Przejdź do treści

Zanzibar – atrakcje. Co warto zobaczyć na wyspie przypraw?

Biały piasek, turkusowe wody i palmy pochylone nad wodą – to obrazek jak z pocztówki. Zanzibar zdaje się kwintesencją tego, czego oczekujemy od egzotycznego kierunku. Relaks na plaży to jednak nie wszystko, co czeka na wyspie. Gdy tylko zwolnimy i wypoczniemy po locie, zaczniemy chłonąć Zanzibar wszystkimi zmysłami. W aromatach, bez których nie wyobrażamy sobie kuchni, zwiedzimy farmy przypraw. Wsłuchamy się w koncert nawoływań, ryków i śpiewu tropikalnej fauny. Spojrzymy, jak podczas pływów oceanicznych granice wyspy się przesuwają, a mieszkańcy Zanzibaru doglądają swoich upraw alg morskich. Będzie pięknie, nastrojowo, czasem spokojnie, a czasem gwarnie.

Przygotowałam zestawienie atrakcji turystycznych polecanych przez naszych przewodników i podróżników. Powstało ono z myślą o turystach zdecydowanych na Zanzibar, ale też o tych, którzy dopiero rozważają, dokąd uciec na urlop dość daleko, by zapomnieć o codziennych troskach.

Z czego słynie Zanzibar?

Zanzibar przyciąga rocznie ponad 900 tysięcy zagranicznych podróżników. Ruch turystyczny stale rośnie za sprawą pięknych plaż, komfortowych hoteli, bujnej, tropikalnej roślinności i widoków jak z najpiękniejszych filmów Davida Attenborough. Archipelag należy do Tanzanii i można go doświadczać na różne sposoby – jako przykład trudnej kolonialnej przeszłości, jako siedlisko wielu gatunków ptaków, gadów i ssaków, jako dom dla wielu grup etnicznych, mówiących w suahili: hakuna matata.

Poświęćmy im chwilę. Rdzenni mieszkańcy wyspy to ludność Suahili (Swahili). Ta nazwa wywodzi się z języka arabskiego („sahil”) i oznacza „wybrzeże”. Zanzibarczycy to mieszanka rdzennych ludów afrykańskich (głównie z grupy Bantu) z przybyszami, którzy przez stulecia osiedlali się na wyspie: kupcami z Zatoki Perskiej, Omanu oraz Indii. Ta wielowiekowa fuzja jest widoczna we wszystkim: w ich rysach twarzy, strojach, architekturze oraz w lokalnej kuchni.

Ta pokojowa koegzystencja ma swój urok, a jej częścią jest filozofia „pole, pole”, co w suahili oznacza dosłownie: powoli, powoli. Na Zanzibarze nikt się nie spieszy. Turystę może to zdziwić, gdy będzie długo czekał na posiłek w restauracji, a obsługa sklepu wybierze się na drzemkę w połowie dnia. Warto się do tego przyzwyczaić i przemyśleć, czy na co dzień nie przeładowujemy swojego życia, tracąc zdolność odpoczynku i radości z małych rzeczy.

Plantacje przypraw – dlaczego Zanzibar nazywają wyspą przypraw?

Zanzibar dorobił się zaszczytnego miana wyspy przypraw w XIX wieku. To sułtani Omanu zauważyli, że żyzna gleba czerwonego koloru i wilgotny, tropikalny klimat pozwalają prowadzić znakomite rolnictwo. Zaczęło się od goździków i w krótkim czasie Zanzibar został monopolistą na rynku tej przyprawy. Jest to jednak produkcja w zgodzie z przyrodą.

Przyprawy korzenne, bez których nie wyobrażamy dziś sobie wielu deserów (i nie tylko), rosną tu na plantacjach. Wygląda to na początku nieco chaotycznie, bo stajemy nagle przed bujną dżunglą. Gdzie tu te przyprawy, gdzie równe rzędy i gdzie jest traktor? To jednak bardzo przemyślany ekosystem. Wyższe drzewa (jak palmy czy drzewa goździkowe) dają cień niższym krzewom, a po ich pniach pną się inne rośliny (jak wanilia czy pieprz). Taka naturalna permakultura sprawia, że rośliny nawzajem się chronią przed czynnikami pogodowymi i chorobami.

Na Zanzibarze uprawia się przede wszystkim goździki, cynamon i wanilię, a także gałkę muszkatołową, kardamon i pieprz. Głównymi konkurentami na tym rynku są Indonezja i Madagaskar. Uprawa rozmaitych gatunków przypraw przynosi duże zyski i jest jednym z filarów gospodarki wyspy obok turystyki. A i turystyka świetnie napędza rolnictwo. Plantacje są stałym punktem programu w większości wycieczek i jeśli czeka nas krótki pobyt, a więc i konieczność wyboru, to wycieczka na farmę przypraw jest obowiązkowa.

Na farmach przypraw, takich jak bardzo popularna Kizimbani Spice Farm, można poznać ich proces uprawy. To przede wszystkim uczta dla zmysłów. Tu się nie tylko patrzy, ale też dotyka, wącha i... zgaduje. Wiele przypraw w naturze wygląda zupełnie inaczej niż w słoiczkach w naszych kuchniach.

Stone Town – historyczne serce Zanzibaru

Stone Town to historyczna dzielnica miasta Zanzibar, uhonorowana w 2000 roku wpisem na listę światowego dziedzictwa UNESCO. To część Zanzibar City, czyli stolicy wyspy. Jesteśmy trochę na uboczu wielkiej historii, ale widzimy wielką mieszankę wpływów afrykańskich, arabskich, indyjskich i europejskich. Wbrew tym ostatnim wpływom miasto nie zostało zaprojektowane z myślą o kierowcach samochodów i wygodnym transporcie. Główne środki lokomocji to skutery, rowery i własne nogi. Tak wchodzimy w ekscytujący labirynt wąskich, krętych i zacienionych uliczek, w których warto choć na chwilę się zgubić.

Dlaczego kamienne miasto? Stone Town zawdzięcza tę nazwę materiałowi, z którego je wzniesiono, czyli lokalnemu kamieniowi koralowemu. Koralowiec jest dość kruchy, przez co wiele budowli w najstarszej części miasta sprawia wrażenie artystycznie nadgryzionych zębem czasu. To idealne miejsce na zdjęcia i nastrojowy spacer. Zauważymy potężne, drewniane drzwi z misterną snycerką. Dawniej budowę zaczynano właśnie od nich i sporo inwestowano w rzemiosło, bo to wrota świadczyły najlepiej o majątku właściciela. Drzwi w stylu indyjskim, o okrągłej ramie, nabite są potężnymi kolcami. Indyjscy kupcy przywieźli to rozwiązanie z Indii – w ich ojczyźnie chroniło przed słoniami bojowymi, na wyspie podkreślało tożsamość. Drzwi w stylu arabskim są prostokątne i dekorowane pięknymi ornamentami geometrycznymi i roślinnymi, a także wersetami z Koranu.

Na Zanzibarze zabytki opowiadają historię walki o dominację nad wyspą. Najlepiej świadczy o niej Stary Fort. To najstarszy budynek w Stone Town, zbudowany przez Omańczyków dla obrony przed Portugalczykami. Drugim zabytkiem, który warto zobaczyć, jest Dom Cudów, czyli zbudowany w 1883 roku pałac sułtana. Był to pierwszy budynek na Zanzibarze z elektrycznością i bieżącą wodą, a także pierwszy w Afryce Wschodniej wyposażony w windę. Od 2020 roku gmach jest w odbudowie po zawaleniu części konstrukcji, więc na razie można go oglądać z zewnątrz, gdzie i tak dominuje nad nadbrzeżem Stone Town.

O tych wpływach świadczy też... legendarny wokalista zespołu Queen, Freddie Mercury (a właściwie Farrokh Bulsara). Jego rodzice byli Parsami, czyli należeli do grupy etnicznej pochodzącej z Persji, która uciekła do Indii, by nie porzucać rodzimej religii na rzecz islamu. Parsowie zachowali swoją tożsamość od ekspansji arabskiej aż do dzisiaj. Wielu mieszkańców Indii emigrowało na Zanzibar w celach zawodowych. Tu na świat przyszedł Freddie Mercury, a w miejscu, gdzie najprawdopodobniej mieszkała jego rodzina, znajduje się niewielkie muzeum. To doskonałe miejsce dla miłośników klasyki rocka.

Jaskinie w Mangapwani – mroczny rozdział historii wyspy

Piękne widoki to jedna strona wyspy. Druga to pamięć o bardzo trudnej przeszłości. Jaskinie w Mangapwani (w suahili „arabskie wybrzeże”) to miejsce niezwykle ważne dla zanzibarskiej pamięci. Leżą na północnym zachodzie wyspy, jedynie 20 kilometrów od Stone Town. Obok siebie znajdują się dwie jaskinie: naturalna grota w skale koralowej, służąca przez setki lat jako źródło wody pitnej (zaopatrywanie się w nią było bowiem zawsze problematyczne dla mieszkańców) oraz tak zwana Komnata Niewolników, sztucznie wykuta.

Samo Stone Town ma w swojej historii bardzo mroczny rozdział. W XIX wieku miasto było jednym z największych rynków handlu ludźmi w całej Afryce Wschodniej. Rocznie sprzedawano tu kilkadziesiąt tysięcy niewolników przywożonych z głębi afrykańskiego kontynentu. Brytyjczycy wywarli jednak skuteczną presję na sułtana Zanzibaru, by zamknął targ niewolników i oficjalnie zakazał procederu. Handlarze niestety nie zamierzali rezygnować ze swoich ogromnych zysków. Jeden z nich zlecił budowę lochu, który służył jako punkt przerzutowy. W nieludzkich warunkach przyszłych niewolników ukrywano przed brytyjskimi statkami przezornie patrolującymi wody oceanu. Nocą ich wyprowadzano tajnym tunelem i ładowano na łodzie, które następnie kierowano na Półwysep Arabski i Bliski Wschód.

Atrakcje przyrodnicze Zanzibaru

Największe atrakcje Zanzibaru wynikają ze splotu jego położenia i klimatu. Podczas wycieczek mamy możliwość obserwacji kilku różnych ekosystemów. Lasy namorzynowe, formacje krasowe, rafy koralowe – wszystkie te siedliska mieszczą się na jednej, niedużej wyspie. Nawet jeśli geografia i biologia nie były naszymi ulubionymi przedmiotami, to tutaj czeka nas znakomita lekcja, opowiedziana przez przyrodę i przewodników.

Park Narodowy Jozani – endemiczne małpy red colobus

Jozani Forest to jedyny park narodowy na wyspie. Obejmuje las deszczowy i namorzynowy. Utrzymujący się tu wysoki poziom wód gruntowych skutkuje bujną roślinnością. Zobaczymy mahoniowce (sięgające kilkudziesięciu metrów!), paprocie drzewiaste, fikusy dusiciele (oplatają inne rośliny i doprowadzają je do obumarcia) i inne różnorodne gatunki tropikalnej flory. Las płynnie przechodzi w ocean.

W tym tropikalnym lesie żyje endemiczny gatunek małp red colobus. Gatunek nie występuje na żadnej innej wyspie ani na kontynencie, a Jozani jest miejscem, w którym najłatwiej go spotkać – żyje tu około połowy całej populacji, liczącej ok. 3 tysięcy osobników. Gerezanki są ufne i ciekawskie, pozwalają do siebie podchodzić na odległość ręki, co wielu wzrusza – niewiele zostało na świecie gatunków dzikich zwierząt przychylnych człowiekowi. Mają też nietypowy układ trawienny. Nie trawią cukrów, dlatego jedzą głównie niedojrzałe owoce i liście. Potrafią też się leczyć – zjadają węgiel drzewny lub ziemię, by zneutralizować toksyny. Ze względu na wrażliwe żołądki małp nie wolno karmić.

Park Narodowy Jozani Forest jest dobrze dostosowany do potrzeb turystów – poruszamy się w nim po drewnianych kładkach podwieszonych parę metrów nad gruntem. Po parku nie spacerujemy samodzielnie. Do najlepszych miejsc prowadzi nas przewodnik, który opowie też o ciekawych ziołach stosowanych w miejscowej medycynie oraz panterze zanzibarskiej, wymarłej od lat 90. Miejscowi twierdzą, że pantera skrywa się w niedostępnych zakątkach parku, a nawet jest zwierzęciem czarowników.

Zanzibar Butterfly Center – farma motyli tuż obok Jozani

Ochrona zwierząt na Zanzibarze budzi zastrzeżenia przyrodników – atrakcje turystyczne bywają szkodliwe dla ekosystemów, gdy ruch jest za duży. Farma motyli obok Jozani Forest to przykład rozsądnie prowadzonego projektu, który łączy edukację, troskę o mieszkańców i ratowanie przyrody. Już z tego powodu warto udać się na zwiedzanie tego nietypowego miejsca.

Wokół lasu znajdują się wioski ubogich mieszkańców Zanzibaru, którzy przez wieki wycinali drzewa – jak się okazuje, rzadkich gatunków – by produkować węgiel drzewny lub po prostu pozyskiwać drewno na opał. Centrum Motyli zaproponowało im nietypową współpracę. Miejscowi rolnicy (bardzo często są to kobiety) przechodzą szkolenie z hodowli motyli. Łapią w lesie kilka samic konkretnego, rodzimego gatunku i umieszczają je w specjalnych, siatkowych klatkach w swoich przydomowych ogródkach. Następnie odchowują motyle, aż gąsienica stanie się poczwarką, i wtedy sprzedają owady Centrum. Miejscowi nie tylko zarabiają pieniądze, ale i na bieżąco uczą się, jak należy dbać o bioróżnorodność.

Na miejscu turysta może wejść do ogromnej woliery w lesie tropikalnym, wewnątrz której latają setki kolorowych motyli. Siadają na kwiatach, owocach i głowach ludzi, a przewodnicy pokazują krok po kroku cały ich cykl życia. To ekoturystyka odpowiedzialna społecznie. Muszę przyznać, że projekt jest genialny w swojej prostocie.

Prison Island – gigantyczne żółwie Aldabra na Wyspie Więziennej

Przenosimy się na zachodnie wybrzeże Zanzibaru, na wysepkę niedaleko brzegu, znaną jako Changuu Island. Kompleks więzienny postawiono tu w 1893 roku, ale nie przyjął ani jednego więźnia – służył zamiast tego jako stacja kwarantanny. Zabudowania stoją do dziś. Dziś Prison Island jest jedną z największych atrakcji turystycznych wyspy z zupełnie innego powodu, a konkretniej – za sprawą żółwi olbrzymich z Aldabry. W 1919 roku cztery osobniki przywieziono tu w podarunku od brytyjskiego gubernatora Seszeli. Zwierzęta te poczuły się tu jak żółwie w wodzie, a najbardziej sędziwe osobniki ważą ponad 200 kilogramów i mają grubo ponad 150 lat. Obecnie wyspa jest sanktuarium dla ponad setki żółwi. Władze robią wszystko, co mogą, by uratować ten rzadki gatunek poprzez kontrolowane rozmnażanie.

Baraka National Aquarium – pływanie z żółwiami

Na tej samej wysepce, w Baraka National Aquarium, możemy spotkać się z żółwiami oko w oko – pływanie z nimi to nietuzinkowa atrakcja. Są ciekawskie i zawsze głodne, spodziewajmy się więc, że będą nas podgryzać w nadziei na przysmaki. Pod nazwą akwarium kryją się naturalne baseny w skałach koralowych, połączone z oceanem. Tuż obok znajduje się azyl, przede wszystkim dla żółwi rannych w wyniku zaplątania się w sieci rybackie. Sanktuarium skutecznie pomaga w zachowaniu tego gatunku. W 2005 roku pierwszy żółw urodzony w azylu został zwrócony przyrodzie i wypuszczony do oceanu.

Atol Mnemba – nurkowanie i snorkeling

Mnemba to niewielka prywatna wyspa otoczona imponującym koralowcem. Podlegający ścisłej ochronie podwodny świat jest tu niezwykle bujny. To miejsce słynie z występowania delfinów butlonosych, a także jest jednym z ważnych miejsc lęgowych zielonych żółwi morskich. Nurkowanie tutaj pozwala obserwować formacje koralowe i stada barwnych ryb w krystalicznie czystej wodzie. To jedna z głównych atrakcji dla miłośników sportów wodnych, którzy przybywają tu przez cały rok.

To nie jedyna prywatna wyspa. Wyspa Chumbe także jest otoczona rafą koralową, którą chroni się tu wyjątkowo rygorystycznie. Nic dziwnego, bo tutejszy koralowiec uchodzi za najzdrowszy w Afryce Wschodniej. Na wyspie może przebywać jednocześnie tylko niewielka, ściśle określona liczba osób – zazwyczaj limit wynosi zaledwie 14 gości. Dostęp jest ściśle kontrolowany, a zarządcy Chumbe Island przedstawiają gościom zasady obowiązujące na wyspie. Na miejscu otrzymamy świeży lunch, znakomity sprzęt do sportów wodnych, domek na jeden dzień i kompleksowa wycieczka z przewodnikiem. Wizyta jest kameralna i w duchu ekoturystyki, a przy tym luksusowa.

Plaże Zanzibaru

Atrakcje przyrodnicze pozwolą nam się schłodzić w gęstym lesie, ale piękne wody archipelagu będą kusić przez cały czas. Warto zobaczyć plaże na północy, wschodzie i południu. Północ jest najwygodniejsza do kąpieli, wschodnim wybrzeżem rządzą wielkie pływy oceaniczne, a południe przyciąga fanów aktywnego wypoczynku.

Plaż jest tu kilkadziesiąt i ciągną się wokół całej wyspy. Na północy leżą Nungwi i Kendwa. Pływy są tam w zasadzie niewidoczne i dlatego można pływać przez cały dzień. Drobny piasek i neonowe wody sprawiają, że to właśnie tu kierują się plażowicze.

Na wschodnim wybrzeżu leżą Kiwengwa, Pwani Mchangani i Pongwe. Dwa razy na dobę woda cofa się tam bardzo daleko, czym przyciąga spacerowiczów. Zupełnie inne jest południe. Laguna jest ogromna i płytka, woda sięga po kolana daleko od brzegu, a wiatry są przewidywalne i równe. Dlatego południe słynie jako prawdziwy raj dla kitesurferów, a Paje i Jambiani stały się celem amatorów tego sportu z całego świata.

Wodę w pięknym, szmaragdowym kolorze zobaczymy na każdym z tych wybrzeży. Trudno wskazać jedno najlepsze, nie ma przecież zresztą takiej potrzeby.

Doświadczenia jako atrakcje. Czego spróbować na Zanzibarze?

Zanzibar daje wgląd w coś fascynującego: to, jak człowiek dostosowuje swoje życie do otaczającej przyrody i oswaja krajobraz z korzyścią dla siebie i dla innych gatunków. Zanzibarczycy potrafią czerpać z niego korzyści w sposób zrównoważony, bez rabunkowej produkcji i wyzysku zasobów, które wszak powinny służyć kolejnym pokoleniom.

Farmy wodorostów w Paje i Jambiani – ogrody, które odsłania odpływ

Choć Zanzibar przyciąga luksusowymi hotelami, życie większości jego mieszkańców jest bardzo proste, a w wielu miejscach ubogie, jak w całym regionie. Poza stolicą Zanzibarczycy mieszkają w tradycyjnych wioskach, w domach budowanych ze skały koralowej, gliny i liści palmowych. Mężczyźni zajmują się przede wszystkim rybołówstwem, rolnictwem, budownictwem i pracą w turystyce.

Zgoła inne jest życie pań. Hodowla alg morskich jest niemal w całości domeną kobiet – to około 80 procent wszystkich tutejszych farmerów. Podczas odpływów możemy się z bliska przyjrzeć, jak brodzą w płytkiej wodzie i przywiązują sadzonki wodorostów do sznurków rozciągniętych między palikami. Zebrane algi są suszone na słońcu przed domami, a następnie sprzedawane na eksport – do produkcji kosmetyków i żywności. Po powrocie do domu pomyślmy o dzielnych mieszkankach Zanzibaru, bo karagen z ich alg trafia i do kosmetyków, i do żywności.

Nocny targ Forodhani – zanzibarska pizza i sok z trzciny cukrowej

Po zachodzie słońca trzeba chociaż raz wybrać się na Nocny Targ Forodhani. Czekają na nas dziesiątki straganów pod klimatycznymi lampami naftowymi... i sporo pokus gastronomicznych. Serwuje się tu świeże owoce morza, zwłaszcza w formie szaszłyków, świeżo wyciskany sok z trzciny cukrowej z limonką i imbirem, a gwiazdą jest Zanzibar Pizza. Nazwa nie do końca oddaje to, co zjemy. To lokalny street food – cienkie ciasto smażone na blasze, z mięsem, jajkiem i warzywami, ale bywa też na słodko.

Full Moon Party w Kendwa Rocks – najbardziej rozpoznawalna impreza na wyspie

Full Moon Party to impreza w Kendwa, konkretniej na plaży Kendwa Rocks. Odbywa się raz w miesiącu, w sobotę najbliższą pełni Księżyca. W rytmach serwowanych przez lokalnych DJ-ów i artystów występujących na żywo bawią się turyści z całego świata. Zanzibarem rządzi reggae oraz bongo flava, czyli miejscowy hip hop. Oczywiście lecą też klasyki z zachodnich klubów.

Poza tańcem i śpiewem są tu występy akrobatów oraz pokazy tańca z ogniem. Do tego jeszcze malowanie twarzy i ciała farbami UV i otrzymujemy imprezę idealną, dynamiczną, momentami ekstatyczną. W tym wirze odnajdują się zamożni goście z najdroższych hoteli, podróżnicy poznający świat z plecakiem, urlopowicze z całego świata, wreszcie mieszkańcy wyspy. W tłumie trudno odróżnić, który z nich jest który, więc zabawa jest na swój sposób egalitarna.

Polecane wycieczki

Największe atrakcje Zanzibaru odkryjesz z Rainbow!

Zanzibar jest niewielki, ale nie da się go zwiedzić w pośpiechu. Stone Town wciąga na wiele godzin, mimo że dzielnica jest naprawdę mała. W Jozani zatrzymamy się przy pierwszej gerezie, a potem przy dziesiątej. Na Prison Island trudno odejść od żółwia, który pamięta czasy sprzed obu wojen światowych. Zanzibarskiego „pole, pole” nauczymy się tu sami, nawet jeśli przyjedziemy z gotową listą i przepisem na intensywne zwiedzanie.

Prawie wszystko, co opisałam wyżej, warto zwiedzać z przewodnikiem. Po Jozani nie chodzi się samodzielnie, na plantacji ktoś musi podać nam liść i kazać zgadywać, a w Mangapwani bez opowieści zobaczymy tylko komorę wykutą w koralowcu. Właśnie po to są wycieczki objazdowe po Zanzibarze. Kto po jednym parku narodowym będzie chciał zobaczyć więcej zwierząt, znajdzie je na kontynencie, bo z wyspy blisko do Serengeti i krateru Ngorongoro, czyli do wypraw po Tanzanii.

Wszystkie te wyjazdy zaczynają się jednak w hotelu przy plaży, bo po całym dniu w lesie albo na wodzie chce się wrócić nad ocean. W ofercie Zanzibar All Inclusive hotele stoją w Nungwi, Kendwie i Kiwengwie, czyli na tych wybrzeżach, gdzie albo pływamy o każdej porze, albo chodzimy po lagunie odsłoniętej przez odpływ.

Stone Town, Jozani, Prison Island, atol Mnemba i nocny targ Forodhani – wakacje na Zanzibarze czekają!

Data Publikacji: 30.08.2026
autor artykulu zdjecie

Artykuł autorstwa: Aleksandra Seń

Jestem wrocławianką z przekonania. Na nadodrzańskich ulicach w cieniu przykurzonych kamienic znalazłam inspirację dla projektu doktorskiego, który poświęciłam historii mówionej stolicy Dolnego Śląska. Wolny czas spędzam w Sudetach, realizując kolejne wyzwania trekkingowe. Interesuję się historią, dziedzictwem materialnym, powojennymi migracjami, literaturą małej ojczyzny. W podróżach szukam autentycznego doświadczenia mieszkańców, eksplorując ich codzienność. Każdy wyjazd poprzedzam gruntownym przygotowaniem – pomogę także Tobie stworzyć listę must-see i opowiem, gdzie się zatrzymać, by najlepiej poznać klimat miejsca.

