Turcja – atrakcje. Co zobaczyć w kraju na dwóch kontynentach?

Do Turcji jedzie się po bardzo różne rzeczy. Jednych ciągnie słońce, plaża i wygoda hotelu All Inclusive, drugich historia i całe dni wśród starożytnych miast, trzecich kuchnia, dla której warto przyjechać osobno, a czwartych ruch, adrenalina i górskie szlaki. Najlepsze jest to, że wszystko to mieści się w jednym kraju, a często i w jednym wyjeździe – i pierwszy pomysł na wakacje szybko rozrasta się w coś znacznie większego.

Zapraszam Cię w podróż po tym, co w Turcji najlepsze. Pokażę Ci te najsłynniejsze miejsca i te mniej oczywiste. A może wśród nich czeka coś, co chwyci Cię za serce i rozwiąże problem wyboru kierunku na najbliższy wyjazd?

W tym artykule przeczytasz o:

Z czego słynie Turcja?

Turcja kojarzy się przede wszystkim z błogim wypoczynkiem na leżaku nad ciepłym Morzem Śródziemnym i zwiedzaniem ruin starożytnych miast w przyjemnym słońcu. Ale to dopiero początek. Są jeszcze niepowtarzalne krajobrazy wulkanicznej Kapadocji, śnieżnobiałe tarasy Pamukkale i sam Stambuł. To tylko ułamek tego, czego można w tym kraju doświadczyć. Turcja bywa też prawdziwym rajem dla smakoszy, bo jej kuchnia uchodzi za jedną z najlepszych na świecie, a miłośnicy aktywnego wypoczynku znajdą tu rafting i trekking.

Stwierdzenie, że w Turcji każdy znajdzie coś dla siebie, może brzmieć jak frazes, ale ten kraj to naprawdę istna kopalnia pomysłów na udane wakacje. Po pierwsze, jego obszar jest dwa i pół raza większy od Polski. Po drugie, ma dostęp do czterech mórz – Śródziemnego, Egejskiego, Czarnego i Marmara. Po trzecie, góry oraz liczne rzeki i jeziora tworzą scenerię, która zmienia się co kilkadziesiąt kilometrów.

Turcja słynie z wakacji All Inclusive na Riwierze Tureckiej i wyjazdów dla rodzin z dziećmi, z zabytków historycznych oraz kulturowych i religijnych wielkiej rangi, a także z doświadczeń, przy których czuje się adrenalinę. Odwiedzisz miejsca dobrze znane, jak ruiny Pergamonu czy Troi, ale odkryjesz też te mniej oczywiste, choćby Szlak Licyjski. Jak twierdzą sami Turcy, to najpiękniejszy kraj na świecie – a każda kolejna wizyta tylko utwierdza w tym przekonaniu.

Miasta i zabytki Turcji – które warto zwiedzić? Co zobaczyć?

Turcja to kraj wielkich miast o długiej historii. Stambuł elektryzuje rozmachem, Izmir oddycha egejskim, kosmopolitycznym luzem, Ankara reprezentuje nowoczesne państwo, a mniejsze ośrodki – Bursa, Safranbolu czy Konya – odsłaniają jego osmańskie i duchowe oblicze.

Stambuł – stolica na styku dwóch kontynentów

Stambuł leży na styku Europy i Azji, a dawniej nosił nazwę Konstantynopol. Tędy prowadził Jedwabny Szlak, łączący chiński Xian z wybrzeżem Bosforu przez całą Azję Centralną. Miasto, które niegdyś przyciągało kupców, dziś kusi podróżnych powabem orientu.

Dlaczego nie pozostaniesz wobec Stambułu obojętny? Bo albo pokochasz to miasto, albo je znienawidzisz – uczucia pośrednie nie wchodzą w grę. Jednych urzeka mnogość atrakcji, wydarzeń oraz oferta kulinarna i zakupowa. Innych przytłaczają korki, hałas i – jak to się dawniej mówiło – ciżba ludzka. Jak magnetyzm tego miasta zadziała akurat na Ciebie, przekonasz się na własnej skórze.

Największe miasto Turcji liczy 16 milionów mieszkańców i dosłownie setki miejsc wartych uwagi – prawie 2700 meczetów, ponad 120 kościołów, kilka głównych kompleksów pałacowych i dziesiątki innych zabytków. Tak bogata spuścizna to efekt wieków, gdy Stambuł był stolicą Bizancjum, a potem Imperium Osmańskiego.

Obowiązkowo trzeba zobaczyć Hagię Sophię. Powstała jako kościół, a po zdobyciu Konstantynopola przez Osmanów w 1453 roku została przekształcona w meczet. W 1935 roku, już w Republice Tureckiej, stała się muzeum, by w 2020 roku ponownie zostać meczetem. Ta świątynia z VI wieku to jeden z najważniejszych zabytków chrześcijańskich na świecie. Po prostu trzeba ją zobaczyć.

Nieopodal stoi monumentalny meczet Sultanahmet, zwany Błękitnym, z sześcioma minaretami i wnętrzem wyłożonym ponad 20 tysiącami płytek z Izniku, którym zawdzięcza swoją nazwę. W pobliżu znajduje się też At Meydani, czyli Plac Koński – miejsce, w którym niegdyś stał hipodrom, czyli tor wyścigów konnych. Stamtąd spacerem dociera się na Wielki Bazar – jeden z najstarszych i największych bazarów świata, z około 4 tysiącami sklepów – gdzie warto być gotowym na targowanie, jeśli coś wpadnie w oko.

Żadna wizyta w Stambule nie będzie pełna bez Pałacu Topkapi – i nie chodzi tu wyłącznie o widzów serialu „Wspaniałe stulecie”. To ogromne muzeum z haremem, skarbcem, zbrojownią, kuchnią, salą świętych relikwii, licznymi pawilonami i przepięknym ogrodem z kawiarnią, z której rozciąga się widok na Bosfor. Wrażeń dostarcza również rejs po cieśninie Bosfor – ze względu na rozmach pałaców, meczetów i nadbrzeżnych rezydencji yali oraz spektakularne widoki.

