Chromowane Chevrolety z lat 50., radzieckie Łady, polskie maluchy – kubańskie ulice to jedno z najbardziej niezwykłych muzeów motoryzacji na świeżym powietrzu. Samochody, które gdzie indziej dawno trafiłyby do skansenu, tutaj wciąż są codziennym środkiem transportu.
Ta motoryzacyjna mozaika nie powstała przypadkiem. Jest efektem rewolucji, embarga, sojuszy politycznych i kubańskiej zaradności, która pozwoliła utrzymać te maszyny na chodzie przez ponad pół wieku. Historia kubańskich samochodów to w pigułce historia samej wyspy – z jej burzliwą polityką, izolacją od Zachodu i niezwykłą kreatywnością mieszkańców.
Dlaczego Kubańczycy pokochali amerykańskie krążowniki szos? Skąd na karaibskiej wyspie wzięły się polskie Fiaty 126p? I jak to możliwe, że 70-letnie auta wciąż jeżdżą? Poznaj fenomen kubańskiej motoryzacji!
W tym artykule przeczytasz o:
Boom motoryzacyjny na Kubie przypadł na lata 50. XX wieku, kiedy to na kubańskie drogi zaczęły wyjeżdżać amerykańskie oldtimery, a widok luksusowego Chevroleta, Cadillaca czy Forda jadącego po ulicach Hawany był codziennością.
Nałożone przez USA embargo oraz nawiązanie współpracy gospodarczej z ZSRR spowodowało wzbogacenie się kubańskiej motoryzacji o radzieckie samochody i inne pojazdy użytkowe. W latach 60-80. po ulicach zaczęły jeździć radzieckie Łady, Moskwicze i Wołgi. Wtedy też na Kubie pojawił się polski akcent – Fiat 126p, który podbił serca Kubańczyków.
Z biegiem lat i luzowaniem przepisów importowych na wyspie zaczęły pojawiać się nowe samochody, jednak po dziś dzień to stare samochody królują na drogach. Wszystkie te elementy tworzą niespotykaną nigdzie indziej mieszankę motoryzacyjną.
W latach 50. XX wieku Kuba była jednym z największych importerów samochodów amerykańskich w Ameryce Łacińskiej. Wtedy też ulice miast zostały zalane przez amerykańskie krążowniki szos pochodzące od legendarnych amerykańskich marek. Najczęściej spotykane amerykańskie marki na Kubie to Chevrolet, głównie model Bel Air, Ford, model Fairlane, Cadillac, Buick, model Riviera, Dodge, model Coronet, a także Plymouth, model Belvedere i Oldsmobile.
Amerykańskie samochody charakteryzowały się dużymi rozmiarami, najczęściej ponad 5 metrów długości, bogactwem detali i chromowanych części oraz luksusowym wnętrzem, a niektóre posiadały zaokrąglone linie boczne przypominające kadłub samolotu.
Mieszkańcy wyspy pokochali amerykańskie klasyki motoryzacyjne, które stały się symbolem prestiżu i statusu społecznego. Za pojawienie się tych maszyn na Kubie odpowiedzialni są również licznie zamieszkujący ją Amerykanie, którzy sprowadzali swoje auta na wyspę. Co bogatsi mieszkańcy Kuby sprowadzali najnowsze modele bezpośrednio z Detroit, które w latach 50. przeżywało swoją złotą erę.
Produkowane tam auta stawały się ikonami dzięki designowi, który miał szokować i tworzyć efekt "wow”. Efekt ten tworzyły np. tailfiny, czyli płetwy nadwozia, których wygląd inspirowany był samolotami i wyścigiem kosmicznym między USA a ZSRR. Wrażenie robiły również dopracowane detale, pastelowe kolory i chromowane części, które sprawiały, że pojazd wyglądał drogo i luksusowo.
Wszystko zmieniło się w 1959 roku, kiedy to rewolucja kubańska z Fidelem Castro na czele obaliła rządy dyktatora Fulgencio Batisty. Castro przejął władzę na Kubie, ogłaszając ją krajem socjalistycznym. Od tego czasu stosunki Kuby z USA zaczęły się psuć, co w rezultacie doprowadziło do nałożenia na Kubę pełnego embargo handlowego. Kuba została odcięta nie tylko od amerykańskich aut, ale i od części potrzebnych do ich naprawy.
Kuba, po rewolucyjnym przejęciu władzy przez Castro, weszła w krąg państw socjalistycznych i nawiązała stosunki dyplomatyczne z Rosją Radziecką. W 1972 roku wyspa stała się oficjalnie członkiem RWPG (Rada Wzajemnej Pomocy Gospodarczej), ale współpraca między Kubą a ZSRR zaczęła się już w latach 60. Wtedy też na kubańskich ulicach zaczęły pojawiać się pierwsze samochody rosyjskie, które uzupełniły braki motoryzacyjne po wprowadzeniu amerykańskiego embarga.
