekawy

    2.0/6

    Czy ta opinia była pomocna?

    13

    Średnio

    Dariusz, Goleniów 10.12.2019 | Tagi: 46-55 lat, w parze

    Ogólnie ciężko ale zwierząt dużo i pilot Robert OK

    1.0/6

    Czy ta opinia była pomocna?

    3

    Nieprzyjazne biuro

    Małgorzata 06.12.2025 | Tagi: 56-65 lat, w parze

    18 listopada mieliśmy zaplanowany wyjazd na objazdówkę" Kenia Tanzania" . Niestety wkradł się błąd w ETA i nie polecieliśmy do Mombasy. I tutaj zaczyna się historia. Natychmiast podeszliśmy do przedstawicieli biura na lotnisku a tutaj od razu tekst. Proszę pisać jak najszybciej rezygnacje. Zadzwoniliśmy do biura we Wrocławiu proponując ,że dolecimy na własny koszt i pokryjemy koszty transportu z lotniska. Niestety nikt się nie zainteresował naszym problemem i znowu pytanie : czy państwo rezygnujecie. J Po takim potraktowaniu wróciliśmy do domu a w następny dzień telefon z biura abyśmy przysłali mailem rezygnacje. W końcu zdecydowaliśmy się wykorzystać opłacony tydzień pobytu a na zapytanie czy może biuro odpłatnie zaoferować transport do hotelu znowu odmowa. Dolecieliśmy i dojechaliśmy na własny koszt . Nikt z rezydentów nie zainteresował się czy dotarliśmy, chociaż poinformowaliśmy biuro że wykorzystamy pobyt. Podczas wyjazdu grupy nie było żadnego rezydenta , który zainteresowałby się czy wszyscy wyjechali na lotnisku . Przedstawiciele innego biura byli w hotelu i na lotnisku. Jesteśmy klientami Rainbow od 16 lat. Wybieraliśmy dalekie wycieczki, czasami 2 razy w roku. Niestety to nasze pożegnanie z biurem. Taki brak empatii jest nie do zaakceptowania. A ciągłe ponaglania aby pisać rezygnacje jest skandalem. Małgorzata

    0.5/6

    Czy ta opinia była pomocna?

    0

    Jak popsuto ciekawą wycieczkę

    Stefan, Warszawa 07.04.2026 | Termin pobytu: marzec 2026 | Tagi: powyżej 65 lat, w parze

    Fatalny transport lotniczy i kołowy w Kenii. Lot w sumie 10h. Bez normalnego kateringu. Możliwość zakupu jedzenia ciepłego wyczerpana w pierwszym (były dwa) serwisie. W locie powrotnym podobnie. Samolot niewygodny, bez serwisu multimedialnego. Autobus z Mombasy do granicy z Tanzanią ciasny, nie było miejsca na kolana. Bus (od granicy z Tanzanią do Mombasy) ciasny - na tylnym siedzeniu osoba o wzroście powyżej 175 cm nie może usiąść wyprostowana. A droga wyboista. Okna boczne małe nie ma możliwości podziwiania krajobrazu (widoczny pas ok 4 m. od brzegu drogi). I to psuje całą wycieczkę.

    0.5/6

    Czy ta opinia była pomocna?

    0

    ORGANIZACYJNY DRAMAT

    Były Klient RAINBOW 03.04.2026 | Termin pobytu: marzec 2026 | Tagi: 46-55 lat, ze znajomymi

