Tajlandia – atrakcje. Co zobaczyć w Krainie Uśmiechu?

Kraina Uśmiechu bierze swój przydomek od ludzi, którzy potrafią rozbroić przybysza życzliwością, zanim ten zdąży powiedzieć pierwsze „sawasdee". Poznawanie ich to naprawdę magiczne doświadczenie, ale jednocześnie tylko jeden ze sposobów, w jaki Tajlandia potrafi człowieka oczarować. Kraina Uśmiechu przyciąga tych, którzy szukają plaży, i tych, których ciągnie do świątyń, historii albo dżungli. Jedni wracają dla smaku pad thaia prosto z ulicznego garnka, inni dla ciszy małej wyspy, na której nie ma ani jednej drogi. Każda kolejna wizyta ujawnia inne z tajskich oblicz.

W tym przewodniku odkryjesz najważniejsze świątynie, pałace i malownicze parki narodowe. Zaproszę Cię do świata pływających targów, sanktuariów słoni i festiwali, które sprawiają, że Tajlandia jest miejscem wyjątkowym. Tego kraju nie da się poznać za jednym razem, ale można zacząć od tego, co robi największe wrażenie.

W tym artykule przeczytasz o:

Z czego słynie Tajlandia?

Ten szalenie popularny turystycznie kraj ma stałe grono wiernych fanów, a mimo to ciągle przybywają kolejni oczarowani jego wdziękami. Co takiego sprawia, że przyjeżdża się tu raz i już planuje kolejną podróż? Tajlandia ma wszystkie cechy kraju-raju. Gorący klimat i spektakularne wybrzeże z wyspami zachęca plażowiczów, nurków i miłośników sportów wodnych. Wyśmienita tajska kuchnia daje okazję do poznawania kraju kubkami smakowymi, a kto chce, weźmie sprawy w swoje ręce i zapisze się na kurs gotowania.

Ciekawa kultura buddyjska z barwnymi świątyniami pozwala poznawać historię, religię i architekturę sakralną regionu. Coś dla ciała to masaże, poczynając od refleksologii, przez obowiązkowy masaż tajski i masaż stemplami ziołowymi, na masażu głowy kończąc. Tajlandia kojarzy się też z życiem nocnym i imprezami, tajskim boksem, oglądaniem słoni czy kajakami. Podczas wyjazdu do Krainy Uśmiechu każdy odnajduje swoją ulubioną Tajlandię. Jest w czym wybierać!

Świątynie i pałace – co warto zobaczyć w Tajlandii w pierwszej kolejności

Buddyjskie miejsca kultu to świątynie nazywane wat. Ich zwiedzanie zapewnia świetne zdjęcia, ale przede wszystkim jest lekcją buddyzmu i całego świata wierzeń Tajów oraz szerzej – Azji Południowo-Wschodniej. Warto pamiętać o kilku zasadach panujących w świątyniach, takich jak odpowiedni, nieplażowy strój oraz reguła, by głowa znajdowała się niżej niż posąg Buddy.

Z najpiękniejszych świątyń trzeba oczywiście zobaczyć Świątynię Szmaragdowego Buddy w Bangkoku, Wat Arun, który można podziwiać ze statku, Wat Doi Suthep na wzgórzu koło Chiang Mai oraz niezwykłą Białą Świątynię na północy kraju. Wizyty w świątyniach i oglądanie rytuałów religijnych pozwalają poznać jakże inny od naszego krąg kulturowy. Nawet w tak turystycznym miejscu, jak słynąca z rozrywkowego życia Pattaya można znaleźć interesującą świątynię, czyli drewniane i monumentalne Sanktuarium Prawdy.

Wielki Pałac Królewski i Świątynia Szmaragdowego Buddy – ikony Bangkoku

Większość odwiedzających Tajlandię przylatuje do Bangkoku. Chcąc zacząć zwiedzanie od najważniejszych atrakcji, koniecznie należy udać się do Wielkiego Pałacu Królewskiego i znajdującej się w jego obrębie świątyni. Ten ogromny kompleks pałacowo-świątynny to wizytówka stolicy. Aby wejść do otoczonego murem pałacu, trzeba być ubranym w zakrywający ciało strój, najlepiej przewiewny ze względu na upał.

Wielki Pałac Królewski to dawna rezydencja królów Syjamu i Tajlandii z końca XVIII wieku. Na jego terenie znajduje się Wat Phra Kaew, czyli Świątynia Szmaragdowego Buddy – najświętsza świątynia buddyjska w kraju. Zobaczymy w niej niewielki, mierzący 66 cm zielony posąg Buddy wykonany z jadeitu (szmaragdowy tylko z nazwy). Trzy razy do roku król przewodzi ceremonii zmiany szaty odpowiadającej porze roku – gorącej, deszczowej i chłodnej. Niegdyś Szmaragdowego Buddę obnoszono podczas procesji na ulicach, by chronić ludzi przed chorobami. Obecnie to przede wszystkim znak tożsamości religijnej i narodowej.

Wat Arun – świątynia, która zmienia kolor o zachodzie słońca

Jednym z ciekawszych sposobów zwiedzania Bangkoku, poza spacerem i przejażdżką tuk-tukiem, jest rejs rzeką Chao Praya. Można wybrać się za dnia, by zobaczyć domy na brzegu i życie w Thonburi – zachodniej części Bangkoku. Wpływając w khlongi, czyli mniejsze kanały, uważni obserwatorzy z dużym prawdopodobieństwem zobaczą też warany na brzegu.

W głównym nurcie rzeki jest obiekt, obok którego nie sposób przepłynąć obojętnie. To Wat Arun, którego nazwa odnosi się do hinduskiego boga świtu. Świątynia z centralnym prangiem, wysoką wieżą, to jeden z bardziej rozpoznawalnych symboli miasta. Najbardziej okazale prezentuje się o świcie i o zmierzchu. Wieczorne rejsy dużym statkiem, na którego górnym pokładzie zjemy kolację, to sposobność, by obejrzeć zjawiskową iluminację Wat Arun.

Wat Phra That Doi Suthep – panorama Chiang Mai z wysokości

Już sam wjazd na zbocze góry Doi Suthep jest atrakcją, gdy jedzie się zbiorową taksówką typu songthaew, co znaczy dosłownie „dwa rzędy”. Na pace zadaszonego pickupa są ławki po bokach pojazdu. Ta jedna z najbardziej znanych świątyń północnej Tajlandii poza wspaniałym położeniem słynie z wysokich schodów i licznych chedi, czyli relikwiarzy. Najbardziej znany z nich przechowuje, według tradycji, relikwię Buddy.

Schody, które pokazano choćby w filmie „Piękny bokser”, liczą 306 stopni, a poręcze zrobiono na kształt mitycznych węży naga. Alternatywą dla schodów jest winda. Na górze przekonamy się, że to jedno z najświętszych miejsc Tajlandii i bezsprzecznie symbol miasta Chiang Mai. Oglądać można liczne kapliczki, posągi Buddy i sztukę sakralną charakterystyczną dla królestwa Lanna, dawnego państwa na północy dzisiejszej Tajlandii. Posąg białego słonia przypomina zaś o tym, że według wierzeń miejsce na budowę świątyni wskazało w XIV wieku takie właśnie zwierzę.

Biała Świątynia w Chiang Rai – sztuka współczesna w sakralnej formie

Niedaleko Chiang Rai jest świątynia niczym „śnieżny pałac”, która zachwyca i szokuje. Jeśli ktoś ma przesyt wizyt w świątyniach i spodziewa się kolejnego podobnego obiektu, myli się, i to grubo. Wat Rong Khun, bo tak brzmi właściwa nazwa Białej Świątyni, jest miejscem unikalnym. Ta fotogeniczna budowla powstaje od 1997 roku, a cały projekt może potrwać do 2070 roku. Ekscentryczny twórca Chalermchai Kositpipat za pomocą sugestywnej architektury i sztuki zestawia buddyzm ze współczesnym światem.

Już sama jednokierunkowa trasa odwiedzin to metaforyczna podróż opowiadająca o cyklu samsary – narodzin, śmierci i cierpienia – oraz o oczyszczeniu i wreszcie osiągnięciu wyzwolenia, czyli nirwany. Przed mostem prowadzącym do głównego budynku mijamy rzeźby rąk, symbol pokus. W środku jest jeszcze ciekawiej za sprawą malowideł przedstawiających superbohaterów, Neo z filmu „Matrix”, Hello Kitty czy gwiazdy muzyki. To według artysty nasze „nowe bóstwa”, a współcześni ludzie są trochę nawiedzeni.

Dawne stolice – zabytki Tajlandii sprzed wieków

Przyjechać do Tajlandii tylko na plażowanie i zakupy, a zignorować historię, to byłaby niepowetowana strata. Jest przynajmniej kilka głównych miejsc historycznych, które po prostu trzeba zobaczyć, bez żadnego „ale”. Królestwo Tajlandii, dawniej Syjam, kryje wiele wspaniałych pozostałości dawnej potęgi.

Ayutthaya – dawna stolica Tajlandii i głowa Buddy w korzeniach drzewa

Król Ramathibodi I założył Ayutthayę w 1350 roku. Miasto prężnie się rozwijało, łącząc szlaki handlowe z Chin, Indii i Europy. W XVII wieku liczyło już około miliona mieszkańców i słynęło z bogactwa. W 1767 roku zostało podbite, a potem spalone przez armię birmańską. Stolicę przeniesiono do Thonburi, a Ayutthaya już nigdy nie odzyskała świetności. Współcześnie najważniejsza część parku historycznego leży na wyspie otoczonej rzekami.

Podczas zwiedzania koniecznie trzeba odwiedzić co najmniej dwa miejsca: Wat Phra Si Sanpet i Wat Mahatat. W tym pierwszym główną atrakcją są trzy wielkie chedi ze szczątkami władców oraz ruiny świątyni przypałacowej. Drewniany pałac wprawdzie się nie zachował, ale rozmach całego kompleksu przypomina ten z Bangkoku. W Wat Mahatat najbardziej obleganym miejscem jest teren przy figowcu z głową Buddy oplecioną korzeniami.

Po najeździe w XVIII wieku świątynie w Ayutthai plądrowano. Jedna z teorii mówi, że głowa zniszczonego posągu leżała koło drzewa i z czasem korzenie ją oplotły, co jest przykładem harmonii natury i kultury. Według drugiej głowę ukryli szabrownicy, ale z nieznanych przyczyn nigdy po nią nie wrócili.

Dowiedz się więcej o dawnej stolicy Tajlandii z artykułu o Ayutthaya!

Sukhothai – kolebka tajskiej państwowości wpisana na Listę Światowego Dziedzictwa UNESCO

Najprzyjemniej park historyczny Sukhothai zwiedza się na rowerze. Często wypożyczamy je na wycieczce objazdowej i ruszamy oglądać to pierwsze niezależne królestwo tajskie. Krótkie odcinki, jazda w spokojnym tempie, a dookoła wspaniałe ruiny, posągi Buddy i zbiorniki z liliami wodnymi. Jednym słowem – cudownie. Chcąc zwiedzać chronologicznie, Sukhothai należałoby zobaczyć przed Ayutthayą.

Dziś Sukhothai uchodzi za jeden z najważniejszych zespołów zabytkowych w Tajlandii, co potwierdza chociażby wpis na listę UNESCO. Zjednoczone królestwo Tajów nazywane Sukhothai, czyli Świt Szczęścia, istniało od 1238 do 1438 roku. Ostatecznie zostało podbite przez Ayutthayę, następnie opuszczone, a dopiero w latach 70. XX wieku przeprowadzono prace renowacyjne, by stało się parkiem historycznym.

To obszar 70 km², który można zwiedzać nawet parę dni, ale pół dnia też wystarczy, by zobaczyć najważniejsze obiekty jak ruiny o dźwięcznych nazwach Wat Sa Si, Wat Si Sawai i Wat Mahatat oraz pomnik ważnego władcy Ramkhamhaenga. Przedstawia on króla z tabliczką w dłoni. To twórca tajskiego pisma.

Kanchanaburi – most na rzece Kwai i pamięć o II wojnie światowej

Jadąc z Bangkoku na północny zachód, dotrzemy do prowincji Kanchanaburi. Zobaczymy uprawy trzciny cukrowej, a w trakcie zbiorów mnóstwo przeładowanych ciężarówek. Malownicze widoki to nie wszystko, czym przywita nas ta prowincja. Najbardziej popularnym miejscem jest most na rzece Kwai. Błędnie wymawiana nazwa przylgnęła do tego mostu zbudowanego przez jeńców wojennych podczas II wojny światowej. Prawidłowa nazwa to Khwae Yai, ale mało kto jej używa.

Przyjemnie jest wybrać się na spokojny spływ wielką tratwą, połączony z obiadem, zobaczyć, jak odbudowano zbombardowany przez aliantów most, i posłuchać słynnego motywu muzycznego z oscarowego filmu Davida Leana z 1957 roku. Cała historia tego miejsca wiąże się z koleją tajsko-birmańską. Most był częścią Kolei Śmierci, trasy z Bangkoku do birmańskiego Rangunu. Budowali ją, okupując to wieloma ofiarami chorób i wycieńczenia, jeńcy wojenni oraz przede wszystkim dziesiątki tysięcy robotników przymusowych. Współcześnie można zwiedzić muzeum i cmentarz oraz przejechać się historycznym pociągiem. A z filmów warto obejrzeć „Drogę do zapomnienia” z Colinem Firthem.

Bangkok – stolica Tajlandii oferuje więcej niż świątynie

Bangkok tętni własną energią, którą po prostu trzeba poczuć. Nie trzeba wiele. Wystarczy wyjść z hotelu i chłonąć atmosferę historii pomieszanej z nowoczesnością, chaosu drogowego, zgiełku, kuszących zapachów z garkuchni, tłoku i zastępów nagabujących masażystek. Wizyta w tajlandzkim Mieście Aniołów, czyli Krung Thep, może być tania, gdy jemy ogólnodostępny street food i kupujemy na targach. Wystarczy jednak odpowiedni budżet, a będzie ekskluzywna, z najlepszymi restauracjami, drink barami na dachach wieżowców i zakupami w centrach handlowych z markami od projektantów mody. Poza tym Bangkok nazywany jest najgorętszą stolicą świata. To trzeba przyznać, jest parno, słonecznie i wilgotno.

Poniżej znajdziesz najważniejsze punkty na mapie tego niezwykłego miasta, ale jeżeli chcesz dowiedzieć się o nim jeszcze więcej, koniecznie przeczytaj nasz artykuł o atrakcjach Bangkoku.

Khlongi – kanałami przez drugie oblicze miasta

Odrobinę ochłody w Bangkoku można zaznać podczas rejsu po rzece. Nazywa się ją Menam, czyli Rzeka Matka, zgodnie z europejskim nazewnictwem, albo, jak częściej mówią Tajowie, Chao Praya – Rzeka Królów. Wieńce świeżych kwiatów zdobią łodzie. To ofiarowania, które mają zapewnić pomyślność i bezpieczeństwo. Rzeka dzieli miasto na dwie główne części. Wschodni brzeg z historycznym i współczesnym miastem to Bangkok ogólnie znany. Zachodni brzeg to dzielnica Thonburi, dawniej osobne miasto i stolica po zniszczeniu Ayutthai.

To tak zwany „inny Bangkok”, mniej znany, dawny i autentyczny. Mieszkalna część miasta z wieloma świątyniami i kanałami, gdzie życie płynie spokojniej, z dala od zgiełku centrum. Gdy wpłyniemy w małe kanały zwane khlong, podglądamy zwyczajną stronę życia mieszkańców stolicy, rozpadające się chałupy i ogólną bylejakość budownictwa. A jeszcze w XIX wieku Bangkok nazywano „Wenecją Orientu”. Gęsta sieć kanałów pełniła funkcję dróg wodnych i podstawę transportu. Wraz z rozwojem miasta wiele z nich zasypano i zamieniono w ulice.

Chatuchak Weekend Market – jeden z największych bazarów na świecie

Jeśli jesteś w Bangkoku w weekend, masz miejsce w walizce i nastrój na zakupy, obowiązkowo jedź na targ Chatuchak. Ten największy i najbardziej znany weekendowy targ w Bangkoku jest zarazem jednym z największych bazarów na świecie. Od piątku do niedzieli w północnej części miasta, w dzielnicy Chatuchak, odbywa się wielki handel. kilkanaście tysięcy stoisk podzielono na 27 sekcji tematycznych jak odzież, antyki, jedzenie czy rośliny.

Kupisz tam niemal wszystko, od pamiątek, przez odzież vintage, rękodzieło, po elektronikę i gadżety. Targ odwiedza w weekend około 200 tysięcy ludzi, z czego jedna trzecia to turyści. Duże mapy przy wejściu są w języku angielskim i pomogą zorientować się w tej zakupowej dżungli. Dojedziesz zarówno metrem, autobusem, jak i taksówką czy tuk-tukiem. Przeznacz na Chatuchak Weekend Market przynajmniej 2-3 godziny. To absolutne minimum.

Chinatown i uliczne jedzenie – fantastyczne jedzenie prosto z garów

Chińska dzielnica budzi emocje. Gdy przejeżdżamy autokarem za dnia, pojawiają się pytania, jak tam dotrzeć z hotelu. Od razu spieszę z wyjaśnieniem i polecam Chinatown na wieczorny wypad, zwiedzanie połączone z kolacją. Ulica Yaowarat pięknieje po zmroku. Rozświetla się licznymi reklamami i jeszcze bardziej zapełnia odwiedzającymi. Co najlepsze jednak, zmienia się w ogromny food court pod gołym niebem. Od 18:00 do 23:00 do miejsc z najsmaczniejszym jedzeniem ustawiają się kolejki miejscowych. Tam trzeba iść. Odstać swoje i zamawiać, nie zważając na wygląd dań. Ten często jest mylący.

Pad thai to smażony makaron z krewetkami, który może sprawiać wrażenie bałaganu na talerzu, a jest zachwycający w smaku. Som tum to ostra sałatka z zielonej papai, idealna na mały głód. Tom yum to tajski rosół, tyle że słodko-kwaśny i krewetkowy. Grillowane mięsa i wiele innych smakołyków tylko czekają na odważnych turystów. Najpierw jedz, potem sprawdzaj, co to było. To doskonały sposób na obiektywną ocenę doznań smakowych. Dla tych, co wolą coś na słodko, polecam wyborne mango sticky rice, czyli ryż kleisty z mango.

Najpiękniejsze miejsca w Tajlandii – parki narodowe i przyroda

Jedni podróżnicy wolą miasta, inni naturę. Doświadczenie turystyczne uczy jednak, że najbardziej emocjonujące wycieczki łączą zabytki w skupiskach ludzkich z naturalnym pięknem kraju. Widowiskowych scenerii i instagramowych krajobrazów w Tajlandii nie brakuje. Tropikalne lasy i wodospady w różnych częściach kraju, góry i jaskinie na północy i wreszcie wybrzeże na południu. Widoki za milion dolarów na plaże, zatoki i wyspy. Żeby zobaczyć to wszystko, trzeba mieć naprawdę dużo czasu, dlatego każdy się głowi, co wybrać, a turyści inspirują się nawzajem, pokazując zdjęcia i snując opowieści.

Park Narodowy Erawan – kąpiel w naturalnych basenach pod wodospadami

Każda wizyta w Parku Narodowym Erawan cieszy mnie z prostego powodu. To idealne miejsce na wypoczynek i rekreację dla każdego, niezależnie od sprawności fizycznej. Między listopadem a styczniem jest najprzyjemniej, to znaczy nie za gorąco. Pora chłodna to wymarzony czas na przyjazd do wodospadów Erawan. Park obejmuje głównie las mieszany, a także lasy wiecznie zielone. Całość krajobrazu uzupełniają wapienne wzgórza i kaskady wodne.

Wodospady położone są na siedmiu poziomach. Te dolne są najłatwiej dostępne. Prowadzi tam równa droga, a w naturalnych zbiornikach z krystalicznie czystą wodą można się wykąpać albo miło spędzić czas w cieniu drzew. Im wyżej, tym trudniejszy leśny szlak, bo mniej osób wybiera się na trekking, choć okazje do kąpieli kuszą na każdym z poziomów. Kto ma szczęście, być może spotka po drodze zwierzęta, choć tych dzikich coraz mniej. Górna część wodospadu przypomina głowę słonia, a sama nazwa parku pochodzi od trójgłowego słonia z mitologii hinduskiej.

Khao Sok – tropikalny las deszczowy starszy niż Amazonia

Gdy dopada nas jesienny kryzys solarny i wyczekujemy przygody w ciepłym, słonecznym kraju, obejrzyjmy zdjęcia z Khao Sok. Serce zabije mocniej, krew popłynie szybciej, a walizka będzie spakowana w kilka chwil. Wśród parków południa Khao Sok ma bardzo wysokie notowania. Trudno się dziwić, że jest tak lubiany, skoro oferuje „przygodę w dżungli”. Wiek prastarego lasu deszczowego robi wrażenie, bo szacuje się go na 160 milionów lat. Górzyste tereny, pełne wapiennych formacji i jaskiń, pocięte rzekami.

Wisienką na torcie jest szmaragdowo-turkusowa woda jeziora Cheow Lan. Choć może wyglądać na naturalne, jezioro powstało w 1982 roku wskutek budowy zapory. Naturalne czy nie, urok tych pejzaży pozostaje ten sam. Optymalnie byłoby przyjechać do Khao Sok na kilka dni, by nacieszyć się wszystkim, co oferuje. Praktycznie jest wybrać się na wycieczkę łodzią „z długim ogonem”, aby zobaczyć więcej w krótkim czasie.

Park Narodowy Doi Inthanon – najwyższy szczyt Tajlandii

Tajlandia nie kojarzy się raczej z wysokimi górami, ale wycieczka na górę Doi Inthanon jest zdecydowanie godna uwagi. Prowincja Chiang Mai obfituje w górskie krajobrazy, a Park Narodowy Doi Inthanon i sam szczyt 2565 m n.p.m. są łatwo dostępne. Jako że to najwyższy szczyt kraju, górę nazywa się szumnie „dachem Tajlandii”.

Wycieczka na Doi Inthanon jest lekka i przyjemna, bo na sam szczyt prowadzi asfaltowa droga. Nie ma tu wspinaczki, trudnych podejść ani wyczynu. Chodzi o otaczające szczyt tereny, piękne krajobrazowo. Gęsty i wilgotny las tropikalny, wiejskie okolice i spacer po prowincji. W otulinie parku są wioski mniejszości etnicznych, Karenów i Hmongów. Przygotowując się na wyjazd, warto wziąć cienką kurtkę, bo na szczycie bywa wietrznie.

Khao Sam Roi Yot – jaskinia z królewskim pawilonem

Tłumaczenie tajskiej nazwy wiele wyjaśnia. Khao Sam Roi Yot znaczy Góra z trzystoma szczytami. Ten położony nad Zatoką Tajlandzką park narodowy znajduje się w południowo-środkowej części kraju. Wiele wapiennych ostańców i szczytów tworzy charakterystyczny krajobraz. Są tam też bagna i rozległe trzcinowiska, namorzyny i kanały oraz plaże i wyspy przybrzeżne.

To obszar o międzynarodowym znaczeniu dla ptaków wędrownych, miejsce lęgowe i żerowiska dla licznych gatunków, których naliczono około 300. Widuje się czaple, ibisy, kormorany i wiele innych. Najsłynniejszym miejscem w parku jest jaskinia z naturalnym otworem, przez który promienie słońca oświetlają pawilon Khuha Kharuehat. Tę drewnianą zabytkową altanę wzniesiono w 1890 roku dla króla Ramy V.

Zatoka Phang Nga – wapienne klify i Wyspa Jamesa Bonda

Zatokę Phang Nga rozsławił film z Jamesem Bondem „Człowiek ze złotym pistoletem” z 1974 roku z Rogerem Moorem. Od premiery minęło już ponad pół wieku, a widok na wyspę Khao Ping Kan i sterczącą obok „Wyspę Gwóźdź” pozostaje najsłynniejszym kadrem z tej zatoki. Mało kto zaprząta sobie głowę pamiętaniem nazwy wyspy. „James Bond Island” i wszystko jasne.

Dostępna drogą wodną zatoka na Morzu Andamańskim ma 400 km² powierzchni, z czego większość objęto ochroną w ramach Parku Narodowego Phang Nga. Wyspy wraz z wapiennymi monolitami i iglicami tworzą spektakularną scenerię, którą można oglądać z łodzi, kajaka czy podczas snorkelingu.

Rajskie wyspy – tajskie wyspy, które trzeba zobaczyć

Do Tajlandii należy około 500 wysp, choć są i tacy, co twierdzą, że dużo więcej. Kilkadziesiąt ma status znanych, skomercjalizowanych i turystycznych. Przynajmniej kilkanaście to wyspy bardzo znane w regionie, a kilka uchodzi za perełki, które po prostu trzeba odwiedzić. Oto i one.

Phuket – najbardziej znana wyspa Tajlandii

To największa wyspa Tajlandii, niewiele mniejsza od Bornholmu. Phuket oferuje tyle atrakcji, że spokojnie można ją wybrać na bazę wypadową i korzystać z tego, co dostępne w okolicy. Liczne hotele wokół Patong Beach to doskonały wybór, by iść na popularną plażę, zakupy oraz nocną imprezę. Będąc w mieście Phuket, trzeba zobaczyć Stare Miasto. Wąskie uliczki, butiki i kawiarnie są przykładem architektury kolonialnej w stylu sino-portugalskim.

Można wybrać się na wycieczki fakultatywne, choćby na Wyspę Jamesa Bonda czy na nurkowanie na Archipelag Similan. Kto pragnie zobaczyć słonie w ich naturalnym środowisku, temu polecam wizytę w jednym z sanktuariów, gdzie można je nakarmić i wykąpać.

Koh Phi Phi – rajski archipelag z filmową zatoką Maya Bay

Archipelag Wysp Phi Phi to pocztówkowy tajski obrazek. Tak właśnie wyobraża się wakacyjny raj. Dopływasz łodzią na wyspę Phi Phi Don, kwaterujesz się w hotelu i wakacje życia... start! Plażowanie przerywane jedzeniem w przyjemnych knajpkach, widok na popularne ceremonie ślubne nad samym morzem i wycieczki motorówką na snorkeling to plan na kilka dni albo więcej.

