Wielka Piątka Afryki – poznaj pięć zwierząt, które rządzą sawanną

Pięć zwierząt, na które kiedyś polowano z dubeltówką – dziś poluje się na nie z teleobiektywem. Lista ułożona w XIX wieku przez europejskich myśliwych przetrwała ponad sto lat w sposób, którego nikt wtedy nie przewidział – dziś oznacza coś niemal przeciwnego niż w chwili powstania. Wielka Piątka stała się celem fotograficznych łowów, marzeniem każdego uczestnika safari i nieformalnym wyznacznikiem klasy parku narodowego. Skąd akurat te gatunki, dlaczego nie ma wśród nich hipopotama i w którym afrykańskim parku szansa na spotkanie ich w komplecie jest największa? Sprawdź w przewodniku po królewskiej rodzinie sawanny.

Czym jest Wielka Piątka Afryki i jak powstała?

Wielka Piątka Afryki to – wbrew pierwszemu skojarzeniu – nie zestawienie największych ani najtrudniejszych do wytropienia zwierząt. Termin Big Five powstał w czasach kolonialnych, a ukuli go europejscy myśliwi przybywający na kontynent po trofea. Oznaczał pięć najniebezpieczniejszych zwierząt do upolowania pieszo. O przynależności do tej grupy decydowała nie masa ciała, lecz waleczność, nieprzewidywalność i agresja osaczonego zwierzęcia.

Współcześnie pojęcie zmieniło sens. Z listy pożądanych trofeów Wielka Piątka stała się znakiem ochrony przyrody. Polowania ustąpiły miejsca bezkrwawym łowom z aparatem zamiast strzelby. Dzisiejszy podróżnik nie pragnie trofeum na ścianie – chce uwiecznić majestat dzikich zwierząt i podzielić się tym pięknem ze światem. Zdjęcia z safari, masowo udostępniane w mediach społecznościowych, działają jak darmowa kampania na rzecz ochrony fauny – pokazują, co jest do stracenia, i budują globalną empatię. Wielka Piątka pozostaje w tej kampanii głównym aktorem.

Jakie zwierzęta tworzą wielką piątkę Afryki?

Wielką Piątkę tworzą słoń, lew, lampart, nosorożec i bawół afrykański. Każde z tych zwierząt trafiło na listę z innego powodu. Jednych ratuje inteligencja stadna, drugich – samotniczy kamuflaż, trzecich – nieprzewidywalna szarża. To pięć zupełnie różnych strategii przetrwania, które XIX-wieczni myśliwi musieli umieć obejść – a dziś turysta z aparatem musi umieć rozszyfrować, żeby w ogóle te zwierzęta zobaczyć.

Słoń afrykański – największy lądowy ssak świata

Słoń to inżynier sawanny. To jedno z najciekawszych zwierząt, które można spotkać na safari, a zarazem gatunek, który realnie przekształca otaczający go krajobraz. Jego masa wprawia w osłupienie – rekordowe osobniki osiągają nawet 10 ton, co czyni go największym lądowym ssakiem świata. Loxodonta africana znakomicie przystosował się do trudnych warunków afrykańskich bezdroży. W czasie suszy słonie potrafią wyczuć wodę pod ziemią i wykopać koryta w wyschniętych rzekach – przy okazji ratują życie innym gatunkom ssaków. Przedzierając się przez gęste zarośla, tworzą w buszu szlaki, którymi później chodzą mniejsze zwierzęta, a nawet ludzie.

Trąba słonia to szwajcarski scyzoryk. Składa się z około 100 000 mięśni i nie służy wyłącznie do picia wody – słoń podniesie nią pojedyncze źdźbło trawy, a chwilę później wyrwie z korzeniami całe drzewo. Ogromne uszy działają jak naturalna klimatyzacja. Wachlowanie schładza krew przepływającą przez gęstą sieć naczyń krwionośnych i obniża temperaturę całego ciała.

Słonie mają największy mózg ze wszystkich ssaków lądowych. Stąd ich znakomita pamięć i rozwinięta empatia. Pomagają rannym członkom stada, a osierocone próbują „pocieszać” dotykiem trąby. Komunikują się też w sposób, którego ludzkie ucho nie rejestruje – infradźwięki, którymi się porozumiewają, niosą się na odległość do 10 kilometrów. Słonie potrafią dodatkowo „słyszeć stopami” – odbierają drgania sejsmiczne podłoża dzięki czułym receptorom w poduszkach stóp.

W świecie słoni rządzą samice. Stado to zgrana rodzina samic i młodych, w której wiedza matriarchini – najstarszej samicy – decyduje o przetrwaniu grupy. Samce opuszczają rodzinę w wieku 12-15 lat i wiodą życie samotników albo łączą się w niewielkie grupy.

Badania genetyczne dzielą słonia afrykańskiego na dwa osobne gatunki – sawannowego i leśnego. Pierwszy to gigant kojarzony ze zdjęć – większy, z uszami w kształcie Afryki i zakrzywionymi ciosami. Słoń leśny jest mniejszy, żyje w gęstych lasach dorzecza Konga, ma okrągłe uszy i proste, skierowane w dół ciosy. W 2021 roku Międzynarodowa Unia Ochrony Przyrody rozdzieliła ich status zagrożenia. Słoń sawannowy ma status gatunku zagrożonego, a leśny – znacznie poważniejszy – krytycznie zagrożonego, balansującego na krawędzi wymarcia. Oba gatunki zmagają się z kłusownictwem, bo kość słoniowa wciąż bywa cenniejsza niż złoto.

Skąd słoń w Wielkiej Piątce? Wbrew masie porusza się niemal bezszelestnie, a kiedy poczuje zagrożenie, zmienia się w 7-tonowy taran biegnący z prędkością 40 km/h. Pieszy myśliwy nie miał szans takiej szarży uniknąć.

Lew afrykański – jedyny stadny kot na świecie

Lew to postać niemal mitologiczna, od starożytności kojarzona z władzą i odwagą. Co istotne, nie jest to wyłącznie kulturowa projekcja – lwy to jedyne koty na świecie, które postawiły na współpracę i budują skomplikowane struktury społeczne.

W stadzie obowiązuje podział ról. Samice to łowczynie – mniejsze, szybsze i zwinniejsze od samców. Polują głównie po zmroku lub o świcie, a stado pracuje jak zgrana drużyna – część nagania zwierzynę, reszta czeka w zasadzce. Samce stoją na straży i bronią terytorium przed intruzami. Charakterystyczna grzywa przyciąga partnerki, a przy okazji optycznie powiększa sylwetkę samca i daje mu przewagę w starciu.

Głos Panthera leo to manifestacja siły. Ryk wywołuje wibracje odczuwalne nawet wewnątrz samochodu, niesie się na odległość 8 kilometrów i służy odstraszaniu rywala.

W przeciwieństwie do wilków czy hien w stadzie lwów nie obowiązuje sztywna hierarchia. Wśród samic panuje równość statusu – żadna nie sprawuje twardej dominacji nad innymi. Samce z kolei rządzą w koalicjach, często złożonych z braci.

Naturalnych wrogów lew praktycznie nie ma. Największym zagrożeniem jest człowiek. Szacuje się, że na wolności żyje obecnie 20-25 tysięcy osobników, podczas gdy sto lat temu było ich ponad 200 tysięcy. Gatunek ma status narażonego na wyginięcie, głównie przez utratę siedlisk i konflikty z człowiekiem. Waleczność i nieprzewidywalność, które w XIX wieku czyniły lwa niebezpiecznym trofeum, są dziś tym, na co czeka każdy fotograf z teleobiektywem przy rzece Mara.

Lampart – mistrz kamuflażu, którego najtrudniej zobaczyć na safari

Lampart to duch sawanny – wyrafinowany szpieg, który skrycie przemierza zarośla i obserwuje świat z wysokości potężnych konarów. Zobaczyć go na safari to uśmiech losu. Choć można go ujrzeć w ciągu dnia, jest typowym nocnym markiem – jego oczy są przystosowane do widzenia w ciemnościach sześciokrotnie lepiej niż ludzkie, a wzór na futrze, tak zwane rozety, sprawia, że w migotliwym cieniu liści staje się niemal niewidzialny.

W przeciwieństwie do lwów lampart żyje w samotności. Każdy dorosły osobnik zajmuje własne terytorium, którego granice wyznacza zapachem i charakterystycznym odgłosem przypominającym piłowanie drewna.

Strategia łowiecka lamparta opiera się na cierpliwości. Podkrada się do ofiary na odległość kilku metrów i wykorzystuje przy tym każdy kamień i kępę trawy jako osłonę. Po błyskawicznym ataku wciąga martwą antylopę, często cięższą od siebie, wysoko w korony drzew. Ta „pionowa spiżarnia” chroni jego posiłek przed hienami i lwami.

Choć lew i lampart należą do tej samej kociej rodziny, są dla siebie zagrożeniem. Lwy postrzegają mniejszych kuzynów jako bezpośrednią konkurencję i atakują przy każdej okazji. Lamparty są tego świadome – gdy tylko wyczują lwa, znikają wysoko w koronach drzew.

Do Wielkiej Piątki lampart trafił, bo dla XIX-wiecznego tropiciela był prawie nie do wypatrzenia, a osaczony atakował z prędkością, na którą trudno zareagować. Ma status gatunku narażonego na wyginięcie, głównie przez utratę naturalnych siedlisk i konflikt z człowiekiem. Wypatrywać lamparta warto szczególnie podczas safari w RPA, w parku Sabi Sands – miejscu o prawdopodobnie największym zagęszczeniu tych kotów na świecie.

Nosorożec – dwa gatunki, jeden na krawędzi wyginięcia

Nosorożec wygląda, jakby zszedł z planu filmu science fiction. Waży nawet 2,5 tony, a w razie zagrożenia pędzi na oślep i taranuje wszystko na swojej drodze. Mimo twardego pancerza i ataku porównywalnego do zderzenia z rozpędzoną ciężarówką jest dziś najbardziej zagrożonym gatunkiem z całej Wielkiej Piątki.

W Afryce żyją dwa gatunki – nosorożec biały i nosorożec czarny. Pierwszy jest większy, ma kwadratowe wargi przystosowane do skubania trawy, prowadzi stadny tryb życia i jest spokojniejszy. Nosorożec czarny to mniejszy, lecz znacznie bardziej porywczy samotnik. Jego chwytna, spiczasta górna warga pozwala sprawnie zrywać liście i gałązki z krzewów.

Historia nosorożców to jedna z najsmutniejszych kart współczesnej przyrody. W latach 1960-1995 populacja nosorożca czarnego skurczyła się o 98%. Powód jest oczywisty – kłusownictwo, bo rogi nosorożców na czarnym rynku osiągają astronomiczne ceny.

Jeszcze gorzej wygląda los nosorożca białego północnego – w kenijskim rezerwacie Ol Pejeta żyją już tylko dwie ostatnie samice tego podgatunku. Strzeżone przez całą dobę, mają jedyną nadzieję w technikach reprodukcji wspomaganej.

Do Wielkiej Piątki nosorożec trafił z powodu nieprzewidywalności. Przesiadując w gęstym buszu, dostrzega zagrożenie w ostatniej chwili – i wtedy, zamiast uciekać, wybiera szarżę.

Bawół afrykański – jedyny z Wielkiej Piątki, który nie jest zagrożony wyginięciem

Bawół afrykański to najbardziej niedoceniany przedstawiciel piątki. Na pierwszy rzut oka wygląda jak „afrykańska wersja krowy”, w rzeczywistości – w opinii przewodników safari – bywa najbardziej niebezpiecznym zwierzęciem sawanny. Otrzymał nawet przydomek „Czarna Śmierć”.

Co czyni go tak groźnym? Lwy często przerywają atak, gdy ofiara stawi czynny opór. Bawół jest nieustępliwy – tratuje przeciwnika lub wyrzuca go w górę potężnymi rogami. Słoń ostrzega intruza trąbieniem i pozorowanymi szarżami. Bawół atakuje bez ostrzeżenia i rusza z pełną prędkością prosto na cel.

Jego potęga leży w stadzie. Grupy bawołów to jedne z najliczniejszych w całej Afryce – tysiące osobników w jednym stadzie tworzą siłę, z którą muszą liczyć się nawet lwy. Serengeti w Tanzanii ma jedne z największych stad bawoła afrykańskiego na świecie.

To jedyne zwierzę z piątki spoza kategorii gatunków zagrożonych – choć i jemu Międzynarodowa Unia Ochrony Przyrody przyznała już status „bliski zagrożenia”. Paradoksalnie największym wrogiem bawoła nie są drapieżniki, lecz choroby przenoszone przez bydło domowe – pryszczyca i gruźlica bydlęca potrafią dziesiątkować stada.

Bawoły to stratedzy zdolni do planowania odwetu. Zasadzają się na osoby lub zwierzęta, które je skrzywdziły. Ranny osobnik potrafi zatoczyć krąg, wrócić na własne ślady i ukryć się w gęstych zaroślach tuż obok ścieżki, którą podążał. Gdy niczego niepodejrzewający prześladowca przechodzi obok – uderza z boku lub od tyłu. Pamięć i inteligencja bawołów sprawiają, że rozpoznają drapieżnika lub człowieka nawet po długim czasie.

Dla XIX-wiecznych myśliwych bawół był ostatecznym sprawdzianem odwagi. Odporny na ból, kontynuował szarżę nawet po kilku celnych strzałach. Te same cechy sprawiają, że spotkanie z dużym stadem to dziś jeden z mocniejszych momentów na safari fotograficznym.

Dlaczego w Wielkiej Piątce nie ma hipopotama?

Hipopotam statystycznie zabija więcej ludzi niż którykolwiek z oficjalnych przedstawicieli zestawienia. Szacuje się, że rocznie ginie z jego powodu około 500 osób. Skąd więc nieobecność na liście?

Hipopotamy są niezwykle terytorialne i agresywne, szczególnie gdy ktoś znajdzie się między nimi a wodą. Mimo masywnej budowy biegają z prędkością do 30 km/h, a ich kły osiągają pół metra długości i bez trudu przecinają małe łodzie. Bronią wody, więc ich ataki najczęściej dotykają ludzi w łodziach lub rolników przy brzegach.

Powód jego nieobecności w Wielkiej Piątce ma związek z logiką pieszego polowania. Tropienie zwierzęcia musiało wiązać się z ryzykiem i nieprzewidywalnością na lądzie. Myśliwi doskonale wiedzieli, gdzie go szukać – tryb dnia spędzanego w wodzie był zbyt przewidywalny. Strzał z bezpiecznego brzegu nie dawał dawki adrenaliny, której wymagało wejście do tego elitarnego grona.

Gdzie w Afryce zobaczysz całą wielką piątkę?

Wielka Piątka to obiekt pożądania każdego miłośnika afrykańskiej przyrody. Legendarne zwierzęta można spotkać w wielu krajach – od Tanzanii i Kenii, przez RPA, Namibię, Botswanę, Zimbabwe, Zambię, Malawi, aż po Ugandę. O jednym warto pamiętać – safari to nie ogród zoologiczny. Spotkanie z lampartem czy rzadkim nosorożcem wymaga wiedzy, cierpliwości oraz dobrego przewodnika – i często sporej dawki szczęścia. Choć natura bywa nieprzewidywalna, są miejsca, które statystycznie zwiększają szansę na komplet w czasie jednej wyprawy. Decyduje wybór parku narodowego.

Park Narodowy Krugera, RPA – największa infrastruktura safari w Afryce

Wśród afrykańskich rezerwatów Park Narodowy Krugera w RPA wyróżnia się skalą – ekosystem ma powierzchnię niemal 20 000 km². Krajobraz parku zmienia się zaskakująco mocno – od gęstych lasów mopane na północy po falujące, otwarte sawanny w centralnej części.

