Przejdź do treści

Wyspa Margarita – atrakcje. Co warto zobaczyć na wenezuelskiej Perle Karaibów?

Isla Margarita – dumna i piękna Księżniczka Karaibów. Zachwyca urodą, puszcza oko słonecznymi refleksami odbitymi w lazurowej toni i uwodzi latynoskim wdziękiem. ¡Que guapa! Próbuje przy tym skupić na sobie całą uwagę, ale wtedy… Na scenie pojawiają się jej mniejsze i równie urocze siostry, które również warto poznać. Wyspy Coche i Cubagua wraz z Margaritą tworzą wenezuelski stan Nueva Esparta i jeden z najpiękniejszych karaibskich archipelagów.

Karaibska uroda to jednak dopiero początek tej opowieści. Margarita mieści w sobie dwa zupełnie różne krajobrazy, ponad pięćdziesiąt plaż, kolonialne miasteczka pilnowane przez forty i historię, która przez stulecia kręciła się wokół pereł. Zapraszam na wyprawę po wyspie, która potrafi zaskoczyć każdego, kto przylatuje tu wyłącznie po palmy i turkusową wodę. Po prostu warto zarezerwować sobie na nią więcej czasu, niż podpowiada pierwszy odruch!

Wyspa Margarita – odkryj jej dwa oblicza

Zanim Hiszpanie nadali wyspie dzisiejszą nazwę, jej mieszkańcy, Indianie Guaiquerí, mówili o niej Paraguachoa. Tłumaczy się to jako „ryby w obfitości” albo „ludzie morza” – i jedno, i drugie pasuje do miejsca, w którym o wszystkim decydowało morze. Ale sama wyspa nie jest wcale tak jednorodna, jak sugerowałaby ta nazwa. Margarita składa się z dwóch części o skrajnie różnym charakterze, połączonych wąskim, ponad dwudziestokilometrowym pasem piasku.

Wschód jest zielony i górzysty. Wznosi się tu Cerro El Copey – najwyższy punkt wyspy, sięgający ponad 900 metrów, i park narodowy o tej samej nazwie. Góra zatrzymuje wilgoć niesioną przez pasaty – powietrze uderza o jej zbocza, wznosi się, chłodzi i skrapla, a na szczycie wyrasta las mglisty, którego nie powinno być na wyspie o niemal półpustynnym klimacie. To właśnie tutaj biją jedyne stałe źródła słodkiej wody na całej Margaricie. Wszystko poniżej jest wypalone na brąz, wszystko powyżej granicy chmur – intensywnie zielone.

Zachód to zupełnie inna bajka. Półwysep Macanao jest surowy i półpustynny, porośnięty kaktusami i suchymi krzewami, z krajobrazem, który przywodzi na myśl Dziki Zachód. Jeepy podskakują na kamienistych bezdrożach, a między wzniesieniami raz po raz błyska morze.

A pomiędzy? Pomiędzy rozciąga się wąska mierzeja z laguną La Restinga, kanałami namorzynowymi i ptactwem wodnym. Trzy krajobrazy mieszczą się na wyspie, którą przejedziesz w kilka godzin. Właśnie za tę rozpiętość Margarita uważana jest za jeden z najciekawszych kierunków w tej części Karaibów.

Perłowa wyspa – skąd wzięła się nazwa Margarity

Skąd wzięła się nazwa wyspy Margarity? Jedna z wersji mówi, że przydomek pochodzi od łacińskiego słowa margarita, które oznacza „perłę”. Druga wskazuje na infantkę Małgorzatę Habsburg. Obie są w obiegu do dziś, a historia i tak przyznała rację tej pierwszej. Już w 1529 roku wyławiano tutaj około 370 kilogramów pereł miesięcznie, a na wenezuelskie perły przypadała niemal jedna trzecia wszystkich danin płynących z Nowego Świata do hiszpańskiej korony. Nic dziwnego, że Hiszpanie ochrzcili tutejsze wybrzeże Costa de las Perlas – Perłowym Wybrzeżem.

