Norwegia

Artykuły
City Break – co to jest i jak zaplanować udany weekendowy wypad?Co roku stajemy przed tym samym wyzwaniem – jak zmaksymalizować urlop, by poznać jak największą część świata, a zarazem jak najlepiej odpocząć. Świat stoi przed nami otworem, a ogrom możliwości pozwala nam dotrzeć do najdalszych zakątków globu.
Schemat bywa zwykle prosty – latem wyjeżdżamy do ciepłych krajów, by zregenerować siły na kolejne miesiące, a zimą korzystamy ze świeżego śniegu lub uciekamy z Europy w poszukiwaniu ciepła. Niczym fizycy kwantowi łączymy cenne dni urlopu ze świętami państwowymi i wyjazdami koleżanek oraz kolegów z działu. To niemałe wyzwanie.
Ale tydzień latem, tydzień zimą – co dalej? Rok ma 12 miesięcy, 365 dni, a w tym nawet 52 weekendy – aż żal byłoby ich nie wykorzystać. Do tego dochodzą koszty – między długimi wyjazdami przydałoby się zaplanować coś bardziej budżetowego. I właśnie w tym momencie na scenę wchodzi City Break – typ podróży, który łączy mniejszy budżet z krótkim urlopem. Dzięki temu, przy ograniczonej liczbie dni wolnych, odwiedzasz wreszcie miejsca, które dotąd przewijały Ci się na Instagramie, migały w telewizji albo o których bez przerwy słuchasz od znajomych, świeżo po ich powrocie z podróży. Miast i miasteczek wartych zobaczenia są na świecie tysiące – warto poznać choćby ułamek z tego ogromu, czyż nie?
Gdzie na wakacje w lipcu? Najlepsze kierunki na słoneczny letni urlopPiękna, słoneczna pogoda, termometry wręcz uderzają o górne wartości. Niebo niemal wiecznie błękitne, a w obłokach można co najwyżej bujać. Endorfiny przemierzają ciało od góry do dołu, a z letniej szafy wysypują się coraz to nowsze kreacje. Przyszło lato, przyszły wakacje – przyszła niepohamowana radość... a Ty siedzisz w domu, w pracy, w mieście. Jedziesz właśnie komunikacją miejską bez klimatyzacji, każdy krok to wyzwanie na miarę pustynnej karawany, a fatamorgana na asfalcie tworzy widoki niczym z amerykańskiej Doliny Śmierci.
Wakacje to czas relaksu i odpoczynku. Moment, gdy wreszcie możesz nasycić się witaminą D i zatrzymać opaleniznę na chłodniejsze pory roku. Szkoda marnować ten czas – najlepiej spędzić go na wyjeździe. Leżak na plaży bywa wygodniejszy niż niejeden fotel, białe wino w greckiej tawernie smakuje lepiej niż niejedna butelka z polskiego marketu, a cytrynowe gelato na Sycylii chłodzi skuteczniej niż niejedna klimatyzacja. Dodaj do tego gwarancję gorącego słońca, basen na wyciągnięcie ręki i zjawiskowe kadry, idealne, by pochwalić się rodzinie i znajomym.
Czas na konkrety – zajrzyj poniżej i sprawdź, które miejsca warto rozważyć, planując lipcowy urlop.
Gdzię krecono „Gwiezdne wojny”? Filmowe lokacje kosmicznej sagiKiedy w 1977 roku „Gwiezdne wojny” trafiły na ekrany kin, mało kto – włącznie z samym George’em Lucasem – przeczuwał, że za niemal pół wieku wyrośnie z nich coś, co Marsha Kinder określi mianem supersystemu rozrywkowego. Pojęcie to opisuje markę popkulturową, w której liczy się sama obecność w nieoczywistych przestrzeniach – niekoniecznie spójna narracja. Filmy, seriale, komiksy, powieści, gry wideo, zestawy LEGO, zegarki, piórniki, kubki, kanapki – długo by wymieniać. Henry Jenkins dopowie do tej rozpiętości pojęcie transmedialnego opowiadania (transmedia storytelling) – moment, w którym rozproszone media przestają jedynie powielać markę, a każde z nich dokłada do wspólnej historii własny fragment. Ale wśród tych nieoczywistych przestrzeni jest jeszcze jedna, dotąd przez badaczy nieco zaniedbana: geografia. Bo świat „Gwiezdnych wojen” rozsiał się także – całkiem dosłownie – po naszej Ziemi.
Tatooine to Tunezja. Naboo to Włochy i Hiszpania. Hoth to Norwegia. Samotnia Luke’a Skywalkera leży u wybrzeży Irlandii. Mustafar, planeta wulkaniczna, na której Anakin staje się Vaderem – to sycylijska Etna. Canto Bight, kasynowe miasto z „Ostatniego Jedi”, to z kolei Dubrownik. Ba! Nawet Endor, leśny dom Ewoków, też gdzieś znajdziemy, a konkretnie w Kalifornii, raptem kilka godzin drogi od Doliny Śmierci, która to zresztą zagrała inny zakątek Tatooine. Geografia odległej galaktyki okazuje się więc całkiem ziemska.
Niniejszy przewodnik prowadzi przez zakątki znane z „Gwiezdnych wojen” nie chronologicznie, nie zgodnie z kolejnością epizodów ani porządkiem produkcyjnym, lecz geograficznie – od krajów najbliższych do tych bardziej odległych.
„Nie czas umierać” – gdzie kręcono ostatniego Bonda z Danielem Craigiem?Dwudziesty piąty film o Jamesie Bondzie – zarazem ostatni z Danielem Craigiem w roli agenta 007 – trafił na ekrany kin w 2021 roku, po wielokrotnie przekładanej premierze. Za kamerą stanął Cary Joji Fukunaga, twórca znany wcześniej m.in. z pierwszego sezonu serialu „Detektyw”, a więc reżyser o wyrobionym zmyśle wizualnym, przyzwyczajony do operowania krajobrazem jako narzędziem narracyjnym.
I rzeczywiście, pod względem doboru lokalizacji „Nie czas umierać” wyróżnia się na tle całej serii – nie tylko skalą geograficznego rozmachu (od Karaibów po nordyckie klify), ale przede wszystkim kilkoma precedensowymi wyborami. Norwegia powróciła na bondowską mapę po 55 latach nieobecności (ostatni raz pojawiła się w „Na tajnej służbie Jej Królewskiej Mości” z 1969 roku), a Wyspy Owcze zadebiutowały w historii franczyzy jako zupełnie nowy kierunek. To właśnie owe mniej oczywiste lokacje nadają filmowi Fukunagi charakter odmienny od większości bondowskich produkcji, w których egzotyka pełniła przede wszystkim funkcję dekoracyjną.
Oslo – atrakcje. Co zobaczyć w stolicy Norwegii?Oslo jako stolica i zarazem największe miasto jest świetnym miejscem na pierwsze spotkanie z Norwegią. Zanim wybierzemy się na fiordy, zrobimy serię zdjęć czerwonych domków z drewna czy podążymy szlakiem Wikingów, zobaczmy nowoczesne oblicze skandynawskiego kraju. Na tej trudnej, skalistej ziemi, smaganej porywami ostrego wiatru i jakże często przysypanej śniegiem, mieszkańcy stworzyli unikalną kulturę, raczej mało znaną w Polsce. Pierwsze wzmianki o mieście pochodzą z XI wieku – założone przez Haralda III Surowego, stolicą Norwegii Oslo stało się w XIII wieku. Wyrasta z kultury Wikingów, przeżyło liczne katastrofy, najazdy i epidemie, dziś zaś patrzy śmiało w przyszłość – zieloną i zrównoważoną.