Znakiem rozpoznawczym Krugera jest infrastruktura. Ponad 2500 kilometrów dróg, w tym dobrze utrzymane odcinki asfaltowe, sprawia, że safari jest tu dostępne dla niemal każdego pojazdu. Największe obozy, takie jak Skukuza czy Satara, to niemal małe miasteczka z restauracjami, a w przypadku Skukuzy – także z własnym lotniskiem i polem golfowym. Kruger to jeden z nielicznych parków, po którym można poruszać się samodzielnie, zwykłym samochodem osobowym – inaczej niż w Tanzanii czy Kenii.

Jakie zwierzęta zobaczysz? W Krugerze sfotografujesz całą Wielką Piątkę. Lwy spotkasz w okolicach Satara i doliny rzeki Lower Sabie. Słonie są dosłownie wszędzie – najlepiej wypatrywać ich przy wodopojach. Stada bawołów żyją na trawiastych równinach w centrum parku, lamparty na brzegach rzek Sabie i Sand, gdzie chowają się w gęstych zaroślach. Najtrudniej wypatrzeć nosorożce – ze względu na kłusownictwo ich lokalizacja jest ukrywana przez władze parku.

Park Narodowy Krugera to obowiązkowy punkt trasy Diament Afryki – jednej z wycieczek objazdowych po RPA w ofercie Rainbow. Podróż pozwala poznać dziką naturę RPA, a także atrakcje Półwyspu Przylądkowego – Przylądek Dobrej Nadziei i plażę Boulders z kolonią pingwinów afrykańskich.

Serengeti, Tanzania – Wielka Migracja i Big Five w jednym miejscu

W języku Masajów słowo Siringet oznacza „miejsce, gdzie ziemia biegnie w nieskończoność”. Określenie dobrze oddaje charakter Parku Narodowego Serengeti, w którym koncentruje się życie afrykańskiej fauny.

W przeciwieństwie do Krugera Serengeti to safari w surowej postaci – nie ma tu asfaltowych dróg, jest sama przyroda. To również jedyne miejsce na świecie, gdzie można zobaczyć ponad 1,5 miliona antylop gnu, 250 tysięcy zebr i setki tysięcy gazeli w nieustannym ruchu. Wielka Migracja powtarza się rok w rok. Zwierzęta podążają za deszczem i świeżą trawą i pokonują rocznie około 3000 kilometrów.

Dla drapieżników migracja oznacza obfitość zdobyczy – lwy i lamparty czekają na ten moment cały rok. Wtedy też jest największa szansa, by zobaczyć drapieżniki polujące na żywo.

Serengeti to przede wszystkim królestwo lwa. W ekosystemie parku żyje 3000-4000 osobników – jedna z najliczniejszych i najzdrowszych populacji na świecie.

Serengeti zwiedzisz między innymi na trasie wycieczki objazdowej Kenia i Tanzania – jednej z wycieczek objazdowych po Tanzanii w ofercie Rainbow, która łączy kenijskie sawanny z tanzańskimi parkami.

Masai Mara, Kenia – otwarte równiny, na których drapieżniki polują na oczach turystów

O ile Serengeti przytłacza skalą, o tyle Masai Mara uderza otwartością terenu. Zamiast wysokich traw i gęstych zarośli rozciągają się tu niekończące się równiny pozbawione naturalnych kryjówek. Walka o przetrwanie toczy się tu na widoku, a drapieżniki czują się tak pewnie, że polują niemal w cieniu samochodów safari.

Ekosystem Masai Mara to gęste skupisko wielkich drapieżników – lwów, gepardów, lampartów oraz hien cętkowanych. Można je obserwować z bardzo bliska, co pozwala na fotografie bez długotrwałych poszukiwań.

Zachodnia część rezerwatu, oddzielona rzeką Mara, to tak zwany Mara Triangle. To obszar uznawany za najlepiej zarządzaną część parku, z największą szansą na zaobserwowanie pełnego składu Wielkiej Piątki. To właśnie tam, obok licznych drapieżników, można napotkać nosorożca czarnego żyjącego na całkowitej wolności.

Rezerwat Masai Mara to jeden z najważniejszych punktów programu wycieczki objazdowej Hakuna Matata – jednej z wycieczek objazdowych po Kenii w ofercie Rainbow, dla osób, które chcą poznać kenijską faunę w jej najbardziej pierwotnym wydaniu.

Ngorongoro, Tanzania – krater wulkaniczny, w którym wielka piątka żyje na 260 km²

NTo naturalna arena o powierzchni około 260 km². Wysokie na 600 metrów ściany krateru tworzą barierę, wewnątrz której ekosystem jest niemal samowystarczalny. Brzmi nierealnie, ale Ngorongoro istnieje naprawdę – znajduje się w środku wygasłego wulkanu.

To największa na świecie nienaruszona kaldera, czyli zapadnięty krater wulkaniczny. Na stosunkowo niewielkim obszarze żyje tu około 25 000 dużych ssaków. Dla turysty oznacza to jedno – nie trzeba szukać zwierząt, one po prostu tam są. To także jedno z nielicznych miejsc, w których można zobaczyć cały komplet Big Five w ciągu kilku godzin.

Formalnie Ngorongoro nie jest parkiem narodowym, lecz Obszarem Chronionym. Oznacza to, że obok dzikich zwierząt żyją tu ludzie – Masajowie, których tradycyjny tryb życia jest częścią tego samego ekosystemu.

Eksploracja Ngorongoro i sąsiedniego Serengeti w pakiecie to ważny element wycieczki objazdowej Tanzania w pigułce.

Inne „piątki” Afryki – Little Five, Ugly Five i Shy Five

Wielka Piątka jest najgłośniejszą z afrykańskich „piątek”, ale nie jedyną. Sawanna ma jeszcze trzy zestawienia, zbudowane z przymrużeniem oka, każde według innej logiki.

  • Mała Piątka to gra nazewnicza – każdy z gatunków w zestawieniu nosi w nazwie jednego z przedstawicieli Wielkiej Piątki, choć mowa o najmniejszych mieszkańcach buszu. Należą do niej mrówkolew, tkacz bawoli, ryjówka słoniowa, żółw lamparci i chrząszcz nosorożec.

  • Brzydka Piątka zbiera zwierzęta, które rzadko trafiają na pamiątkowe pocztówki, choć ich rola w ekosystemie jest fundamentalna – odpowiadają za oczyszczanie sawanny z padliny i utrzymanie jej w równowadze. Tworzą ją hiena cętkowana, gnu, marabut, sęp i guziec.

  • Nieśmiała Piątka to wyzwanie dla doświadczonych entuzjastów safari. Płochliwe i aktywne głównie nocą, bywają wyjątkowo trudne do wypatrzenia. Piątkę tworzą surykatka, mrównik, jeżozwierz, wilk ziemny i otocjon.

Wielka Piątka Afryki czeka na Ciebie – poznaj ją podczas safari z Rainbow!

Ryk lwa o świcie, trąbienie słonia gdzieś za rzeką, parsknięcia bawolego stada, chrapliwe fukanie nosorożca w gęstwinie – dźwięki afrykańskiego buszu zostają w pamięci równie mocno, jak obrazy.

Każde spotkanie z Wielką Piątką wygląda inaczej. Tu stado słoni samo przechodzi przez drogę – to matriarchini prowadzi stado słoni do wodopoju. Lew śpi w cieniu kilka metrów od auta, podczas gdy lwica znika w wysokiej trawie tuż przed atakiem. Lampart przez godzinę pozostaje niewidzialny, by nagle zsunąć się z konaru kilka metrów od samochodu. Tego nie da się zaplanować co do minuty – przyrodę ogląda się na jej zasadach.

Najwięcej z afrykańskiej przyrody dają wycieczki objazdowe – to format stworzony właśnie pod safari. Wycieczki objazdowe po RPA prowadzą przez busz Parku Krugera aż po Kapsztad i Przylądek Dobrej Nadziei, a wycieczki objazdowe po Kenii łączą równiny Masai Mary z parkami Amboseli i Tsavo. Trasy po Kenii nierzadko łączone są wycieczkami objazdowymi po Tanzanii. Trasa wiedzie od parku do parku, a każdy z nich to inny krajobraz i nowe szanse na komplet Wielkiej Piątki.

Safari można też połączyć z odpoczynkiem nad oceanem. Po kilku dniach na sawannie kenijskie wybrzeże Oceanu Indyjskiego kusi białymi plażami i ciepłą wodą – wczasy All Inclusive w Kenii to wygodne domknięcie wyprawy, gdy emocje z buszu chce się ukoić leniwym plażowaniem.

Miejsca na afrykańskie wyprawy rozchodzą się bardzo szybko, zwłaszcza w sezonie Wielkiej Migracji, dlatego wakacje w Afryce z Rainbow warto zarezerwować z wyprzedzeniem. Najlepiej już dziś!

Data Publikacji: 10.06.2026
autor artykulu zdjecie

Artykuł autorstwa: Mikołaj Chomka

Absolwent dziennikarstwa międzynarodowego na Uniwersytecie Łódzkim. Pasjonat radia i audialnych formatów - amatorsko tworzy reportaże, a zawodowo pisze o kulturze, społeczeństwie i podróżach. Zafascynowany lotnictwem, historią i geografią, nieustannie szuka nowych inspiracji. Marzy o wyprawie kamperem przez obie Ameryki oraz o podróży do tajemniczych krajów arabskich. Najbliżej jego serca leży jednak Europa - szczególnie Wielka Brytania, Niemcy, Austria i region basenu Morza Śródziemnego. W podróżach najbardziej ceni lokalną kuchnię, osobliwą kulturę i unikatową historię. W najbliższym czasie planuje odwiedzić odległą Azję.

Podobne artykuły

krajobraz kierunku
Gdzie na wakacje w czerwcu? Najlepsze kierunki na czerwcowy urlopW czerwcu wakacyjny wypoczynek warunkuje kilka istotnych kwestii. Dzieci kończą rok szkolny, więc rodziny mogą wreszcie planować wyjazd bez koordynacji z planem lekcji. W kalendarzu mamy też Boże Ciało z długim weekendem, co oznacza, że nawet bez dłuższego urlopu da się gdzieś polecieć. Okolice basenu Morza Śródziemnego rozpoczynają wysoki sezon: plaże wypełniają się ludźmi, woda zachęca do kąpieli, hotele otwierają podwoje z pełną ofertą atrakcji. W maju było jeszcze za chłodno. W sierpniu będzie już za tłoczno. W czerwcu może być idealnie (i taniej!), o ile nie będziesz czekać z decyzją do ostatniej chwili. Gdzie jednak lecieć na te idealne czerwcowe wakacje? Mam sporo propozycji – od europejskich klasyków po kierunki, które wybiera się raz na kilka lat, a zapamiętuje na zawsze.
krajobraz kierunku
Gdzie kręcono „Gladiatora”? Filmowe lokalizacje arcydzieła Ridleya ScottaMaximus idzie polem zboża. Lewą ręką muska kłosy. W tle maluje się wzgórze obsadzone cyprysami, dalej dolina, jeszcze dalej linia horyzontu. To być może najczęściej odtwarzany w pamięci kadr „Gladiatora” – i jednocześnie jeden z najbardziej mylących geograficznie. Bo ten krajobraz, który widz Scotta utożsamia z hispańskim domem rzymskiego generała, leży w istocie tysiąc kilometrów od Hispanii: w toskańskiej dolinie Val d'Orcia, niespełna kilometr od miasteczka Pienza, na drodze gruntowej, którą fani filmu nazywają dziś Drogą Gladiatora. Filmowa geografia „Gladiatora” zaczyna się więc od pierwszego nieporozumienia. Droga Gladiatora pod Pienzą, Dom Gladiatora koło San Quirico d'Orcia, Fort Ricasoli na Malcie, Aït Benhaddou w Maroku, Bourne Wood w Surrey – każde z tych miejsc gra w filmie zupełnie inną przestrzeń. Toskania udaje Hiszpanię, Malta – starożytny Rzym, Surrey – Germanię. I to właśnie ta filmowa fikcja przyciąga dziś do nich turystów, nie historyczna prawda – co skądinąd stanowi jedną z ciekawszych zagwozdek współczesnej turystyki filmowej. Filmowe lokalizacje „Gladiatora” rozsiane są wszakże po pięciu krajach na dwóch kontynentach, a ich rozmach nie wziął się bynajmniej z produkcyjnej fanaberii. Scott dobierał plany zdjęciowe z dramaturgiczną precyzją, rzecz jasna, a sam ruch między nimi opowiada historię równolegle do scenariusza. Toskania to dom utracony, Maroko – upadek, Malta – konfrontacja z władzą, Anglia – wojna jako zaplecze tej historii, Kalifornia – pęd ku śmierci. Niniejszy artykuł prowadzi przez nie w tej właśnie kolejności – nie geograficznej, lecz emocjonalnej, zgodnej z tym, jak film prowadzi samego Maximusa.
krajobraz kierunku
„Nie czas umierać” – gdzie kręcono ostatniego Bonda z Danielem Craigiem?Dwudziesty piąty film o Jamesie Bondzie – zarazem ostatni z Danielem Craigiem w roli agenta 007 – trafił na ekrany kin w 2021 roku, po wielokrotnie przekładanej premierze. Za kamerą stanął Cary Joji Fukunaga, twórca znany wcześniej m.in. z pierwszego sezonu serialu „Detektyw”, a więc reżyser o wyrobionym zmyśle wizualnym, przyzwyczajony do operowania krajobrazem jako narzędziem narracyjnym. I rzeczywiście, pod względem doboru lokalizacji „Nie czas umierać” wyróżnia się na tle całej serii – nie tylko skalą geograficznego rozmachu (od Karaibów po nordyckie klify), ale przede wszystkim kilkoma precedensowymi wyborami. Norwegia powróciła na bondowską mapę po 55 latach nieobecności (ostatni raz pojawiła się w „Na tajnej służbie Jej Królewskiej Mości” z 1969 roku), a Wyspy Owcze zadebiutowały w historii franczyzy jako zupełnie nowy kierunek. To właśnie owe mniej oczywiste lokacje nadają filmowi Fukunagi charakter odmienny od większości bondowskich produkcji, w których egzotyka pełniła przede wszystkim funkcję dekoracyjną.
krajobraz kierunku
Gdzie na majówkę w 2026 roku? Weekend majowy za granicąKiedy w Polsce rozkładamy grille, zerkając nerwowo w niebo, w wielu miejscach na świecie temperatury pozwalają już w pełni cieszyć się wiosną i pierwszymi promieniami słońca. Po co czekać na polskie lato, które bywa kapryśne? Wszak majówka to nie tylko czas kiełbasy skwierczącej nad rozżarzonym węglem, ale także idealna okazja do ciepłych wypadów za granicę. Długi weekend majowy to doskonały moment, by wyrwać się z codzienności i odetchnąć świeżym powietrzem w jakimś urokliwym miejscu z fantastyczną pogodą. W przeciwieństwie do wakacji w najbardziej wyczekiwanych okresach, w maju turystyka nie osiąga jeszcze szczytowego natężenia, a to oznacza zarówno doskonałą okazję cenową, jak i możliwość zwiedzania bez przeciskania się przez tłumy w wielkim mieście. Przygotowaliśmy przegląd miejsc, które w czasie weekendu majowego pokazują swoje najlepsze oblicze. Od śródziemnomorskich wybrzeży z pięknymi plażami, gdzie już można zażyć pierwszej kąpieli, przez europejskie perełki o idealnej temperaturze, aż po najlepsze oferty egzotycznych zakątków, w których właśnie wtedy panują najlepsze warunki.