Ankara – nowoczesna stolica z antycznym rodowodem

Leżąca w środkowej części kraju Ankara jest stolicą Turcji od przeszło stu lat i liczy dziś ponad cztery miliony mieszkańców. Choć jej historia sięga epoki brązu, a samo miasto korzystało ze strategicznego położenia na przecięciu szlaków handlowych, niewiele naprawdę cennych zabytków przetrwało do dziś. To dobrze zaplanowana metropolia z ministerstwami, biurowcami, szerokimi ulicami i licznymi parkami miejskimi.

Tak naprawdę warto zwiedzić tu dwa miejsca – za to obydwa najwyższej klasy. Są to Mauzoleum Ataturka i Muzeum Cywilizacji Anatolijskiej.

Na wzgórzu wznosi się budynek z kolumnadą, przypominający świątynię. To tam pochowano „Ojca wszystkich Turków”, czyli Mustafę Kemala Ataturka. Był generałem, człowiekiem, który zjednoczył naród do walki z najeźdźcami, pierwszym prezydentem i mężem stanu – jednym słowem, postacią wybitną. Wizyta w kompleksie pozwala lepiej poznać historię kraju, zrozumieć patriotyzm Turków i wyjątkowy kult, jakim otaczany jest Ataturk. Do budowy mauzoleum użyto marmurów z różnych regionów Turcji, a główny budynek otacza nienagannie utrzymany Park Pokoju.

Historia współczesnej Turcji liczy ponad sto lat, dzieje Imperium Osmańskiego obejmują kolejnych kilkaset, a wcześniej żyły tu liczne ludy i cywilizacje. Łączy je jedno – ziemie, na których mieszkali. To Anatolia, zwana też Krainą Wschodzącego Słońca, dziś jedna z turystycznych nazw Turcji.

Dawnym ludom z terytorium dzisiejszej Republiki Tureckiej poświęcone jest Muzeum Cywilizacji Anatolijskiej, najlepsza tego typu placówka w kraju. Prowadzi przez kolejne epoki – od paleolitu, przez neolit, chalkolit i epokę brązu, po czasy Hetytów, Frygów, Urartu, Lidyjczyków i Bizancjum.

Izmir – egejska metropolia i antyczna Smyrna

Trzecie co do wielkości miasto Turcji leży nad Morzem Egejskim i liczy około czterech milionów mieszkańców. Izmir, w starożytności Smyrna, uchodzi za najbardziej swobodne i otwarte z dużych tureckich miast. Centrum wyznacza plac Konak z 25-metrową wieżą zegarową z 1901 roku, symbolem miasta, a tuż obok ciągnie się nadmorska promenada Kordon, gdzie mieszkańcy spotykają się o zachodzie słońca.

Z antycznej Smyrny zachowała się rozległa agora z czasów rzymskich, jedna z najlepiej zachowanych w tej części świata, odbudowana przez cesarza Marka Aureliusza po trzęsieniu ziemi w 178 roku. Nad miastem góruje wzgórzowa twierdza Kadifekale, czyli „Aksamitny Zamek”, a niżej rozciąga się bazar Kemeralti. Izmir bywa też bramą do Efezu i Pergamonu, a według tradycji to właśnie w Smyrnie urodził się Homer.

Bursa – pierwsza stolica osmańska i kolebka tureckiej kultury

Bursa nie leży wprawdzie na głównym szlaku zwiedzania Turcji, ale nie można odmówić jej swoistego uroku. Nazywana Zieloną Bursą za sprawą parków i ogrodów, słynie z osmańskiej architektury i z tego, że leży u podnóża góry Uludag. W XIV wieku była pierwszą stolicą Imperium Osmańskiego, a jej historyczna część została wpisana na listę UNESCO. Sama Bursa jest dziś czwartym pod względem wielkości miastem kraju.

Co warto zobaczyć? Na pierwszym miejscu jest Ulu Camii, czyli Wielki Meczet z 20 kopułami symbolizującymi 20 imion Boga. Według legendy podczas budowy zawalił się dach, co zagroziło całemu przedsięwzięciu. Wówczas przy centralnej fontannie pojawił się tajemniczy architekt, który w cudowny sposób podniósł i ustawił w idealnym porządku wszystkie 20 kopuł. Poza tym meczetem warto odwiedzić kompleks Yesil Cami, czyli Zielony Meczet, ze szkołą koraniczną i grobowcami.

Jeśli chodzi o zakupy, w Bursie trzeba wybrać się do Koza Han – Gospody Kokonów. To dawny zajazd dla karawan z XV wieku, a dziś ośrodek handlu jedwabiem i tkaninami. Parę minut spacerem od Koza Han leży bazar centralny – rynek z owocami, warzywami, przyprawami i całym mydłem i powidłem, prawdziwy targ, na którym na co dzień robią zakupy mieszkańcy Bursy.

Safranbolu – osmańskie domy wpisane na listę UNESCO

Miasto Szafranu jest nieduże, ale zdecydowanie warte odwiedzenia. Safranbolu zawdzięcza swoją popularność świetnie zachowanej zabudowie osmańskich domów. Wpisano je na listę światowego dziedzictwa UNESCO w 1994 roku, dzięki czemu stało się popularnym celem jednodniowych wycieczek w regionie. Podczas spaceru po miasteczku trzeba odwiedzić jeden z osmańskich domów, dziś muzeum.

Kontrastowe fasady od razu rzucają się w oczy – białe elewacje poprzecinane czarnymi belkami. Parter budowano z kamienia, dla stabilności konstrukcji i chłodu latem, a wyższe kondygnacje to drewniana konstrukcja szkieletowa wypełniona gliną lub cegłą. Charakterystyczną cechą są wysunięte wykusze, które wychylają się nad ulicę. W środku czekają skrzypiące schody, pięknie rzeźbione drewniane sufity i misterna ornamentyka.

W Safranbolu nie trzeba intensywnie zwiedzać. Wystarczy chłonąć atmosferę miasta, popijając żółtą i aromatyczną herbatę szafranową. W czasach osmańskich uprawiano tu na znaczną skalę tę najdroższą przyprawę świata, stąd nazwa Miasto Szafranu. Gratką dla podróżnych jest też nocleg w XVII-wiecznym karawanseraju Cinci Han, który zaadaptowano na butikowy hotel. Pokoje urządzono w stylu osmańskim wokół dziedzińca, a kolację podaje się w stylowej sali z zachowanymi oryginalnymi elementami.