Miejsce o kultowym statusie to plaża Maya Bay na Koh Phi Phi Le. Najpierw była powieść Alexa Garlanda, potem film z Leonardem DiCaprio, następnie masowa turystyka. Obecnie, po czterech latach zamknięcia, niebiańska plaża znów jest otwarta, a zamykana bywa tylko okresowo w porze monsunowej. Mimo tłoku to miejsce po prostu trzeba zobaczyć. Jeden z turystów poprosił mnie kiedyś, bym był fotografem, podczas gdy on oświadczał się swojej dziewczynie na tej słynnej plaży. Oświadczyny w raju.

Koh Samui – rajskie plaże, świątynie i kameralna atmosfera w Zatoce Tajlandzkiej

Na Koh Samui przez ostatnie 150 lat główną gałęzią gospodarki była uprawa palm kokosowych. Strefa klimatu równikowego wilgotnego sprawia, że możliwe są tu też uprawy drzew bochenkowych, kauczukowców, kawy, mango i bananów. Obecnie na wyspie działa około 700 hoteli, a głównym źródłem dochodu stała się turystyka.

Wakacje na Koh Samui to, bez cienia wątpliwości, pewny wybór, jeśli lubisz plażowanie i sporty wodne, cenisz wygodę i komfort albo podróżujesz z dziećmi. Jeżeli szukasz spokoju i ciszy, to nieśmiało przypomnę, że ta wyspa jest dosyć skomercjalizowana.

Koh Lipe – „Malediwy Tajlandii” i rafy koralowe tuż przy brzegu

Hen daleko, tuż przy granicy tajlandzko-malezyjskiej, leży Koh Lipe. Trzy kilometry długości i jeszcze mniej szerokości. Ta mała wyspa to antidotum na zmęczenie, stres i pęd życia. Nie zapomnij tylko maski do snorkelingu i patentu nurkowego. Kameralna wyspa z rajskimi plażami i turkusową wodą sprawi, że zapomnisz o całym świecie.

Dzięki brakowi dróg i aut oraz kameralnej atmosferze bez głośnych imprez zaznasz tu spokoju. Odrobina lenistwa jeszcze nikomu nie zaszkodziła. Oglądanie podwodnego świata ukoi nerwy, a Ty na zawsze zostaniesz wielbicielem wakacji w Tajlandii.

Koh Kood – spokojna wyspa z krystalicznie czystą wodą

Koh Kood to wyspa w południowo-wschodniej Tajlandii niedaleko granicy z Kambodżą. Mimo swoich rozmiarów, jest bowiem czwartą pod względem wielkości wyspą kraju, pozostaje stosunkowo mało znana nawet wśród bywalców Tajlandii. Gdy byłem tam pierwszy raz, zachwyciły mnie tropikalne białe plaże, brak tłumów i spokój. To kompletne przeciwieństwo Pattai.

Trzeba jednak mieć na uwadze, że turystyka na Koh Kood dopiero się rozwija. Warto przymknąć oko na słabo rozwinięty transport i wypożyczyć skuter. Wyspa jest dosyć dzika i zalesiona. Podróż na Koh Kood najlepiej połączyć z pobytem na małej wyspie Koh Mak i coraz popularniejszej Koh Chang.

Koh Chang – lasy deszczowe nad morzem

Gdy wspominam Koh Chang, widzę piękną górzystą i zalesioną wyspę z efektownymi plażami. Czysta natura w postaci wodospadów, rzek i strumyków to naturalne bogactwo tego miejsca. Nazwa odwołuje się do kształtu wyspy, która na mapie przypomina głowę kąpiącego się słonia. Paradoksalnie na „Wyspie Słoni” nie ma dzikich słoni – te, które się tu pojawiły, sprowadzono wraz z rozwojem turystyki.

Rozwinięta baza noclegowa zapewnia zarówno bungalowy z widokiem na morze, jak i hotele średniej oraz wysokiej klasy. Piękna wyspa w Zatoce Tajlandzkiej to świetna propozycja dla wszystkich oprócz imprezowiczów. Ci mogliby się nudzić.

Koh Lanta – plaże, zachody słońca i pełen luz

Koh Lanta to główna i najbardziej znana wyspa archipelagu składającego się z 50 wysp i wysepek. Sielska atmosfera to alternatywa dla hucznych imprez Phuketu czy Koh Samui. Lanta leży na Morzu Andamańskim, 70 km od Krabi, skąd łatwo dostać się speedboatem albo promem.

Na miejscu można delektować się świeżymi owocami morza, jak kalmary, kraby i krewetki, ale też specjałami kuchni muzułmańskiej. A potem trekking do jaskini Khao Mai Kaew, szlaki turystyczne albo kajaki, by spalić trochę kalorii. Ewentualnie piękne zatokowe plaże z białym piaskiem i kolejny drink, choćby Mai Tai.

Koh Phangan – wyspa słynna z Full Moon Party

Organizowana co miesiąc impreza z okazji pełni księżyca to znak firmowy Koh Phangan. Pierwsza Full Moon Party odbyła się w 1988 roku i brało w niej udział 30 osób. Dziś zdarzają się imprezy na 30 tysięcy osób. Dziesiątki scen i ludzie bawiący się w blasku księżyca przy muzyce elektronicznej, reggae i trance. Nie brakuje wiaderek z alkoholem i tańców do białego rana.

Full Moon Party na Koh Phangan jest legendarna, ale sama wyspa oferuje nieco więcej niż życie nocne. Są też centra jogi i medytacyjne, świątynie, targi, punkty widokowe, snorkeling i kajakarstwo oraz kilkanaście plaż.


Ciekawe miejsca i doświadczenia – zwiedzanie Tajlandii poza utartym szlakiem

Do Tajlandii się wraca, bo to kraj oferujący wiele unikalnych przeżyć dla różnych grup turystów. Od luksusowych hoteli i wykwintnej kuchni po podróże z plecakiem i street food. Pomiędzy tymi dwoma biegunami jest mnóstwo sposobów spędzenia czasu. Klasyczne zwiedzanie można urozmaicić nauką, czy to gotowania, czy muay thai – tajskiego boksu. Są też osoby przyjeżdżające specjalnie na festiwale lub na spotkanie ze słoniami. Każdy powód jest dobry, by przyjechać do Tajlandii, nawet ten najbardziej oryginalny.

Pływające targi – handel na łodziach w Damnoen Saduak i Amphawa

Sprzedawcy w słomianych kapeluszach, a zamiast klasycznych stacjonarnych sklepów łodzie. Świeże owoce, przekąski jak choćby placuszki kokosowe, pamiątki i rękodzieło można kupić bezpośrednio z pokładu. Najsłynniejszy targ to Damnoen Saduak. Znajduje się 100 km od Bangkoku i przyciąga wszystkich chcących zobaczyć barwne, ponad stuletnie targowisko na wodzie. Przy okazji można przepłynąć szybką łodzią albo wejść na most, jeden z najlepszych punktów widokowych.

Na Damnoen Saduak koniecznie przyjedź rano, bo jest otwarty codziennie do południa. Z kolei targ Amphawa działa po południu i w weekendy. Jest za to bardziej autentyczny i mniej nastawiony na masową turystykę.

Sanktuaria słoni – odpowiedzialna turystyka w praktyce

Kiedyś na słoniach jeżdżono, używano ich do bitew i prac w lesie. Dziś mamy na tyle dużą świadomość, że staramy się nie krzywdzić tych wielkich i mądrych zwierząt. Odwiedziny w sanktuarium słoni polegają na tym, że to my pracujemy dla nich. Przygotowujemy jedzenie i pomagamy je myć. To też pretekst do nauki i rzecz jasna dobrej zabawy. Pamiętaj zabrać strój kąpielowy i nie bój się ubrudzić. Zdjęcia z wizyty u słoni będą jednymi z najlepszych na całych wakacjach.

Lekcja tajskiej kuchni – od pad thaia po zupę tom kha

Na dobrej lekcji gotowania najpierw idziesz na targ po świeże produkty, potem naśladujesz szefa kuchni, który przygotowuje dania i opowiada o tym, co robi. Nawet najbardziej oporny uczeń jest w stanie opanować kilka prostych dań kuchni tajskiej. Najlepszą częścią lekcji jest finał polegający na jedzeniu gotowych potraw. Satysfakcja gwarantowana. Bywają też małe prezenty na koniec nauki. Mój nóż do mango nieczęsto przydaje się w polskiej kuchni, ale za to budzi miłe wspomnienia.

Złoty Trójkąt – tam, gdzie spotykają się Tajlandia, Laos i Birma

Atrakcją północy Tajlandii jest region pogranicza zwany Złotym Trójkątem. Tam, gdzie spotykają się trzy kraje, Tajlandia, Laos i Birma, niegdyś uprawiano mak. Ten obszar był jednym z największych na świecie centrów handlu opium. Od lat 90. XX wieku region staje się centrum turystycznym, a narkotykowa historia to dobry pretekst do odwiedzin. Zrób zdjęcie przy pomniku Złotego Trójkąta i popłyń w rejs Mekongiem, by zobaczyć laotańskie kasyna i hotele oraz birmański brzeg.

Festiwal Yee Peng – lampiony nad Chiang Mai

Północ Tajlandii jest spadkobierczynią wielu obyczajów królestwa Lanna. Podczas listopadowego festiwalu Yee Peng wypuszcza się papierowe lampiony z zapalonymi świeczkami, aby uwolnić się od złych wspomnień i odesłać to, co złe. To zarazem okazja do życzeń na przyszłość. Podczas tego święta w Chiang Mai odbywają się parady, koncerty i pokazy fajerwerków, a bramy starego miasta są udekorowane. Głównym wydarzeniem jest jednak wznoszenie się tysięcy lampionów ku niebu. Trzeba tylko wiedzieć, że ze względów bezpieczeństwa ustanowiono strefy zakazu ich puszczania.

Polecane wycieczki

Tajlandia – najciekawsze atrakcje odkryjesz z Rainbow!

Jeśli dotarłeś z nami aż tutaj, Tajlandia zdążyła Cię już trochę wciągnąć. To kraj, który nagradza ciekawość, bo im głębiej się w niego wchodzi, tym więcej odsłania. W dodatku jeden urlop wystarczy, by przepaść, bo możesz podczas niego połączyć spokój tropikalnej plaży ze zwiedzaniem złotych świątyń i wyprawą w głąb dżungli.

Sposobów na tę podróż jest kilka. Chcąc zobaczyć jak najwięcej, warto wybrać wycieczki objazdowe po Tajlandii, które prowadzą przez Bangkok, dawne stolice i zieloną północ. Dla samego wypoczynku lepiej sprawdzą się hotele w opcji Tajlandia All Inclusive na Phuket czy w Pattai, z plażą, basenem i wyżywieniem w jednym miejscu. A gdy decyzja zapada z dnia na dzień, warto mieć na uwadze, że Tajlandia Last Minute pojawia się przez większość roku, bo lata się tam niemal bez przerwy.

Najlepsze terminy i hotele do tak bajecznych miejsc rozchodzą się błyskawicznie. Wybierz więc swój termin, sprawdź wakacje w Tajlandii i zarezerwuj miejsce, zanim zajmą je inni!

Data Publikacji: 12.07.2026
autor artykulu zdjecie

Artykuł autorstwa: Arkadiusz Braniewski

Licencjonowany pilot wycieczek od 2010 roku. Specjalizuje się w USA i Kanadzie, Australii i Nowej Zelandii, Bliskim Wschodzie oraz Azji Południowo-Wschodniej. Uczestnik studenckiego programu Work&Travel w USA i rocznego Working Holiday w Nowej Zelandii. Autor artykułów w prasie i magazynach podróżniczych. Współautor przewodnika książkowego po Turcji. Absolwent filologii polskiej na Uniwersytecie Gdańskim i podyplomowego dziennikarstwa na Uniwersytecie Warszawskim. Mieszka w Gdańsku i jako przewodnik lokalny pokazuje obcokrajowcom Trójmiasto. Lubi dobrą kawę i czytanie reportaży oraz bieganie.

Zobacz inne o:

Podobne artykuły

krajobraz kierunku
Elafonisi – różowa plaża na Krecie, do której idzie się po wodzieNa świecie znajdziemy tysiące plaż, lecz te, które witają gościa różem zamiast zwykłej bieli czy złota, można policzyć na palcach. Elafonisi na Krecie należy do tego nielicznego, elitarnego grona i od lat uchodzi za jedną z wizytówek całej wyspy. Skąd jednak wziął się ów róż, komu różowa plaża na Krecie zawdzięcza swój niecodzienny kolor i jak w ogóle dostać się na skrawek świata, do którego dochodzi się niemal po wodzie? Przeczytajcie.
krajobraz kierunku
Miami – atrakcje. Co warto zobaczyć w tropikalnej stolicy Florydy?W Miami lato nie kończy się nigdy. Słońce rozgrzewa pastelowe fasady South Beach, a znad oceanu ciągnie ciepła bryza z zapachem soli i odległym dźwiękiem salsy. Energia wielkiej metropolii miesza się tu z latynoskim, tropikalnym luzem, dlatego drugie co do wielkości miasto Florydy od lat uchodzi za nieformalną stolicę amerykańskiego wypoczynku. Długa, piękna plaża Miami Beach ciągnie się kilometrami, a nadmorska promenada Ocean Drive pełna jest barów, restauracji i klubów. To właśnie tu wypoczywają celebryci, a ich położone na wyspach domy można podpatrywać z pokładu amfibii. Egzotyczne Miami to także przyroda – od koralowych wysepek archipelagu Florida Keys, z klimatycznym Key West na czele, aż po dzikie bagna Everglades, gdzie rządzi natura i… aligatory.
krajobraz kierunku
Park Narodowy Canaima – Salto Angel, Roraima i inne atrakcjePark Narodowy Canaima to swoista kopia fragmentu naszej planety z czasów, gdy rodziło się na niej życie. Ten potężny, liczący ponad 30 tysięcy kilometrów kwadratowych obszar w południowo-wschodniej Wenezueli to geologiczny wehikuł czasu. Podczas gdy na pozostałych kontynentach rodziły się i znikały całe cywilizacje, tutejsza przyroda miała święty spokój, co wykorzystała, by pójść własną drogą. Nie przypadkiem to stąd Arthur Conan Doyle wziął pomysł na „Zaginiony świat”, a Pixar – scenerię „Odlotu”. Do Canaimy nie prowadzą żadne asfaltowe drogi – do parku da się wyłącznie dolecieć lub dopłynąć. Przekonaj się, co czeka na Ciebie w jednym z najdzikszych i najbardziej magnetycznych zakątków naszej planety.
krajobraz kierunku
Wenezuela – atrakcje. Co warto zobaczyć w kraju najwyższego wodospadu świata?W Wenezueli najwyższy wodospad świata spada z takiej wysokości, że po drodze woda rozprasza się we mgłę, którą wiatr rozwiewa nad dżunglą. Już sam ten obraz mógłby wystarczyć za wizytówkę całego kraju. Mógłby, ale o tę rolę konkurują z nim góry starsze niż życie na lądzie, rzeka tak potężna, że jej delta tworzy labirynt setek wysp, i karaibskie plaże, przy których poławiano kiedyś perły dla hiszpańskiej korony. W tym artykule zebrałam miejsca, które najpełniej tłumaczą fenomen przyciągania podróżników przez Wenezuelę – znajdziesz wśród nich park narodowy, do którego da się wyłącznie dolecieć, oraz wyspy, na których łatwiej dziś o rybitwę niż o drugiego turystę. A to dopiero początek listy...