Podobne artykuły

krajobraz kierunku
Wyspa Margarita – atrakcje. Co warto zobaczyć na wenezuelskiej Perle Karaibów?Isla Margarita – dumna i piękna Księżniczka Karaibów. Zachwyca urodą, puszcza oko słonecznymi refleksami odbitymi w lazurowej toni i uwodzi latynoskim wdziękiem. ¡Que guapa! Próbuje przy tym skupić na sobie całą uwagę, ale wtedy… Na scenie pojawiają się jej mniejsze i równie urocze siostry, które również warto poznać. Wyspy Coche i Cubagua wraz z Margaritą tworzą wenezuelski stan Nueva Esparta i jeden z najpiękniejszych karaibskich archipelagów. Karaibska uroda to jednak dopiero początek tej opowieści. Margarita mieści w sobie dwa zupełnie różne krajobrazy, ponad pięćdziesiąt plaż, kolonialne miasteczka pilnowane przez forty i historię, która przez stulecia kręciła się wokół pereł. Zapraszam na wyprawę po wyspie, która potrafi zaskoczyć każdego, kto przylatuje tu wyłącznie po palmy i turkusową wodę. Po prostu warto zarezerwować sobie na nią więcej czasu, niż podpowiada pierwszy odruch!
krajobraz kierunku
Piramidy w Egipcie – najsłynniejsze budowle starożytności. Które warto zobaczyć?Tajemnice i zagadki antyku napędzają bieg historii, a do wyścigu o ich rozwiązanie stają setki tysięcy pasjonatów. Archeolodzy przeszukują kompleksy świątynne, językoznawcy analizują antyczne zapisy, a muzea rywalizują o bezcenne eksponaty. Gdy uda się rozwiązać jedną tajemnicę, na jej miejsce pojawia się szereg kolejnych. Tym bardziej fascynują nas historie budowli, o których w antycznych dziełach pisali greccy filozofowie, a które astronauci fotografują z pokładu Międzynarodowej Stacji Kosmicznej. Miejsca, które są źródłem wielu teorii spiskowych, legend i mitów. Mowa o piramidach – majstersztykach architektury pozostawionych tysiące lat temu przez cywilizację znad Nilu. Od wyprawy Napoleona po ekspedycje XX wieku – starożytny Egipt przestał być dla nas białą plamą. Przełomem okazało się rozszyfrowanie tamtejszego pisma – Kamień z Rosetty otworzył drogę do zrozumienia wielu starożytnych zagadek. Zapisy ukryte w grobowcach stały się jasne, a papirusy przybliżyły nas do zrozumienia antyku. To jednak nie koniec – wiele tajemnic wciąż czeka na odkrycie. Część zagadek egipskich piramid już rozwiązano, a część nadal spowita jest mgłą tajemnicy. Wiadomo, kto je budował, z czego i po co – a mimo to o Wielkiej Piramidzie do dziś krążą opowieści o zaginionych cywilizacjach i pomocy z kosmosu. Wyruszmy do świata faraonów.
krajobraz kierunku
Kirgistan – atrakcje. Co warto zobaczyć w Azji Środkowej?Kirgistan to kraj wysokich, ośnieżonych szczytów i krystalicznie czystych jezior, wciśnięty między Chiny, Kazachstan, Uzbekistan i Tadżykistan. Wśród górskich stepów do dziś można tu spotkać koczowników, którzy mieszkają w tradycyjnych jurtach i wyrabiają kumys, a w okolicach jeziora Issyk-Kul zachowała się pradawna tradycja polowania z orłami. To właśnie tędy prowadziły niegdyś odnogi legendarnego Jedwabnego Szlaku, a jego ślady odnajduje się w całym kraju – w starożytnych petroglifach, w kamiennych balbalach rozsianych po stepach, w legendach przekazywanych z pokolenia na pokolenie. Kirgistan jest też krajem górskich wędrówek, jazdy konnej i dzikiej przyrody. Polacy podróżują tu bez wizy, a kraj zachował swój największy atut – autentyczną gościnność mieszkańców, którzy wciąż witają przyjezdnych z ogromną życzliwością.
krajobraz kierunku
Zjednoczone Emiraty Arabskie – atrakcje. Co warto zobaczyć?Szejkowie konsekwentnie realizują plan powiększania oferty rozrywkowo-kulturalnej, więc z każdym rokiem w Emiratach pojawia się coś, czego rok wcześniej jeszcze nie było. O, jakże myli się ten, kto twierdzi, że ten kraj to tylko centra handlowe i zakupy. Rodzinne parki rozrywki sąsiadują tu z muzeami, obiekty sakralne z imprezami do białego rana, a sama kuchnia potrafi wypełnić cały wyjazd. Pomysłów jest tyle, że nawet sceptycy po pierwszej wizycie układają plan na następny raz. Luksus, adrenalina czy kultura? Ty decydujesz.