Konya – duchowe doświadczenie w ojczyźnie wirujących derwiszy

Konya to najczęściej przystanek w drodze z Riwiery Tureckiej do Kapadocji. Przystanek istotny, bo miasto jest ośrodkiem religijnym znanym z kultu mistyka muzułmańskiego Dżalaluddina Rumiego, zwanego Mevlaną. Ten perski poeta i teolog z XIII wieku jako formę modlitwy stworzył taniec wirujących derwiszy.

Dawne zabudowania klasztorne funkcjonują dziś jako Muzeum Mevlany, będące zarazem mauzoleum – miejscem pochówku tej znamienitej postaci. Przyjeżdżają tu zarówno turyści, jak i pielgrzymi. W głównym budynku panuje podniosła, religijna atmosfera, a wierni pielgrzymują do grobu Mevlany. Ponad bryłę budowli wystaje zielona wieża Yesil Turbe, która stoi dokładnie nad miejscem pochówku i jest symbolem miasta, często przedstawianym na pocztówkach i ulotkach.

Na terenie kompleksu warto zobaczyć też cele mnichów oraz ogród różany. Będąc w Konyi, warto wybrać się na pokaz wirujących derwiszy – ekstatyczny taniec religijny w rytm tradycyjnych instrumentów.

Starożytne ruiny – podróż o tysiące lat wstecz

W Turcji, na ziemiach dawnej Azji Mniejszej, są setki stanowisk archeologicznych. Gdyby liczyć te mniejsze i mniej znane, byłyby ich nawet tysiące. Kilka z nich, jak Efez, Hierapolis, Pergamon czy Troja, ma światową renomę i jest tłumnie odwiedzane, a na wielu archeolodzy wciąż prowadzą prace. Mniej znane stanowiska często nie ustępują wartością historyczną tym najsłynniejszym. Brak reklamy albo położenie na uboczu sprawiają, że zwiedza się je w kameralnym gronie. Spacer przez ruiny i komentarz krajoznawczy pilota pozwalają poznać realia sprzed setek, a czasem tysięcy lat.

Efez – jedno z najlepiej zachowanych starożytnych miast na świecie

Tylko kilka miejsc na świecie daje tak pełne wyobrażenie o tym, jak wyglądało życie w starożytnym mieście. Jednym z nich jest Efez. Wizyta na tym stanowisku archeologicznym potrafi zafascynować nawet osoby niezbyt zainteresowane dawnymi czasami.

Trasa zwiedzania prowadzi przez agorę administracyjną, niewielki teatr zwany odeonem i fotogeniczną Drogę Kuretów (kapłanów). Po drodze mija się świątynie, łaźnie Scholastyki oraz latryny, których oglądanie zawsze wzbudza wesołość. Sercem Efezu pozostaje świątynia Hadriana i jego ikona – fasada Biblioteki Celsusa, przy której postój na zdjęcia jest niemal obowiązkowy. Sama biblioteka była zarazem grobowcem – w krypcie pod nią pochowano jej fundatora, Celsusa. Dalej czekają agora handlowa i wielki teatr.

Efez słynie z bogatej historii grecko-rzymskiej oraz śladów wczesnochrześcijańskich, a widok częściowo zrekonstruowanych budowli pozwala lepiej zrozumieć, jak miasto funkcjonowało dwa tysiące lat temu. Tymi samymi drogami chodzili filozof Heraklit z Efezu, św. Paweł, św. Jan i Maryja. Kilka kilometrów dalej, na Wzgórzu Słowików, znajduje się bowiem miejsce kultu maryjnego – według tradycji to właśnie tam Matka Boża spędziła ostatnie lata życia.

Troja – na tropie homeryckiego mitu

Wojna trojańska to jeden z najsłynniejszych wątków starożytności – znany raz z Iliady Homera, a dwa z filmu z Bradem Pittem. Zanim odkryto ruiny, powątpiewano, czy w ogóle się wydarzyła. Dokonał tego archeolog-amator Heinrich Schliemann. Dziś na wzgórzu Hisarlik koło Canakkale można na własne oczy zobaczyć pozostałości słynnej Troi. Przy wejściu na stanowisko stoi też współczesna drewniana replika konia trojańskiego, chętnie fotografowana przez odwiedzających.

Trzeba jednak sporo wyobraźni, bo ruiny zachowały się gorzej niż choćby w Efezie. Najstarsze ślady miasta pochodzą bowiem z 3000 roku p.n.e. Groty strzał i ślady bitew z XII wieku p.n.e. stały się inspiracją dla Homera, a to właśnie wskazówki z „Iliady” naprowadziły Schliemanna na trop ruin. Zarówno historia samej wojny, jak i odkrycie Troi w latach 70. XIX wieku to wystarczające powody, by zawitać na te wykopaliska. Opowieść jest złożona, ale przez to tym ciekawsza.

Pergamon – akropol i teatr na zboczu góry

Już sam dojazd do Pergamonu to przejażdżka pełna wrażeń. Ruiny leżą na szczycie wzgórza akropol, na które wjeżdża się kolejką linową. Koło dzisiejszej Bergamy zachowały się pozostałości dawnej stolicy potężnego państwa Attalidów.

Pergamon kojarzy się przede wszystkim z biblioteką i ołtarzem – i słusznie. Tyle że zwiedza się tu głównie to, czego już nie ma. Oglądać można podstawę ołtarza pergamońskiego, ale sam Wielki Ołtarz Zeusa trafił do muzeum w Berlinie. Biblioteka Pergamońska, niegdyś konkurentka aleksandryjskiej i efeskiej, nie zachowała się, choć wyznaczono miejsce, w którym stała. Prawdziwych emocji dostarcza za to stromy teatr na 10 tysięcy widzów, wbudowany w zbocze wzgórza. Widok na okolicę zapiera dech, a przy okazji można się dowiedzieć, że to właśnie od tego miasta wziął nazwę pergamin – wysokiej jakości materiał piśmienniczy, który zastąpił papirus.

