Opinie o Morze lasów, lawa przyjemności

4.7/6
(53 opinie)
Intensywność programu
4.8
Pilot
5.2
Program wycieczki
4.8
Transport
4.6
Wyżywienie
4.6
Zakwaterowanie
4.3
Zweryfikowane treści - Opinie pochodzą od Klientów, którzy odwiedzili dany hotel lub uczestniczyli w wycieczce objazdowej.
pani z lornetka
Dowiedz się, co sądzą inni Nowość AI

Zastanawiasz się, czy ten hotel to dobry wybór? Wpisz pytanie, a dostaniesz podsumowanie wszystkich opinii naszych gości.

    6.0/6

    Czy ta opinia była pomocna?

    0

    wspaniała wycieczka

    Paweł Zbigniew, Warszawa 22.07.2025 | Termin pobytu: luty 2025

    Super wycieczka, super kraje,piękne wspomnienia, super pilotka Sylwia, ogólnie wycieczka i atrakcje na 6!

    6.0/6

    Czy ta opinia była pomocna?

    24

    Ameryka Łacińska w pigułce.

    Bartłomiej Stanisław, KRAKÓW 27.12.2024 | Termin pobytu: listopad 2024

    Kwintesencja Panamy, Kostaryki i Nikaragui-warto😍. Dużo wiedzy, fauny i flory. Wycieszka intensywna dla wymagających i stawiających obcowanie z naturą ponad komfort.

    6.0/6

    Czy ta opinia była pomocna?