Wstąpienie Kuby w poczet członków RWPG skutkowało zawarciem umów handlowych, w wyniku których na Kubę dostarczane były samochody i pojazdy użytkowe, a także paliwo i części do napraw. Kluczową rolę odegrały radzieckie samochody osobowe: Łady, Moskwicze i Wołgi oraz radzieckie samochody ciężarowe i inne pojazdy użytkowe: GAZ-y, ZiŁ-y i UAZ-y.
W ramach umów handlowych pozostali członkowie RWPG (głównie NRD, Czechosłowacja, Węgry, Polska, Bułgaria) dostarczali na Kubę ciężarówki, pojazdy użytkowe, motocykle i samochody różnych marek. Wśród dostaw na szczególną uwagę zasługują węgierskie autobusy – Ikarusy, które znacząco wzbogaciły flotę autobusową Kuby.
W kubańskim miksie motoryzacyjnym znalazło się miejsce dla polskich samochodów. Znaczącą rolę na wyspie odegrał Fiat 126p, potocznie w Polsce nazywany maluchem. Na Kubie jest nazywany „Polaquito”, czyli Polaczek lub Mały Polak.
Polskie maluchy pojawiły się na Kubie w połowie lat 70. dzięki umowom handlowym oraz jako wyraz pomocy technicznej wynikającej z członkostwa Kuby w RWPG. Do dzisiejszych czasów cieszy się on na Kubie dobrą sławą, głównie dzięki taniemu użytkowaniu i prostej, łatwej do naprawy konstrukcji. Szacuje się, że na Kubie znajduje się około 10 tysięcy polskich maluchów.
Poza Fiatem 126p na kubańskich ulicach można było spotkać Poloneza oraz Warszawę, a także niewielką liczbę polskich autobusów marki Jelcz.
Na początku XXI wieku, po latach izolacji, Kuba złagodziła przepisy importowe, dzięki czemu w kraju stopniowo zaczęły pojawiać się nowe samochody. Podjęte reformy były odpowiedzią na pojawiające się nowe wyzwania związane ze wzrostem turystyki, a co za tym idzie, z potrzebą zapełnienia luk i wymiany przestarzałej floty samochodów i innych pojazdów użytkowych.
Od 2009 roku import zagraniczny zdominowały samochody elektryczne produkcji chińskiej. Auta były sprowadzane z Chin przez rząd i wykorzystywane głównie jako pojazdy służbowe przez instytucje państwowe i publiczne, a także jako taksówki. Ponadto nowe auta przeznaczano pod wynajem dla turystów chcących zwiedzić wyspę.
Od tego czasu najczęściej spotykanymi autami chińskiej produkcji na Kubie są samochody marki BYD i Geely, chociaż można spotkać również marki Baic, Brilliance, Chery oraz MG.
Poza samochodami osobowymi, z Chin od 2012 roku sprowadzane są również nowoczesne, elektryczne autobusy marki Yutong, które do tej pory odgrywają dominującą rolę w transporcie publicznym na całej wyspie. Samochody chińskich marek stanowią jednak niewielki procent aut na Kubie i są używane jako pojazdy dla służb, taksówki czy na wynajem, a nie jako samochody codziennego użytku Kubańczyków.
Przez całe dekady dostęp do nowych samochodów na Kubie był utrudniony i blokowany, czy to przez amerykańskie embargo, czy to przez przepisy rządowe ograniczające albo zakazujące importu i sprzedaży samochodów. Kupno nowych pojazdów było reglamentowane i zarezerwowane wyłącznie dla służb oraz osób szczególnie zasłużonych dla władzy, a pozwolenie na posiadanie nowego samochodu wymagało uzyskania zgody i podpisu wiceprezydenta Rady Ministrów.
Liberalizacja przepisów oraz ostatecznie całkowite zniesienie w 2014 roku zakazu importu nowych samochodów spowodowało stopniowe pojawianie się na ulicach Hawany nowych pojazdów z Zachodu.
W przypadku samochodów sprowadzanych z Europy największy odsetek stanowią samochody francuskie: Peugeoty czy Citroëny, chociaż z biegiem lat na wyspie zaczęły pojawiać się niemieckie Volkswageny czy Audi. Jeśli chodzi o samochody azjatyckie, dominującą marką jest Kia, sprowadzana z Korei Południowej. Na ulicach pojawiają się również japońskie Toyoty. Import samochodów z USA po zmianach z 2014 roku jest możliwy, jednak relacje między państwami nadal są skomplikowane, a handel utrudniony.
Mimo braku przeszkód formalno-prawnych na wyspie nadal dominują stare auta. Głównym powodem takiego stanu rzeczy są absurdalne ceny nowych samochodów, które po opodatkowaniu przez państwo mogą wynieść nawet 400% więcej niż np. w Europie. Podatki rządowe oraz inne opłaty i marże czynią z nowego auta dobro luksusowe, praktycznie niemożliwe do zdobycia dla przeciętnie zarabiających Kubańczyków. Nowe auta importowane są głównie przez państwo, aby zasilić flotę pojazdów służbowych czy też taksówek.
Kubańska motoryzacja niewątpliwie stała się współczesnym symbolem kraju i atrakcją turystyczną, która przyciąga miłośników motoryzacji i turystów z całego świata. Obecność starych samochodów radzieckich czy polskich zdumiewa, jednak to amerykańskie krążowniki szos z lat. 50. robią największe wrażenie i pomimo upływu lat wciąż zachwycają swoim luksusowym wykończeniem, designem i chromowanymi detalami.
Amerykański oldtimer na tle kolorowych kamienic z okresu hiszpańskiego kolonializmu o zachodzie słońca – taki wizerunek Hawany znajduje się na większości pocztówek, czy magnesów.
Przejazd taksówką czy innym środkiem transportu może być atrakcją samą w sobie. Tak jest w przypadku Kuby, gdzie na turystów czekają niezapomniane przejażdżki.
Dla osób, które chcą cofnąć się w czasie i poczuć klimat dawnej Hawany albo fascynują się motoryzacją USA z lat 40. i 50., oferowane są wycieczki zabytkowymi amerykańskimi krążownikami szos. Przejazd kolorowym, luksusowym i lśniącym Chevroletem Bel Air pośród kolonialnych kamienic gwarantuje niezapomniane doświadczenie.
Na osoby pragnące wrócić do lat 60.–80. czekają zabytkowe radzieckie taksówki, Łady i Moskwicze, które mogą być w nieco gorszym stanie niż amerykańskie samochody, jednak nadal gwarantują unikalne doświadczenia z przejazdu.
Poza zabytkowymi samochodami na wyspie działają inne środki transportu oferujące niezapomniane przejażdżki dla turystów. Jednym z nich jest cocotaxi (lub coco-taxi), czyli najczęściej żółty pojazd trójkołowy typu autoriksza kształtem przypominający połowę kokosa, który od końca lat 90. XX wieku jest wykorzystywany na Kubie, głównie w Hawanie, Varadero i Trinidadzie, jako środek transportu. Początkowo wynaleziono go z myślą o przewozie turystów, jednak cocotaxi stało się popularnym środkiem transportu dla miejscowych ze względu na niskie ceny przejazdów. Mieści 2–3 pasażerów.
Alternatywą dla silnikowego cocotaxi jest napędzane siłą mięśni bicitaxi, czyli pojazd składający się z roweru i przyczepionej do niego kabiny pasażerskiej. Jest to lokalny środek transportu popularny wśród turystów i miejscowych. Podróż środkiem transportu, z którego korzystają na co dzień mieszkańcy, pozwoli poczuć klimat autentycznej, lokalnej Kuby.
W ostatnich latach na Kubie pojawiły się nowe samochody, które oferują komfortowe usługi taksówkarskie dla turystów. Dzięki temu zwiedzający może wybrać, z jakiej formy transportu chce skorzystać – przejazdu zabytkowym, starym samochodem, lokalnym transportem czy komfortowym, nowoczesnym autem.
Z jednej strony Kubańczycy kochają swoje stare samochody i darzą je olbrzymim szacunkiem. Przez dekady, kiedy dostęp do samochodów i oryginalnych części był ograniczony albo całkowicie zablokowany, Kubańczycy nauczyli się dbać o swoje stare samochody i je doceniać. Ich właściciele wykształcili niesamowite umiejętności naprawiania samochodów z tego, co mieli pod ręką. Niektóre modele, jak na przykład nasz polski maluch, są wyjątkowo cenione ze względu na niskie koszty utrzymania i prostą w naprawie konstrukcję.
Samochody były często przekazywane z pokolenia na pokolenie, więc stanowią swego rodzaju dziedzictwo czy pamiątkę rodzinną. Są również symbolem tożsamości Kubańczyków i dumą narodową, a dla pracujących w turystyce stanowią dodatkowo źródło dochodu. Miłość do starych aut wynika więc z połączenia praktyczności i użytkowości z sentymentem i poczuciem emocjonalnego przywiązania.
Niestety jest to miłość skomplikowana, ponieważ właściciele samochodów codziennie mierzą się z wyzwaniami posiadaczy starych aut. Wieczne awarie, problemy z dostępem do części i ciągłe ponoszenie kosztów utrzymania sprawiają, że nieraz właściciele marzą o nowych samochodach. Jednak przez wysokie ceny, nawet na rynku wtórnym, i wciąż ograniczony dostęp, dla wielu pozostanie przy swoim starym klasyku jest jedyną opcją.
Sytuacja polityczna i gospodarcza Kuby wymusiła na kubańskich mechanikach i właścicielach samochodów dostosowanie się do nowych realiów i szukania rozwiązań, aby utrzymać stare auta na chodzie. Jednym ze sposobów na radzenie sobie z brakiem dostępu do oryginalnych części jest wykorzystywanie części nie tylko z innych modeli samochodów, ale i z artykułów gospodarstwa domowego, maszyn rolniczych i wszystkiego, co jest pod ręką. Silnik od traktora czy motocykla, części z lodówki – wszystko może się przydać.
Takim sposobem w amerykańskich krążownikach zamiast silnika V8 nieraz znajdziemy silnik z radzieckiej Łady czy Moskwicza – łatwy w naprawie, bardziej ekonomiczny i co najważniejsze, łatwiej dostępny niż amerykański silnik.
Do reperowania auta wykorzystuje się również materiały powszechnego użytku, jak blachy, z których tworzy się części, a także sznurki, kable, druty, taśmy, farby, które służą przede wszystkim do maskowania uszkodzeń i przytwierdzania do siebie elementów. Ręcznie dorabiane części lub modyfikowanie już posiadanych poprzez obróbkę metalu są na porządku dziennym.
Remedium na problemy z dostępem do oleju napędowego czy płynu hamulcowego okazały się mieszanki domowej roboty. Dla przykładu, domowej roboty płyn hamulcowy robi się z cukru, alkoholu i szamponu.
Kubańscy mechanicy i właściciele aut doskonale przystosowali się do kubańskich warunków motoryzacyjnych, tworząc swoiste cuda inżynierii. Dają tym wyraz swojej kreatywności, zaradności, zdolności improwizacji i kunsztu. Dzięki temu samochody prezentują się tak, jakby czas się dla nich zatrzymał, a co najważniejsze, mimo że niektóre mają ponad 80 lat, nadal jeżdżą.
Za sprawą burzliwej historii Kuba stała się unikalnym na skalę światową muzeum motoryzacyjnym na świeżym powietrzu. Na wyspie wciąż królują modele amerykańskich samochodów z lat 50. – majestatyczne Chevrolety, Buicki, Cadillaki i Fordy, lśniące chromem i zachwycające pastelowymi kolorami. Widok amerykańskich krążowników szos sunących na tle kolonialnych kamienic Hawany tworzy scenerię, której próżno szukać w innych zakątkach globu.
Obok motoryzacyjnych legend zza oceanu zobaczysz pojazdy, na widok których niejednemu Polakowi wrócą wspomnienia z dawnych lat. Spotkasz tu radzieckie samochody – Wołgi, Łady i Moskwicze, a także dobrze znane polskie klasyki: Fiat 126p, Polonez czy kultową Warszawę. Uzupełnieniem tego barwnego krajobrazu są charakterystyczne taksówki: cocotaxi i bicitaxi, które stały się nieodłącznym elementem codzienności Kubańczyków. Każdy z tych pojazdów opowiada własną historię i pokazuje, jak wyjątkowa jest motoryzacyjna mozaika Kuby.
Z Rainbow nie tylko zobaczysz na własne oczy niezwykłe zabytki światowej motoryzacji, ale również poczujesz ich klimat podczas przejażdżki malowniczymi ulicami Hawany. Dźwięk silnika sprzed dekad i widok kolorowych fasad kolonialnych kamienic stworzą wspomnienia, których nigdy nie zapomnisz.
Kuba to jednak znacznie więcej niż samochody. To salsa płynąca z każdego zakątka, mojito popijane o zachodzie słońca, cygara zwijane ręcznie w dolinie Viñales i plaże, na których czas zwalnia do karaibskiego rytmu. Nie wierzysz? Jej bogactwo opisujemy w artykule o atrakcjach Kuby.
Wybierz wycieczki objazdowe po Kubie, postaw na relaks z Kubą All Inclusive lub sprawdź wszystkie nasze oferty wakacji na Kubie, wybierz tę idealną dla siebie – i zanurz się w świecie motoryzacyjnych klasyków z Rainbow!
Zobacz inne o: