„Nie czas umierać” – gdzie kręcono ostatniego Bonda z Danielem Craigiem?
Dwudziesty piąty film o Jamesie Bondzie – zarazem ostatni z Danielem Craigiem w roli agenta 007 – trafił na ekrany kin w 2021 roku, po wielokrotnie przekładanej premierze. Za kamerą stanął Cary Joji Fukunaga, twórca znany wcześniej m.in. z pierwszego sezonu serialu „Detektyw”, a więc reżyser o wyrobionym zmyśle wizualnym, przyzwyczajony do operowania krajobrazem jako narzędziem narracyjnym.
I rzeczywiście, pod względem doboru lokalizacji „Nie czas umierać” wyróżnia się na tle całej serii – nie tylko skalą geograficznego rozmachu (od Karaibów po nordyckie klify), ale przede wszystkim kilkoma precedensowymi wyborami. Norwegia powróciła na bondowską mapę po 55 latach nieobecności (ostatni raz pojawiła się w „Na tajnej służbie Jej Królewskiej Mości” z 1969 roku), a Wyspy Owcze zadebiutowały w historii franczyzy jako zupełnie nowy kierunek. To właśnie owe mniej oczywiste lokacje nadają filmowi Fukunagi charakter odmienny od większości bondowskich produkcji, w których egzotyka pełniła przede wszystkim funkcję dekoracyjną.
W tym artykule przeczytasz o:
- O czym jest „Nie czas umierać” i dlaczego warto odwiedzić miejsca z filmu?
- Włochy – Matera i południe kraju
- Jamajka – emerytura agenta 007
- Norwegia – mroczny prolog i Droga Atlantycka
- Wyspy Owcze – wyspa złoczyńcy i miejsce „pochówku” Bonda
- Szkocja – pościg w Parku Narodowym Cairngorms
- Londyn – bondowska klasyka
- Wpływ „Nie czas umierać” na turystykę w filmowych lokalizacjach
- Zobacz miejsca, w których kręcono „Nie czas umierać” – z Rainbow!
O czym jest „Nie czas umierać” i dlaczego warto odwiedzić miejsca z filmu?
Fabuła „Nie czas umierać” zamyka pięcioczęściowy cykl z Danielem Craigiem, stanowiąc zarazem epilog historii zapoczątkowanej w „Casino Royale”. James Bond przebywa na emeryturze na Jamajce, gdy dawny przyjaciel z CIA, Felix Leiter, prosi go o pomoc w odnalezieniu porwanego naukowca. Trop prowadzi agenta ku tajemniczemu złoczyńcy Lyutsifer Safinowi – postaci, której korzenie splatają się z przeszłością Madeleine Swann, partnerki Bonda znanej z „Widma”. Więcej zdradzać nie wypada, acz warto zaznaczyć, że film Fukunagi oferuje zakończenie – nomen omen – bezprecedensowe w dziejach serii.
Podróż wpisana jest w DNA Jamesa Bonda od samego początku, rzecz jasna, ale w „Nie czas umierać” lokalizacje pełnią funkcję wykraczającą poza tradycyjną bondowską pocztówkowość. Każde z miejsc odpowiada innemu nastrojowi i etapowi opowieści – słoneczna Jamajka to przestrzeń wytchnienia, labiryntowa Matera staje się areną chaosu, norweskie pejzaże budują atmosferę mroku i intymności, Wyspy Owcze – surowe, niemal postapokaliptyczne – dopełniają zaś finałowy akt dramatu. Śledzenie tych miejsc na mapie to poniekąd podróż przez emocjonalną strukturę samego filmu.
Włochy – Matera i południe kraju
Jeśli „Nie czas umierać” miałby jedną wizytówkę lokalizacyjną, byłaby nią bez wątpienia Matera – miasto w regionie Basilicata, które w filmie Fukunagi odgrywa rolę absolutnej gwiazdy. To właśnie tutaj rozgrywa się jedna z najbardziej efektownych sekwencji akcji całej produkcji, czyli pościg kultowym Astonem Martinem DB5 po wąskich, stromych uliczkach, z których część ledwie mieści jeden samochód.