    365

    Wyprawa do serca dżungli

    Mirka 27.02.2017

    Panama, Nikaragua i Kostaryka, ta wycieczka jest bezkonkurencyjna jeżeli chodzi o inne wyprawy do Ameryki Łacińskiej. Z przyjemnością podzielę się moją opinią i polecę ją każdemu podróżnikowi, który kocha dziką przyrodę. Ten program jest idealny dla osób, które chcą przeżyć przygodę, przede wszystkim mieć dużo atrakcji, kontaktu z dżunglą i zwierzętami, pokonać rzeki i jeziora, zobaczyć wodospady i dotrzeć do Indian. Pierwszego dnia wycieczki wylądowaliśmy w Panamie. Jadąc do hotelu większość z nas była pod wrażeniem ilości wieżowców i nowoczesności w kraju, w którym po dzień dzisiejszy żyją dzikie plemiona Indian. Drugiego dnia wyjazdu zwiedzaliśmy Muzeum Kanału Panamskiego. Na powietrzu oglądaliśmy śluzę, obserwowaliśmy wpływające do kanału ogromne statki. Wszystko to podziwialiśmy z platformy widokowej w bezpośrednim sąsiedztwie śluzy. Żeby dotrzeć na platformę trzeba było przejść przez kilkupiętrowe muzeum. Bardzo ciekawe, każdy poziom miał inną wystawę – np. wystawa inżynierii lub dzikiej przyrody, owadów. Muzeum było w połowie interaktywne, ciekawy był symulator statku. Wchodziło się do dosyć dużego pomieszczenia z ruchomą platformą i miało się przed sobą konsolę do sterowania. Dalej znajdował się ekran kinowy, na którym było widać jak płynie nasz statek. Można było samemu kierować – skręcać, przyspieszać, a nawet powoli wpłynąć do śluzy. Rzadko bywa, że muzeum może być atrakcją, to było. Po dobrym, ciepłym i słonecznym początku dnia ruszyliśmy dalej: do Gamboa. Wsiedliśmy na małe łodzie motorowe i rozpoczęliśmy rejs po jeziorze Gatun. Pływaliśmy między wysepkami, zatrzymywaliśmy się nad brzegami żeby oglądać z bliska dziką przyrodę. Tak z bliska, że na naszą łódkę wskoczyła mała małpka! Wszyscy rzucili się do fotografowania, później przewodnik zagonił małpkę znowu na drzewo. Następnie zwiedzaliśmy już Panama City – część historyczną i nowoczesną. Przejechaliśmy się również widokową drogą wybudowaną ponad morzem, była jedyna okazja na kupno oryginalnych kapeluszy tylko stąd. Ten dzień był aktywny, bardzo krótkie przejazdy autokarem. Trzeciego dnia wybraliśmy się na całodniową wyprawę do Indian. Żeby do nich dotrzeć musieliśmy pokonać kilometry rzeki płynącej w chylącej się nad nami dżungli w drewnianym czółnie indiańskim. Niebieska, płytka i przejrzysta woda, z każdej strony zielona dżungla, wszędzie liany, dzika przyroda i intensywnie niebieskie niebo nad nami. Coś pięknego, pod względem przyrodniczym ten dzień był najbardziej udany. W wiosce Indian dostaliśmy obiad składający się ze świeżej ryby i chipsów bananowych. Mieliśmy degustację owoców i alkoholu. Kobiety opowiadały nam o swoim codziennym życiu, był pokaz tańca, później sami tańczyliśmy z miejscowymi, można było się przebrać w lokalne stroje. W czasie wolnym chętni wzięli udział w kąpieli w krystalicznie czystej rzece. Z jednego miejsca na drugie było można spływać z nurtem rzeki, niezła zabawa. W katalogu nie ma informacji o kąpieli, należy więc ZABRAĆ STROJE KĄPIELOWE na ten dzień. Nasz pierwszy dzień na Kostaryce, a czwarty dzień wyprawy rozpoczęliśmy od zwiedzania bajkowego Muzeum Złota. Oglądaliśmy zbiory i wyroby wielu pokoleń. W muzeum panuje ciekawy klimat, ponieważ panuje półmrok, a lampy podświetlają jedynie złote eksponaty. Następnie pojechaliśmy do Parku Narodowego Wulkanu Irazu. Tego dnia należy zabrać WYGODNE BUTY i kurtkę przeciwdeszczową. Kostaryka jest ciepła, ale zimą niestety doskwierał nam tu lekko siąpiący deszcz. Szliśmy drogą w dżungli na górę, aby z miejsca widokowego obserwować lazurowe jeziorko wulkaniczne. Po drodze dokarmialiśmy wiewiórki, które pozowały nam do zdjęć z orzeszkiem w łapkach. Kiedy dotarliśmy na górę widok zasłaniały nam chmury. Po paru minutach mgła się rozeszła i naszym oczom ukazało się bajkowe jezioro, w dodatku z tęczą. Warto było zrobić sobie długi spacer pod górkę żeby zobaczyć coś tak pięknego. Piątego dnia również zwiedzaliśmy park przy Wulkanie Poas. Widzieliśmy jeszcze bardziej imponujące jezioro kraterowe Botos Lake. Tutaj już nie było gęstej dżungli, teren wyglądał raczej jak na księżycu. Mimo braku roślinności obserwowaliśmy kolibry przy nielicznych kwiatach. Po czasie zwiedzania nadszedł czas na odpoczynek, udaliśmy się do Doka Estate Coffee and Mill, pięknej i rozległej plantacji kawy, gdzie mieliśmy serwis All inclusive jeżeli chodzi o picie rodzajów kawy. Najlepsza była mrożona ze śmietaną, przepyszna. Obeszliśmy całą plantację, oglądaliśmy maszyny, proces suszenia, nawet sami grabiliśmy drewnianymi, metrowymi grabiami suszone ziarna kawy. Była możliwość zakupu naprawdę smacznej kawy w zwykłych polskich cenach. Polecam. Dobra rzecz na prezenty dla znajomych i rodziny, kawa opakowana w tradycyjnym worku. W La Paz Waterfall Gardens oglądaliśmy kilka wspaniałych wodospadów i byliśmy na farmie motyli i co najciekawsze – w ogrodzie kolibrów. Na małym placu było parę drzewek, so których doczepione były karmniki dla kolibrów. Była ich tam chyba setka, śmigały szybko raz z naszej lewej strony, raz z prawej, goniły się i wtykały dzióbki do karmników machając skrzydełkami. Robiliśmy im zdjęcia z bliska. Szóstego dnia udaliśmy się w spokojny i długi rejs łodzią po rzece w rezerwacie Cano Negro Wildlife Refuge. Był to znakomity wypoczynek na łonie natury. Płynęliśmy spokojnie łodzią, a z każdej strony wysoka dżungla. Oglądaliśmy ptaki, żółwie na brzegach, małpki, jednego leniwca z młodym. Był to czas na relaks, łódź zadaszona, ale i tak warto wziąć krem z filtrem. Przyjemny, udany dzień odpoczynku. Dzień siódmy był intensywny i niezapomniany, pełny atrakcji. Z rana spacerowaliśmy na podwieszonych ponad lasem deszczowym pomostach. Mieliśmy wrażenie jakbyśmy się unosili nad dżunglą razem z poranną mgłą. Oglądaliśmy piękną, dziką roślinność, liany, orchidee, epifity. Odwiedziliśmy serpentarium i dom żab, oglądaliśmy różne gatunki. ZDECYDOWANIE POLECAM Canopy Tour. Całe canopy obejmuje 13 zjazdów na linach nad dżunglą, ostatni jest z najwyższej platformy widokowej i ma aż kilometr długości. Można zjechać klasycznie lub na supermana, niesamowite emocje, wspaniała zabawa. Po środku trasy canopy istnieje również możliwość skoku tarzana, to takie połączenie huśtawki z bungee. Najpierw leci się w dół, później zaczyna huśtać w górę i w dół. Można zjeżdżać we dwoje ale o wiele lepiej jest samemu. Podczas canopy nie musimy brać aparatów, ponieważ jedzie z nami fotograf, który robi zdjęcia. Na koniec zabawy kupujemy płytkę ze zdjęciami całej grupy. Dnia dziewiątego mieliśmy treking z widokiem na imponujący wulkan. Jednak to nie on był tutaj główną atrakcją, a nieco pustynny, wysuszony krajobraz z buchającymi co chwilę gejzerami błotnymi. Oglądaliśmy jeziorka termalne i błotne, dużo gatunków jaszczurek. Dotarliśmy do ruchomych piasków, a raczej ruchomego błota, które wyglądało jak wielki kocioł czarownicy, w którym bulgotało. Cały park według legendy jest właśnie parkiem czarownicy i tak dokładnie wygląda. Park był świetną odmianą po poprzednich dniach spędzonych w dżungli. Później pojechaliśmy do Granady – najpiękniejszego według mnie miasteczka kolonialnego w Nikaragui. Skorzystaliśmy z wycieczki dodatkowej – przejazd dorożkami po miasteczku. Tego dnia mieliśmy bardzo ciekawą i naprawdę wykwintną kolację w dobrym lokalu. Cała grupa poszła na prawdziwe steki. Samemu wybierało się poziom wysmażenia. Steki dosłownie rozpływały się w ustach, a nie jestem ich fanką, jednak te były obłędne. W Polsce ciężko trafić na dobry stek, a tutaj i również w Leon można było dobrze zjeść. Zachęcam wyjść po kolacji na samodzielne zwiedzanie, miasto bezpieczne, wszędzie dużo ulicznych grajków i artystów. Jest gdzie wypić kawę i drinka. Dziesiąty dzień poświęcony był na wypoczynek na wyspie Ometepe. Należy zabrać STROJE KĄPIELOWE. Tylko tutaj możemy czuć się jak w morzu, a jesteśmy w ogromnym, słodkim jeziorze, na którym są fale! Podczas porannego rejsu na wyspę było można zrobić malownicze zdjęcia dwóch czynnych wulkanów. Dopłynęliśmy na wyspę i zatrzymaliśmy się w restauracji przy plaży. Chętni zjedli obiad (polecam szaszłyki), a po przebraniu się w stroje poszliśmy się kąpać. Na plaży są leżaki, nie ma problemu żeby zostawić rzeczy. Jedenastego dnia rano skorzystaliśmy z ciekawego fakultatu: rejs łodziami motorowymi pośród wysepek. Udana, poranna wycieczka, byliśmy przy wielu prywatnych rezydencjach gwiazd, oglądaliśmy wyspy na sprzedaż i podpłynęliśmy na wyspę małp. Później zawitaliśmy do wytwórni garncarskiej i tropikalnej plantacji. Oglądaliśmy przepiękne jezioro kraterowe, najciekawsze ze wszystkich. Mieliśmy spacer w parku narodowym, znowu w towarzystwie wulkanu. Dzień zakończyliśmy na osobliwym targu rękodzieła i na kolację znowu jedliśmy pyszny stek – tym razem w Leon. Dzień dwunasty rozpoczęliśmy w dobrym nastroju, jechaliśmy bowiem na degustację rumu. Odwiedziliśmy fabrykę, jeździliśmy po niej meleksami, piliśmy i zrobiliśmy udane zakupy. W dobrym nastroju pojechaliśmy do rezerwatu Isla Juan Venado, gdzie oglądaliśmy żółwie, namorzyny i kąpaliśmy się na prawdziwie rajskiej plaży. Zabrać stroje kąpielowe! Trzynastego dnia grupa jechała na Volcano surfing. Weszliśmy wysoko na wulkan, z którego widok przypominał krajobraz księżycowy. Na dole każdy chętny dostał deskę, na której można było zjechać z góry. Tego nie da się opisać słowami, trzeba obejrzeć na youtube ‘’volcano surfing Nikaragua’’. Osoby, które nie chciały jechać na wulkan albo zostały w Leon albo pojechały na tę samą rajską plażę, co dnia poprzedniego. Później mieliśmy zwiedzanie przepięknego Leon razem z kolonialnymi uliczkami, katedrami i muzeami. Wieczorem zakwaterowaliśmy się w hotelu nad morzem na dwa ostatnie dni wycieczki. 14-15 dzień był wypoczynkiem w pięknym, dużym ośrodku hotelowym. Było tu parę basenów, przepiękna szeroka plaża. Po całym kompleksie biegały białe wiewiórki. Zostaliśmy zakwaterowani w domku z prywatnym patio i hamakiem. Wyżywienie było przewspaniałe! Idąc w prawo na plaży dojdziemy do centrum sportów wodnych, gdzie warto wypożyczyć deski do mini surfingu. Morze wspaniale faluje i niesie nas daleko razem z falami. Nie potrzeba żadnych butów ochronnych, można iść daleko w głąb wody i nadal jest płytko. Hotel organizuje również ciekawą wycieczkę na quadach połączoną ze zwiedzaniem okolicy. W programie wycieczki nic bym nie zmieniła i nie było żadnego punktu, który mi się nie podobał, dlatego ta wyprawa jest wyjątkowa. Ciężko będzie ją przebić. ; ) Zastanawiałam się, dlaczego mojej ukochanej wycieczki nie ma obecnie w sprzedaży. Mam ogromną nadzieję, że znowu będzie realizowana i starałam się jak najbardziej wiarygodnie ją opisać, aby pokazać osobom, które jeszcze myślą nad kierunkiem wyprawy do Ameryki, że to jest odpowiedni wybór. Zdecydujcie się przeżyć prawdziwą przygodę w sercu dżungli, zachęcam, polecam w 100% i życzę udanej podróży.