Afrodyzja – świątynia bogini miłości i stadion na 30 tysięcy widzów

Afrodyzja to jedno z najlepiej zachowanych stanowisk archeologicznych Anatolii i dawna stolica kultu bogini Afrodyty. A mimo to nie jest tłumnie odwiedzana – położenie na uboczu gwarantuje spokojne zwiedzanie. Po rozległym, otwartym terenie ruin lepiej nie spacerować w największe upały.

Do najważniejszych obiektów należą stadion na 30 tysięcy widzów, teatr, odeon i świątynia patronki miasta. Koniecznie trzeba zajrzeć też do muzeum, w którym wyeksponowano rzeźby. Najcenniejsza z nich to posąg Afrodyty z okresu rzymskiego, a uwagę przyciągają również marmurowy „niebieski koń” i figura Achillesa inspirowana historią Troi. Marmur z lokalnych kamieniołomów dawał doskonały materiał miejscowej szkole rzeźbiarskiej. Afrodyzja była niegdyś ważnym ośrodkiem rzeźbiarstwa i handlu, a od wpisania na listę UNESCO w 2017 roku odwiedza ją coraz więcej osób.

Perge – kolumnowa ulica i dawna stolica Pamfilii

Niespełna 20 kilometrów na wschód od Antalyi leży starożytne miasto Perge – niegdyś stolica Pamfilii i jeden z najlepiej zachowanych zespołów grecko-rzymskich na południu kraju. Przez jego środek biegnie długa kolumnowa ulica z kanałem wodnym pośrodku, a obok zachowały się agora, rzymskie łaźnie i monumentalna brama z dwiema okrągłymi wieżami z czasów hellenistycznych.

Najokazalej prezentuje się stadion na około 12 tysięcy widzów – po tym z Afrodyzji jeden z najlepiej zachowanych w Anatolii. Z Perge wiąże się też postać Apolloniosa, matematyka, który nadał nazwy elipsie, paraboli i hiperboli, a w I wieku zatrzymał się tu w podróży misyjnej święty Paweł. Mimo takiej rangi miejsce bywa spokojne, więc często zwiedza się je bez tłumów.

Göbekli Tepe – najstarsze znane miejsce kultu na Ziemi

Göbekli Tepe, czyli „wybrzuszone wzgórze”, leży w południowo-wschodniej Turcji i od momentu odkrycia stało się archeologiczną gwiazdą największego formatu. Badania nad nim zmieniły wiedzę o początkach cywilizacji.

To stanowisko sprzed 11,5 tysiąca lat jest najstarszym znanym sanktuarium wzniesionym przez człowieka – starszym niż Stonehenge czy egipskie piramidy. Zbudowali je łowcy-zbieracze, zanim wynaleziono koło, pismo, a nawet rolnictwo. Składa się z monumentalnych, okrągłych i prostokątnych struktur ze słupami w kształcie litery T. Słupy wykuto z wapienia, największe ważą do 50 ton i mierzą ponad 5 metrów. Zdobią je płaskorzeźby przedstawiające lisy, skorpiony i lwy, a także ludzi oraz tajemnicze symbole. Odkryto na razie część z kilkunastu kręgów, a obrzędy, którym miejsce służyło przez tysiąclecia, wciąż pozostają przedmiotem badań.

Kapadocja – bajkowe kominy i wschód słońca z balonu

Kapadocja należy do najczęściej odwiedzanych miejsc w Turcji. Wystarczy kilka zdjęć, by zrozumieć, dlaczego tak wielu podróżnych chce zobaczyć ją na żywo. To kraina jak ze snu, która potrafi jednocześnie zachwycać, uczyć i dostarczać dreszczyku emocji.

Formacje skalne tworzą tu fantazyjne kształty i różnobarwną scenerię. Ciemnoszary bazalt oraz brązowy, miękki tuf wulkaniczny poddają się erozji w różnym tempie, dlatego powstają charakterystyczne kominy wróżek, nazywane też kapadockimi grzybami. Ale Kapadocja to nie same widoki. To również dzieje wczesnochrześcijańskich wspólnot zakonnych, które poznaje się, zwiedzając niewielkie kościoły wykute w skale. Mocnych wrażeń dostarcza z kolei zejście pod ziemię, do korytarzy jednego z miast podziemnych.

Po Kapadocji można wędrować pieszo, jeździć rowerem, quadem, konno czy samochodem terenowym, ale najlepsze przeżycia daje lot balonem. Wystarczy połączyć trzy rzeczy – lot balonem, bajkową wulkaniczną krainę i wschód słońca – by otrzymać przepis na niezapomnianą przygodę. Voila!

Pamukkale i Hierapolis – bawełniany zamek na gorących źródłach

Pamukkale to jeden z tureckich hitów turystycznych. Widok zbocza pokrytego białymi tarasami wypełnionymi turkusową wodą urzeka już z oddali – wygląda, jakby pokrywał je śnieg. Miejscowym, którzy uprawiali w okolicy bawełnę, skojarzył się on jednak właśnie z nią, czyli po turecku „pamuk”. Nazwa Pamukkale oznacza dosłownie „bawełniany zamek”.

Ten niezwykły cud natury kształtował się przez kilkanaście tysięcy lat. Białe wapienne tarasy powstały z osadów mineralnych gorących źródeł, a ich lecznicze właściwości przyciągały ludzi chcących podreperować zdrowie. Woda spływająca po tarasach ma około 35°C, dlatego kąpiel w płytkich nieckach jest przyjemna nawet zimą. W bezpośrednim sąsiedztwie wyrosło starożytne miasto-sanatorium Hierapolis, którego ruiny zwiedza się dziś przy okazji oglądania tarasów. Warto wejść na wzgórze z teatrem, skąd rozciąga się okazały widok na okolicę.

Jeśli starczy czasu i sił na dłuższy spacer, warto przejść się do nekropolii – cmentarzyska z różnymi typami grobowców. Obok prostych nagrobków stoją zdobione sarkofagi, a miejscami usypano kurhany. Nie wszystkim kuracjuszom przyjeżdżającym do wód udało się pomóc, dlatego cmentarz jest tak duży.

Piękne wybrzeże Riwiery Tureckiej i Morza Egejskiego

Riwierą nazywa się wybrzeże, na którym góry schodzą do morza, a Riwiera Turecka cieszy się niesłabnącą popularnością. Przyjeżdżają tu zarówno turyści krajowi, jak i zagraniczni, a hoteli jest bez liku i to w każdym standardzie. Plaża, kąpiel w morzu lub basenie, restauracja hotelowa albo miejscowa lokanta, zakupy na bazarze, nocne imprezy czy wycieczki jednodniowe? Na te pytania trzeba odpowiedzieć sobie samemu – a wybór jest niemały. Miłośnicy sportów wodnych znajdą tu nurkowanie, windsurfing oraz rejsy statkiem wzdłuż wybrzeża.

Antalya – stare miasto Kaleiçi i wodospady Duden

Antalya nazywana jest „Perłą Morza Śródziemnego”. To duże miasto, od którego najczęściej zaczyna się pobyt w Turcji, bo tu właśnie znajduje się główne lotnisko Riwiery Tureckiej. Leżąca u podnóża gór Taurus Antalya łączy cechy kurortu i miasta świetnego do zwiedzania. Piękne plaże Konyalti i Lara to miejsca na leniwe dni leżakowania, a starówka Kaleiçi zachwyca Bramą Hadriana, osmańskimi domami, drewnianymi balkonami i wąskimi uliczkami, po których można spacerować bez końca.

W Antalyi działa też oceanarium należące do największych i najnowocześniejszych na świecie, z jednym z najdłuższych na świecie, 131-metrowym tunelem podwodnym. Nad głowami zwiedzających przepływają rekiny, płaszczki i kolorowe ryby tropikalne. W okolicy miasta na miłośników natury czekają z kolei wodospady Duden – przepiękny kompleks dwóch głównych kaskad, przy których można zrobić piknik albo się przejść.

Alanya – seldżucka twierdza nad plażą Kleopatry

Dalej na wschód od Antalyi leży Alanya – jeden z najpopularniejszych kurortów Riwiery Tureckiej, z szerokimi, piaszczystymi plażami i bazą hotelową w każdym standardzie. Nad miastem, na skalistym cyplu wysokim na 250 metrów i otoczonym morzem z trzech stron, wznosi się średniowieczna twierdza Alanya z czasów seldżuckich. Ze szczytu rozciąga się widok na całe wybrzeże i góry Taurus.

Symbolem miasta jest ośmiokątna Czerwona Wieża (Kızıl Kule) z 1226 roku, zbudowana z charakterystycznej czerwonej cegły, z muzeum etnograficznym w środku. U stóp wzgórza ciągnie się słynna plaża Kleopatry z drobnym, złocistym piaskiem, a tuż obok kryje się jaskinia Damlataş, znana z leczniczego mikroklimatu.

Zielony Kanion – rejs statkiem po szmaragdowym jeziorze

Niedaleko Manavgatu, w głębi gór Taurus, rozlewa się Zielony Kanion – jezioro zaporowe o intensywnie szmaragdowej barwie, utworzone na rzece Manavgat. Otaczają je strome, porośnięte lasem zbocza sięgające średnio 250 metrów, a powietrze znad wody przynosi ochłodę nawet w największe upały. To jeden z największych zbiorników zaporowych w kraju i jedno z niewielu takich miejsc w Turcji, po których kursują statki wycieczkowe.

Rejs statkiem wśród wysokich, zalesionych ścian kanionu przerywają postoje na kąpiel w przejrzystej, chłodnej wodzie. To jedna z popularniejszych wycieczek w okolicy Side i Antalyi, ceniona za ciszę i naturę z dala od kurortów.

Ölüdeniz – Błękitna Laguna i widok z lotu ptaka

Niedaleko Fethiye leży Ölüdeniz – kurort z Błękitną Laguną i jedną z najlepszych plaż w kraju, na której nie wieje, bo z trzech stron osłaniają ją góry. Tę kombinację plaży, laguny i gór można podziwiać także z lotu ptaka. Wystarczy się odważyć i polecieć paralotnią z Babadag, jednej z najlepszych na świecie gór do tego rodzaju aktywności.

Gdy instruktor, z którym lecisz w tandemie, pyta „chcesz jeszcze bardziej ekstremalnie?”, trudno odmówić – i wtedy zawirujesz w przestworzach. Można też zostać na ziemi i obserwować krystalicznie czystą wodę, zielone wzgórza i paralotniarzy w akcji.

Fethiye i Dolina Motyli – klify, zatoki i grobowce w skałach

Atrakcją numer jeden Fethiye jest wykuty w skale w IV wieku p.n.e. Grobowiec Amyntasa. Samo miasto kusi przyjemną, lokalną atmosferą, zakupami i dobrymi restauracjami. Fethiye powstało na ruinach starożytnego Telmessos, ważnego miasta Licji zniszczonego przez trzęsienie ziemi.

To, co najlepsze do zwiedzania i odpoczynku, znajduje się jednak w okolicy. Upiorne wrażenie robi Kayakoy, zwane „miastem duchów” – opuszczone ruiny, zamieszkiwane przed wymianą ludności przez Greków, można dziś zwiedzać. Fethiye jest też początkiem Szlaku Licyjskiego, pieszej trasy ciągnącej się wzdłuż wybrzeża przez ponad 500 kilometrów. Prowadzi ona między innymi w okolice Doliny Motyli – trudno dostępnego kanionu z licznymi gatunkami motyli, w tym motylem tygrysim. Można tam dotrzeć pieszo albo łodzią z Ölüdeniz.

Bodrum – luksusowy kurort z antycznym teatrem

Bodrum bywa nazywane „tureckim Sopotem” – to kurort łączący historię z rozrywką, położony nad Morzem Egejskim, naprzeciw greckiej wyspy Kos. Miasto założyli Grecy jako Halikarnas w IV wieku p.n.e. To tu powstało Mauzoleum, czyli grobowiec Mauzolosa, jeden z siedmiu cudów świata starożytnego. W Halikarnasie urodził się też Herodot, zwany „ojcem historii”. Najważniejszym zabytkiem do zwiedzania jest dziś zamek św. Piotra z Muzeum Archeologii Podwodnej, w którym zgromadzono artefakty z wraków statków.