Jak przygotować się do zwiedzania Oslo? Co musimy zobaczyć i jak spędzimy czas na otwartej przestrzeni? Opowiemy o Skandynawii tak, jak zrobiłoby to Oslo, gdyby mogło mówić.
Norwegia – atrakcje. Co zobaczyć? Wspaniałe widoki dla miłośników przyrody, ale nie tylko!Stoisz na krawędzi urwiska, 600 metrów nad fiordem. Wiatr niesie zapach morza i sosnowych lasów, a przed tobą rozciąga się krajobraz, który wydaje się niemożliwy, surowy i potężny, wykuty przez lodowce i czas. To nie jest zwykły widok z okna hotelowego pokoju – to Norwegia. Kraj lodowców starszych niż ludzka cywilizacja, fiordów wyrzeźbionych przez naturę przez tysiące lat i zorzy polarnej, zachwycającej nie tylko barwami, ale i pełnym życia tańcem.
Norwegia to miejsce dla odważnych – dla tych, którzy wolą poczuć moc natury niż leżeć na leżaku. Jeśli należysz do grona ludzi, którzy znajdują spokój w surowych krajobrazach, energię w górskim powietrzu, a inspirację w miejscach, gdzie można dotknąć prawdziwej dzikości – to właśnie tu powinieneś się znaleźć.
Przekonaj się, jakie atrakcje czekają na ciebie w krainie fiordów.
Fiordy Norwegii. Dowiedz się o nich więcej, nim ruszysz w rejs!Wysokie skalne ściany, niektóre o niemal gładkich, stromych zboczach, a pomiędzy nimi spokojna, głęboka woda. Ten krajobraz niczym z nordyckiej mitologii nie bez powodu kojarzy się z Norwegią. To właśnie ona słynie z najpiękniejszych na świecie fiordów – atrakcji turystycznych, które przenoszą nas do IX wieku, czasu panowania Wikingów i dzikiej natury nienoszącej śladów ingerencji człowieka.
Surowy i jednocześnie malowniczy krajobraz norweskich fiordów przyciąga miłośników przyrody ze wszystkich zakątków globu. Co tak magicznego mają w sobie fiordy i dlaczego warto skusić się na rejs?
Najlepsze kierunki na wakacje bez upałów nie muszą być oczywiste - CoolcationJeśli zadajesz sobie pytanie: gdzie na wakacje w lipcu i sierpniu bez upałów, które mogą utrudniać wypoczynek, warto przyjrzeć się mniej oczywistym kierunkom. W ostatnim czasie popularności nabiera określenie Coolcation, czyli wakacje niekoniecznie w upałach i tropikach. Mowa tu przede wszystkim o krajach północy takich jak Norwegia, Szwecja, Finlandia i Islandia, ale na tej liście można odnaleźć także Kanadę, Peru czy Wielką Brytanię. Nazwa tego trendu to zabawa językowa będąca zlepkiem dwóch słów „cool” oznaczających „fajny”, ale także „chłodny” oraz cation, czyli końcówka wyrażenia „vacation” oznaczających wakacje. Dokąd się wybrać na fajne i chłodne wakacje? Oto nasze pięć propozycji na spędzenie czasu w miejscach, w których średnia temperatura powietrza nie odbierze wam tchu.
Norwegia śladami WikingówDzika, nieokiełznana natura wzywa! Właśnie tam, w krainie Wikingów odkrywałam ślady tego walecznego, nieustraszonego ludu płomiennobrodych wojowników. Skorzystałam z okazji by zajrzeć do wnętrza ich typowej łodzi, obejrzeć tradycyjną biżuterię, wreszcie - poznawałam losy ekspedytów Arktyki i Antarktyki – słowem: odkrywałam dzieje zimnej i surowej Północy. Podążając wstęgami autostrad, rozpościerających się po malowniczej okolicy, mogłam do woli podziwiać fiordy, które wyrzeźbiła sama natura. Wybierzcie się ze mną w tę fascynującą podróż! 😊