    Kwestie organizacyjne wycieczki całościowo niszczą wszelkie pozytywne doznania jakie powinny towarzyszyć uczestnikom takiego Safari. O ile można zrozumieć poranny lub nocny wylot samolotu z Polski, z czym oczywiście wiąże się nieprzespana noc, pomijając kwestie żenującego pomysłu międzylądowania, to wyjazd na drugi dzień w kierunku Tanzanii o godzinie 04:30 po pierwszej nieprzespanej nocy zasługuje na miano doktoratu honoris causa. Hotel do którego przywozi się owieczki, to z reguły europejski barak o standardzie najwyżej 7.0 na popularnych portalach rezerwacyjnych. O ciepłej wodzie należy zapomnieć, a i ta zimna jest ewenementem. Ze względu na olbrzymią wilgotność powietrza spowodowaną bliskością Oceanu, smród pleśni w tzw. pokojach hotelowych będzie towarzyszący do chwili wyjazdu. Generalnie na zmrużenie oka po pierwszej nieprzespanej nocy, ma się dwie, może trzy godziny. Tak więc w drugim dniu tego survivala spora grupa uczestników przypomina zombie, kolebiąc się na prawo i lewo w podskakującym na nierównościach, kenijskim, zatłoczonym busiku. W kolejnych dniach jest o tyle lepiej, że codzienne wyjazdy są planowane na godzinę 06:30, co powoduje konieczność zjedzenia śniadania o 05:30, czyli pobudki o 04:30 lub wcześniej. W przedostatnim dniu tej hucpy, na popołudniowe safari wybiera się garstka uczestników, reszta chodząc ze zmęczenia na rzęsach pozostaje w lodgy na wypoczynek. Wisienką na torcie jest ostatni dzień, w którym uczestnicy pomimo podpisanych umów na trzykrotne wyżywienie w ciągu dnia, otrzymują jedynie śniadanie, które powinno wystarczyć do kolejnego poranka czyli do dnia powrotu do kraju. Ale hitem samym w sobie tego dnia jest wpisanie do planu wycieczki czasu na odświeżenie się w tzw. hotelu po powrocie z safari, a przed wylotem do Polski. Pani na recepcji o jedynym słusznym kolorze skóry w tej części świata, otwiera szeroko oczy i ze zdumieniem wysłuchuje dziwnych zapytań uczestników o możliwość skorzystania z tej formy „relaksu” po podróży. Kończy się zatem na czekaniu na lotniskowego busa w tzw. hotelowej restauracji w konsystencji kompletnie brudnej i przepoconej. Brawo! Kwestie finansowe nie odbiegają od tych organizacyjnych. Koszt safari podany w umowie, znacząco wzrasta po codziennym opłaceniu bagażowych, kelnerów, kierowców i wszystkich pozostałych wyciągających ręce. I zapewne przebywając w tej części świata można zaakceptować tego rodzaju zachowania i obdzielić wszystkich usługodawców po dolarze, to po chłodnej kalkulacji uczestnik wycieczki nabiera dystansu co do kwoty opłaconej na rzecz biura przed wylotem. Skoro koszt Safari na głowę znacząco przebija tysiaka zielonych, to co jest w cenie płaconej w formie rezerwacji. Przelot czarterem, brudny, śmierdzący hotel w Mombasa czy zwiedzanie Hurghady z lotu ptaka? W tym wątku najciekawszym epizodem jest pobór opłaty na safari, które odbywa się w busiku w drodze z lotniska do hotelu. Dwie osoby w koszulkach RAINBOW pobierają od uczestników zielone, po czym w połowie drogi opuszczają pojazd tłumacząc się koniecznością odbioru kolejnej grupy. Uczestnicy wycieczki pozostają bez pokwitowania i pieniędzy, z nadzieją że to byli pracownicy biura, a nie grupka dobrze zorganizowanych przebierańców. Postępowanie wysoce naganne. Świat zna wiele podobnych przypadków malwersacji finansowej. Tym razem skończyło się na strachu. Może fajnie się to czyta, ale jak się w tym uczestniczy to już nie jest tak różowo. Jeśli zatem ktokolwiek planuje tego rodzaju eskapadę w powyższej formie należy na kilka dni przed wylotem solidnie wyspać się i nabrać na miejscu sporego dystansu do wyrzucania na prawo i lewo jedno lub dwu-dolarówek, zapominając całkowicie o kosztach wycieczki opłaconych przed wylotem. Szkoda, gdyż przy odrobinie pomyślunku, wsłuchując się na miejscu w sugestie uczestników w zakresie odpowiedniego wypośrodkowania pory dnia i nocy, celem uniknięcia potężnego zmęczenia, można z tej partyzantki zrobić naprawdę fajne safari.