Niewiele osób wie, że Isla Margarita nosiła pierwotnie zupełnie inną nazwę. Kolumb, który dopłynął tu 15 sierpnia 1498 roku podczas swojej trzeciej wyprawy, nazwał ją La Asunción – w dniu Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny. Rok później Pedro Alonso Niño i Cristóbal Guerra przemianowali ją na Margaritę. Pierwsza nazwa jednak przetrwała – La Asunción to dziś stolica stanu Nueva Esparta, kolonialna stolica w dolinie kilkanaście kilometrów od wybrzeża.

Perły nie zniknęły z wyspy razem z konkwistadorami. Biżuteria z Margarity jest rozpoznawalna daleko poza Wenezuelą, a stoiska z naszyjnikami i kolczykami znajdziesz właściwie w każdym większym miasteczku.

Atrakcje na wyspie Margarita. Co warto zobaczyć?

Wyspa jest niewielka, a najciekawsze miejsca leżą blisko siebie. W jeden dzień można przejechać z lasu mglistego na półpustynię, zajrzeć do siedemnastowiecznego fortu i skosztować czekolady z lokalnego kakao. Oto atrakcje, których podczas wakacji w Wenezueli nie wypada przegapić – od parków narodowych po kolonialne miasteczka i ich codzienne życie.

Park Narodowy Laguna de La Restinga – rejs kanałami namorzynowymi

Laguna de La Restinga to najbardziej dzikie miejsce na wyspie i jej przyrodnicza wizytówka. Park zajmuje 188,62 km², a od 1996 roku figuruje na liście Ramsar jako mokradło o znaczeniu międzynarodowym. Chroni rozległą, słonawą lagunę oddzieloną od otwartego morza dwudziestotrzykilometrową mierzeją, a właściwe zwiedzanie odbywa się łodzią – tradycyjną lanchą prowadzoną przez miejscowego sternika.

Sternik wprowadza łódź w wąskie korytarze wycięte w namorzynach – korzenie zwierają się nad głową, światło przebija się plamami, a woda wygładza się w taflę. Kanały mają swoje nazwy, nadawane przez lancheros – Canal del Beso, Jardín de mis Amores – i to zwykle najlepsza część rejsu, bo przewodnicy chętnie tłumaczą, skąd się wzięły. Po drodze wypatruje się pelikanów, kormoranów i czapli, a przy samych korzeniach – rozgwiazd i koników morskich.

Rejs kończy się na piaszczystej łasze po drugiej stronie laguny, gdzie turyści zostają zwykle dłużej, niż planowali. Trzydzieści minut w namorzynach potrafi zrobić większe wrażenie niż cały dzień na hotelowym leżaku – choćby dlatego, że nagle robi się cicho.

Park Narodowy Cerro El Copey – zielony dach wyspy

Wystarczy stanąć na suchej równinie Margarity i spojrzeć na wschód, żeby zobaczyć coś, co do tego krajobrazu zupełnie nie pasuje – zieloną górę ze szczytem spowitym chmurą. Cerro El Copey wznosi się ponad 900 metrów nad krainą kaktusów i rozgrzanych skał, a park narodowy chroni go od 1974 roku. Turyści docierają tu rzadziej niż na plaże i właśnie dlatego warto.

Nazwa pochodzi od drzewa copey, które rośnie na wilgotnych stokach razem ze storczykami, bromeliami i paprociami. Panuje tu zupełnie inny klimat niż na wybrzeżu – bywa o kilka stopni chłodniej, a chmura potrafi zostać na zboczach przez cały dzień. Na terenie parku żyją cztery podgatunki ssaków spotykane wyłącznie na Margaricie – między innymi tutejsza kapucynka – oraz kilkadziesiąt gatunków ptaków, przez co obszar trafił na listę ostoi ptaków o znaczeniu międzynarodowym.

Copey to także najlepszy punkt widokowy w okolicy. Przy dobrej widoczności ze zboczy góry widać obie sąsiednie wyspy – Coche i Cubaguę.

Półwysep Macanao – Margarita w wersji półpustynnej

Zachodnia część wyspy bywa pomijana w hotelowych folderach, a szkoda, bo to najbardziej wyrazisty fragment Margarity. Turystyka praktycznie się tu nie rozwinęła i to widać na każdym kilometrze. Macanao to półpustynia z kaktusami, wyschniętymi korytami i wzgórzami w kolorze ochry, poprzecinana drogami, które kończą się tam, gdzie zaczyna się piasek.

Najprzyjemniej zwiedza się go, jeśli wykupisz wycieczkę jeepami, czyli jeep safari – terenówki radzą sobie na bezdrożach, a kierowcy znają dojazdy do zatoczek, do których nie dotrze żaden inny samochód. Po drodze warto zatrzymać się przy lagunie Boca del Río, gdzie w naturalnym środowisku żerują flamingi.

Na zachodnim krańcu półwyspu leży Punta Arenas – szeroka, piaszczysta plaża, na której kończy się większość wypraw po tej stronie wyspy. Lunch z widokiem na spokojną wodę po godzinie podskakiwania na wybojach smakuje wyjątkowo dobrze.

La Asunción – stolica z najstarszą katedrą Wenezueli

Hiszpanie założyli stolicę z dala od portu, żeby uchronić ją przed piratami, i tamta decyzja ukształtowała charakter miasteczka na stulecia. To spokojne, kolonialne miasto z pastelowymi kamienicami, błękitnymi okiennicami i placem Bolívara pośrodku.

Największym skarbem jest tutejsza świątynia. Katedra Nuestra Señora de la Asunción to najstarszy kościół w Wenezueli – budowę zaczęto w 1570 roku, przerwał ją najazd, a ukończono ją dopiero w 1621. Grube mury pełniły funkcję obronną. Kościół miał służyć mieszkańcom za schronienie.

Nad miasteczkiem góruje Castillo de Santa Rosa, siedemnastowieczna twierdza z zachowanym lochem, jeden z siedmiu fortów wzniesionych na wyspie przeciwko piratom. Zbudowano ją po tym, jak w 1677 roku miasto złupili francuscy korsarze, ale najsłynniejsza historia rozegrała się tu prawie sto czterdzieści lat później.

Zimą 1815 roku w tutejszym lochu więziono szesnastoletnią Luisę Cáceres de Arismendi, żonę przywódcy wenezuelskich patriotów. Hiszpanie chcieli w ten sposób zmusić jej męża do kapitulacji, on zaś odpowiedział zdaniem, które w tym kraju zna dziś każdy uczeń: „Bez ojczyzny nie chcę żony”. Luisa nie ugięła się przez półtora roku niewoli i jako pierwsza kobieta w historii Wenezueli spoczęła w Panteonie Narodowym. Z murów twierdzy rozciąga się widok na dolinę i zielone stoki Copey. Przy placu działa też muzeum Nueva Cádiz, gdzie trafiły znaleziska z wykopalisk na Cubagui – ceramika, narzędzia poławiaczy pereł i przedmioty rdzennych mieszkańców.

Pampatar i fort San Carlos de Borromeo

Pampatar to portowe miasteczko z najbardziej okazałym fortem na wyspie. Zbudowany na planie gwiazdy, z koralowca wydobytego z okolicznych raf, San Carlos de Borromeo był głównym punktem obrony Margarity przed piratami.

Historia tego miejsca jest krótsza, niż mogłoby się wydawać. Pierwszy fort spłonął w 1662 roku, kiedy Holendrzy złupili i podpalili miasto. Obecną twierdzę wzniesiono od podstaw w latach 1664-1684, już z myślą o tym, żeby wytrzymała kolejny atak.

Dziś z murów patrzy się na kołyszące się w porcie łodzie rybackie, a przy nabrzeżu działają knajpki z owocami morza. Pampatar słynie także z empanad – smażonych pierożków z nadzieniem z ryby albo sera, które mieszkańcy wyspy uważają za najlepsze w całym stanie.

El Valle del Espíritu Santo – bazylika patronki wyspy

Kilka kilometrów od Porlamaru leży El Valle del Espíritu Santo, do którego przez cały rok ściągają pielgrzymi z całego kraju. W neogotyckiej bazylice o kremowych wieżach czczona jest Nuestra Señora del Valle – patronka wyspy Margarita i całego wschodu Wenezueli.