Matera – jaskiniowe miasto na Liście UNESCO
Matera to miejsce o historii równie dramatycznej co bondowska fabuła. Sassi di Matera – zespół jaskiniowych mieszkań wykutych w wapiennej skale – figuruje na Liście Światowego Dziedzictwa UNESCO od 1993 roku. Jeszcze w połowie XX wieku dzielnice te były synonimem skrajnej biedy, do tego stopnia, że rząd włoski zdecydował o przymusowym przesiedleniu ich mieszkańców. Dziś Sassi to jedno z najbardziej rozpoznawalnych miejsc w południowych Włoszech – z butikowymi hotelami urządzonymi w dawnych jaskiniach, restauracjami serwującymi kuchnię regionu Basilicata i tarasami widokowymi, z których rozpościerają się panoramy trudne do oddania słowami.
W filmie Matera pojawia się w sekwencjach otwierających – zarówno podczas scen z Madeleine Swann, jak i we wspomnianym pościgu samochodowym. Warto zwrócić uwagę na to, jak Fukunaga wykorzystuje specyfikę zabudowy Sassi. Wielopoziomowe, splątane uliczki tworzą naturalny labirynt, który nadaje sekwencji akcji klaustrofobicznego charakteru – zgoła odmiennego od typowych bondowskich pościgów po szerokich bulwarach.
Gravina in Puglia – skok z akweduktu
Jedną z bardziej widowiskowych scen kaskaderskich w „Nie czas umierać” jest skok Bonda z kamiennego mostu – w rzeczywistości z Ponte dell'Acquedotto, imponującego rzymskiego akweduktu w Gravina in Puglia, mieście leżącym już w sąsiednim regionie Apulia. Most, rozciągający się nad głębokim wąwozem, jest sam w sobie atrakcją wartą odwiedzin, skądinąd dużo mniej zatłoczoną niż popularne punkty w pobliskiej Materze.
Sapri i wybrzeże tyrreńskie
Trzecim włoskim akcentem w filmie jest wybrzeże tyrreńskie – Bondowi i jego Astonowi Martinowi DB5 towarzyszymy podczas przejażdżki nadmorską drogą o widokach, które skutecznie konkurują z trasami Amalfi. Stacja kolejowa w Sapri posłużyła za scenografię pożegnania Bonda z Madeleine, okolice Marina di Camerota i pobliskie plaże (w tym Spiaggia Cent'Ammari) stanowiły zaś tło dla bardziej intymnych, spokojnych scen. Region ten – w odróżnieniu od zatłoczonego wybrzeża Amalfi czy Cinque Terre – wciąż pozostaje stosunkowo mało odkryty przez turystów zagranicznych, co czyni go interesującą alternatywą dla podróżników szukających włoskiego wybrzeża w mniej oczywistym wydaniu.
Jamajka – emerytura agenta 007
Port Antonio na północno-wschodnim wybrzeżu Jamajki to miejsce, w którym zastajemy Bonda na emeryturze – spokojnego, odciętego od świata szpiegowskiego, żyjącego w drewnianym domku nad zatoką San San. Jamajka w kontekście Bonda to wszakże coś więcej niż sceneria jednego filmu. To – poniekąd – duchowa ojczyzna całej franczyzy. Ian Fleming pisał swoje powieści o agencie 007 właśnie na Jamajce, w posiadłości GoldenEye, a pierwszy film z serii, „Doktor No” z 1962 roku, był osadzony w znacznej części na tej wyspie. Powrót na Jamajkę w „Nie czas umierać” ma więc wymiar nie tylko fabularny, ale i symboliczny – zamyka pewien krąg.
Port Antonio – domek Bonda nad zatoką San San
Filmowe lokalizacje w Port Antonio obejmują m.in. Boundbrook Wharf – malowniczy port, w którym Bond cumuje łódź – oraz okolice San San Bay, gdzie zbudowano chatę agenta na potrzeby produkcji. Sam Port Antonio, niegdyś jedno z najmodniejszych miejsc karaibskiego jet-setu (bywali tu Errol Flynn i Elizabeth Taylor), zachowało urok nieco sennego, niewielkiego miasteczka z tropikalną roślinnością schodzącą wprost do turkusowej wody. W odróżnieniu od bardziej rozbudowanych turystycznie kurortów na północnym wybrzeżu Jamajki, Port Antonio oferuje kameralną atmosferę, która koresponduje z bondowskim motywem poszukiwania spokoju.