    6.0/6

    Czy ta opinia była pomocna?

    91

    Ameryka Srodkowa w pigułce

    Tadeusz, Rychvald 26.02.2018

    Optymalna okazja do zapoznania się w niecałe dwa tygodnie z trzema krajami Ameryki Srodkowej - podobnymi, ale jednak w wielu aspektach różniącymi się dosyć wyraźnie. Program umożliwia właśnie regionalne porównania, które doceni nawet ten, kto nie jest geografem.

    6.0/6

    Czy ta opinia była pomocna?

    18

    wycieczka Morze Lasów lawa przyjemności

    Andrzej Jarosław, Kleosin 26.03.2022

    wspaniała wycieczka,świetnie zorganizowano,doskonała praca Pani Kasi jako opiekunki grupy.Dużo ciekawych miejsc pokazanych przez opiekunkę grupy w sposób ciekawy i fachowy,świadczący o ogromnej wiedzy i obyczajów zwiedzanych krajów.

    6.0/6

    Czy ta opinia była pomocna?

    28

    Dzika przyroda

    Dariusz Stefan, BUCZKOWICE 04.02.2024 | Termin pobytu: styczeń 2024

    Wycieczka rewelacyjna dla ludzi kochających dziką przyrodę i adrenalinę. Niestety kolejny raz kontrahent lub Rainbow nie popisał się z lotami wewnętrznymi. Kompletny brak informacji o odwołanym locie z Panamy do Kostaryki. Dopiero na lotnisku dowiedzieliśmy się o odwołaniu lotu - mimo , że obsługa naziemna mówiła o odwołaniu tego rejsu dzień wcześniej. To by się zgadzało ponieważ tylko nasza wycieczka była na lotnisku i czekała na wylot. Co więcej następne wolne miejsca na samolot były dostępne dopiero na wieczór następnego dnia. Świadczy to o przebookowaniu pozostałych podróżnych wcześniej na wcześniejsze loty. Kompletny brak zainteresowania. Jednak pomimo przygód program został wykonany w całości a nawet dodatkowy dzień w Panamie City był ciekawy. Ogólnie polecam. Tylko te przeloty!!!. Biuro musi coś z tym zrobić.

    6.0/6

    Czy ta opinia była pomocna?

    314

    Morze atrakcji!

    Paulina 07.06.2016 | Termin pobytu: marzec 2017

    Naprawdę zdziwiła mnie dosyć niska ocena tej wycieczki, dlatego postanowiłam napisać dla kontrastu dobrą i wiarygodną opinię. Wiele razy podróżowałam z biurem Rainbow, również po krajach Ameryki Środkowej i Południowej i z czystym sumieniem mogę powiedzieć, że to moja wycieczka numer 1. :) Wcześniej na pierwszym miejscu była wyprawa: Meksyk, Gwatemala, Honduras, Belize, ale wycieczka do Nikaragui była nieporównywalnie ciekawsza. Dzień 1 – trochę historii, Kanał Panamski i muzeum – tutaj rada: budynek muzeum podzielony jest na poziomy, zwiedza się od najniższego do najwyższego i nie ma możliwości powrotu na poprzednie piętro. Radzę nie iść za grupą i pilotem do góry (ponieważ pilot był już tam wiele razy i zmyka na górny taras nacieszyć się widokiem). :D Mnie zainteresowała wystawa owadów, która była gdzieś na środku budynku, ale szybko przez nią przeszłam i już nie znalazłam drogi powrotnej na to piętro. Po południu odbył się rejs, był to przyjemny relaks po podróży samolotem, aczkolwiek nic nadzwyczajnego dla osób, które były np. w Wenezueli i pływały przy wodospadach. Styczność z dziką przyrodą w naszym przypadku była duża, ponieważ małpka wskoczyła nam do łódki. :) Oczywiście można było obserwować również kajmany z bliska, więc całkiem przyjemnie i w dodatku otaczały nas ładne widoki. Na koniec dnia odbyło się zwiedzanie miasta – miły, lajtowy spacer, jednak należy trzymać się grupy żeby się nie zgubić (starsza pani od nas niestety się zgubiła, ale nie była to wina pilota, a wszystko dobrze się skończyło). Pod wieczór zrobicie piękne zdjęcia, ponieważ stara część Panamy cudownie wygląda na tle tej nowej z potężnymi wieżowcami. Dzień 2 – wyprawa do plemienia była fenomenalna, nie mówię o Indianach, którzy śpiewają dla nas i tańczą, ale głównie o samym płynięciu do nich. Wsiedliśmy na wąskie łódeczki (całkowicie bezpieczne, tam nawet nie jest głęboko). Płynęliśmy wśród dzikiej roślinności, a nad nami stała prawdziwie wysoka ściana dżungli. Kiedy łódka przyspieszała lekko chlapało, więc można było ochłodzić się w gorący dzień. W wiosce Indian ciekawy był pokaz tańca, dzieci które skakały do wody ze skał, obiadek był pyszny i tradycyjny – pieczona ryba z chipsami bananowymi. :) Po jedzonku był czas na kąpiele w rzece dla chętnych (wziąć strój kąpielowy!), świetnie spływało się z jej nurtem. Jeśli ktoś zamierza płynąć na drugi brzeg rzeki należy uważać, bo są tam ostre skały. :) Dzień 3 – poświęcony na atrakcje historyczne i kulturowe. Warto wejść na wieżę kościoła, ponieważ roztacza się z niej fotograficzny widok na miasto. Dzień 4 – wulkan był bajkowy, trafiliśmy na bardzo dobrą pogodę i wszędzie latały maleńkie koliberki. :) Odbyliśmy miły, niemęczący spacer przy kraterze. Później jechaliśmy na plantację kawy, gdzie była jedna wielka degustacja niczym dolewka w KFC – pijesz ile chcesz i czego tylko sobie zażyczysz. Najlepsza była słodka kawa mrożona z mlekiem. Polecam zrobić zakupy w tej fabryce, o dziwo nie była droga jak to zazwyczaj na plantacjach czy w emporiach, a ma oryginalne opakowanie, więc idealnie nadaje się na upominki dla znajomych. :) Następnie udaliśmy się do parku wspaniałych wodospadów i na farmę motyli, które siadały na kolorowych ubraniach turystów. :) Dzień 5 – tego dnia był rejs, który uważam za zbędny, ponieważ dosyć długo było trzeba jechać do ''portu''. Widzieliśmy głównie ptactwo, a nie jestem jego fanką. Łódź płynęła wolno, był to widokowy rejs, a po nim wracaliśmy się niestety tą samą trasą do punktu wyjścia żeby udać się w stronę Monteverde. Tego wieczoru dla chętnych było nocne wyjście do dżungli, zachęcam do skorzystania (lub w ogóle do organizacji tej atrakcji), ponieważ szliśmy małą grupą z lokalnym przewodnikiem, który znalazł nam dużo zwierząt m.in. widzieliśmy ogromne patyczaki, papugi, pająki, małpki i pancernika. Wróciliśmy na późną, przepyszną kolację z pokazami artystycznymi. :) Na spacer należy wziąć bluzę i długie spodnie. Dzień 6 – Był to prawdziwy, wysoki las deszczowy z wiszącymi w powietrzu mostami. Lekko siąpił deszcz, ale dzięki temu mogliśmy poczuć atmosferę tego miejsca. Zachęcam wszystkich do skorzystania z canopy, było o wiele lepsze niż w innych krajach. Trasa obejmowała naście zjazdów, z czego ostatni był najwyższy i aż kilometrowy! Wiatr wydmuchiwał nam łzy z oczu. ;D Podczas canopy robione były zdjęcia. W tym parku, gdzieś w połowie trasy canopy tour była możliwość skorzystania z jeszcze jednej atrakcji jaką jest skok tarzana. Skacze się z platformy na linie, najpierw leci się mocno w dół, a później ruchem wahadłowym do góry – jest to ogromna huśtawka. :) Ciekawe przeżycie, ale należy upomnieć się o to jeszcze przed wyruszeniem na canopy, żeby przewodnik wiedział w jakim miejscu przystanąć. Dzień 7 – widokowy przejazd z ciekawymi przystankami. Dzień 8 – Tego dnia mieliśmy piękny trekking (można zabrać coś do zarzucenia na ramiona, ponieważ kiedy kropi jest naście stopni). Widzieliśmy wulkan, jeziorka w kraterach barwione tablicą Mendelejewa o turkusowej wodzie i gejzery. Dzień 9- rejs był piękny, statek nie płynął szybko, ale z każdą minutą zbliżaliśmy się do wyspy utworzonej z dwóch wulkanów. Na wyspę należy zabrać stroje kąpielowe i zjeść oryginalny i pyszny obiad w lokalnej restauracji. Polecam szaszłyki. :) Później udaliśmy się do najpiękniejszej miejscowości na tej wycieczce: do Granady. To takie małe kolonialne Leon, ale bardziej urocze i kameralne. Zachęcam do przejażdżki dorożkami i samodzielnego zwiedzania, a również do pójścia na prawdziwego steka. :) Dzień 10 – wycieczka dla chętnych była ciekawa, małą łódką pływaliśmy wokół wysepek – w części prywatnych, w części możliwych jeszcze do zakupienia, więc warto zapoznać się z ofertą. ;D Podpłynęliśmy również do wyspy małp. Następnie znowu trochę kultury i trochę widokowych, przyrodniczych atrakcji. Dzień 11 – do fabryki rumu średnio chciało mi się jechać, ale później jeszcze przed namorzynami warto zaproponować grupie wyjazd na plażę. Blisko Leon znajduje się wspaniała, dzika plaża z białym piaskiem i pięknymi muszelkami. Wyjazd na plażę jest również alternatywą dla osób, które nie chcą surfować na wulkanie następnego dnia. Dzień 12 – wulkan / alternatywnie plaża, a następnie zwiedzanie Leon. Warto jeszcze po kolacji pochodzić po rynku samodzielnie, ponieważ nocny klimat tego miasta jest jeszcze bardziej magiczny niż kiedy budynki są muskane słońcem. ;p Wieczorami często odbywają się również występy lokalnych cyrkowców. Następne dni – wypoczynek nad Pacyfikiem w luksusowym hotelu i ciekawa możliwość zobaczenia białych jak śnieg wiewiórek. Jeśli ktoś lubi aktywnie spędzać czas na prawo od hotelu idąc plażą znajduje się wypożyczalnia desek. Można sobie posurfować (chociażby leżąc na desce na brzuchu). Fale są niesamowite i niosą nas na desce aż do brzegu. :) Podsumowując wycieczkę: niesamowita dla przyrodników, nadaje się dla osób w każdym wieku - mamy atrakcje takie jak wulkan, canopy, a również dużo historii i kultury - muzea (takie fajne, interaktywne, w Panamie nawet był pokój z symulacją płynącego statku), zabytkowe miejscowości takie jak Leon czy Granada. :) Jak to a Ameryce duuużo dobrego jedzenia, zbliżonego do naszego, pyszne steki. :) Wycieczka łączy krajobrazówkę ze zwiedzaniem i atrakcjami - rzadko zdarzają się takie programy, a te 3 kraje do których się wybieramy mogą zaoferować wszystko. :) Na przejściach granicznych mało czekania, mało jazdy autokarem - naprawdę świetny program. Polecam tę wycieczkę wszystkim, nie będziecie żałować. :)

    6.0/6

    Czy ta opinia była pomocna?

    7

    Miły wyjazd z fajnymi ludźmi!

    Marcin 22.02.2025

    Z biurem Rainbow jeżdżę od 2016 roku, zwiedziłem z nim wiele pięknych miejsc w Azji czy w Ameryce Północnej i praktycznie nigdy się nie zawiodłem. Tym razem było podobnie. Wycieczka zrobiła na mnie niesamowite wrażenie, ze względu na różnorodność programu od wielkiego miasta Panamy przez lasy deszczowe Kostaryki aż do widoków aktywnych wulkanów w Nikaragui . Pierwszy raz chyba jechałem na wycieczkę i nie wiedziałem czego się dokładnie spodziewać, zawsze wybierałem zwiedzanie wielkich miast Tokio czy Singapuru, musiał być ten pierwszy raz. Jestem zadowolony że widziałem Kanał Panamski, ogólnie widok Panamy - starego miasta, wieżowców czy promenady z zachodzącym słońcem pozostaną na długo w mojej pamięci. Kostaryka również mnie urzekła swoją naturą. Mimo padającego deszczu przyjemnie się chodziło wśród drzew lasu deszczowego. Nikaragua to chyba była największa zagadka tej podróży jak pisałem wyżej totalnie nie wiedziałem czego oczekiwać od danego kraju. Kraj pozytywnie mnie zaskoczył, piękne widoki, kolorowe miasta i dodatkowo niepowtarzalny zjazd z wulkanu. Na koniec odpoczynek nad oceanem spokojnym w Panamie, Wycieczkę reasumując polecam jak każdą inna na której byłem z biurem Rainbow. Na pewno zaskoczy każdego początkującego czy wytrawnego podróżnika. Warto dodać że miałem chyba najlepszą grupę, z każdym można było zamienić zdanie i spędzić trochę czasu. każdego pozdrawiam z osobna :) . Pozostaje tylko sumienie odkładać pieniądze i jechać na kolejną wycieczkę - np. pociąg w nieznane z Rainbow :)

    6.0/6

    Czy ta opinia była pomocna?

    28

    Niezwykłe wrażenia

    ANETA i ANDRZEJ 13.03.2024 | Termin pobytu: luty 2024

    Warto zobaczyć niesamowity Kanał Panamski (technicznie rewelacyjny), wizyta u Indian robi wrażenie. Kostaryka to jeden wielki park krajobrazowy. Warto skorzystać z canopy. Miasta Nikaragui przecudne. Bardzo dużo do zobaczenia w krótkim czasie (dość intensywnie ale nie męcząco). Hotel na pobycie nie najnowszy ale bardzo fajny. Duży, piękna plaża (jest gdzie spacerować), kilka basenów. Wyżywienie bardzo dobre. Pilotem na wycieczce była Kasia. Wszyscy, bez wyjątku, byliśmy nią oczarowani. Wiedza, organizacja, empatia, urok osobisty, poczucie humoru - chodząca profeska. Polecamy z nią każdy wyjazd. My zrobimy to na pewno. Grupa świetna ! Pozdrawiamy

    6.0/6

    Czy ta opinia była pomocna?

    554

    Polecamy ciekawym świata

    Maciej, Gdańsk 30.03.2014

    Jest to wycieczka dla świadomych turystów. Nie dla ludzi zainteresowanych tylko zakupami pamiątek i degustowaniem alkoholi (choć i ci też będą pewnie zadowoleni). Z Rainbow'em byliśmy już w Wenezueli i Meksyku. Wycieczka była super udana dzięki Arturowi, który jest nie tylko przewodnikiem ale też podróżnikiem. Zna doskonale rejony po których prowadzi grupy i wie co polecić. Cały czas podnosi swoje kwalifikacje. Gdybyśmy podróżowali sami, w ciągu tylko 2 tygodni, nie zobaczylibyśmy nawet połowy atrakcji, które zagwarantował nam Rainbow. Wycieczka warta każdej wydanej złotówki. Bardzo dobrze spędzony czas, wypoczęliśmy i naładowaliśmy akumulatory na kolejny rok. Szkoda, że w ofercie Rainbow'a nie ma wycieczek 3-tygodniowych po Ameryce Łacińskiej. Chętnie skorzystalibyśmy z takiej opcji! :-)

telefon

Pobierz aplikację mobilną Rainbow

i ciesz się łatwym dostępem do ofert i rezerwacji wymarzonych wakacji!

pani-z-meteracem