Figurę przywieźli Hiszpanie na Cubaguę, do Nueva Cádiz. Kiedy w 1541 roku miasto przestało istnieć, ocalali zabrali ją ze sobą na Margaritę i tak Matka Boska z Nueva Cádiz stała się Matką Boską z Doliny. Papież Pius X ukoronował wizerunek 8 września 1911 roku i ta data pozostała największym świętem na wyspie – wtedy do El Valle przypływają całe rodziny rybackie ze wszystkich trzech wysp archipelagu.

Najciekawsze jest jednak przylegające do świątyni muzeum wotów. Rybacy, marynarze i sportowcy zostawiają tu wszystko, co udało im się ocalić albo wygrać – modele łodzi, medale, biżuterię, srebrne miniatury. Zwiedzanie zajmuje kwadrans, a o tym, czym na wyspie Margarita jest życie z morza, mówi więcej niż niejeden przewodnik.

Juan Griego i forteca La Galera – zachody słońca

Na północnym wybrzeżu leży Juan Griego, najdalej wysunięty na północ port Wenezueli, a nad zatoką wznosi się niewielka forteca La Galera. Nie jest ani największa, ani najlepiej zachowana z wyspiarskich fortów. Ma za to coś, czego nie mają pozostałe.

Z jej murów ogląda się najpiękniejsze zachody słońca na Margaricie i miejscowi doskonale zdają sobie z tego sprawę. Pod wieczór na wzgórzu zbierają się całe rodziny, turyści i rybacy schodzący z łodzi, a woda w zatoce zmienia kolor z turkusowego na miedziany. Warto zostać do końca – tropikalny zmierzch trwa krótko, ale robi ogromne wrażenie.

Kakao, rum i kokada – Margarita od strony smaków

Wenezuela produkuje jedno z najlepszych kakao na świecie i Margarita jest doskonałym miejscem, żeby się o tym przekonać. Podczas wizyty w manufakturze czekolady poznasz cały proces – od ziarna po tabliczkę – a degustacja obejmuje odmiany, których nie kupisz w europejskim sklepie.

Do tego dochodzi kokada, gęsty napój z wody i miąższu kokosa, sprzedawany na plażach z wózków i ubijany na miejscu. Orzeźwia lepiej niż cokolwiek innego w tutejszym upale.

Nie zapomnij też o kawie. Wenezuelska arabica z górskich upraw trafia w Europie do nielicznych palarni, więc paczka ziaren z Margarity jest pamiątką znacznie lepszą od magnesu.

I wreszcie rum. Wenezuelskie marki regularnie trafiają na światowe listy najlepszych rumów, a degustacja w lokalnej destylarni to jeden z tych punktów programu, po którym walizka w drodze powrotnej robi się cięższa. Ten sam rum wraca wieczorem w hotelowym barze – koktajle na jego bazie smakują tu inaczej niż w Europie, po prostu dlatego, że baza jest lepsza. ¡Salud, amigos!

Porlamar – zakupy w strefie wolnocłowej

Porlamar to największe miasto wyspy, jej handlowe centrum i miejsce, wokół którego kręci się cała wyspiarska turystyka. Cała Margarita ma status puerto libre, czyli strefy wolnocłowej, i właśnie w Porlamarze widać to najwyraźniej – w galeriach handlowych, na targowiskach i w setkach małych sklepów wzdłuż Bulwaru Guevary.

Po co przychodzą tu turyści? Przede wszystkim po biżuterię z pereł, czekoladę z wenezuelskiego kakao, rum i kawę, czyli lokalne produkty, których nigdzie w kraju nie kupisz w takim wyborze. Dalej idzie rękodzieło: hamaki, wyroby z muszli, kapelusze, a dla kolekcjonerów także magnesy i drobne pamiątki. Perły sprzedaje się tu praktycznie wszędzie, ale najciekawsze pracownie stoją poza głównym deptakiem, tam, gdzie zagląda mniej turystów.

Zakupy w Porlamarze mają swój rytuał i nie chodzi w nim wyłącznie o towar. W środku dnia w sklepie zawsze ktoś zagada, zapyta, skąd jesteś, i doradzi, co naprawdę warto zabrać do Polski.

Najpiękniejsze plaże na wyspie Margarita

Która plaża na Margaricie jest najładniejsza? Jest ich tutaj ponad 50, więc jednoznacznej odpowiedzi nie ma i nie będzie. Jest za to wybór – od kilometrowych połaci piasku z barami i muzyką po zatoczki, przy których łatwiej spotkać rybaka niż drugiego turystę. Poniżej kilka pięknych plaż o zupełnie różnym charakterze, żeby łatwiej było dopasować kierunek spaceru do nastroju. Jeśli masz czas tylko na jedną, niech to będzie Playa El Agua – to ona uważana jest za wizytówkę wyspy.

Playa El Agua – najdłuższa plaża wyspy

Tytuł najpiękniejszej plaży Margarity zwykle przypada Playi El Agua, która jest zarazem najdłuższą plażą wyspy – ma około 4 kilometrów. Leży na północno-wschodnim wybrzeżu, a od końca do końca ciągnie się wzdłuż niej gęsta ściana palm kokosowych.

To woda oceaniczna, z charakterem – fale są tu stałe i mocne, a w wietrzne dni na tyle wysokie, że przyciągają surferów i bodyboardzistów. Wzdłuż plaży biegnie trzykilometrowy bulwar z barami i restauracjami, więc leżak i stolik z widokiem na ocean dzieli tu kilkanaście kroków.

Playa El Agua jest lubiana przez młodszych podróżnych. W sezonie odbywają się tu koncerty i imprezy plażowe, a listę atrakcji uzupełniają wypożyczalnie sprzętu do sportów wodnych i loty ultralekkim samolotem nad wybrzeżem.

Playa El Tirano, Manzanillo i Pampatar – dla szukających spokoju

Playa El Tirano przypadnie do gustu miłośnikom kameralnego wypoczynku. Niewielka, otoczona wzgórzami, zdaje się nieco ukryta przed światem – a nazwa upamiętnia Lope de Aguirre, konkwistadora, który wylądował tu w 1561 roku i zapisał się w historii wyspy jak najgorzej.

Za najspokojniejszą plażę wyspy uchodzi mało uczęszczana Manzanillo, gdzie na piasku suszą się sieci, a rybacy wracają z połowu wczesnym popołudniem. To dobry adres dla tych, którzy szukają ciszy i codzienności rybackiej wioski zamiast plażowej infrastruktury.

Smakosze powinni wybrać się na Playa Pampatar w miasteczku o tej samej nazwie, gdzie plażowanie łączy się z jedną z najlepszych ofert gastronomicznych na wyspie.

Playa El Yaque, Parguito i Puerto Viejo – dla aktywnych

Miłośnicy sportów wodnych mają na Margaricie własną stolicę. Playa El Yaque na południowym wybrzeżu uchodzi za jeden z najlepszych spotów windsurfingowych i kitesurfingowych na świecie – pasaty wieją tu niemal codziennie, woda jest płytka i ciepła, a spot podzielono na strefy dla obu dyscyplin.

Najsilniejsze wiatry przypadają na okres od października do maja, przy czym rano warunki są łagodniejsze, a po południu wiatr wyraźnie przybiera. To także najbardziej międzynarodowe miejsce na wyspie – w jednym barze usłyszysz kilkanaście języków.

Surferzy cenią również Playę Parguito po wschodniej stronie wyspy, gdzie fale są wyższe niż na sąsiedniej El Agua. Plaża jest przy tym dobrze zagospodarowana – są leżaki, parasole i restauracje z owocami morza, więc sprawdzi się nawet wtedy, gdy tylko jedna osoba z całego towarzystwa wchodzi na deskę.

Zupełnie inny klimat ma Playa Paraíso na półwyspie Macanao – płytka, spokojna i osłoniona od fal. Woda sięga tu do kolan jeszcze kilkadziesiąt metrów od brzegu, więc to najlepszy adres dla rodzin z małymi dziećmi.

Ciekawostką jest natomiast Playa Puerto Viejo, którą upodobali sobie… Jogini. O poranku regularnie spotyka się tu ćwiczących na piasku.

Okolice Margarity – wyspy Coche i Cubagua

Margarita zachwyci niejednego podróżnika, ale gdy poznasz już jej zakątki i zechcesz zobaczyć więcej, masz dokąd popłynąć. Czekają kolejne perełki archipelagu – Coche i Cubagua.

Coche, czyli wyspa Robinsona

Isla Coche leży w cieśninie między Margaritą a stałym lądem, kilkanaście kilometrów od plaży El Yaque. Jest mała – 11 kilometrów długości, 6 szerokości – i przez stulecia pozostawała bezludna. Pierwsi mieszkańcy osiedlili się tu dopiero w połowie XVII wieku, a i to na krótko. Dziś żyje na niej kilka tysięcy osób, utrzymujących się głównie z rybołówstwa, a turyści pojawiają się tu przede wszystkim na jeden dzień, ale na kilometrach pustej białej plaży wciąż łatwo uwierzyć, że jest się jedynym człowiekiem na wyspie.

To właśnie tutaj Arkady Fiedler osadził akcję „Wyspy Robinsona” – i akurat ten wybór nie był przypadkowy. W kronikach z Cumaná zachował się opis odnalezionej na Coche drewnianej łodzi z wyrytym napisem: JOHN BOBER / POLONUS / 1726. Pochodzenia inskrypcji nigdy nie wyjaśniono. Fiedler połączył ten fakt z drugim, równie autentycznym – ucieczką grupy niewolników z Margarity, za którą wysłano szkuner pościgowy. Ani zbiegów, ani okrętu nigdy nie odnaleziono.

Rejs katamaranem na Coche prowadzi wzdłuż wybrzeża Margarity, obok pochylonych palm i rybackich domków. Na wyspie warto wybrać się nad Lagunę Salinas – zbiornik, który przy odpowiednim nasłonecznieniu przybiera różową barwę. Odpowiadają za to mikroorganizmy żyjące w mocno zasolonej wodzie, te same, którym różowe jeziora zawdzięczają kolor w Australii i Meksyku.

Zabierz ze sobą książkę Fiedlera. Czyta się ją zupełnie inaczej, gdy leży się na plaży, o której jest mowa – z tych wszystkich wakacyjnych doświadczeń akurat to zapamiętasz najdłużej.

Cubagua – wyspa poławiaczy pereł

Cubagua to mała wyspa o wielkiej historii. To właśnie tutaj powstało pierwsze miasto założone przez Hiszpanów w Ameryce Południowej – Nueva Cádiz, które w 1528 roku otrzymało od Karola V prawa miejskie i własny herb. U szczytu świetności mieszkało w nim ponad tysiąc pięćset osób, a dochody z połowu pereł dorównywały tym z peruwiańskiego złota.

Świetność trwała krótko. Ławice perłopławów wyczerpały się w ciągu jednego pokolenia, a w Boże Narodzenie 1541 roku żywioł zmiótł miasto w jedną noc. Ocalali przenieśli się na Margaritę, a dwa lata później francuscy piraci spalili to, co jeszcze stało. Ruiny Nueva Cádiz mają dziś status wenezuelskiego pomnika narodowego.

Współczesna Cubagua jest miejscem zatrzymanym w czasie. Zamieszkuje ją zaledwie 51 osób, które trudnią się głównie rybołówstwem. Wyspa pozostała poza zasięgiem turystycznej zabudowy, więc spacer wśród fundamentów pierwszego hiszpańskiego miasta kontynentu odbywa się w całkowitej ciszy. Otaczająca wyspę rafa uważana jest za jedną z najlepiej zachowanych w archipelagu, więc snorkeling jest tu obowiązkowym punktem programu.

Wakacje na wyspie Margarita z Rainbow

Margarita należy do tych kierunków, na których warto mieć kogoś, kto zna teren. To dziesięć godzin podróży w jedną stronę, więc szkoda stracić choćby dzień na rozgryzanie wyspy metodą prób i błędów. Z Polski dolecisz tu bezpośrednim czarterem, a na miejscu opiekuje się Tobą polskojęzyczny rezydent – i to on podpowie, kiedy wybrać się na Copey, żeby szczyt nie tonął w chmurze.

Hotele z oferty Wyspa Margarita All Inclusive sprawdzą się idealnie, jeśli Twój pomysł na urlop obejmuje głównie plażę, basen i drinka o zachodzie słońca.

Wolisz połączyć wypoczynek ze zwiedzaniem? Wycieczki objazdowe po Wyspie Margaricie zabierają Cię do stolicy wyspy, na kanały La Restingi, przez Macanao aż po Punta Arenas i na katamaran płynący na Coche, a resztę dni zostawiają do Twojej dyspozycji. To dobra propozycja dla osób, które stawiają w egzotyce pierwsze kroki i chcą mieć pierwsze dalekie doświadczenie poukładane od A do Z.

Komu Karaiby to za mało, ten powinien zajrzeć na wycieczki objazdowe po Wenezueli. Trasy w głąb kontynentu prowadzą do Parku Canaima z najwyższym wodospadem świata, na góry stołowe tepui i na równiny Los Llanos, po których brodzą kapibary i kajmany. Kończą się i tak na margaritańskiej plaży, bo to stąd odlatuje samolot do Polski.

Perły wokół tej wyspy skończyły się pięć wieków temu, ale nazwa została i nadal zobowiązuje. Wenezuelski sezon trwa od jesieni do wiosny, więc sprawdź wakacje na Wyspie Margaricie i wyłów swój termin już teraz!

Data Publikacji: 26.08.2026
autor artykulu zdjecie

Artykuł autorstwa: Anna Mrozowska

Podróżniczka z duszą odkrywcy, absolwentka etnologii i antropologii kulturowej oraz stosunków międzynarodowych. Od lat prowadzi grupy po najpiękniejszych zakątkach świata jako pilot i przewodnik, zarażając innych swoją pasją. Podróżuje w rytmie kultur – od tętniących barwami fiest Hiszpanii, przez zapach kawy unoszący się nad latynoamerykańskimi ulicami, po tajemnicze opowieści ludów rdzennej Ameryki. W biurze podróży Rainbow pełni rolę koordynatora oraz pilota destynacji hiszpańskich i latynoamerykańskich. Jest autorką pierwszego polskojęzycznego przewodnika po Panamie oraz wielu publikacji podróżniczych. Jej wyprawy to nie tylko przemieszczanie się po mapie, ale przede wszystkim spotkania z ludźmi, ich obyczajami i codziennym życiem. Najmocniej inspirują ją trzy miejsca na świecie: pełne kontrastów Panama City, artystyczna i słoneczna Barcelona oraz zielona, pachnąca oceanem Madera. Wierzy, że każda podróż to nowy rozdział w jej osobistej opowieści o świecie.

Zobacz inne o:

Podobne artykuły

krajobraz kierunku
Piramidy w Egipcie – najsłynniejsze budowle starożytności. Które warto zobaczyć?Tajemnice i zagadki antyku napędzają bieg historii, a do wyścigu o ich rozwiązanie stają setki tysięcy pasjonatów. Archeolodzy przeszukują kompleksy świątynne, językoznawcy analizują antyczne zapisy, a muzea rywalizują o bezcenne eksponaty. Gdy uda się rozwiązać jedną tajemnicę, na jej miejsce pojawia się szereg kolejnych. Tym bardziej fascynują nas historie budowli, o których w antycznych dziełach pisali greccy filozofowie, a które astronauci fotografują z pokładu Międzynarodowej Stacji Kosmicznej. Miejsca, które są źródłem wielu teorii spiskowych, legend i mitów. Mowa o piramidach – majstersztykach architektury pozostawionych tysiące lat temu przez cywilizację znad Nilu. Od wyprawy Napoleona po ekspedycje XX wieku – starożytny Egipt przestał być dla nas białą plamą. Przełomem okazało się rozszyfrowanie tamtejszego pisma – Kamień z Rosetty otworzył drogę do zrozumienia wielu starożytnych zagadek. Zapisy ukryte w grobowcach stały się jasne, a papirusy przybliżyły nas do zrozumienia antyku. To jednak nie koniec – wiele tajemnic wciąż czeka na odkrycie. Część zagadek egipskich piramid już rozwiązano, a część nadal spowita jest mgłą tajemnicy. Wiadomo, kto je budował, z czego i po co – a mimo to o Wielkiej Piramidzie do dziś krążą opowieści o zaginionych cywilizacjach i pomocy z kosmosu. Wyruszmy do świata faraonów.
krajobraz kierunku
Kirgistan – atrakcje. Co warto zobaczyć w Azji Środkowej?Kirgistan to kraj wysokich, ośnieżonych szczytów i krystalicznie czystych jezior, wciśnięty między Chiny, Kazachstan, Uzbekistan i Tadżykistan. Wśród górskich stepów do dziś można tu spotkać koczowników, którzy mieszkają w tradycyjnych jurtach i wyrabiają kumys, a w okolicach jeziora Issyk-Kul zachowała się pradawna tradycja polowania z orłami. To właśnie tędy prowadziły niegdyś odnogi legendarnego Jedwabnego Szlaku, a jego ślady odnajduje się w całym kraju – w starożytnych petroglifach, w kamiennych balbalach rozsianych po stepach, w legendach przekazywanych z pokolenia na pokolenie. Kirgistan jest też krajem górskich wędrówek, jazdy konnej i dzikiej przyrody. Polacy podróżują tu bez wizy, a kraj zachował swój największy atut – autentyczną gościnność mieszkańców, którzy wciąż witają przyjezdnych z ogromną życzliwością.
krajobraz kierunku
Zjednoczone Emiraty Arabskie – atrakcje. Co warto zobaczyć?Szejkowie konsekwentnie realizują plan powiększania oferty rozrywkowo-kulturalnej, więc z każdym rokiem w Emiratach pojawia się coś, czego rok wcześniej jeszcze nie było. O, jakże myli się ten, kto twierdzi, że ten kraj to tylko centra handlowe i zakupy. Rodzinne parki rozrywki sąsiadują tu z muzeami, obiekty sakralne z imprezami do białego rana, a sama kuchnia potrafi wypełnić cały wyjazd. Pomysłów jest tyle, że nawet sceptycy po pierwszej wizycie układają plan na następny raz. Luksus, adrenalina czy kultura? Ty decydujesz.
krajobraz kierunku
Alanya – atrakcje. Co warto zobaczyć w perle Riwiery Tureckiej?Choć historia miasta sięga czasów, gdy widok rzymskich legionów był codziennością, jeszcze kilkadziesiąt lat temu była to jedynie senna wioska rybacka. Życie toczyło się wokół portu, a antyczne ruiny chowały się daleko w tle. Dopiero lata 60. XX wieku przekształciły to miejsce w dumne centrum turystyki całej Riwiery. Z dawnego krajobrazu przetrwało jednak to, co najważniejsze – plaże, historyczne dziedzictwo i natura. Dlatego, myśląc o słonecznej Turcji, wielu z nas od razu ma przed oczami Alanyę – to obecnie jeden z najsłynniejszych kurortów całej Riwiery Tureckiej. Alanya to jednak miejsce przede wszystkim uniwersalne – każdy może tu spędzić urlop tak jak lubi. Znajdziemy tu ślady antycznej przeszłości, osmańskie cuda architektury, ale również widowiskowe aquaparki, kolejki linowe i lecznicze jaskinie. W jednej chwili możemy odpoczywać na plaży, by po chwili zatrzymać wzrok na paśmie gór Taurus. Do tego dochodzą kolorowe bazary pełne rękodzieła i miejscowe legendy, kryjące się w niemal każdym zakątku starego miasta. To jednak zaledwie przedsmak tego, co czeka na podróżników w regionie starożytnej Pamfilii.