Norwegia – mroczny prolog i Droga Atlantycka
Norwegia w „Nie czas umierać” ma dwa oblicza, odzwierciedlające dwa różne nastroje i dwa różne momenty fabularne. Pierwsze to zamarzłe, surowe krajobrazy z prologu, rozgrywającego się w dzieciństwie Madeleine Swann. Drugie – spektakularna Droga Atlantycka, stanowiąca tło dla jednego z pościgów w dalszej części filmu. Powrót Norwegii na bondowską mapę po ponad pięciu dekadach jest sam w sobie wydarzeniem godnym odnotowania, tym bardziej że Fukunaga wykorzystuje nordycki krajobraz w sposób daleki od pocztówkowej estetyki – raczej mroczny, niepokojący, skąpany w zimowym świetle.
Nittedal – dzieciństwo Madeleine nad zamarzniętym jeziorem
Sceny z prologu, przedstawiające młodą Madeleine w odizolowanym domu nad zamarzniętym jeziorem, kręcono w okolicach Nittedal – miejscowości położonej zaledwie trzydzieści kilometrów na północ od Oslo. Jezioro Langvann, pokryte lodem i otoczone ciemnym, gęstym lasem, tworzy scenerię o niemal baśniowej grozie, podkreśloną przez Fukunagę oszczędną reżyserią i chłodną paletą barw. To jedna z najbardziej nastrojowych sekwencji w całym filmie – a zarazem jedna z kluczowych fabularnie, bo to tutaj zarysowana zostaje trauma, która będzie towarzyszyć Madeleine przez resztę opowieści.
Droga Atlantycka – mosty nad wzburzonym morzem
Droga Atlantycka (Atlanterhavsveien) to niespełna dziewięciokilometrowa trasa łącząca wysepki u zachodniego wybrzeża Norwegii za pomocą serii efektownych mostów przerzuconych nad otwartym oceanem. Uważana za jedną z najpiękniejszych tras samochodowych na świecie, w filmie posłużyła za scenerię pościgu, w którym jej łukowate mosty i otwarte przestrzenie nadmorskie budują wizualne napięcie zgoła innego rodzaju niż klaustrofobiczne uliczki Matery. Kontrast między tymi dwiema sekwencjami akcji to skądinąd jeden z wyrazistszych przykładów tego, jak świadomie Fukunaga operuje lokalizacją jako narzędziem dramaturgicznym.
Wyspy Owcze – wyspa złoczyńcy i miejsce „pochówku” Bonda
Debiut Wysp Owczych w filmie o Jamesie Bondzie to jedna z najciekawszych lokalizacyjnych decyzji w historii franczyzy. Wyspa Kalsoy – wąska, górzysta, zamieszkana przez niespełna stu ludzi – posłużyła za siedzibę antagonisty Safina, a jej surowy krajobraz, zdominowany przez urwiste klify, mgłę i trawiastą zieleń, okazał się idealną scenerią dla kryjówki złoczyńcy, który sytuuje się gdzieś na pograniczu szaleństwa i melancholii.
Kalsoy – wyspa, na której „pochowano” Jamesa Bonda
Latarnia morska Kallur na północnym krańcu Kalsoy – jedno z najczęściej fotografowanych miejsc Wysp Owczych – pojawia się w filmie jako element krajobrazu otaczającego kwaterę Safina. Po premierze „Nie czas umierać” wyspa zyskała jednak dodatkową atrakcję – symboliczny nagrobek Jamesa Bonda, który stał się celem turystów z całego świata. To dość niezwykły przypadek, w którym fikcja filmowa wytworzyła realny punkt na mapie – niewielka, odległa wyspa, do której dociera się wyłącznie promem, stała się poniekąd miejscem pielgrzymek fanów serii.
Szkocja – pościg w Parku Narodowym Cairngorms
Choć Szkocja „gra” w „Nie czas umierać” rolę Norwegii (co jest praktyką częstą w produkcjach filmowych, gdzie krajobraz jednego kraju dubluje inny ze względów logistycznych lub finansowych), to warto o niej wspomnieć – wszakże szkockie pejzaże mają w bondowskim uniwersum status niemal stały, ugruntowany pamiętnym „Skyfall”.