Rozrywkowe oblicze Bodrum to kluby, dyskoteki i zabawa do białego rana, zwłaszcza w sezonie letnim. Życie nocne kręci się wokół muzyki na żywo, tańca oraz imprez z pianą i laserami przy porcie. Do najbardziej znanych miejsc należą Club Catamaran, Mandalin, Halikarnas Club czy Pasha Club w Gumbet, przyciągające najlepszych DJ-ów i tureckich celebrytów. Tu się po prostu bywa i bawi.


Starożytna Licja – ruiny nad morzem, które warto odwiedzić

Licja leży w południowo-zachodniej Turcji. Kraina pomiędzy Fethiye a Antalyą łączy doliny otoczone górami, nadmorskie równiny, cudowne plaże i tajemnicze ruiny. Otoczone pasmami Taurus i Bey Daglari wybrzeże licyjskie to w skali kraju niewielki obszar, ale atrakcji ma zaskakująco dużo. Historia Licyjczyków – ludu, który stworzył federację miast i zostawił po sobie skalne grobowce – prawdziwie fascynuje. Daj się namówić i jedź do prowincji Antalya, czyli tam, gdzie leżała starożytna Licja.

Myra i Demre – groby skalne i legenda o świętym Mikołaju

Obok ruin starożytnej Myry leży współczesne miasto Demre. W Myrze można obejrzeć liczne grobowce wykute wysoko w skale oraz dobrze zachowany rzymski teatr. Demre słynie zaś z kościoła św. Mikołaja, biskupa Myry z IV wieku – tak, tego świętego Mikołaja.

Święty pochodzący z terenu dzisiejszej Turcji dał początek współczesnemu wyobrażeniu o św. Mikołaju. Jako biskup Myry zasłynął cudami i miłosierdziem – wskrzeszał zmarłych, ratował marynarzy przed sztormem i wspierał ubogich. Przez kolejne wieki jego kult się rozwijał, a on sam stał się patronem dzieci i żeglarzy. To legendy o jego darach dla ubogich zainspirowały współczesny wizerunek Świętego Mikołaja z workiem prezentów.

Sam kościół w Demre to bizantyjska świątynia z VI wieku. We wnętrzu zachowały się bizantyjskie freski i sarkofag świętego, choć jego relikwie przeniesiono w XI wieku do włoskiego Bari.

Patara – łuk triumfalny i najdłuższa plaża Turcji

Patara kojarzy się przede wszystkim ze spokojem. Ciągnąca się przez 18 kilometrów piaszczysta plaża jest najdłuższa w Turcji. Złoty, drobny piasek, krystaliczna woda i odpoczynek z dala od tłumów – taka właśnie jest Patara. Plaża bywa też miejscem lęgowym żółwi caretta caretta, dlatego wieczorami obowiązuje na niej zakaz wstępu.

W Patarze zachowały się również ruiny starożytnego miasta portowego, które było stolicą Ligi Licyjskiej. Tutejszy teatr należy do najlepiej zachowanych tego typu obiektów w kraju, a łuk triumfalny upamiętnia budowę akweduktu przez zarządcę Licji. Odnaleziono tu też ruiny latarni morskiej z I wieku n.e. – jednej z najstarszych na świecie. To właśnie w Patarze urodził się św. Mikołaj, biskup Myry. Patara to ruiny i plaża z dala od zgiełku – miejsce, które pozytywnie zaskoczyło niejednego podróżnego.

Wąwóz Saklikent – lodowata rzeka między 300-metrowymi ścianami

To idealne miejsce, by zaznać ochłody i wytchnienia od letniej spiekoty. Wąwóz Saklikent tworzą białawe formacje skalne ukryte w cieniu wysokich, pionowych ścian. Zimne wody rzeki czekają na śmiałków, którym niestraszne brodzenie w płytkiej wodzie. Saklikent, czyli „Ukryte Miasto”, powstawał przez miliony lat, żłobiony wodami Eşen Çayı w wapiennych skałach gór Taurus.

Wąwóz znali już Licyjczycy, a później miejscowi pasterze, ale całą jego długość – 18 kilometrów – po raz pierwszy pokonali wspinacze dopiero w 1993 roku. Po wędrówce warto przysiąść w jednej z restauracji i zamówić świeżego pstrąga z lokalnej hodowli, podawanego z sałatką, ryżem i pieczywem – sycącego i jak najbardziej miejscowego.

Wschodnia Turcja – ciekawe miejsca z dala od tłumów

Zdecydowana większość przyjezdnych zwiedza zachodnią Turcję, ale nie znaczy to, że we wschodniej części kraju nie ma nic ciekawego – wręcz przeciwnie. Mniej znane atrakcje na wschód od Ankary zasługują na uwagę. Wschód Turcji jest mniej komercyjny, trudniej tu o przydrożny zajazd turystyczny czy wielkie kramy z pamiątkami. Można za to zobaczyć rozległe przestrzenie Wyżyny Anatolijskiej, wschodnią część gór Taurus czy najwyższy szczyt kraju – Ararat. Atutem podróży w rzadziej odwiedzane miejsca jest też pewna nieprzewidywalność tego, co może się wydarzyć – to wyjazd inny niż utarty schemat. Nie sposób przy tym zapomnieć o tureckiej gościnności przy szklaneczce herbaty ani o przyjemności jedzenia lokalnych dań.

Góra Nemrut – monumentalne posągi i zachód słońca na szczycie

W południowo-wschodniej Turcji jednym z niezapomnianych przeżyć jest wjazd na górę Nemrut, by oglądać stamtąd zachód słońca. Na szczyt prowadzi kręta, górska droga z okolic Adiyaman, a jej ostatni odcinek to łatwe podejście do miejsca, gdzie stoją częściowo uszkodzone, kolosalne posągi. Całe stanowisko, dawne sanktuarium królestwa Kommagene, jest wpisane na listę światowego dziedzictwa UNESCO.

Grupa figur siedzących na tronach pozbawiona jest głów, które spadły prawdopodobnie wskutek trzęsień ziemi. Kilkutonowe kamienne głowy leżą dziś obok ponad ośmiometrowych posągów bogów greckich i perskich oraz członków rodziny króla Antiocha I z Kommageny, który uznawał się za równego bogom. Za posągami usypano tumulus – wielki kurhan grobowy. O zachodzie słońca ciepłe barwy tworzą tu niemal mistyczną atmosferę. Trzeba tylko trzymać kciuki, żeby pogoda dopisała.

Klasztor Sumela – monastyr w pionowej ścianie skalnej

W północno-wschodniej Turcji, w Górach Pontyjskich niedaleko Trabzonu, stoi klasztor Sumela – a właściwie jest on wbudowany w stromy klif na wysokości 1200 m n.p.m. To historyczny monastyr prawosławny, znany z niezwykłego położenia i bizantyjskich fresków. Droga do niego prowadzi przez bujne, zielone lasy.

Klasztor założono prawdopodobnie w IV wieku. Według legendy stało się to za sprawą dwóch mnichów, którzy odnaleźli tu cudowną ikonę Matki Bożej. Od ponad stu lat nie mieszkają w nim mnisi, ale po renowacji zakończonej w 2019 roku monastyr jest w pełni dostępny dla turystów. Kompleks obejmuje jaskinię, cerkiew, bibliotekę, refektarz i wieżę, a jego freski przedstawiają sceny biblijne.

Góra Ararat i Pałac Ishaka Paszy – na krańcach Turcji

Po drodze do Dogubayazit warto zatrzymać się na zdjęcia Góry Ararat. Jeśli pogoda dopisze, można zobaczyć ten pięciotysięcznik na pograniczu Turcji i Armenii. To właściwie stratowulkan na Wyżynie Armeńskiej, a według Biblii to na Araracie spoczęła Arka Noego po potopie.

Na wysokości około 2000 m n.p.m. stoi imponująca osmańska budowla warowna – Pałac Ishaka Paszy. Jego budowa trwała 99 lat i zakończyła się w XVIII wieku. Pałac łączy style seldżucki, osmański, ormiański, gruziński i perski, a dostrzec w nim można również elementy europejskie, jak gotyk czy barok. Ze względu na bogatą architekturę bywa nazywany baśniowym, niczym z „Tysiąca i jednej nocy”. Na blisko 8000 metrów kwadratowych mieszczą się dwa dziedzińce, pozostałości haremu oraz meczet z reliefami i malowidłami.

Smaki tureckiej kuchni – kebab, baklawa i kawa z cezve

Jedną z największych przyjemności podróży po Turcji jest delektowanie się tutejszą kuchnią. O, jakże myli się ten, kto uważa kebab za proste danie. To najpopularniejsze tureckie danie za granicą ma kilkadziesiąt odmian i regionalnych wariantów. Pikantny Adana kebab różni się znacznie od Iskender kebab z sosem pomidorowym i jogurtem – łączy je przede wszystkim to, że oba są pyszne.

Poza kebabami jada się kotleciki kofte z baraniny, nadziewane papryki dolma i przyrządzane na wiele sposobów bakłażany. Najpopularniejszą zupę robi się z soczewicy, choć są też zupy jogurtowe oraz flaki. Z przypraw chętnie dodaje się kmin rzymski, sumak czy miętę.

Deserów najbardziej znanych jest przynajmniej tuzin, a baklawa to ten, którego trzeba spróbować – warstwowe ciasto filo przekładane posiekanymi orzechami i polane syropem cukrowym lub miodowym. Do tego pija się kawę po turecku, parzoną w tygielku zwanym cezve, a przed parzeniem trzeba określić, ile cukru dodać. A w trakcie posiłku lub po nim usłyszysz „afiyet olsun”, czyli smacznego, a dosłownie „niech służy zdrowiu”.

Turcja i jej atrakcje czekają podczas wycieczek z Rainbow!

Türkiye, jak sami Turcy nazywają kraj, to istny róg obfitości. Dokładnie i powoli zwiedzić Stambuł czy poświęcić kilka dni tylko na Kapadocję? A może objechać pół kraju i zobaczyć wszystko to, co najbardziej znane i lubiane? Czy jednak najmocniej przemawia rajska sceneria wybrzeża licyjskiego? Jest jeszcze mniej odkryty wschód kraju. Wszystkie decyzje będą dobre, bo każdy zakątek Turcji jest wyjątkowy. Dlatego Rainbow proponuje kilka zupełnie różnych sposobów na odkrywanie tego kraju.

Najwięcej zobaczysz na objeździe. Klasyczne trasy łączą Stambuł, Kapadocję, Efez i Pamukkale, a obok nich czekają warianty rodzinne, kulinarne oraz premium z hotelami wyższego standardu. To propozycja dla tych, którzy chcą poznać Turcję w głąb, z pilotem znającym ją z setek przejechanych kilometrów. Pełną listę tras znajdziesz wśród wycieczek objazdowych po Turcji.

Jeśli intensywne zwiedzanie wolisz przepleść z czasem na plaży, sprawdzą się programy łączące objazd z wypoczynkiem – kilka dni na trasie i kilka dni w hotelu nad morzem, na Riwierze Tureckiej lub Egejskiej. A gdy marzy Ci się sam relaks, do wyboru zostają hotele Turcja All Inclusive, z aquaparkami, kilkoma restauracjami i Figloklubem dla najmłodszych.

Terminy na popularne kierunki rozchodzą się szybko, zwłaszcza w sezonie. Jeśli decydujesz się w ostatniej chwili, zajrzyj do ofert Turcja Last Minute, a jeśli wolisz spokojnie zaplanować wyjazd z wyprzedzeniem – najlepsze miejsca rezerwuje się w przedsprzedaży.

Nie zwlekaj z decyzją. Wakacje w Turcji obejmują wszystkie wyjazdy z całego regionu, od wybrzeża po wschodnią Anatolię. Stambuł, Kapadocja, Efez, Pamukkale i Riwiera Turecka – czekają!

Data Publikacji: 28.06.2026
autor artykulu zdjecie

Artykuł autorstwa: Arkadiusz Braniewski

Licencjonowany pilot wycieczek od 2010 roku. Specjalizuje się w USA i Kanadzie, Australii i Nowej Zelandii, Bliskim Wschodzie oraz Azji Południowo-Wschodniej. Uczestnik studenckiego programu Work&Travel w USA i rocznego Working Holiday w Nowej Zelandii. Autor artykułów w prasie i magazynach podróżniczych. Współautor przewodnika książkowego po Turcji. Absolwent filologii polskiej na Uniwersytecie Gdańskim i podyplomowego dziennikarstwa na Uniwersytecie Warszawskim. Mieszka w Gdańsku i jako przewodnik lokalny pokazuje obcokrajowcom Trójmiasto. Lubi dobrą kawę i czytanie reportaży oraz bieganie.

Zobacz inne o:

Podobne artykuły

krajobraz kierunku
Alicante – atrakcje, które musisz zobaczyć. Co zwiedzić w mieście i okolicy?Alicante oczarowuje już od pierwszego spaceru nadmorską promenadą. Położone na słonecznym wybrzeżu Costa Blanca miasto od lat przyciąga turystów szerokimi plażami, śródziemnomorskim klimatem i atmosferą, w której trudno się nie zakochać. To miasto, w którym historia przeplata się z codziennym, hiszpańskim życiem. Wąskie uliczki starego miasta prowadzą do ukrytych placów i klimatycznych tapas barów, lokalne targi kuszą aromatem świeżych owoców morza i przypraw, a wieczorami promenada wypełnia się mieszkańcami spacerującymi przy szumie fal Morza Śródziemnego. Co sprawia, że Alicante od lat pozostaje jednym z najchętniej wybieranych kierunków na hiszpańskim wybrzeżu? Co warto zobaczyć w Alicante? Oto najciekawsze atrakcje, miejsca i doświadczenia, które najlepiej przybliżą Ci charakter tego słonecznego miasta!
krajobraz kierunku
Azerbejdżan – co zobaczyć? Ciekawe miejsca w Krainie OgniaAzerbejdżan nieprzypadkowo nazywany jest Krainą Ognia. Z tutejszej ziemi od wieków samoczynnie wydobywa się gaz, który płonie na zboczach wzgórz – tym ogniom kłaniali się zaratusztriańscy pielgrzymi, a ich opis trafił podobno do zapisków Marco Polo. Dziś nad Baku górują trzy wieżowce w kształcie płomieni, a w powietrzu unosi się zapach grillowanych kebabów i mocnej herbaty z samowara. Między Morzem Kaspijskim a szczytami Wielkiego Kaukazu zmieściło się tu zaskakująco wiele – średniowieczne pałace i futurystyczne muzea, górskie wioski mówiące własnymi językami, kolorowe formacje skalne i wulkany pełne bulgoczącego błota. To kierunek dla podróżników, którzy lubią miejsca jeszcze nieoczywiste.
krajobraz kierunku
Neapol – atrakcje. Co warto zobaczyć w mieście u stóp Wezuwiusza?Neapol, stolica Kampanii, wyrósł z osady, którą Grecy założyli u tych brzegów już w VIII wieku p.n.e. Młodsze, sąsiednie miasto nazwano Neapolis – nomen omen, „nowym miastem” – i to właśnie ta nazwa przetrwała do dziś. Przez kolejne stulecia miasto przechodziło z rąk do rąk (Rzymianie, Normanowie, Andegawenowie, Aragończycy, hiszpańscy wicekrólowie, wreszcie Burbonowie), a każda z tych władz zostawiła coś po sobie w bramach, fasadach i w samym układzie uliczek. To trzecie pod względem liczby mieszkańców miasto Włoch, rozłożone u stóp Wezuwiusza i nad jedną z najpiękniejszych zatok Morza Tyrreńskiego, bywało już jednym z najświetniejszych dworów Europy – i choć tamta świetność dawno przebrzmiała, echo jej słychać w Neapolu na każdym kroku. Najłatwiej się o tym przekonać na własnych nogach, bo zwiedzanie Neapolu to ciągłe schodzenie z jednego poziomu na drugi – w zaułki centro storico, czyli historyczne centrum, w podziemia, gdzie czeka drugie miasto, i na wzgórza, z których widać całą Zatokę Neapolitańską. Chodź ze mną na ten spacer, poznaj największe atrakcje Neapolu i sprawdź, czego naprawdę nie wypada przegapić.
krajobraz kierunku
Katakumby Paryża – historia, legendy i zaginieni w mieście pod miastemPod kawiarnianymi stolikami, pod torami metra, pod brukiem, po którym przelewają się tłumy turystów, Paryż ma swoje drugie dno – i to całkiem dosłownie. Kilkanaście metrów niżej, w wilgotnym chłodzie i niemal zupełnej ciszy, zaczyna się labirynt wykuty w wapieniu, ciągnący się znacznie dalej, niż ktokolwiek zdołał go dotąd opisać. Wystarczy zejść po wąskich schodach spod jednego z placów, żeby światło dzienne zniknęło za plecami, a wraz z nim – pewność, w której części miasta właściwie się jest. Tym, co najmocniej wciąga w katakumby, nie są jednak ani liczby, ani daty. To raczej poczucie, że schodzi się w miejsce, które wciąż skrywa więcej, niż pokazuje – że za każdym oświetlonym korytarzem ciągnie się ciemność, w której wydarzyło się więcej, niż sugeruje tabliczka informacyjna. Są tu stulecia historii wciśnięte w ściany z ludzkich czaszek. Są legendy, o których do dziś nie wiadomo, gdzie kończy się fakt, a zaczyna mit. Są wreszcie ludzie, którzy zeszli pod ziemię z własnej woli i nigdy nie wrócili. O tym wszystkim – o tym, jak narodziło się miasto pod miastem, co naprawdę kryją jego korytarze i dlaczego wciąż znikają w nich ludzie – opowiada dalsza część tekstu. Warto zejść niżej.