Cairngorms i Aviemore – szkockie góry w norweskiej roli
Sceny filmowane w Parku Narodowym Cairngorms – w okolicach Aviemore, nad Loch Laggan i w pobliżu Ardverikie House – dostarczyły materiału, który na ekranie prezentuje się jako norweska głusza. Cairngorms to drugi pod względem wielkości park narodowy w Wielkiej Brytanii, oferujący rozległe wrzosowiska, jeziora otoczone górami i lasy sosnowe o niemal skandynawskim charakterze. Dla miłośników Bonda to miejsce o podwójnym uroku – można tu odnaleźć zarówno echa „Nie czas umierać”, jak i „Skyfall”, którego kluczowe sceny powstawały w tych samych okolicach.
Londyn – bondowska klasyka
Londyn w „Nie czas umierać” nie odgrywa roli pierwszoplanowej – film Fukunagi zdecydowanie stawia na lokalizacje pozamiejskie i egzotyczne – ale jest obecny, rzecz jasna, jako stały punkt odniesienia w bondowskim świecie. Whitehall, Hammersmith Bridge, siedziba MI6 nad Tamizą – to elementy scenografii, które pojawiają się w tle, podtrzymując ciągłość z wcześniejszymi odsłonami serii. Londyn w tym filmie funkcjonuje raczej jako kontrapunkt – zwłaszcza w zestawieniu z odległymi, surowymi krajobrazami, w których rozgrywa się zasadnicza część akcji.
Wpływ „Nie czas umierać” na turystykę w filmowych lokalizacjach
Fenomen tzw. turystyki filmowej – odwiedzania miejsc znanych z ekranu – w przypadku franczyzy o Jamesie Bondzie ma długą tradycję, ale „Nie czas umierać” dostarczył kilku szczególnie wyrazistych przykładów tego zjawiska. Matera przeżyła turystyczny boom już po publikacji pierwszego zwiastuna w 2019 roku – na długo przed premierą samego filmu. Wyspy Owcze, dotąd znane głównie wąskiemu gronu miłośników nordyckich krajobrazów, odnotowały zauważalny wzrost zainteresowania turystów, a wspomniany nagrobek Bonda na Kalsoy stał się jednym z najchętniej odwiedzanych punktów archipelagu. Port Antonio na Jamajce, które przez lata funkcjonowało w cieniu bardziej popularnych kurortów Montego Bay i Negril, również zyskało nowe życie dzięki bondowskiej ekspozycji.
Wszystkie te miejsca łączy pewna cecha wspólna – nie są to typowe, „oczywiste” lokalizacje turystyczne, a raczej punkty na mapie wymagające nieco więcej zaangażowania, by do nich dotrzeć. I być może właśnie w tym tkwi siła lokalizacyjnych wyborów Fukunagi, który zamiast sięgać po kolejne pocztówkowe miejsca, zaproponował takie, które nagradzają podróżnika gotowego zejść z utartego szlaku.
Polecane wycieczki
Zobacz miejsca, w których kręcono „Nie czas umierać” – z Rainbow!
Odwiedzanie filmowych lokalizacji to wszakże coś więcej niż turystyczne „odhaczanie” miejsc znanych z ekranu. To zawsze pewnego rodzaju konfrontacja – z zamysłem reżysera, z jego sposobem na ogranie danej przestrzeni, ale zarazem z emocjami, które te miejsca budzą same z siebie, pozbawione filmowego kontekstu. Warto sprawdzić, czy potrafimy osobiście dostrzec w nich to, co zobaczył Fukunaga czy autor zdjęć Linus Sandgren – i zderzyć się zarówno z ich, jak i z własną wrażliwością. Tego rodzaju zderzenie pozwala spojrzeć na przestrzeń zupełnie inaczej, a niekiedy odkryć w niej warstwy, których żaden kadr nie jest w stanie w pełni uchwycić.
Choć trasa agenta 007 w „Nie czas umierać” obejmuje kilka kontynentów, wiele z filmowych lokalizacji można odwiedzić w ramach wyjazdów dostępnych w ofercie Rainbow. Włoskie południe z Materą i wybrzeżem tyrreńskim, karaibska Jamajka, norweskie trasy widokowe czy szkockie parki narodowe – to kierunki, w których łatwo odnaleźć bondowskie ślady, a przy okazji odkryć miejsca, które bronią się same, niezależnie od filmowej aury.
Artykuł autorstwa: Kamil Jędrasiak
Zobacz inne o: